GK pojawi się w listopadzie we wtorki na HBO Polska.
Generation Kill (2008)
Rozpoczęty przez
DanielP
, 14.07.2008 - |20:52|
22 odpowiedzi w tym temacie
#21
Napisano 19.10.2008 - |10:47|
Głupiec narzeka na ciemność , mędrzec zapala świecę.
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .
RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT
Dużo ludzi nie wie, co z czasem robić. Czas nie ma z ludźmi tego kłopotu .
RIP BSG, Caprica
RIP Farscape
RIP Babylon 5
RIP SG-1, SG-A, SG-U
RIP SAAB, Firefly
RIP ST: TOS, TNG, DS9, VOY, ENT
#22
Napisano 31.10.2010 - |10:54|
powiem wam tak -- z over there miałam poważne kłopoty z dobrnięciem do finału (dłużyło mi się to wszystko straszliwie i za nic nie mogłam się wciągnąć), zaś przy gk ten finał przyszedł aż za szybko. cóż, można 'lubić' (jako materiał filmowy) interwencje usa na bliskim wschodzie albo ich 'nie lubić'. oczywistymi wadami zawsze będą płaski, pustynny krajobraz i rzadkość scen wymiany ognia -- taka wojna; to nie jest i nie będzie przedzieranie się lasami w stronę kolejnego francuskiego miasteczka opanowanego przez ruch oporu. przedstawienia współczesnych kampanii wojennych (+pustynna burza) to przede wszystkim próba ukazania zupełnie nowego typu wojny, o którym nikt nie uczył nas na lekcjach historii -- wojny na odległość, wojny zmechanizowanej, w której żołnierz jest tylko operatorem technologii, a z bezpiecznego, amerykańskiego świata, trafia do surrealistycznej wizji z gry komputerowej. gk pod wieloma względami przypominało mi jarhaeda, przekazując raczej niezbyt optymistyczne przesłanie -- młodzi chłopcy z ulicy zostają wysłani na pustynię obdarowani złym lub niekompletnym sprzętem, sierżant musztry jest idiotą, dowództwu brakuje nieco kompetencji i oleju w głowie, ich pierwszy zabity człowiek jest zazwyczaj jedynym, a głównym przesłaniem serii staje się pytanie 'i po co to wszystko?'
na plus obsada aktorska. lee tergesen (czyli beecher z oz), alexander skarsgard (czyli eric z tb), stark sands, james ransome (the wire)? nawet, jeśli trochę ciężko ich odróżnić przez te hełmy, każda kobieta i tak będzie przyklejona do ekranu ;D.
8.5/10, bo naprawdę mnie wciągnęło.
na plus obsada aktorska. lee tergesen (czyli beecher z oz), alexander skarsgard (czyli eric z tb), stark sands, james ransome (the wire)? nawet, jeśli trochę ciężko ich odróżnić przez te hełmy, każda kobieta i tak będzie przyklejona do ekranu ;D.
8.5/10, bo naprawdę mnie wciągnęło.
GG/L/MC/SS d+x s: a--- C+++(++++) !U--- P L---@ !E W+++ N- !o K--? w+ !O !M !V
PS++$ PE- Y+ PGP--@ t++ 5+++ X+++ R tv- b+++ DI+ !D- G++ e(++++) h-- r+ x*>**
I always hope for the best. experience, unfortunately, has taught me to expect the worst.
PS++$ PE- Y+ PGP--@ t++ 5+++ X+++ R tv- b+++ DI+ !D- G++ e(++++) h-- r+ x*>**
I always hope for the best. experience, unfortunately, has taught me to expect the worst.
#23
Napisano 07.12.2011 - |12:41|
No i obejrzane. Uf, męczyłem się momentami strasznie. To samo miałem podczas oglądania Jarhead. Właściwie najlepszy odcinek to ostatni i mówiąc szczerze to po jego obejrzeniu miałem ochotę na kolejne. Ale za to pierwszych sześć epizodów to czasami była wręcz droga przez mękę. Niektóre odcinki oglądałem na 3 raty bo dłużej nie dawałem rady.
Pełno tu gadki o niczym (w jednym odcinku przez 15 minut albo i dłużej gadali o s*aniu, za przeproszeniem
). Akcji jak na lekarstwo, a jak już coś było to strzelali do bezbronnych cywili albo ukazywane były walki w tle, którym nasi bohaterowie przyglądali się z dystansu. Do tego w kółko pokazywana była niekompetencji dowódców, ciągłe narzekanie na braki w wyposażeniu, no i nieodłączne gadki o posuwaniu lasek.
Z żadnym bohaterem zżyć się za bardzo nie można bo przez te hełmy ciężko było ich rozróżnić (już w BoB czy Pacyfiku dało się ich łatwiej rozpoznać).
Jeśli porównywać do Over There to mam zupełnie odmienne zdanie jak @katja, tam było więcej akcji przez co serial oglądało mi się z o wiele większą przyjemnością.
Z tego co się orientuję to OT to była fikcja natomiast tutaj mamy prawdziwa historią nakręconą na podstawie książki i przeżyć tego dziennikarza, który był też jednym z głównych bohaterów tej mini-serii. I niestety w realu to wygląda dosyć nudno.
Polecam tylko miłośnikom tego rodzaju historii.
Pełno tu gadki o niczym (w jednym odcinku przez 15 minut albo i dłużej gadali o s*aniu, za przeproszeniem
Z żadnym bohaterem zżyć się za bardzo nie można bo przez te hełmy ciężko było ich rozróżnić (już w BoB czy Pacyfiku dało się ich łatwiej rozpoznać).
Jeśli porównywać do Over There to mam zupełnie odmienne zdanie jak @katja, tam było więcej akcji przez co serial oglądało mi się z o wiele większą przyjemnością.
Z tego co się orientuję to OT to była fikcja natomiast tutaj mamy prawdziwa historią nakręconą na podstawie książki i przeżyć tego dziennikarza, który był też jednym z głównych bohaterów tej mini-serii. I niestety w realu to wygląda dosyć nudno.
Polecam tylko miłośnikom tego rodzaju historii.
Użytkownik johnass edytował ten post 07.12.2011 - |18:32|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








