Przyznam się uczciwie, że nigdy nie miałem żadnych zaświadczeń ani badań na temat dysleksji czy dysgrafii. Jedyne na co się uparła pielęgniarka szkolna, to to, że mam płaskostopie. Jak się potem okazało całkiem bezpodstawnie. W podstawówce robiłem błędy ortograficzne, nauczycielka twierdziła, że tworzę zdania tak długie, że sama nie jest w stanie ich zanalizować pod kątem podrzędności i nadrzędności jego części. Zawsze była zdania, że piszę z sensem i, jeśli nie liczyć długich zdań, składnia jest poprawna, przynajmniej jak na dziecko. Zawsze mi mówiła, że jestem zdolny ale leniwy i ja się z nią zgadzałem, przynajmniej w kwestii tego lenia. Nie miałem żadnej taryfy ulgowej i na dyktandach dostawałem zasłużone dwóje/pały. Mimo to jednak, kiedy zacząłem używać komputera i internetu a komunikacja z ludźmi stała się jednym z moich obowiązków w pracy zacząłem pracę nad sobą. Nie mogę przecież wysłać do kogoś listu, z którego tamten może wywnioskować, że jestem idiotą i zadawać sobie pytania, czy warto w ogóle ze mną gadać. Wiele rozpisywałem się też w niesławnym Onecie i widząc poziom wypowiedzi rozmówców, nie tyle poziom merytoryczny, bo z tym tam jest tragedia, a poziom stylistyczny, byłem przerażony tym, że ktoś może mnie oceniać tak, jak ja innych (powiem brutalnie - kretynów). Jakoś nie miałem ochoty robić sobie samemu przykrości i zniżać się stylistycznie do poziomu tych [...]
To forum stało się w pewnym sensie dla mnie wybawieniem, bo można na nim podyskutować w sposób racjonalny i miły na wspólne tematy. Kiedy piszę, staram się przenieść wszystko to, co chę powiedzieć w formie takiej, żeby nikt nie miał wątpliwości o co mi chodzi i w sposób maksymalnie przejrzysty dla mnie samego. Zawsze czytam swoje posty przed publikacją i poprawiam jeśli zauważę, że jedno słowo nie pasuje w całym ciągu. Kiedy pisze się o kilku rzeczach nie da się zaplanować formy całej wypowiedzi od początku do końca. Wypowiedź powstaje po kawałku i często w trakcie przychodzą do głowy nowe myśli, które także trzeba przelać na klawiaturę. Nieraz okazuje się, że nowa myśl nie jest "w harmonii" z wypowiedzią poprzedzającą wstawiony fragment. Trzeba wtedy zredagować tekst inaczej. Wbrew pozorom, to nie jest takie trudne jak się niektórym wydaje, wszystko to kwestia chęci. Przeczytanie całości tekstu przed publikacją też nie jest żadnym wysiłkiem, zwłaszcza jeśli ktoś nie rozpisuje się tak, jak ja.
Sam nie tak dawno temu używałem form niepoprawnych wyrazów, jak wymienione tutaj "wogóle" czy "narazie", można nawet znaleźć na forum moje wypowiedzi z takimi błędami. Z czasem jednak zacząłem przyzwyczajać się do "nowej" ich formy i tak mi zostało. O słowie "obejżeć" nie będę już wspominał. Ważne, że obecnie używam formy poprawnej właśnie dzięki częstemu pisaniu tego słowa. Trening czyni mistrza.
Daleki jestem od krzyżowania ludzi za ich okropieństwa, ale bez przesady, nie można całe życie pisać "ktury" albo zamiennie, czysto przypadkowo, stosować w wyrazach litery "i" i "j" w słowach typu "póidę" czy "bjegnę". Wybaczcie ale zwalając to na dysleksję czy dysgrafię wchodzi się na totalnego kretyna, zwłaszcza jeśli stosuje się taki "styl" cały czas.
Właśnie po to piszę, tak jak piszę, żeby móc usłyszeć, przeczytać od kogoś to, co napisała mi Elam, której bardzo dziękuję. Publicystą może nie będę, ale lepiej robi się człowiekowi po takich słowach.
Uważaj Inwe, bo kiedyś na kolokwium nie będzie ci się chciało wstawić znaku minus w równaniu i nie zaliczysz

Dobra, to teraz krótki kurs:
- przecinki stawiamy, tak na chłopski rozum tam, gdzie normalnie mówiąc robimy wdechy żeby się nie udusić. To już powinno znacznie poprawić przejrzystość wypowiedzi.
- przecinki stawiamy wtedy, kiedy wtrącamy do wypowiedzi coś będące poza głównym jej nurtem (patrz poprzedni punkt {
, tak na chłopski rozum tam, }
- czasowniki odnoszące się do naszej, pierwszej osoby, kończy się literami "ą i ę" - będę, widzę, lubię a nie "będe, widze, lubie".
- słowo "sie" nie istnieje w języku polskim. Jedyną poprawną formą jest "się".
- stosowanie końcówek "ą" i "om" ogranicza się do wiedzy o tym, czy jesteśmy z kimś (dziewczyną, meduzą, cebulą) czy przypatrujemy cię kilku (dziewczynom, meduzom, cebulom).
- "nie" z czasownikami, to takie coś co oznacza czynność, zawsze pisze się oddzielnie (nie lubię, nie idę, nie widziałem).
- imiesłowy (określające jednocześnie co ktoś robi i jaki jest - niebiegający, nielubiący), wedle obecnej nomenklatury, możemy z "nie" pisać razem lub osobno, choć są zdania, że należy pisać je zawsze razem, prócz wyjątków, kiedy w zdaniu chce się zaznaczyć wyraźnie jakieś przeciwieństwo i zaakcentować przeczenie, na przykład:
Nie pijący, ale palący. No dobra tym ostatnim można się nie przejmować i pisać zawsze razem albo zawsze osobno. Zawsze jednak trzymać się jednego sposobu.
Dobra, nie będę już nudził. Jeśli ktoś będzie chciał pisać lepiej, ładniej, a często także logiczniej, to zacznie nad sobą pracować. To naprawdę nie jest trudne. Jeżeli natomiast to zbyt trudne, albo zbyt upierdliwe, to jego sprawa. Ja polecam pierwszy pomysł, bo to naprawdę lepiej o nas świadczy.
P. S. Raptorek - gratuluję samozaparcia.