Odcinek 031 - S02E11 - Deliverance
#21
Napisano 11.03.2011 - |16:33|
Brakowała mi też dokładnego pokazania jak wyglądał statek tego systemu obronnego( dronów ).
Mam dwie uwagi co do odcinka:
1. Drony przypominały mi trochę replikatory. Inteligentne maszyny, niszczące wszystko co wysoko rozwinięte na swojej drodze których twórcy już dawno wyginęli.
2. Nie wiem czy tylko mi się tak zdaje, ale pismo, które się podświetliło na bokach dronu, który przechwyciliśmy bardzo przypominało jedno z tych, które widniały na ścianach Heliopolis ( SG-1 "Męki Tantal"). Niektórzy uważają, że to pismo należało do Nox'ów, ale przecież nigdy nie pokazano ich pisma w SG-1, Może to system obronny Furlingów? W końcu Furlingowie wyginęli, a Asgardowie nie chcą zbyt o nich wspominać. Zapewne pamiętamy też, że Furlingowie przez działanie narkotyku Goa'uld'ów zaczęli konkurować ze sobą. Może po unicestwieniu siebie nawzajem. Statki matki z powodu braku rozkazów ruszyły w wszechświat niszcząc każdą ROZWINIĘTĄ rasę.
#22
Napisano 11.03.2011 - |17:04|
Możliwe, że te maszyny były formą obrony. Przed inną rasą. Nie można sobie wyobrazić piękniejszego mechanizmu prowadzenia wojny.... Albo wręcz przeciwnie były wykorzystywane do ofensywy. Rasa tymczasem wyginęła.
Pamiętaj, że przez lata technologia ulegała ulepszeniu. Pewnie nawet HaTak byłby wstanie rozwalić "przeznaczenie". Nie wspominając o Ori, Ass guard....
... Furlingowie to furtka do scenariuszy
#23
Napisano 11.03.2011 - |19:26|
1. Scott gada do radia (a faktycznie do siebie) opisując swoje uczucia - niepotrzebny motyw, jeden z wielu tego typu, które pogrzebały serial
2. skoro aktywowali niedziałająca dronę i ustawili system wróg/przyjaciel to czemu ta drona nie ruszyła do ataku (przy okazji rozpruwając Destiny od środka), tylko sobie wisiała w powietrzu?
3. Kolejny odcinek bez Wrót. Serial równie dobrze mógłby się nazywać Lost: Galactica
#24
Napisano 11.03.2011 - |20:00|
@up
Możliwe, że te maszyny były formą obrony. Przed inną rasą. Nie można sobie wyobrazić piękniejszego mechanizmu prowadzenia wojny.... Albo wręcz przeciwnie były wykorzystywane do ofensywy. Rasa tymczasem wyginęła.
Pamiętaj, że przez lata technologia ulegała ulepszeniu. Pewnie nawet HaTak byłby wstanie rozwalić "przeznaczenie". Nie wspominając o Ori, Ass guard....
... Furlingowie to furtka do scenariuszy
Zdaję sobie sprawę z tego, że Destiny to ( nie obrażając czyichś uczuć ) ledwo latająca kupa złomu ( kiedy skoczyli w FTL z 5%-mi osłonami wszystko chybotało ). Jednak nie wiemy na jakim poziomie rozwoju byli Furlingowie. Widzieliśmy tylko jedno ich urządzenie, które na moje oko było marną podróbką Wrót ... Możliwe, że scenarzyści postanowili odświeżyć ten stary wątek. w końcu nie wiemy jak Furlingowie się nawzajem załatwili. Ale te znaki są naprawdę podobne, niektóre były identyczne...
#25
Napisano 12.03.2011 - |00:01|
2. skoro aktywowali niedziałająca dronę i ustawili system wróg/przyjaciel to czemu ta drona nie ruszyła do ataku (przy okazji rozpruwając Destiny od środka), tylko sobie wisiała w powietrzu?
Myślę że z tego samego powodu dlaczego drony nie rozrywają statku-matki, tylko wylatują przez dostępne "drogi". Gdy takich nie znalazła to pozostała w stanie spoczynku.
#26
Napisano 12.03.2011 - |00:40|
2.Wybuch seedshipa ( niby zostali zniszczeni zaraz po tym jak powiedzieli że to samobójczy rajd) czy statek z taką zawartością energii nie powinien wybuchnąć z niezła falą uderzeniowa? Czy może jednak nie wybuchli ?
To jest dobre pytanie. Należy pamiętać, że statek był latającą fabryką gwiezdnych wrót, posiadał ogromne ilości naquadah na pokładzie. Myślę, że znajdowała się tam cała huta. Jego zniszczenie powinno skutkować wyzwoleniem niesamowitej ilości energii. Uważam, że zniszczenie statku powinno wyzwolić falę uderzeniową zamieniającą obszar układu słonecznego w pył.
Natomiast tutaj mamy spojrzenie radar - PYK! i koniec tematu.
Jeżeli mnie pamięć zawodzi to proszę poprawić. W SG-1 zniszczenie jednych wrót na planecie skutkowało jej połowiczną/całkowitą zagładą. Gdzie tu konsekwencja?
Użytkownik Marciin88 edytował ten post 12.03.2011 - |00:43|
#27
Napisano 12.03.2011 - |01:23|
#28
Napisano 12.03.2011 - |09:01|
1. Drony przypominały mi trochę replikatory. Inteligentne maszyny, niszczące wszystko co wysoko rozwinięte na swojej drodze których twórcy już dawno wyginęli.
inteligentne??? przecież to były niemyślące roboty mające jedno polecenie w pliku komend- zabić wszystko co nie jest z nami!
#29
Napisano 12.03.2011 - |09:32|
Jak na pradawnych to Destiny jest najsolidniej wykonaną fuszerką ich roboty. Przypomnij sobie co dzieje się z Atlantydą jak padną tarcze.
ano właśnie. atlantydę bez osłon niszczy cyklon, puddlejumpera zestrzelają kamieniem. stąd też trochę trudno mi się przyzwyczaić do tego, że destiny, zdecydowanie nie pierwszej młodości dzieło pradawnych, obrywa tęgie baty kolejny odcinek pod rząd i nie dzieje się nic, czego pozbawieni zasobów ludzie nie są w stanie naprawić w parę dni.
'bo się chybocze' -- ale leci, skacze w hiperprzestrzeń i jest jechana. co najgorsze, będzie lecieć dalej, zbierając kolejne tęgie baty, bo na tym opiera się fabuła serialu. i ok, to jest stargate, tutaj rozwalony bronią wroga napęd naprawia się przełączaniem przewodów i wymienianiem spalonych kryształów. w sga przymykałam na to oko, bo twórcy nie czarowali obietnicami robienia serialu prawdziwego aż do bólu. podczas oblężenia wraith wszystko dookoła wybuchało, za parę następnych nie było nawet zabrudzenia na wieżyczkach atlantis. nikogo to nie dziwiło, bo taka była konwencja serialu. to sgu miał być >bardziej realistycznym< dzieckiem, pozbawionym bajkowości rodzeństwa.. no i właśnie widzę, mhm
PS++$ PE- Y+ PGP--@ t++ 5+++ X+++ R tv- b+++ DI+ !D- G++ e(++++) h-- r+ x*>**
I always hope for the best. experience, unfortunately, has taught me to expect the worst.
#30
Napisano 12.03.2011 - |11:21|
Użytkownik biku1 edytował ten post 12.03.2011 - |11:29|
zbędne powtórzenie poprzedniego posta
#31
Napisano 12.03.2011 - |11:23|
[...] Należy pamiętać, że statek był latającą fabryką gwiezdnych wrót, posiadał ogromne ilości naquadah na pokładzie. Myślę, że znajdowała się tam cała huta. Jego zniszczenie powinno skutkować wyzwoleniem niesamowitej ilości energii. [...]
Nie zgodzę się, w którymś z odcinków pierwszego sezonu było jasno stwierdzono, że prototyp wrót, który rozstawiają seedship'y nie były zbudowane z naquadah. Zresztą seedship'y muszą pobierać materiały z napotkanych planet, a na każdej nie wyst. naquadah. choćby w naszej galaktyce niewiele planet posiadało naturalne złoża tego metalu.
inteligentne??? przecież to były niemyślące roboty mające jedno polecenie w pliku komend- zabić wszystko co nie jest z nami!
Drony nie były inteligentne, to prawda. Ale statki matki posiadał sztuczną inteligencję zaprogramowaną przez ich twórców. Same wybierały kierunek, w którym mają podążać, same wymyślają taktykę ataku ( np. uśpione drony na polu walki w 10 odcinku drugiego sezonu). Nie mogą mieć zaprogramowane, że gdzieś mają podążać, bo miały być systemem obronnym a nie atakującym bez powodu inne wysoko rozwinięte rasy. Istnieje możliwość, że same zmieniły swój kod tak jak replikatory z SGA po tym jak grzebał przy nich McKay.
Użytkownik Galbadorify edytował ten post 12.03.2011 - |11:28|
#32
Napisano 12.03.2011 - |11:51|
W każdym razie odcinek całkiem niezły i w sumie trochę liczę że Chloe jednak nie do końca została wyleczona przez kosmitów. Pytanie czy te obliczenia, które wykonała miały faktycznie sens, czy to tylko "nowy Rush" ją pocieszył że jest teraz inteligentniejsza .
Ocena: 9/10.
#33
Napisano 12.03.2011 - |13:02|
Cały czas coś się działo.
Świetnie pokazane sceny walki w kosmosie, niebiescy także na plus fajne ujęcia z "operacji" Chloe szkoda że ją wyleczyli... a może nie?, myślę że Rush ją tylko pocieszył.
Postawa Ursini także godna podziwu podłożyli się by nas uratować chociaż ktoś powie że to właśnie przez nich znaleźliśmy się w tej sytuacji, ale dodam że dzięki temu Chloe jest zdrowa(chyba) i zdobyliśmy obcą technologie(dronę) także jesteśmy na plus.
Ta druga połowa sezonu 2 zaczeła sie od upgradu naszych bohaterów:
1 Rush się zmienił, co sam powiedział, na lepsze.
2 Chloe możliwe że posiada jakieś jeszcze zdolności po "leczeniu" przez niebieskich
3 Eli stał się bohaterem ratując naszych w tym odcinku 2 krotnie
- pomysł z zagłuszaniem sygnału,
- pomysł z przeprogramowaniem drony.
Użytkownik kozuch edytował ten post 12.03.2011 - |13:02|
#34
Napisano 13.03.2011 - |12:35|
fanatyczny wyznawca SGU
#35
Napisano 13.03.2011 - |13:59|
Strasznie irytowało mnie kilka elementów:
- niezniszczalne Destiny, o którym pisano już w poprzednich postach. To już naprawdę przesada. Statek już nawet przed wizytą ludzi był niczym ser szwajcarski. Teraz przyjmujemy na klatę solidny atak, wszędzie iskry, wybuchy i w ogóle nie ma już nadziei, a tu jednak udaje nam się dalej bez większych problemów lecieć dalej.
- rozgryzanie obcej technologii w 15 minut. To przecież rozwiązanie wyjęte żywcem z SGA, a SGU miało być bardziej logiczne. To było nawet jeszcze większe przegięcie niż zabawy McKay'a z kodem Replikatorów. Tam przynajmniej miał on styczność z oprogramowaniem Pradawnych, a tutaj Rush i Eli widzieli tego typu urządzenia po raz pierwszy. W takim czasie bez przygotowania człowiek nie jest w stanie zrobić prostego formularza w excelowskim VBA, a co dopiero mówić o wykrywaniu obcych programów rozróżniających wrogów od przyjaciół. Tutaj nie ma żadnego znaczenia jak bardzo ktoś jest inteligenty. Oni po prostu nie mieli prawa tego zrobić!
- uzdrowienie Chloe. Już myślałem, że będzie okazja do pokazania w serialu trudnej moralnie decyzji odnoście pozostawienia córki senatora na jakiejś malowniczej planecie albo jej zlikwidowania, a tu scenarzyści proponują tak banalne rozwiązanie. Galarety wstrzyknęły jej antidotum i już? Całe to budowanie napięcia odnośnie jej przemiany było zupełnie bez sensu? Chyba, że jednak nie została wyleczona i jest to kolejny podstęp Galaret. Jeśli tak to zwracam honor.
- zezwolenie Younga na przetransportowanie Chloe na statek obcych. Przecież ona miała wiedzę odnośnie Destiny, która mogła zagrozić załodze. To było naprawdę głupie posunięcie.
Jak na odcinek po przerwie moje oczekiwania były o wiele wyższe. Daję 6, a i tak nie wiem czy to nie na wyrost biorąc pod uwagę tyle błędów logicznych.
#36
Napisano 13.03.2011 - |15:45|
#37
Napisano 13.03.2011 - |19:54|
#38
Napisano 13.03.2011 - |19:56|
-aktorstwo: mamy R. Carlyle a następnie długo, długo nic - w końcu dochodzimy do ekspresji znanej z "Mody na sukces" i tu pojawia się reszta obsady, ale ok może to nie ich wina a scenariusza - dlatego wszyscy żołnierze to twardziele-idioci a naukowcy są maksymalnie fajtłapowaci i obie grupy posiadają jeden odpowiedni dla niej wyrazy twarzy
-scenariusz - czasami ratuje on kiepskie aktorstwo lub odwrotnie, w przypadku sg universe te dwie składowe wydaja mi się konkurować: czepianie się ewidentnych kłopotów z logicznością to jak kopanie leżącego i wierzcie mi staram się jak niektórzy z Was tu na forum znaleźć nawet najbardziej absurdalne wyjaśnienia, ale nic nie wkurza mnie tak jak psucie wątków - chociażby ostatni odcinek - czy ci Ursini nie mogli przed popełnieniem seppuku przesłać się na Destiny? Przyznacie, że mogłoby być ciekawie. Ale, przecież wszechświat sg i kolejne galaktyki są tak pełne życia i ciekawych zjawisk, że dodatkowy wątek przepełnił by czarę
-Klimat, klimat, klimat i jeszcze raz klimat - gdzie jest humor znany z sg czy atlantydy? Dlaczego na destiny musi być tak ciemno? Miało być mroczno i poważnie? Statek pokrył się rdzą? OK, na pewno da się to wyjaśnić. Wątki miłosne - bardziej sztampowe i infantylne są już chyba tylko w "Na wspólnej" (zaznaczam, że nie jestem fanem "Na wspólnej" ani "Mody na sukces", ale kilka odcinków pozwalających wyrobić sobie zdanie i dokonać porównań widziałem .
-Na koniec muzyka - a właściwie jej brak, w przypadku serialu sf to duży minus.
Pozdrawiam
#39
Napisano 13.03.2011 - |21:01|
Uwaga wyżej mamy trolla, takiego norweskiego brzydko pachnącego z gatunku Trollonisus Ignorantus Criticicusm Nonsensus
#40
Napisano 13.03.2011 - |23:06|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych