Skocz do zawartości

Zdjęcie

Atlantis - Zrób to sam


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
123 odpowiedzi w tym temacie

#21 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 11.02.2008 - |14:59|

Panowie spokojnie, nie rozpędzajcie się tak. Jeszcze trochę i rozwalicie przypadkiem nasz kawałek Wszechświata.

Osobiście zastanowiłbym się nad rozrywaniem tkanki podprzestrzeni, czasoprzestrzeni czy innych przestrzeni bo to się może źle skończyć. Mikropęknięcia czasoprzestrzeni i mikroskopijne czarne dziury zdarzają się ponoć na co dzień, ale niektórzy naukowcy twierdzą, że zrobienie większej wyrwy w czasoprzestrzeni może spowodować, że "rozedrze się" ona jak stara szmata. Jedno pociągnięcie i mamy dwie szmaty. To trochę niezbyt fajnie jeśli przenieść tę alegorię na nasz poziom egzystencjalny. Można też obawiać się tego, że nasza czasoprzestrzeń przestanie po prostu istnieć a my i wszystko wokół razem z nią.

Zabawa czarnymi dziurami, jak proponujesz Inwe, też nie jest zbyt fajna. Przypomina to trochę polowanie na muchę przy pomocy atomówki. Trzeba używać środków przymusu adekwatnych do sytuacji a sterylizacja wszystkich planet w promieniu 100 lat świetlnych żeby rozwalić flotę Wraith, to lekkie przegięcie. W takim obszarze może znajdować się sporo zamieszkanych planet w Pegazie. Co prawda podobne zjawiska zdarzają się regularnie, ale świadome działanie trzeba by uznać, za przekroczenie granic obrony koniecznej.

Tak na marginesie chciałbym zauważyć, że podprzestrzeń nie jest jakimś miejscem, w którym można coś zostawić, na przykład minę. Po wyłączeniu silników Dedal czy Apollo po prostu pojawią się w naszej przestrzeni. Poza tym podprzestrzeń nie jest wspólna dla kilku statków, każdy z nich "tworzy" swoją podprzestrzeń. Nie można się więc zaczaić w podprzestrzeni i czekać na kogoś.

Wielu uważa, że użycie przez Amerykanów broni atomowej było lekkim przegięciem. A co tu gadać jeśli w wyniku konfliktu rozwali się połowę galaktyki.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#22 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 11.02.2008 - |15:08|

Nikt nie każe rozwalać od razy pół galaktyki, ot wypadałoby pokazać, co potrafią paradawni ;)

Co do min hieperprzestrzennych-nie chce ich zostawiać w hieperprzestrzeni, tylko w normalnej przestrzeni, tj. w próżni. Czekałaby taka, monitorowała hiperprzestrzeń i jakby coś wykryła-bum, kolapsujemy korytarz.

Ale muszę przyznać, że wizja niszczenia w promieniu setek lat świetlnych jest fajna B) Jest jedne problem z tą dziurą czarną-do celów doleciałaby taka fala setki lat po odpaleniu. Trochę nonsensowne.

Użytkownik Sakramentos edytował ten post 11.02.2008 - |15:11|

  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#23 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 11.02.2008 - |15:47|

Ale muszę przyznać, że wizja niszczenia w promieniu setek lat świetlnych jest fajna cool.gif Jest jedne problem z tą dziurą czarną-do celów doleciałaby taka fala setki lat po odpaleniu. Trochę nonsensowne.


ano tak :( ; jedyna pociecha, że najbliższa okolica zostanie wysterylizowana stosunkowo szybko B);

Zabawa czarnymi dziurami, jak proponujesz Inwe, też nie jest zbyt fajna. Przypomina to trochę polowanie na muchę przy pomocy atomówki. Trzeba używać środków przymusu adekwatnych do sytuacji a sterylizacja wszystkich planet w promieniu 100 lat świetlnych żeby rozwalić flotę Wraith, to lekkie przegięcie. W takim obszarze może znajdować się sporo zamieszkanych planet w Pegazie. Co prawda podobne zjawiska zdarzają się regularnie, ale świadome działanie trzeba by uznać, za przekroczenie granic obrony koniecznej.


niby racja, ale fajnie byłoby zobaczyć takie bum :D;

BTW Amerykanie jak odpalali 1. atomówkę, obawiali się, że może dojść do zapłonu całej ziemskiej atmosfery; Bethe wyliczył, że to mało prawdopodobne, jednak pewności nie mieli, a test przeprowadzili; podsumowując bez ryzyka nie ma zabawy ;) ;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#24 baloo

baloo

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 350 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 11.02.2008 - |18:01|

Właściwie opis fajnej Aurory Sakramentosa, to mniej więcej opis Cieni i ich stateczków z B5. Miny do rozwalania okien hiperprzestrzennych też mieli. ;) Brawo B5.

Nie mam zbytnio czasu, ale kilka zdań o moim Atlantis.
- Po pierwsze tonacja szaro- zgniło zielona/ na czarna
- Wszystkie konsole oddać na plan Star Treka niech tam wybuchają. Atlantis jest kontrolowane przez trzy fotele. Na wyposażeniu ma też Tron, czyli krzesło z nieograniczonym dostępem- natomiast człowiek nie byłby w stanie go obsłużyć, jednak za mały mózg. Mamy panele porozkładane na ścianach jako zabezpieczenie awaryjne. Jednak bez klawiatury tylko z tym fajnym glutem co znajduje się w krzesłach.
- Ogólnie z zewnątrz dałbym styl bardziej Ankhor- Wat niż Manhatan.
Dobra kiedyś napiszę resztę.
  • 0

#25 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 11.02.2008 - |18:35|

Właściwie opis fajnej Aurory Sakramentosa, to mniej więcej opis Cieni i ich stateczków z B5. Miny do rozwalania okien hiperprzestrzennych też mieli. ;) Brawo B5.

Nie oglądałem B5, ale sprawdziłem na necie technologię Shade'ów i ośmielę się nie zgodzić ;) Moja Aurorka jest lepsza ;)

- Wszystkie konsole oddać na plan Star Treka niech tam wybuchają. Atlantis jest kontrolowane przez trzy fotele. Na wyposażeniu ma też Tron, czyli krzesło z nieograniczonym dostępem- natomiast człowiek nie byłby w stanie go obsłużyć, jednak za mały mózg. Mamy panele porozkładane na ścianach jako zabezpieczenie awaryjne. Jednak bez klawiatury tylko z tym fajnym glutem co znajduje się w krzesłach.

Pomysł glutowatych klawiatur całkiem fajny. Ja widziałem raczej mechaniczną ich wersję, taką jak te kamienne kompy, co je np. Merlin używał-przyciski takiej samej wielkości i kształtu, inne symbole na nich, zmieniające się w zależności od funkcji jaka wypełniają w danym momencie-no i istotne jest, na jaką głębokość się je "wciska". Ale w końcu gluty też powinny być ;)

- Ogólnie z zewnątrz dałbym styl bardziej Ankhor- Wat niż Manhatan.

