Mi też jest szkoda tej dziewczyny, ale jeżeli chodzi o ten jej testosteron... miała go stanowczo za dużo... much too much...
To prawda. Ale sprawdzała się na wyspie chociażby podczas przeprowadzenia swoich do naszych rozbitków. Ktoś miękki nie poradziłby sobie w tej sytuacji. Więc są plusy. Swoją drogą zastanawiam się, czy ona zawsze taka była. Podejrzewam, że mogło coś w niej pęknąć po stracie dziecka. Walczyła z całym światem ażeby to pomścić. Wcześniej mogła być nawet całkiem fajna. W końcu była z kimś w ciąży. Takiej Any jak widzieliśmy na wyspie chyba nie bardzo ktokolwiek by chciał. No chyba, że ktoś lubi silne kobiety.

Danielle sprawa poszła łatwo. zabiła cała swoją załogę. sama podejmowała decyzję, sama ja wykonała. W przypadku rozbitków sprawa jest bardziej skomplikowana. Kto ma podjac decyzcje o ewentualnym zgładzeniu Mickaela. Kto ją wykonac.
Sądze także, że ironicznie zdrada Mickaela, rozwiazała wiele problemów rozbitków. Ciagle ciązył nad nimi obowiązek solidarności z nim. Konieczność jego poszukiwania i odzyskania. Podobnie i Walta. Teraz nijako grupa sie od tego dystansuje. Wydaje mie się, że jedyna karą jaka spadnie na Mike będize banicja.
Tak, w szczególności odmiennych zdań Jacka i Locka - choć po ostatnim odcinku mam wrażenie, że zaczną się dogadywać. Przynajmniej daję im taką szansę. Do wykonania zadania jak najlepiej nadaje się Sayid, on chyba nie miałby skrupułów, co?
Podejrzewam jednak, że wyrok dopadnie Michaela w jakimś wojennym zamieszaniu.
Nie, banicja według mnie nie zaistnieje. Któż chciałby wypuścić zdrajcę na wolność, ażeby sam siebie później narazić?