psjodko nie powiedziałbym że stwierdzeni że adresy wrót biorą sie z układów gwiezdnych, jest absurdalne. I zgadzam się z tym że układ gwiazd się różni zależnie od punktu patrzenia, ale to jest typowe myslenie dwówymiarowe
Im więcej wymiarów tym gorzej dla tej teorii.
Można by przyjąć że układy stanowią jakiś dla siebie charakterystyczny wzór który nie uleganawet jakims większym zmianom w czasie upływu powiedzmy kilku milionów lat. Ale do tego by trzeba przyjąć że punk z którego określamy widok (sybol) układu gwiezdnego jest jeden dla wszystkich układów, i tu nasuwa mi się środek naszej galaktyki, którego określenie dla pradawnych nie powinno nastręczać jakichś wielkich trudności.
Dla na szych rozważań nie ma znaczenia punkt z jakiego obserwujemy układ gwiazd na niebie.
Każda gwiazda sie porusza.
Każda gwiazda się porusza w innym kierunku.
Każda gwiazda się porusza w innym kierunku z inna szybkością.
Każda gwiazda się porusza w innym kierunku z inną szybkością w stosunku do dowolnego punktu układu odniesienia.
Nie ma takiej możliwości aby w ciągu okresu czasu mierzonego co najmniej na 4 mln lat (wtedy Atlantis
poleciało do Pegaza - więc oczywistym jest, że system wrót w naszej galaktyce jest duuużo starszy)
wygląd nieba w jakimkolwiek pounkcie galaktyki był niezmienny.
Pry takim podejściu do sprawy jak dla mnie temat symboli na wrotach jako widoku układów gwiezdnych (tyle że niekoniecznie widzianych z naszej perspektywy) jest całkiem realny.
Nie, nie jest realny. Już chociażby z tego punktu widzenia, że Daniel przyporządkował rysunki na wrotach
do układu gwizdozbiorów OBECNIE widniejących na ziemskim niebie. A nie widocznych z jakiegoś innego
punktu w galaktyce (chociażby z centrum galaktyki - jak proponujesz). Lub tez widocznych na ziemskim niebie miliony lat temu
Po za tym nasunęła mi się sprawa środka galaktyki z któego owe punkty byłyby ustalane, jest to jak dla mnie dosyć oczywiste że taki punkt jest oreślony i z pewnością wykorzystywany do nawigacji pomiędzy galaktykami, bo jakos nie wyobrażam sobie wybrania 8-go symbolu np do podróży na Atlantis, jeśli tym symbolem nie byłoby centrum galaktyki Pegaza, bo każdy inny punkt zgodnie z teorią rozszeżania się wszechświata po jakimś czasie zmieniłby swoje położenie co raczej bardzo by utrudniło nawigację
Ten problem jest omawiany w innym topicu: Patrz
Mechanika wrótPodsumowując : obstaje przy teori że symbole są raczej schematycznym odwzorowaniem cech charakterystycznych układów gwiezdnych niż jakimś rodzajem pisma
Być może, ale nie w tak "prosty" sposób jak to nam przedstawiono w filmie (i powtórzono w serialu - dodając, słusznie zreszta - informację o dryfcie gwiazd w odcinku 01x01).
Użytkownik psjodko edytował ten post 09.03.2006 - |07:24|