Akurat to mi nie przeszkadzało, choć też czułem się nieco rozczarowany, widząc Atlantis takie, jakim jest. Ale samo Atlantis jest do przełknięcia, jeśli się poprawi wnętrza na coś fajniejszego i nie tak tandetnego. Natomiast bardzo rozczarował mnie sam design auror-tak wewnątrz jak i na zewnątrz. Porażka. Wyglądają jak rasowy złom z Ziemi, a nie kreacja Pradawnych.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#26 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 11.02.2008 - |19:30|

Osłony Aurory to nie wszystko. Dobrym przykładem dodatkowej obrony były drony obronne podczas walki w 4x11.
Co ciekawe furtkę mogli zastosować w sprawie tych statków organicznych…. Wraith.
Co działa destrukcji molekularnej, na takiej zasadzie mogą działać działa z 1x19 bodajże.
Broń hiperprzestrzenna ciekawą koncepcją, Ziemianie używali transporterów Asgardu do wprowadzania bombek na pokłady Wraith, okazało się że dopasowali się do tego.
Eksperymenty z źródłem zasilania pradawnych widzieliśmy w „Trinity”.

ech.. nie przymyślałem posta do końca i przeczytałem, ale musze lecieć ;)
Log65: Happy camper

#27 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 11.02.2008 - |19:46|

Osłony Aurory to nie wszystko. Dobrym przykładem dodatkowej obrony były drony obronne podczas walki w 4x11.

To raczej było łopatologiczne wykorzystanie normalnych dron do obrony przed dronami.

Co ciekawe furtkę mogli zastosować w sprawie tych statków organicznych…. Wraith.

Bez urazy, ale ja to już napisałem...

Co działa destrukcji molekularnej, na takiej zasadzie mogą działać działa z 1x19 bodajże.

Nie wiem, o co ci chodzi, bo jeśli o defianta, to tam był zwykły beam, tylko że bardzo potężny.

Broń hiperprzestrzenna ciekawą koncepcją, Ziemianie używali transporterów Asgardu do wprowadzania bombek na pokłady Wraith, okazało się że dopasowali się do tego.

Nie dopasowali, tylko pstryknęli przełącznikiem, gdy zorientowali się, co się dzieje. Wriath też mają transportery-a że ze sobą walczą to logiczne jest więc, że mają sposoby na przeciwdziałanie wrogiej materializacji.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#28 silent_

silent_

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 149 postów

Napisano 11.02.2008 - |21:16|

Już statki ori prezentowały jakiś poziom, wielkie świecące coś co było w środku już oddawało obraz potęgi, na dodatek wielkie kosmiczna działo na przodzie, statek pradawnych powinien być inny niż wszystko co widzieliśmy w serialu, coś efektownego a jednocześnie nie przesadnie cukierkowego, coś oryginalnego jak np b2 przy b52 :P kiedyś widziałem motyw w pewnej bajce kiedy to strzelali do obcych a wszelkiego rodzaju pociski przenikały przez statek jakby był duchem, to są pradawni także moim zdaniem powinni charakteryzować sie inną technologią niż lasery, osłony itp lepszą. czarne dziury, zagięcia czasoprzestrzeni ok ale scenarzyści mogli by pokusić sie o coś nieznanego, wymyślić jakieś prawa fizyki które przypomniały by magie z naszego punktu widzenia, i na tym opierać swoją technologię
  • 0

#29 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 12.02.2008 - |10:48|

Ta B52 byłoby czymś naprawdę oryginalnym ;) Taki samolocik pasażerki ;)
Z wypowiedzi

by następnie przejść pod komendę okrętu Pradawnych (kontra: okręty organiczne...). Niemożliwe, przegięte? Ależ takie powinno właśnie być! Pradawni winni być specami od "niemożliwe" … O ileż ciekawiej byłoby zobaczyć, zamiast kolejnej super-mega wypasionej broni, co jednym strzałem rozwala cały HS urządzenie.

Nie wywnioskowałem tego, a kolejne posty po łebkach przeczytałem, stąd pewnie niedopatrzenie
Log65: Happy camper

#30 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 12.02.2008 - |13:28|

Nie wywnioskowałem tego, a kolejne posty po łebkach przeczytałem, stąd pewnie niedopatrzenie

Ależ! pan jesteś moderator! Ja bym się nawet nie przyznawał ;)

Ale ja nie o tym dzisiaj chciałem. Zastanawia mnie ostatnio kwestia tej mechaniczności, która się nie podoba michal_zxc 'owi. No cóż, trochę w tym racji, że jakoś mechanika kojarzy się z czymś prostszym niż elektronika (w której kolejne układy "magicznie" pojawiają się w błysku światła) To, że tak nie jest, tłumaczyć nie muszę. Przytoczone już przykłady, że to błędne myślenie. Postaram się jednak ująć mój punkt widzenia w inne argumenty.

Ludzie to ludzie, Pradawni to Pradawni. Choć jesteśmy podobni, choć jesteśmy ich wtórną ewolucją, to jednak myślimy inaczej. To konieczność-jesteśmy tworami innymi biologicznie, mamy inne możliwości, tworzymy inne języki a więc schematy myślenia, które budują odmienne kultury. Mamy inny typ rozwoju osobniczego i społecznego, a więc inną naukę, budowaną po swojemu. U nas już dawno temu skończyły się ery geniuszy-samouków osiągających przełomy, podczas gdy u Pradawnych zdaje się że taki model trwa do końca. No cóż, z takim mózgiem, jaki oni mieli, to pewno było łatwiejsze. U nas liczy się praca zespołowa.

Ale do rzeczy. Nasza ścieżka rozojou technologicznego nie musi być jedyną słuszną. To przecież głupota i absurd tak myśleć. Tą samą rzecz można osiągnąć na wiele sposobów, co do tego wątpliwości nie ma. Są oczywiście pewne bariery nie do pokonania, ale chyba się zgodzicie, że nie ma tylko jednej metody na zbudowanie komputera. Bowiem w miarę zwiększania komplikacji urządzeń i rozwiązań rośnie też ilość możliwości alternatywnych, zgodnie z którymi takie urządzenie mogło zostać zbudowane. O ile nie mamy zbyt dużego wyboru przy konstrukcji młotka, to już budowa silnika odrzutowego dostarcza nam multum możliwości, jak wypełnić zadanie, choć wszystko będzie oscylowało wokół zasady odrzutu. Wystarczy spojrzeć na projekty nowoczesnych rakiet, wystawiane przez prywatne firmy. Niektóre pomysły to jakaś czysta fantasy mogło by się wydawać-jakieś śmigła na czubkach rakiet i takie tam.

Dlatego sądzę, że błędem jest twierdzenie, że dawanie Atantis więcej "kręcenia" zamiast światełek to błąd. Wręcz przeciwnie. Nie tylko miasto lepiej by wyglądało, gdyby było w nim więcej mechaniki, pomysłowych urządzeń spełniających swoje funkcje, ale również obraz Pradawnych byłby na tym nie ucierpiał, jeśli urządzenia prezentowałyby nie tylko estetyczną ciekawostkę, ale również wielką skuteczność. Bo w końcu nie można powiedzieć, że Wrota w naszej galaktyce są prymitywne, bo kręci im się takie kółko. W taki sposób rozwiązali to Pradawni, tak mim pasowało do toku myślenia. A skoro Wrota sie kręcą i wydają się być mechaniczne (bo raczej nie są), to czemu inne urządzenia nie mogłyby być "umechanicznione"?

Na przykład weźmy ekrany, o których już psiałem. Mój pierwotny pomysł to stworzenie membrany, która by nabierała wypukłych kształtów i kolorów (pytanie: skąd pewność, że pradawni widzieli kolory w taki sam sposób, jak my? Może membrana byłaby dla nas szara, stalowa ale dla nich mieniałby sie setkami barw?). To bynajmniej nie jest rozwiązanie prymitywne, tylko inne, oryginalne. Tak samo jak pomysł wyświetlacza złożonego z setek małych pręcików, które można by wysuwać na odpowiednią wysokość, tworząc wypukły obraz. Coś takiego zaprezentowano nam np. w filmie numer jeden o X-Men. Pomysł fajny i "inny". W sam raz, by zbudować dystans między Pradawnymi i ich urządzeniami, a nami i naszymi zabawkami. Bo inny nie oznacza gorszy, choć nam może odpowiadać co innego (na przykład komuś te kamyczki Asgardu mogą się wydać bez sensu, ale im nasze klawiatury zapewne wydaja się głupim rozwiązaniem).

Tak więc ogólnie to z przyjemnością obejrzałabym w Atlantis mnóstwo mechanicznych dziwadeł i niekonwencjonalnych rozwiązań. Bo nie ma nic przyjemniejszego niż patrzenie, jak działa jakieś fajne urządzenie, kręcąc sie, bzycząc, zmieniając pozycje łożysk-jak w przygodówkach, gdzie mamy wymyślne drzwi, które otwieramy, a one sie zapadają, rozkładają na 8 części, coś się odkręca, widzimy skomplikowany mechanizm, który coś przestawia, coś tam sie jeszcze uruchamia, drzwi sie rozsuwają, pojawia się składany chodnik itd. poezja dla oczu.

Oczywiście nie chodzi mi o to, żeby z Atlantis zrobić maszynę parową a'la wiktoriańska Anglia. Chodzi mi tylko o to, by było tam troche mechanicznoog, cichego ruchu, jakichś obracajacych się pierścieni, ruszających się chodników, mechanizmów i tak dalej. Nie powinny być one "po ludzku" mechaniczne-smary, przekładnie itd. Ale powinny być tajemniczymi konstrukcjami, które ruszają sie za sprawą jakichś sił-mogą być osławione Jackowe "magnesy" ;). Chodzi mi o eleganacje ruchu. Pamiętacie na przykład film "Kontakt" i maszynę do podróżowania w tunelach nadprzestrzennych? Coś w tym stylu. Albo napęd "Event Horizon", wspomniany już wyświetlacz z filmu X-Men. Chodzi mi o pmysłowość i grację.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#31 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 12.02.2008 - |14:55|

Swego czasu w temacie pod jednym z odcinków opisywałem strategię walki, którą moglibyśmy my Ludzie zastosować nawet teraz, bo dysponujemy odpowiednią techniką i co najciekawsze było by to rozwiązanie 100% skuteczne.

W jednym z odcinków SG-1 Carter "zniknęła" całą Ziemię tak, że ORI mogli tylko spadać na bambus. Planeta znalazła się w innej fazie i nic w normalnej fazie nie oddziaływało z nami. Pomyślcie teraz o zamontowaniu takiego systemu na jednym BC-304. Statek byłby praktycznie niezniszczalny i tylko pech mógłby pozwolić go zniszczyć. Wyobraźmy sobie sytuację, w której na przykład Apollo przechodzi w inną fazę, oblatuje sobie okręt przeciwnika z dowolnie wybranej strony, wraca do naszej fazy, oddaje strzał i ponownie znika pojawiając się za chwilę z innej strony celu. Przeciwnik nie będzie wiedział skąd go zaatakujemy kolejnym razem, nie będzie też mógł nam oddać, bo zaraz po strzale znikamy. Jak by się uprzeć moglibyśmy Apollem przelecieć do wnętrza statku Wraith, wyjść z fazy, teleportować na pokład statku kilka atomówek, przejść do innej fazy i odlecieć albo nawet poczekać na miejscu na wybuch, nic by nam się nie stało.

Dziwię się, że scenarzyści nie wpadli jeszcze na taki pomysł. Z ZPM na pokładzie okręt miał by dostateczną ilość mocy żeby taką taktykę stosować. Nie trzeba by też budować super-hiper osłon wytrzymujących uderzenia meteorytów wielkości Polski, one po prostu by przez nas przelatywały. Dziwi też fakt, że skoro my możemy to zrobić i zrobiliśmy, to dlaczego na taki genialny w swojej prostocie pomysł nie wpadli Pradawni podczas wojny z Wraith. Dzięki takim rozwiązaniom, nie musieli by używać całej floty statków a Wraith zniknęliby zanim by się zorientowali o co chodzi.


Zgadzam się z Sakramentosem w kwestii mechaniczności urządzeń. Nie ma nic złego w tym, że naciska się palcem przycisk czy naciska klamkę i że coś się kręci żeby było fajnie. Kontrolowanie wszystkiego jedynie myślą, na dłuższą metę jest strasznie nudne i mało rozwojowe. Pradawni - grubasy w fotelach, którzy nie chodzą bo nie mogą z powodu tuszy, ale mogący wszystko zrobić myślą o tym. Beznadzieja. Trzeba się ruszać, nawet siedząc przed komputerem wciskając klawisze.

Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 12.02.2008 - |14:55|

  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#32 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 12.02.2008 - |16:18|

Ludzie to ludzie, Pradawni to Pradawni. Choć jesteśmy podobni, choć jesteśmy ich wtórną ewolucją, to jednak myślimy inaczej. To konieczność-jesteśmy tworami innymi biologicznie, mamy inne możliwości, tworzymy inne języki a więc schematy myślenia, które budują odmienne kultury.


(pytanie: skąd pewność, że pradawni widzieli kolory w taki sam sposób, jak my? Może membrana byłaby dla nas szara, stalowa ale dla nich mieniałby sie setkami barw?


nie jestem zbytnim entuzjastą filozofii analitycznej(przypisującej tak duże znaczenie językowi); wydaje mi się, że sposób myślenia i tym samym maszyny jakie konstruujemy zależy w przeważającym stopniu od naszej biologicznej budowy; fakt, że niektórzy z nas mają gen Pradawnych znaczy to, że jesteśmy z nimi w pełni kompatybilni(biorąc pod uwagę to, że ów gen był dla gatunku Pradawnych tak specyficzny, że zabezpieczali tak swoją technologię); kwestia czy posiadamy ten gen z powodu naturalnej ewolucji czy w wyniku krzyżowania jest kwestią drugorzędną, gdyż jeśli gen wszedł do naszej populacji przez krzyżowanie to znaczy, że jesteśmy blisko spokrewnieni; a fakt, że "hybrydy" są w stanie się rozmnażać tylko wzmacnia to stanowisko;

więc podsumowując cały wywód biologicznie Pradawni są identyczni/prawie identyczni jak ludzie; tym samym pewne cechy konstruowanych przez nas urządzeń będą takie same; choćby ze względu na ergonomiczność np. pad do konsoli będzie inaczej zaprojektowany dla człowieka inaczej dla istoty z 37 palcami;

co do propozycji "mechanizacji Atlantis" to jestem za, ale tylko dlatego, że:
1)fajnie by to wyglądało;(vide posty Sakramentosa)
2)dało poczucie obcości;(vide posty Sakramentosa)
3)lubię steampunk B)(mój osobisty powód)

ale jak napisał Sakramentos:

Nie powinny być one "po ludzku" mechaniczne-smary, przekładnie itd. Ale powinny być tajemniczymi konstrukcjami, które ruszają sie za sprawą jakichś sił-mogą być osławione Jackowe "magnesy" wink.gif. Chodzi mi o eleganacje ruchu.


wpychanie "ludzkiej mechaniki" byłoby błędem; są pewne powody, dla których rezygnuje się z mechaniki na rzecz np. elektroniki tam, gdzie się da;

Ale do rzeczy. Nasza ścieżka rozojou technologicznego nie musi być jedyną słuszną. To przecież głupota i absurd tak myśleć. Tą samą rzecz można osiągnąć na wiele sposobów, co do tego wątpliwości nie ma. Są oczywiście pewne bariery nie do pokonania, ale chyba się zgodzicie, że nie ma tylko jednej metody na zbudowanie komputera.


tu jednak z Sakramentosem się nie zgodzę(a przynajmniej nie w pełni); możesz skonstruować komputer hydrauliczny, pneumatyczny, mechaniczny jednak obecne komputery są zbudowane na kryształach krzemu;
w ten sposób optymalizujemy parametry komputera;

technologia z natury rzeczy dąży do zoptymalizowania działania urządzeń; warunki są narzucane przez prawa natury, tym samym rozwiązania optymalne będą podobne(a przynajmniej jeśli chodzi o zasadę działania, wykorzystane zjawiska etc.), gdyż niezależnie czy jesteśmy Asgardczykiem czy Homo sapiens, prawa natury są dla nas takie same;

można się spierać, że w ostateczności tak by było, gdybyśmy posiadali pełną wiedzę o wszechświecie, a skoro wiedza Pradawnych tak znacznie wyprzedza naszą to czy rozwiązania optymalne z naszą obecną wiedzą będą rozwiązaniem optymalnym dla osoby z wiedzą Pradawnych; zakładam, że najprawdopodobniej tak nie jest, ale znamy(a przynajmniej takie jest moje zdanie) prawa przyrody na tyle, żeby chociaż pospekulować czy dane rozwiązanie ma możliwą przyszłość; np. nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby komputery Pradawnych działały na hydraulice;

możliwe, że jakaś forma komputera kwantowego, możliwe, że wiąże się to jakoś z tworzeniem czegoś na kształt sztucznego miniwszechświata(coś podobnego do ZPM), w którym obowiązywałyby inne prawa przyrody(przy założeniu prawdziwości teorii strun i możliwości manipulowania kształtem rozmaitości Calabiego-Yau), które z kolei pozwoliłyby na szybsze obliczenia niż pozwalają nam prawa natury w naszym wszechświecie;

podsumowując powyższy paragraf, chodzi mi oto, żeby nie "udziwniać" na siłę; żeby nie tworzyć rozwiązań nieoptymalnych(dla Atlantis), które zarówno teraz i w przyszłości się nie sprawdzą; tylko po to, żeby zaakcentować odmienność technologi Pradawnych;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#33 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 12.02.2008 - |19:46|

nie jestem zbytnim entuzjastą filozofii analitycznej(przypisującej tak duże znaczenie językowi); wydaje mi się, że sposób myślenia i tym samym maszyny jakie konstruujemy zależy w przeważającym stopniu od naszej biologicznej budowy;

To tylko daje nam funkcjonalną stronę problemu. W końcu łopata wygląda wszędzie tak samo, kilof też. Ale to są rzeczy "naturlanie" wpasowujące się w naszą budowę, dlatego wszędzie sa praktycznie takie same. Ale zauważ już, że pomimo znacznie większej bliskości genetycznej między chińczykami a europejczykami jedni używają sztućcy, a drudzy pałeczek. Czym to jest spowodowane? Ergonomiką? Co, jedni mają inne palce niż drudzy? To niby widelec się ma łatwiej trzymać w ręce niż pałeczki? Nonsens. To różncia w myśleniu, obrano inne rozwiązanie i tyle. Brzuch pełny, wiec cel osiągnięty, end of story.

O tym, jak wielki wpływ ma język na sposób myślenia chyba nie muszę mówić. To narzędzie, za pomocą którego formułujemy myśli. To fakt potwierdzony. Następnie jest kultura, cywilizacja, więzi społeczne i tak dalej. Społeczeństwo w jakim się żyje potrafi całkiem zmienić spostrzeganie świata. Można by powiedzieć, że co z tego, bo przecież prawa natury są takie same. No cóż, chyba jednak sprawa nie jest taka prosta-tylko w teorii naukowcy z całego świata powinni dążyć do tych samych wyników. W praktyce tak nie jest. Znowu przykład chiński-mieli proch, mieli metalurgie. Dlaczego nie wymyślili dział? Bo nie pozwalał im na to schemat myślenia. Rzym starożytny-mieli podstawy do zbudowana maszyn parowych. Nie zrobili tego, bo nie widzieli potrzeby, ich umysły tego nie obejmowały. W obu przypadkach problem nie polegał na odmiennej budowie rzymian czy chińczyków, tylko na ich sposobie myślenia. A europejczyk, gdy dostał takie same możliwości jak oni, zrobił armatę i parowóz.

fakt, że niektórzy z nas mają gen Pradawnych znaczy to, że jesteśmy z nimi w pełni kompatybilni(biorąc pod uwagę to, że ów gen był dla gatunku Pradawnych tak specyficzny, że zabezpieczali tak swoją technologię); kwestia czy posiadamy ten gen z powodu naturalnej ewolucji czy w wyniku krzyżowania jest kwestią drugorzędną, gdyż jeśli gen wszedł do naszej populacji przez krzyżowanie to znaczy, że jesteśmy blisko spokrewnieni; a fakt, że "hybrydy" są w stanie się rozmnażać tylko wzmacnia to stanowisko

To raczej nie wyjaśnia niczego i nie dotyka istoty problemu. Człowiek i małpa to genetycznie to samo i jeśli kiedyś małpy zaczełyby budować jakaś cywilizajce, a my nauczylilbyśmy się ich języka, pewno powiedzielibyśmy im, że są naszą drugą ewolucją, że jesteśmy spokrewnieni. Ale na pewno nie tacy sami, nawet jeśli małpy ewoluowałyby w stronę chodzenia na dwóch nogach. Małe różnice w DNA pwodują ogromne różnice w budowie. Choć i ludzie i Pradawni mają praktycznie taki sam fenotyp, a ich organy zapewne są łudzaco podobne to jednak fakt pozsotaje faktem-oni leczyli się na życzenie, potrafilii pojąc obcy język w ciągu kilku godzin, a ich mózg potrafił skonstruować urządzenie samą wyobraźnią. Byli po prostu wyżej rozwinięci jeśli chodzi o mózg, koniec kropka. I to powoduje, że musieli inaczej myśleć, a przez to-ich wytwory winny być odmienne od tego, co my uważamy za normę.

wpychanie "ludzkiej mechaniki" byłoby błędem; są pewne powody, dla których rezygnuje się z mechaniki na rzecz np. elektroniki tam, gdzie się da;

A skąd pomysł, że pradawni po milionach lat używaliby jakichś głupich impulsów elektrycnzych? Ale zgadzam się-nie chodzi mi o budowanie komputerów z bramkami, przez które będa przelatywać kuleczki (coś a'la leibniz). Wystarczy, byśmy mieli interfejs do tego komputera, co by wyglądał inaczej, niż nasze interfejsy i już. Asgard dałby nam "przejściówki" dzięki którym można by się wpiąc kabelkami w urządzenia Pradawnych i wystarczy :P

tu jednak z Sakramentosem się nie zgodzę(a przynajmniej nie w pełni); możesz skonstruować komputer hydrauliczny, pneumatyczny, mechaniczny jednak obecne komputery są zbudowane na kryształach krzemu;
w ten sposób optymalizujemy parametry komputera;

Podejrzewam, że zaprotestujesz, ale ja uważam, że całkiem możliwe jest, by rozwój technologiczny nie przebiegał liniowo. A może inna cywilizacja po prostu przeskoczyłaby krzem i przeszła od razu do bilogicznych lub świetlnych? Krzem ma możliwości, bo je odkryliśmy, bo tak sie złożyło, że mamy go pod dostatkiem, że technologia w międzyczasie dokonała takich a takich przełomów. To wypadkowa gigantycznej ilości czynników. Choć prawa rządzące wszechświatem są jednakowe to raczej wątpie, by była jedna droga do ich poznania. Jestem w sobie bez trudu w stanie wyobrazić planetę, an której nikt nie pomyślałby o tworzeniu czegoś z elektrycznością, a zamist tego budowano by wszystko w wyśmiewany przez ciebie sposób. I bynajmniej nie oznacza to, że cywilzacja posługujaca sie komputerami mechanicznymi nie pgtrafiłaby przeskoczyć tego etapu rozwoju i przejść do następnego, omijając epokę prądu. Ilość powiązań i zasad rządzących światem jest niezliczona. A sposobów by je wykorzystać tyleż samo. Powiedziałabyś, że nowoczesnych materiałów wybuchowych nie osiągnięto by bez takich a takich osiągnięć w chemii organicznej. A ja na to: byłyby inne, zainspirowane innymi odkryciami i doprowadziłyby do powstania innych materiałów wybuchowych, w cale nie gorszych do naszego C4. Nie powtarzajmy błedu francuskiego myśliciela, który w XVIII wieku twierdizł, że niewiele pozostało do odkrycia i z odowiednimi funduszami będzie mógł rozwikłać wszelkie zagadki wszechświata w ciągu kilku lat.

No cóż, problem w naszym pojmowaniu kwestii rozwoju technologii jest prosty: ja widze skomplikowanie wszechświata i nie mam szczegółowej wiedzy na tematy, na które się wypowiadam. Operuję wiedza ogólną. Ty na natomiast, jak sadzę, siedzisz w fizyce i tym podobnych po uszy. Problem jest taki, że zagłębiając sie w rozwój danej dziedziny sami stajemy się częścią schematu myślenia, który doprowadził do jej stworzenia. Nie od dzisiaj wiadomo, że to jest główna bolączka rozwoju naukowego-opór środowiska, który nie umie rozpoznać, gdzie kończy się zdrowa krytka a gdzie zaczyna się ośli upór, głupota. Nie jestem specjalista, ale sadze, że raczej śmiesznym jest twierdzić, że jest tylko jedna droga do zbudowania komputera-przez krzem. A na czym opieramy to przekonanie? No cóż, są dwie drogi by potwierdzić lub obalić taką tezę. Należałoby albo dysponować wiedzą ostateczną, albo dysponować dowodami w psotaci alternatywnych prób rozwoju. Ani jednego ani drugiego nie ma.

nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby komputery Pradawnych działały na hydraulice;

W żadnym punkcie tego nie sugerowałem i cały wywód o kompach uważam wobec tego za raczej chybiony. Bo chyba sie zgadzamy, że urządzenia pradawnych nie są oparte na krzemie tak samo, jak że nie są mechaniczne. Zresztą nie pisałem o "elektronronice" pradawnych, tylko o wyglądzie i działaniu urządzeń powszechnych. Co do komputerów to oświadczam, że po prostu są i w mojej wizji Atlantis to raczej świetnie zaprojektowane, bezmyślne urządzenia, które po prtsu działają, bo muszą. Nie mają jakichś programów, fukcjonują same prawa fizyki. Jeśli dzieje sie A, to dzieje się B, to prowadzi do C. To zupełnie inne podejście niż nasze-tworzymy hardware, a potem do niego software. U pradawnych jest hardware z biosem ;) i tyle.

możliwe, że jakaś forma komputera kwantowego, możliwe, że wiąże się to jakoś z tworzeniem czegoś na kształt sztucznego miniwszechświata(coś podobnego do ZPM), w którym obowiązywałyby inne prawa przyrody(przy założeniu prawdziwości teorii strun i możliwości manipulowania kształtem rozmaitości Calabiego-Yau), które z kolei pozwoliłyby na szybsze obliczenia niż pozwalają nam prawa natury w naszym wszechświecie;

Ciekawe. Warto dołączyć do listy pomysłów na Atlantis-zrób to sam ;)

podsumowując powyższy paragraf, chodzi mi oto, żeby nie "udziwniać" na siłę; żeby nie tworzyć rozwiązań nieoptymalnych(dla Atlantis), które zarówno teraz i w przyszłości się nie sprawdzą; tylko po to, żeby zaakcentować odmienność technologi Pradawnych;

Toć to ja o ty samym mówiłem. Ja po prostu postuluję porzucenie tandetnego, świecącego się plastiku na rzecz "fajności". Jasne, że to by więcej kosztowało, ale przecież jesteśmy fanami i nas takie szczegóły jak pieniądze nie dotyczą ;)
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#34 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 12.02.2008 - |21:17|

Choć i ludzie i Pradawni mają praktycznie taki sam fenotyp, a ich organy zapewne są łudzaco podobne to jednak fakt pozsotaje faktem-oni leczyli się na życzenie, potrafilii pojąc obcy język w ciągu kilku godzin, a ich mózg potrafił skonstruować urządzenie samą wyobraźnią. Byli po prostu wyżej rozwinięci jeśli chodzi o mózg, koniec kropka. I to powoduje, że musieli inaczej myśleć, a przez to-ich wytwory winny być odmienne od tego, co my uważamy za normę.


IMHO to są drobne różnice; ten sam potencjał już tkwi w nas; zauważ, że maszyna ascendencyjna z Atlantis trzask-prask udoskonaliła Rodney'a do poziomo preascendencyjnego; gdyby różnice były tak duże, jak sugerujesz to IMHO urządzenie nie zadziałałoby identycznie na Pradawnego i na człowieka; jednak tak właśnie było;

O tym, jak wielki wpływ ma język na sposób myślenia chyba nie muszę mówić. To narzędzie, za pomocą którego formułujemy myśli. To fakt potwierdzony. Następnie jest kultura, cywilizacja, więzi społeczne i tak dalej. Społeczeństwo w jakim się żyje potrafi całkiem zmienić spostrzeganie świata.


wielu biologów uważa, że np. nasze pojęcie etyki wynika z etapu ewolucji, kiedy ludzie żyli w niewielkich osadach; nie będę tu akurat prowadził gorącej polemiki, bo ciężko określić jak bardzo biologia wpływa na sposób myślenia i działania rasy inteligentnych istot, jeśli nie ma się drugiej takiej rasy pod ręką; innym powodem jest to, że nie czuję się również zbytnio kompetentny w tych sprawach;

Podejrzewam, że zaprotestujesz, ale ja uważam, że całkiem możliwe jest, by rozwój technologiczny nie przebiegał liniowo. A może inna cywilizacja po prostu przeskoczyłaby krzem i przeszła od razu do bilogicznych lub świetlnych? Krzem ma możliwości, bo je odkryliśmy, bo tak sie złożyło, że mamy go pod dostatkiem, że technologia w międzyczasie dokonała takich a takich przełomów. To wypadkowa gigantycznej ilości czynników. Choć prawa rządzące wszechświatem są jednakowe to raczej wątpie, by była jedna droga do ich poznania. Jestem w sobie bez trudu w stanie wyobrazić planetę, an której nikt nie pomyślałby o tworzeniu czegoś z elektrycznością, a zamist tego budowano by wszystko w wyśmiewany przez ciebie sposób.


1)ja nie wyśmiewam innych rozwiązań; np. w programie Apollo lądowniki księżycowe miały pneumatyczne komputery bo te były wówczas bardziej niezawodne;
2)nauka zna przebłyski geniuszu np. Demokryt i teoria atomistyczna, Einstein i teoria względności;
w technice o to trudniej; no dobra mamy Edisona, żarówka, gramofon etc.; ale w większości jest to proces liniowych zmian; komputery pozwoliły na znacznie szybszy(lub w ogóle) rozwój różnych dziedzin badań; dziedzin bez których obecne próby z komputerami optycznymi czy biologicznymi zapewne nie przyszłyby nikomu do głowy; zgodzę się, że w XIX wieku myślano o komputerach mechanicznych, lecz ich rozmiary i szybkość działania nigdy nie osiągnęłyby sprawności dzisiejszych maszyn;
oczywiście są możliwe inne ścieżki rozwoju technologii, ale niektóre wiodą w ślepy zaułek; wtedy zawracamy i eksplorujemy nowy obszar; aż znajdziemy coś odpowiedniego;

Ilość powiązań i zasad rządzących światem jest niezliczona. A sposobów by je wykorzystać tyleż samo.


co do sposobów wykorzystania to możliwe, ale, Sakramentos bądźmy szczerzy, czy istnieje nieskończona liczba zasad czy nie to sprawa wciąż otwarta; osobiście obstawiam ograniczona liczba zasad+nieskończone możliwości wykorzystania B) ;

Użytkownik inwe edytował ten post 12.02.2008 - |21:18|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#35 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 12.02.2008 - |22:44|

"Niezliczona" to nie to samo, co nieskończona ;)

Natomiast co do różnic między ludźmi a P-problem tkwi w tym, że oni tworzą społeczeństwo od razu "na wyższym poziomie". To nie jest tak, że mają kilku geniuszy, którzy mają odchyły. Tam wszyscy mają łeb jak stodoła. Jak myślisz, społeczeństwo geniuszy wyglądałoby inaczej niż "normalsów"? To było pytanie retoryczne ;)

Pradawni nie mogą być tylko "rozwinięciem" nas, to absurd. Myślenie takiego neandartalczyka i homo-sapiens, choć podobne, nie jest takie samo. Ich (P) umysły potrafiły ogarnąć świat w sposób, który dla nas jest trudny do pojęcia-ich intelekt był rozmiarów kosmicznych chyba ;) Tak więc mieli inne perspektywy ergo-myśleli inaczej.

Widzę, że masz pewne opory w akceptacji faktu, że różnica w intelekcie między dwoma tymi gatunkami daje w efekcie inny sposób myślenia. Ujmę więc to w inny sposób-z jednej strony przyznajesz mi racje co do technikaliów, wyglądu Atlantis ale z drugiej strony zaprzeczasz temu, twierdząc że Pradawni to tacy ludzie, tylko że mają zabawki. Albo to, albo to. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko.

Co do różnic biologicznych i maszyny ascendaycjnej-przypominam, że w tym samym odcinku powiedziano, że to był czysty przypadek, że Rodneya nie zamieniło wtedy w bezkształtną masę białek i aminokwasów. Powiedziano wtedy, że maszyna nie była pomyślana o ludziach, ale o Pradawnych i należy rozpatrywać to w kategoriach cudu, że Rodneya nie zabiło na miejscu. Czyli, niestety, różnice jednak są.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#36 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 13.02.2008 - |07:22|

mam dziwne wrażenie, że wpadamy w kolejną, długą dyskusję Sakramentos :)

Widzę, że masz pewne opory w akceptacji faktu, że różnica w intelekcie między dwoma tymi gatunkami daje w efekcie inny sposób myślenia. Ujmę więc to w inny sposób-z jednej strony przyznajesz mi racje co do technikaliów, wyglądu Atlantis ale z drugiej strony zaprzeczasz temu, twierdząc że Pradawni to tacy ludzie, tylko że mają zabawki. Albo to, albo to. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastko.


no, ale nasze myślenie, a myślenie Sumeryjczyka sprzed 5 tys. lat jest generalnie takie samo; jednak my latamy w kosmos, mamy całkiem niezłe seriale :P, a on wypalał cegły z gliny; umiemy więcej, ta wiedza daje nam inną perspektywę, ale myślenie(przynajmniej w gruncie rzeczy) mamy to samo; być może tu przez analogię jest tak samo;
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#37 Lucas_Alfa

Lucas_Alfa

    Sierżant sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 027 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 13.02.2008 - |10:51|

Sumeryjczyk całe życie kombinował jak przeżyć kolejny dzień. My mamy większe możliwości rozwoju intelektualnego niż on. 5 tysięcy lat temu wszystko, co robił człowiek ograniczało się do bardzo wąskiej "specjalizacji" typu: skąd wziąć żarcie albo jak na nie zapracować. Tylko niewielu ludzi miało możliwość robienia czegoś innego. Dopiero podniesienie się stopy życiowej i ułatwienie życia jako takiego sprawiło, że człowiek mógł zacząć myśleć o innych rzeczach niż tych ściśle umożliwiających przetrwanie. Starożytny Sumeryjczyk nie miał tej perspektywy, którą my mamy i jego myślenie było całkiem inne. Może algorytmy były zbliżone, ale wyniki przez nie generowane całkiem inne. Sumeryjczyk jadł rękoma, my używamy sztućców, choć jedzenie rękoma jest bardziej ergonomiczne i jest swego rodzaju brzytwą Ockhama. My używając sztućców komplikujemy sobie życie, bo nie jest to najprostsze rozwiązanie i można się bez niego obejść. Po co więc to robimy? Nie mam pojęcia, ale na pewno nie ma to nic wspólnego z ergonomiką. Może po prostu my mamy czas żeby się w takie rzeczy, jak 5 rodzajów widelców do różnych potraw i 15 różnych rodzajów kieliszków do alkoholi bawić. W gruncie rzeczy nie ma znaczenia jakim widelcem, co jemy, ani z którego kieliszka pijemy, które alkohole. To wszystko kwestia umowna, tak samo jak to, że Chińczycy jedzą ryż pałeczkami zamiast prościej łyżką. Nie zawsze ergonomia jest wyznacznikiem "postępu" czy też najwłaściwszych rozwiązań. Często, przynajmniej w przypadku Ludzi, ważniejsze od ułatwienia życia jest przyzwyczajenie czy tradycja, jak kto zwał.

Kolejne rozwiązania powstają zazwyczaj na bazie poprzednich. Prosty przykład klawiatura komputerowa. W prostej linii wywodzi się od maszyny do pisana. Powstały takie dziwadła jak klawiatury laserowe ale komunikacja dalej polega na stukaniu w "klawisze". Wygodniejsze byłoby mówienie lub myślenie o tym, co chcemy napisać, istnieją nawet systemy rozpoznające mowę, ale my dalej stukamy w te klawisze, bo nam z tym dobrze, no i nikt nie będzie podsłuchiwał. Może rozmowa z komputerem, to kwestia przyszłości, ale stare, dobre klawiatury nie wyjdą z użycia. Nie zawsze bowiem możemy dyktować tekst przemówienia z pamięci, łatwiej jest go napisać i przy przy pomocy klawiatury edytować. Klawiatura jest rozwiązaniem wystarczająco dobrym aby funkcjonować jeszcze przez bardzo długi czas. Wynalezienie alternatywnych rozwiązań nie musi prowadzić do odrzucenia poprzednich.

Jestem zdania, że można rozwiązywać problemy całkowicie różnymi sposobami. Komputery ziemskie działają operując kodem dwójkowym. Kod ten został wynaleziony dużo wcześniej niż można by znaleźć dla niego jakieś praktyczne zastosowanie, ot taka ciekawostka matematyczna. Zauważono jednak, że ma on właściwość przypominającą zwykłe przełączniki elektryczne. To doprowadziło do idei maszyn cyfrowych, które bez problemu mogły na takim systemie operować. I tak z tym systemem bujamy się już bardzo długo i końca nie widać.
Można zadać sobie pytanie, czy gdyby nie zauważono tego, że kod binarny łatwo zastosować w maszynach elektronicznych, albo nikt nie wpadłby na pomysł samego kodu binarnego, byłoby możliwe zbudowanie komputera? Na pewno tak, ale nie w formie jaką znamy obecnie. Komputer ENIAC działał w systemie dziesiętnym. Można wyobrazić sobie społeczeństwo, które poszło w kierunku rozwoju komputerów opartych na obliczeniach na liczbach dziesiętnych. Co prawda komplikuje to konstrukcję maszyny, ale nie oznacza, że rozwiązanie to jest niemożliwe do zrealizowania powszechnie w przypadku braku wiedzy czy pomysłu na komputer binarny.
Ostatnio dużo mówi się o komputerach kwantowych a w nich sprawa obliczeń może wyglądać całkiem odmiennie niż to znamy. Mechanika kwantowa jest tak pokręcona, że sposób działania takiego komputera można uznać za totalne wariactwo ale co z tego, jeśli będzie to działać. To co dla jednych wydaje się dziwaczne, dla drugiego jest normalne.

Nie wiem czy czytaliście książkę "Antylód" Baxtera. Przedstawia tam alternatywną historię wiktoriańskiej Anglii, w której technika poszła całkiem innym torem dzięki odkryciu dziwacznej substancji - źródła energii zwanej antylodem.
  • 0
Dołączona grafika

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.
*


* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"

#38 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 13.02.2008 - |14:47|

Sumeryjczyk całe życie kombinował jak przeżyć kolejny dzień. My mamy większe możliwości rozwoju intelektualnego niż on. 5 tysięcy lat temu wszystko, co robił człowiek ograniczało się do bardzo wąskiej "specjalizacji" typu: skąd wziąć żarcie albo jak na nie zapracować. Tylko niewielu ludzi miało możliwość robienia czegoś innego. Dopiero podniesienie się stopy życiowej i ułatwienie życia jako takiego sprawiło, że człowiek mógł zacząć myśleć o innych rzeczach niż tych ściśle umożliwiających przetrwanie.


ależ właśnie mi o to chodzi; Sumeryjczycy nie byli głupsi od nas po prostu byli mniej zaawansowani; skąd wiadomo, że podobnie nie jest z nami i Pradawnymi; tzn. okej zapewne są bardziej inteligentni, ale sam fakt, że jesteśmy w stanie pojąć ich intencje, zrozumieć ideały etc. skłania mnie do twierdzenia, że od ludzi do Pradawnych nie jest aż tak daleko; dużą rolę odgrywa większa wiedza wynikająca z dłuższego czasu trwania rozwoju ich cywilizacji;

Komputer ENIAC działał w systemie dziesiętnym. Można wyobrazić sobie społeczeństwo, które poszło w kierunku rozwoju komputerów opartych na obliczeniach na liczbach dziesiętnych. Co prawda komplikuje to konstrukcję maszyny, ale nie oznacza, że rozwiązanie to jest niemożliwe do zrealizowania powszechnie w przypadku braku wiedzy czy pomysłu na komputer binarny.


system binarny użyto też z powodu dużego marginesu bezpieczeństwa przed przekłamaniami; wyobraźmy sobie komputer 10; napięcie od 0-5 V; jeśli masz np. 0.3 V to musisz się zastanawiać czy to jeszcze "0" czy już "1"; system binarny, mający większe marginesy bezpieczeństwa, pozwala tym samym na szybsze działanie, które z nawiązką rekompensuje minusy działania w systemie binarnym; wydaje mi się, że właśnie komputer dziesiętny jest o wiele "mniej naturalny" dla technologii niż binarny;

oczywiście rasa, która powstałaby w zupełnie odmiennym środowisku tworzyłaby zupełnie odmienną technologię;
np. jakieś formy inteligentnych balonów unoszących się w górnych warstwach gazowych olbrzymów miałyby na pewno zupełnie inny pomysł na technologię; ale rasy posiadające podobne sensorium, budowę biologiczną i mające do dyspozycji podobne materiały najprawdopodobniej będą tworzyły analogiczne technologię; design może być inny, kolejność odkryć inna, ale te ścieżki rozwoju będą miały dużo wspólnego;

Użytkownik inwe edytował ten post 13.02.2008 - |14:49|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#39 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 13.02.2008 - |16:54|

inwe, zakładasz sobie dupochron jak stąd do Mbabane ;) Używasz zbyt pojemnych określeń-bo co innego podobieństwa w rozwoju, a co innego tożsamość, którą niechcący przemycasz. Nie doceniasz różnic w przepływie impulsów w mózgu. One naprawdę powodują gigantyczne zmiany w rozumieniu i myśleniu. Twoja analogia ludzie-pradawni odwołująca się do aksjologii i pojmowania intencji jest chybiona. My możemy tak samo "pojąc" intencje roślin, które nie myślą. A Pradawni nie są aż tak obcą formą życia, by komunikacja z nimi nie była możliwa. Tu się więc zgadzamy, ale ja będę się upierał, że diametralna różnica intelektów i brak wspólnych korzeni kulturowych, przenikania (które na naszej planecie było obecne od zawsze) powoduje, że nasz rozwój i Pradawnych do dwie inne bajki. Nawet gdyby byli tacy sami biologicznie, to siłą rzeczy myśleli by inaczej, bo wytworzyliby inna kulturę. Myślę, że nie ma sensu rozpisywać się na ten temat zbytnio, bo przede mną mnóstwo profesorów już to roztrząsało; po prostu bezczelnie oczekuję, że zaakceptujesz ten fakt ;) tak samo jak akceptujesz prawo grawitacji ;)

Twoje uwagi o Sumerach są niefortunne i robią zamęt. Porównujesz coś, co było 5 tysięcy lat temu do tego, co jest dzisiaj. No gratulacje. To tak, jak rozprawiać się o wyższosci gruszki nad selerem. Ja rozpatrywałem cywilzacje na tym samym poziomie. Ty-nie, więc argument do kitu raczej :P poza tym sugeruję zapoznanie się z matrirałami historycznymi traktującymi o myśleniu tamtych czasów-w porównaniu z nami to niebo i ziemia. Więc, paradoksalnie, nie dość że nie masz racji wyciągając ten argument, to jeszcze jest on prawdziwy (pasujący do mojego punkt widzenia). Logiczny lapsus ;)

Jeśli już szukamy bliskich analogii, to nie winniśmy rozpatrywać przykładów historycznych, ale raczej zerknąć na coś bliższego. By opisać, jak wygląda różnica w poziomach pojmowania między nami a Pradawnymi należy rozstrzygnąć taką samą kwestię odnośnie na przykład normalnie rozwiniętych ludzi, a upośledzonych umysłowo. oni tak samo są w stanie funkcjonować w społeczeństwie, rozumieć intencje etc, obsługiwać urządzenia. Ale fizykami jądrowymi nie zostaną.

Oczywiście, nie możemy dać się zwariować i zrobić z P nie wiadomo co zupełnie nie do pojęcia; chodzi mi tylko o to, że poszukiwanie podobieństw w technologii "bo oni wyglądają tak jak my" nie jest właściwym kierunkiem. Ich sposób myślenia jest inny choćby przez fakt, że mogą myśleć szybciej i bardziej kompleksowo. Koniec, kropka. Dlatego zapewne nasz rozwój technologiczny przypomina im robienie komputerów opartych na systemie dziesiętnym.

Użytkownik Sakramentos edytował ten post 13.02.2008 - |17:01|

  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#40 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 13.02.2008 - |17:34|

Ja rozpatrywałem cywilzacje na tym samym poziomie. Ty-nie, więc argument do kitu raczej


ja rozpatrywałem analogię Sumer-współczesność do współcześność-jakaś inna rozwinięta cywilizacja; i IMHO zdaje mi się, że ten przykład pokazuje, że różnice w pojmowaniu świata, możliwość projektowania różnych technologii nie koniecznie zależy od zdolności intelektualnych osobników(jako, że generalnie my i Sumeryjczycy to jedno i to samo), ale również od ilości wiedzy jakie społeczeństwo w trakcie dziejów zebrało;

niekoniecznie podważa to tezę o Pradawnych przerastających nas tak intelektualnie, jak my przerastamy amebę, ale przynajmniej stwarza jakąś alternatywę(moim zdaniem nie tak całkiem głupią);

Twoja analogia ludzie-pradawni odwołująca się do aksjologii i pojmowania intencji jest chybiona. My możemy tak samo "pojąc" intencje roślin, które nie myślą. A Pradawni nie są aż tak obcą formą życia, by komunikacja z nimi nie była możliwa. Tu się więc zgadzamy, ale ja będę się upierał, że diametralna różnica intelektów i brak wspólnych korzeni kulturowych, przenikania (które na naszej planecie było obecne od zawsze) powoduje, że nasz rozwój i Pradawnych do dwie inne bajki. Nawet gdyby byli tacy sami biologicznie, to siłą rzeczy myśleli by inaczej, bo wytworzyliby inna kulturę.


w aksjologii to, że wytworzyli inną kulturę właśnie miałoby znaczenie; natomiast neguję role kultury, języka w rozwoju technologii; technologia jest powiązana z prawami przyrody(to na co natura pozwala); szuka ona(technologia) rozwiązań optymalnych mając na wejściu dostępne materiały etc.(wiem powtarzam się
B); więc rasy mające dostęp do tych samych surowców i mające podobne sensorium i budowę biologiczną będą zapewne tworzyły podobne technologię; nie twierdzę, że ich komórki będą przypominały nasze, ale twierdzę, że najprawdopodobniej w sytuacji, w której będą potrzebowali łączności osobistej na odległość wykorzystają małe przenośne odbiorniki/nadajniki fal radiowych(tym w istocie są komórki);

kultura może wpłynąć na stosunek do technologii(tym samym wysiłek wkładany w jej rozwój), może wpłynąć na kształt, wygląd zewnętrzny(np. Asgard-kamienie, Pradawni krzesło, a mechanizmy pod powierzchnią takie same-oczywiście to tylko przykład, żeby pokazać różność form, jedność zasady działania; nie twierdzę, że technologia A. i P. pod powierzchnią jest jednym i tym samym) etc., może wpłynąć również, w jakim kierunku technologia będzie się rozwijać np. rozwijamy technologię medyczną kosztem technologii kosmicznych bądź militarnych, albo vice versa; jednak w sytuacji kiedy jakaś inteligentna rasa zechce korzystać z łączności bezprzewodowej zapewne wykorzysta fale EM, bo są najwygodniejsze;

oczywiście nowe odkrycia mogą sprawić, że inne rozwiązania okażą się lepsze; ale rasy o podobnej budowie biologicznej i podobnej wiedzy o wszechświecie do osiągnięcia podobnych celów zastosują bardzo podobne technologię; ich język, kultura mogą się różnić, ale droga do celu będzie wyjątkowo zbieżna; IMHO przyjęcie innego stanowiska to postmodernistyczne mambo-jumbo o wpływie kultury i poglądów badaczy na odkrywane prawa przyrody;

Użytkownik inwe edytował ten post 13.02.2008 - |17:37|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych