Skocz do zawartości

Zdjęcie

Jacek Piekara


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
33 odpowiedzi w tym temacie

#21 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 09.09.2010 - |15:42|

Ah tak? A nie pamiętasz już, jak ludzie żygali M: Reaktywacja i Rewolucje? Że bełkot pseudo-filozoficzny wychodził uszami po tym jak dostał się do organizmu odbytem? Mało tego, na końcu Wachowscy stwierdzili, nadąsani, że ich film "zostanie zrozumiany za 20 lat". Scena z Architektem doczekała się tylu parodii, ze nie ma sensu nad nią się tutaj dodatkowo pastwić. Bełkoty Wyroczni i bąkanie Smitha, cała ta pseudo-mistyczna otoczka. Tego się nie dało znieść.
A pierwszy Matrix był sukcesem. Bo opowiadał o człowieku. A nie o tym jak to rzeczywistość jest sowiecką inwersją: "Myślisz, ze to ty dokonujesz wyboru? tak naprawdę wybór dokonuje ciebie!". Ot, Matrix w pigułce. Ale nie niebieskiej czy czerwonej, ale [beeep]zkowatej. Nie wiem kto to łyknął. I czym popił. Wiem natomiast, że ludzi brzydziło.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#22 graffi

graffi

    Plutonowy

  • VIP
  • 423 postów
  • MiastoŁańcut

Napisano 09.09.2010 - |15:51|

Sakramtentos - Fantasy vs SF - to co piszesz to tylko pół prawdy. Drugie pół jest takie, że ludziom nie chce się myśleć, nauki ścisłe i przyrodnicze na których SF powinna się opierać są olewane z góry na dół w szkołach i tzw. opinii publicznej. Po co się męczyć z fizyką, skoro wszystko można załatwić fireballem albo przywołaniem demonów. To nie tylko literatura - taki jest cały świat - gdyby ludzie myśleli nie byłoby inwazji kreacjonistów, homeopatów, oberonów i speców od chińskich badań nad błogosławieństwami szeptanymi nad zamarzającą wodą - ogólne przesunięcie od racjonalizmu do irracjonalizmu.
  • 0
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...

#23 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 09.09.2010 - |16:52|

Sakramentos wkleił bym twój cały post (ten o kondycji literatury, grach itd) i się pod nim podpisał :D
Często różnimy się w dyskusjach tak tutaj KAŻDE twe słowo i pogląd są moim.

Użytkownik Quendi edytował ten post 09.09.2010 - |16:53|

  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych

#24 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 09.09.2010 - |17:53|

@Quendi: oh my, muszę odstawić czym prędzej te leki :P

@graffi: czy ja wiem czy to pół prawdy? raczej to, co najistotniejsze. Kiedy biorę nową SF do ręki i jest ona obsypana nagrodami, jestem z miejsca bombardowany bełkotem, jakimiś mgłami nebarionowymi, mezonami i innymi duperelami wplecionymi w metafory i "kwiecisty język". Nie mam żadnego pojęcia co to do cholery jest i trudno mi się takie coś czyta a autor oczywiście nie poda żadnego wytłumaczenia ani słowniczka. Dla mnie to kiepska literatura, brnadzlowanie się and soba samym. Cenie sobie klarowność wywodu. Tego nie ma w SF od dawna. Mam się domyślać, już mieć wielgachną wiedzę na każdy możliwy temat. Gdzie w tym myślenie? Kiedyś autor prowadził czytelnika za rękę przez wykreowany świat, by na końcu dostarczyć finał w postaci jakiegoś miażdżącego konceptu. Dzisiaj z tego zostało tylko miazdżenie. Jąder. Na kżdej stronie. Czytanie SF dzisiejszej to bardzo bolesne, nieprzyjemne przeżycie, z rzadka dostarczające jakiejś nagrody za przeżyte katusze. Jak nas autor nie morduje językiem, to pozwala nam topić się na głębokiej wodzie. Jak się nie topimy, to przydusza nas jakimiś wynurzeniami cioci kloci na temat X, dopuszczając się prostackich manipulacji. A na końcu prezentuje jakiś pomysł który wygląda jak wypluty przez kota kłaczek. Nie chce mi się tego czytać, to nie angażuje, nie stymuluje, udaje dorosłą literaturę starając się mnie zniszczyć na każdy możliwy sposób. Co książka to to samo. W książce SF nie mam już partnera, mam wroga. Wszystko zaś jest prasowane kiepska formą, ewidentnym brakiem talentu lub/oraz głupawą fabułą która jest bez sensu, nie służy niczemu, tylko prezentacji kołowrotka "genialnych idei". Równie dobrze można by wywalić cały ten [beeep]nik i napisać po prostu coś na miarę Kurzwielowskiego bełkotu w formie książki lub eseju. Od razu by mogli przejść do rzeczy i byłoby po sprawie, nie trzeba by przedzierać się przez metry tego płynnego crapu.
Nie ma ci obecnie książek SF dobrych, są tylko takie które rozminęły się z swoim potencjałem.

A co do homeopatii to polemizowałbym. To bardzo zabawny temat, bo teoria jest bzdurna a badania nie godne zaufania. To coś takiego jak alchemia. Coś w tym jest, ale nie to co się twierdzi.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#25 wzzzzzz

wzzzzzz

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 50 postów

Napisano 09.09.2010 - |18:06|

Sakramentos wkleił bym twój cały post (ten o kondycji literatury, grach itd) i się pod nim podpisał :D
Często różnimy się w dyskusjach tak tutaj KAŻDE twe słowo i pogląd są moim.


No pewnie. Każdy chętnie myśli o sobie jako wysublimowanym odbiorcy, jacy to nie jesteśmy, jak nas mierzi ta wszechobecna marność literatury/filmu/ludzi. Widzę to, czytam, jak kondycja podupada, jak poklask zyskują produkcję słabe, mierne, i cierpię. I serce mi krwawi. Ale w międzyczasie można napisać o takim Avatarze:

Fabuła:
Dobra, składna, wartka. Nie czuje się że ten film ma prawie 3 godziny.


  • 0

#26 Quendi

Quendi

    Chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 731 postów

Napisano 09.09.2010 - |19:12|

Ja chciałbym być dobrze zrozumiany.
Uważam że najlepszą literaturę, filmy, seriale, gry, komiks i możliwe że muzykę (zależy od gatunku) robi się OBECNIE.

Niestety są to wyjątki od reguły bo o ile kiedyś robiło się tego mniej za to średni poziom był wyższy, teraz króluje przemysłowa miernota dla mas wymuszana przez koncerny.
Im droższa produkcja tym nacisk większy.

Narzekam więc na główny nurt, który nastawiony na kasę wymusza równanie w dół i powierzchowność.

Avatar jest zaś mistrzowskim wykorzystaniem przełomowej technologii, marketingu i fabuły, która wstrzela się idealnie w rynek.
Mimo że nie cierpię całego tego ekologicznego syfu, new age to nie mogę powiedzieć żeby był nachalnie ordynarny a jeśli mi on nie przeszkadzał to znaczy że bawiłem się dobrze na seansie.

Użytkownik Quendi edytował ten post 09.09.2010 - |19:14|

  • 0
6 Sons of Anarchy,Californication,Supernatural,Breaking Bad,True Blood,Rescue Me,Big Love, Spartacus,Dexter,Mad Men
5 Tudors,House,Clone Wars,In Treatment,Glee,Top Gear,Archer,Justified,Louie,Big C
4 SGU,Secret Diary,Damages,Nip/Tuck,Medium,Crash,Entourage, Chuck,Dark Blue,Paradox
3 Caprica,Vampire Diaries,Weeds,Lost,In Plain Sight,Mentalist,Psych

#27 graffi

graffi

    Plutonowy

  • VIP
  • 423 postów
  • MiastoŁańcut

Napisano 09.09.2010 - |19:41|

@graffi: czy ja wiem czy to pół prawdy? raczej to, co najistotniejsze....

Rynkiem książek rządzą takie same prawa jak rynkiem podpasek albo chrupek śniadaniowych. Skoro ludzie chcą więcej chrupek cynamonowych to będą je mieli. Jeśli chcą cieńsze podpaski, to należy takie zrobić. Jeśli 90% ludzi chce fantasy, to 9 autorów na 10 będzie pisało fantasy, jeden psychol - SF. W liczbach bezwzględnych - jeśli co dziesiąty pisarz fantasy będzie pisał z sensem, ładnie i składnie, to dalej będzie co w tym gatunku poczytać. W przypadku podobnej proporcji wśród pisarzy SF będzie książkowa posucha. Masz więc odpowiedź czemu jest tak do d.py. A czemu ludzie chcą fantasy - w przeważającej części dlatego, że wolą ogniste kule od kwantów, iluzję od teorii względności i trolle od teorii ewolucji. Jakiś czas temu, jeden user w temacie "Książki polecenia warte" napisał o Przestrzeni Objawienia, że to stek technobełkotu. Co jak co, ale w książkach Reynoldsa technobełkotu raczej nie uświadczy tylko trochę fizyki na poziomie popularnonaukowym - jak widać za dużo.

A co do homeopatii to polemizowałbym...

Jedyne co w homeopatii nosi znamiona czegoś zgodnego ze zdrowym rozsądkiem, to założenie, że "woda pamięta". Być może kiedyś takie zjawisko rzeczywiście zostanie odkryte w bardziej obiektywny i naukowy sposób, ale jak na razie nic na to nie wskazuje. Cała reszta - na pohybel. Proponuję wziąć i poczytać jakąś homeopatyczną Materia Medica (opis surowców) - ale ostrzegam - trudno po tym zasnąć - transhumanizm to przy tym jak bajka dla dzieci. No i jeszcze to zaawansowane intelektualnie założenie, że żeby mieć lek na użądlenia pszczół, trzeba zrobić nalewkę z pszczoły i rozcieńczyć milion razy. Jak tak dalej pójdzie, to kiedyś dojdziemy z powrotem do teorii sygnatur...
  • 0
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...

#28 gregohr

gregohr

    Kapral

  • Użytkownik
  • 166 postów

Napisano 09.09.2010 - |20:09|

Ja chciałbym być dobrze zrozumiany.
Uważam że najlepszą literaturę, filmy, seriale, gry, komiks i możliwe że muzykę (zależy od gatunku) robi się OBECNIE.

Niestety są to wyjątki od reguły bo o ile kiedyś robiło się tego mniej za to średni poziom był wyższy, teraz króluje przemysłowa miernota dla mas wymuszana przez koncerny.


nie rozumiem... obecnie robi się najlepszą literaturę, filmy, seriale, gry i komiks, a w następnym zdaniu piszesz że to tylko wyjątki?

gdzieś pisałeś, że jesteś fanatykiem Tolkiena (a ściślej mówiąc Władcy)- to on jest gorszy od tego, co się tworzy obecnie? skoro obecnie tworzy się najlepszą literaturę- może pochwal się jaką "starą" literaturę czytałeś (uupsss- słuchałeś)? poza tym co to znaczy najlepsze gry? dla wielu jedną z najlepszych jest np. wiekowy już fallout2... czy muzyka Chopina jest gorsza od Lady Gagi? czy Funky Koval czy pierwsze Thorgale są gorsze od dzisiejszych komiksów?

żeby nie było OT- czytałem całego "Mordimera"- i jak dla mnie to taka prawie pastiszowa rozrywkowa fantasy. Nie raz i nie dwa głośno śmiałem się czytając opowiadania Piekary (nie, nie dlatego, że to było śmieszne, ale po prostu zabawnie napisane). Ja tam realizmu nie widzę- dla mnie samo napisanie, że bohater zaległ w brudnym łóżku w towarzystwie pluskiew czy opis łamania karku nie jest jeszcze realizmem. Co do mroczności- nie oczekujcie jej po cyklu o Madderdinie- bardziej mroczny jest chociażby (nomen omen) Inquisitor Inglota ;)
  • 0
...take a look, to the sky, just before You die- it's the last time he will...

#29 czarownica

czarownica

    Kapral

  • Użytkownik
  • 217 postów
  • MiastoŁódź

Napisano 10.09.2010 - |00:51|

User name=Julek Słowacki wrote: Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei I przed narodem niosą oświaty kaganiec; A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!

:P
A teraz na poważnie:

SF ma się dobrze, i dobrze się będzie miała. To my, ludzie lekko przestarzałej daty (niekoniecznie tej podanej w metryce) nie nadążamy za nią, lub ona za nami.

Mamy nowe pokolenie autorów i czytelników, a wraz z nimi, nową wrażliwość językową- a szczerze, jej brak- więc współczesna literatura SF dostosowana jest do potrzeb tych odbiorców, tak jak SF dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat temu była dostosowana do potrzeb tamtych, minionych pokoleń. Weźmy takie "Accelerando" Strossa- typowy przykład SF nowego pokolenia. Lecimy po łebkach konceptem, "twitterujemy" o bzdurach, zalewamy karty powieści własną treścią żołądkową, i wygrzebujemy większe kawałki, układając je na chybił trafił w pstrokaty kolaż, a że wcześniej zjedliśmy trochę ekonomii na śniadanie, tudzież transhumanizmu na kolację, to takie oto tematy artystyczne będą się co i rusz w naszym obrazie pojawiać. -Trochę po nim jadę, fakt, ale to jest jeden z typowych przykładów SF pokoleniowej. Trzeba mu pogratulować. Niezła komercja, na czasie, trafiająca do mas.

Komercja- takie książki się sprzedają, takich książek potrzebują przeciętni czytelnicy, których jest najwięcej. W porządku, dobra komercja nie jest zła. Więc co ma zrobić autor? Jak jest cwany i jeszcze trochę umie pisać, to pisze pod tę komercję, a jak jest idealistą, to czeka biedak z nadzieją, aż go ktoś w końcu przeczyta.

I wydaję mi się, że to, na co mu tu narzekamy, to w istocie brak, lub znikoma ilość współczesnej SF ponadpokoleniowej, którą, o czym już napisał Sakramentos, przeczytałby każdy, kto SF lubi, niezależnie od wieku (pomijam dzieci- dla nich też coś powinno być), i od której głowa nie rozboli, lub jądra. Niech nawet będzie o tym transhumanizmie, pal go licho, ale żeby książka była czytelna, fabularna, napisana ładnym językiem, a nie twitterem. Spójny świat, ciekawe dialogi, żywe postaci, i ładna polszczyzna chyba trafią do każdego...? (oczywiście piszę z myślą o polskiej literaturze SF, ale w tym samym stopniu dotyczy to SF zagranicznej)

A szara- prawda- rzeczywistość, jest taka; co z tego, że my, czytelnicy żądamy mądrych, poruszających książek SF, i że są być może pisarze, którzy potrafiliby sprostać naszym wymaganiom, jeśli tacy pisarze są ryzykiem dla wydawnictwa? To raz. A dwa: podejrzewam, że napisanie dobrej książki SF; ciekawej, wciągającej, z wiarygodnymi postaciami i spójnym światem to ciężka praca, która potrafi wyciąć z życia wiele miesięcy, i nie każdego na coś takiego stać- żona, mąż, praca, dom, dzieci..., i inne bzdety, zresztą przemycane potem przez autorów do ich "odkrywczej" prozy... Tu potrzebny jest spokój umysłu. Tylko ci pisarze, o ugruntowanej pozycji na rynku, utrzymujący się z pisarstwa, lub ekstremalni idealiści, pijane dzieci we mgle, szczęściarze lub szaleńcy, mogą sobie zaszaleć. Ale to też wymaga poświęceń. A współczesne społeczeństwo jest leniwe i przyzwyczajone do wygód i łatwizny.

W Polsce niełatwo o przyzwoitą książkę SF rodzimych twórców, to fakt, na zachodzie jest troszkę lepiej- pewnie każdy wymieniłby jakiegoś dobrego autora, więc ja sobie daruję, bo by jeszcze się jakaś niepotrzebna dyskusja narodziła... Wracając (tak czy siak do offtopu, niestety), trudno jest mi stwierdzić, dlaczego tak mało jest dobrej, współczesnej SF? Czy dla tego, że obiecujących lub spełnionych w swych obietnicach pisarzy SF jest niewielu, bo i rację ma tu Graffi, ludziom nie chce się myśleć, to boli- i to, że ich myślenie boli, nas też boli... czy może dlatego, że wydawnictwa wytresowały sobie czytelników- na półkach w księgarniach widać coraz mniej klasyki SF, i w ogóle SF, czyż nie? W jaki więc sposób można nauczyć przyszłych autorów oraz odbiorców wrażliwości językowej i logicznego myślenia, jeśli dobrych przykładów tychże, jest jak na lekarstwo?

Poza tym bolesnym przykładem- jak już wcześniej wspomniał Quendi, obecnie jest naprawdę dużo dobrych książek. A dlaczego? Bo ludzie mają w ogóle do książek łatwiejszy dostęp, bo więcej jest pisarzy, większa konkurencja, łatwiejszy dostęp do druku, łatwiejszy druk i dzięki komputerowi istnieje możliwość szybkiej edycji tekstu, na bieżąco w czasie pisania, w dowolnym programie do edycji tekstu. Pisarze już nie dłubią piórem po papierze, i nie przepisują- jaka oszczędność czasu! (no chyba, że są ekscentryczni i chcą się wczuć w klimat jakieś epoki, to niech piszą ręcznie- nawet i krwią mamuta na skale) A co ważniejsze, mają lepszy dostęp do informacji. Teraz Prus nie musiałby jeździć po zagranicznych bibliotekach i zakopywać się w opasłych tomach, aby napisać "Faraona". Odpaliłby Google i miałby wszystko podane na tacy, albo ściślej na ekranie.

A, że my nie nadążamy za SF, lub może SF nie nadąża za nami? To nie ma znaczenia, bo i tak jako gatunek przetrwa. Ludzie będą ją czytać, i jeśli współcześni pisarze w dalszym ciągu nie będą potrafili zainteresować czytelnika swoją prozą, czytelnicy wrócą do klasyki gatunku. A że natura nie znosi próżni, to złapie oddech, a z nim z pewnością nowych autorów, którzy może będą mieli coś ciekawego do zaczytania?

Piekary nie czytałam.
  • 3

#30 cliffhanger

cliffhanger

    Chorąży

  • VIP
  • 1 447 postów
  • MiastoEARTH_2.0 beta ver.

Napisano 10.09.2010 - |07:43|

nie rozumiem... obecnie robi się najlepszą literaturę, filmy, seriale, gry i komiks, a w następnym zdaniu piszesz że to tylko wyjątki?

Wydaje mi się, że Quendi miał na myśli to, iż ogólnie produkuje się syf teraz w nieważne, którym medium, ale są wyjątki znakomitych produkcji, które przewyższają poziomem te dawne produkcje. Dobrze zrozumiałem :D?
  • 0

#31 gregohr

gregohr

    Kapral

  • Użytkownik
  • 166 postów

Napisano 10.09.2010 - |08:11|

Wydaje mi się, że Quendi miał na myśli to, iż ogólnie produkuje się syf teraz w nieważne, którym medium, ale są wyjątki znakomitych produkcji, które przewyższają poziomem te dawne produkcje. Dobrze zrozumiałem :D?


poziomem technicznym na pewno. To zrozumiałe. Ale czy aktorskim? czy treściowym? nie jestem przekonany...
  • 0
...take a look, to the sky, just before You die- it's the last time he will...

#32 graffi

graffi

    Plutonowy

  • VIP
  • 423 postów
  • MiastoŁańcut

Napisano 10.09.2010 - |08:46|

Ale czy aktorskim? czy treściowym?

Współczesne produkcje (wszelkiej maści - filmy, książki, gry) są bardziej dostosowane do współczesnego odbiorcy. Z 30 lat na dzisiejsze filmy będzie się patrzeć tak jak dzisiaj na TOS i nie będzie to wynikać z tego, że tamte filmy będą lepsze tylko z innych preferencji. Pomijając oczywiście kwestie techniczne i stopień rozwoju gatunku. W czasach TOS fantastyka była jeszcze nieokrzepnięta, teraz trudno sobie wyobrazić, żeby zaszły w tym gatunku jakieś rewolucyjne zmiany.

Użytkownik graffi edytował ten post 10.09.2010 - |08:48|

  • 0
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...

#33 Van Tommy

Van Tommy

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 50 postów

Napisano 10.09.2010 - |19:33|

O SF się nie wypowiem, bo się nie znam, raczej mi się to nie podoba - i chyba już nie spodoba. Trudno.
Opowiadania o Mordimerze czytałem z przyjemnością, nabyłem je zresztą niemal wszystkie, drogą kupna, jakby kto pytał - z wyłączeniem jednak ostatnio wydanych prequeli. To na znak protestu przeciw cofaniu akcji, zamiast jej rozwijaniu. Rozumiem stojącą za tym ideę ("jeszcze więcej kasy..."), ale jej nie akceptuję i nie zamierzam wspierać.
Ale do rzeczy. Przyjęta przez autora forma (opowiadania) wydaje się dla niego właściwa, nie sądzę bowiem, by dał radę z większą całością fabularną (powieść mam tu na myśli). Opowiadania pisze się niewątpliwie łatwiej. To nie krytyka, a proste stwierdzenie faktu. "Przenajświętsza Rzeczpospolita" na ten przykład, prawdopodobnie powieść, to właściwie luźno splecione kilka wątków. Kiepsko splecionych, dodajmy. Osobiście odradzałbym autorowi dalsze próby powieściowe. Chyba nie tędy droga (prywatnie obawiam się, że autor utknął w konstrukcji fabuły i nie bardzo wie, co dalej, bo w sytuacji, do której doprowadził, same opowiadania o pogromieniu tego czy innego złego już nie wystarczą).

Tematyka. Sam pomysł takiej 'alternatywnej rzeczywistości' jest interesujący. Mnie tam się podoba. Może i bluźnierczy, ale niech tam. To w końcu literatura. Może nieco nużące są te wszystkie przytyki pod adresem duchownych (nie wadzą mi one, wadzi mi ich powtarzalność, to trochę monotonne na dłuższą metę). Powiedzmy, że przy dwu opowiadaniach mocno się p. Jacek zapożyczył u Jossa Whedona, ale nie bądźmy nazbyt drobiazgowi: w końcu nie zrzyna wprost z "Buffy" (Jaś i Małgosia, nie pamiętam tytułu) czy "Angela" (o ojcu, który chciał ofiarować córkę jakiemuś mrocznemu bóstwu czy demonowi). Jeśli zapożyczył się gdzieś jeszcze, to tego nie zauważyłem.

Styl mi się podoba, narracja jest wartka, nie ma żadnych pseudofilozoficznych rozważań (jak to zaczął czynić i Sapkowski, gdy saga wiedźmińska zbliżała się do kresu). Opowiadanie nie załatwiają żadnych wyższych spraw, to czysta rozrywka.
Świat jest brutalny - no ale jaki inny miałby być? Seks & przemoc, normalka.

Ostatnia sprawa. Już stary, poczciwy Arystoteles zauważył, że podoba nam się to, co prawdopodobne (przy poszanowaniu konwencji gatunku, rzecz jasna). To zresztą stary problem i całej fantasy - jak nie przepakować bohatera, by chciało się w ogóle zająć jego losem. Mordi nie jest specjalnie przepakowany, żadnych specjalnych supermocy nie ma, nie rozwala badbojów jednym mrugnięciem powieki, Mnie tam to pasuje.
  • 0

#34 Jonasz

Jonasz

    Generał

  • Użytkownik
  • 4 028 postów
  • MiastoWroclaw

Napisano 10.09.2010 - |23:18|

Cykl opowiadan o Moriderze opiera sie na znakomitym pomysle, w duzej mierze zmarnowanym. Niestety Piekara nie stanal na wysokosci zadania. Glowny mam problem z jezykiem. Postacie posluguja sie nieautentycznym jezykiem. Przez to Mortimer bardziej przypomina wspolczesnego, malomiasteczkowego cwaniaczka z intelektualnymi pretensjami, niz fanatyka z wymyslonej epoki, bedacej polaczeniem poznego sredniowiecza i kontreformacji.

Tkliwosc z jaka sam sie do siebie zwraca jest irytujaca, do punktu, ze wielokrotnie bylem bliski, by zarzucic czytanie. Piekara powienienbyl uzyc narracji w trzeciej osobie, tak jak to zrobil w duzo lepszej powiesci badac prologiem do cyklu o Mortimerze.
  • 0
I know what I like, and I like what I know.
Genesis




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych