Niedawno tak naprawdę trafiłem na to forum i tak czytając ten cały dział o teoriach, jak i "szalone" teorie na Lostpedii, postanowiłem napisać coś od siebie. Nie jest to tyle co moja teoria, co po prostu przemyślenia odnośnie tych wszystkich domysłów na temat tego serialu, tudzież podważanie wszystkiego. Zresztą częstym zabiegiem udowadniania danej teorii jest jej zaprzeczenie.
Akurat do wszystkiego podszedłem dość racjonalnie. Sam serial zresztą wbrew pozorom imho ma taki charakter. Czy naprawdę myślicie że autorzy nam zaserwowali kolejne Archiwum X (czyt. kosmici i jakieś paranormalne efekty) , kolejny Twin Peaks, Wielki Brat patrzy ?! Ja osobiście uważam inaczej.
Może to co powiem teraz będzie dość śmiałym stwierdzeniem, ale Lost dla mnie nie jest historią paranormalną. Można stwierdzić że to tak jakby moja teoria dla tego serialu, ale uważam że Lost nie jest tak do końca skomplikowany jak wszyscy uważają. Stwierdziłbym że jest dość prosty. Choć może samo słowo prosty nie do końca dobrze tu pasuje. Może tak: jest logiczny, do wytłumaczenia .
Uważam że na wyspie nie ma żadnych zdarzeń nie z tego świata. Że nie jest to żaden sen. Ze nie ma tam żadnych zjawisk paranormalnych itp.
Oczywiście, każdy w Lost widzi to co chce widzieć.
Ale przyjrzyjmy się temu bliżej. Czy naprawdę wydarzyło się tam coś takiego czego nie można by wytłumaczyć w racjonalny sposób ? Czego człowiek mając kupę pieniędzy nie mógłby sam dokonać ? Sam samolot mógł się rozbić przez przypadek, to jest moja teoria.
Żaden z bohaterów (Łącznie z Desmondem) nie ma większego celu w tym żeby miał się znaleźć na tej wyspie. Po prostu się rozbili i teraz mamy serial
A teraz kilka faktów. Może nie tyle z samego serialu, co z życia.
- Fakt Abrams stworzył coś wspaniałego. Scenariusz jest świetny. Jednak trzeba pamiętać, że autorzy to też zwykli ludzie. Gdzieś czytałem że tworząc kolejne sezony biorą pod uwagę opinie widzów, tj. robią więcej odcinków dla danego bohatera jeśli on się spodoba publiczności, przykład Mr Eko. To co chce powiedzieć, że naprawdę ciężko jest zrobić jakieś dzieło bez 0 pomyłek. A Lost jest tak zakręcony że pomyłki w scenariuszu mogą się pojawić. To do czego pije to Lostpedia. Popatrzmy na to, czy jakiś inny serial miał takie zaplecze które go analizowało do najmniejszego szczegółu.
- W serialu jest bardzo dużo takich "połączonych elementów" . Główny to chyba numery. Że gość który wygrywa nimi w totka, później widzi je m.in. na włazie. To kolejna moja teoria odnośnie serialu: 70% wydarzeń to zbieg okoliczności. Osobiście nie uważam żeby ktoś bohaterów Losta ściągnął specjalnie na wyspę. Oraz nie wierze w teorie Locke ze to ich przeznaczenie. Znaleźli się na dość specyficznej wyspie, trudno. I tak mieli szczęście że samolot rozbił się nad jakimś lądem
- Także uważam że scenarzyści bardzo mocno bawią się widzami (TAK widzami, a nie z widzami !!). Robiąc im z mózgów jeszcze większą siekę
Przez co ludzie widzą jakieś pola chroniące wyspę, zamiast racjonalnych rzeczy .
Uważam że sam serial ma dość spore podłoże psychologiczne. Ludziom w głowach można robić co się chce i sprawiać żeby wierzyli w to co mają wierzyć. Same liczny, można to odnieść do czegokolwiek. Nawet chyba istnieje tzw. teoria 23 (nie z Losta).
Imho to właśnie robią Inni.
Manipulacja i jeszcze raz manipulacja. I tu kolejna bardzo ważna rzecz. Wiele osób opiera swoje teorie o działania i wypowiedzi Innych. A ja osobiście uważam że 80% tego co robią i mówią inni to kłamstwa. Zresztą takie przesłanie nam dali scenarzyści na samym początku.
Także podchodzę do tego od strony scenarzystów. Co chcą nam powiedzieć. Nie tyle doszukuje się związków między wszystkim, co po prostu staram się oddzielić mity od faktów. Przykładowo zgadzam się z jedną z wypowiedzi Bena Że oni są tymi dobrymi. Swoją kwestie wypowiedział będąc już wolnym, nie mając nad sobą żadnych kajdan.
- Kolejna rzecz na temat robienia samych filmów, czy innych rzeczy jak np. gry. Tzw. easter eggs. Bardzo często autorzy wrzucają to do swoich dzieł. Co koniec końców nie ma nic wspólnego z fabułą. Myślę że tego w Lost jest masa. Ale tak jak napisałem Lost ma bardzo ogromne zaplecze fanów którzy to wychwytują i biorą to jako fakt z fabuły. To jakby moje dopełnienie tego ze Abrams & Co bawią się mocno nie z widzami, a samymi widzami.
Teraz podsumowując to wszystko. Gdyby ktoś naprawdę podszedł do serialu w logiczny sposób. Oddzielił "ziarno od plew"
Oczywiście jakaś tajemnica wyspy niewątpliwie istnieje. Ale uważam że całość jest zdecydowanie bardziej prosta do wytłumaczenia niż to wielu osobom się wydaje. Bo co tak naprawdę paranormalnego się tam wydarzyło. Że ludzie mieli przywidzenia ? To sam Jack w serialu wytłumaczył.
Zresztą Hurley poza wyspą też miał.
Jest dużo aspektów psychologicznych. Dodajmy do tego różne teorie, jak np. teorie tłumu. Albo czasami ludzie widzą coś ze swojej wyobraźni. Przykładowo będąc w całkowitej ciemności i widząc jakieś kształty, mózg człowieka dorysowuje sobie resztę. To co dzieje się w głowach Lostowiczów nie musi być faktem.
Że wyspa ma właściwości jakieś nadnaturalne / zdrowotne. Tego nie wiemy. Rose nikt nie zbadał że jej rak zniknął. Nie wiemy jak Locke stracił władze w nogach. Mógł ją odzyskać w wyniku katastrofy. Że wszystkie rany szybko się leczą ?! Trzeba wiedzieć że to Hollywood, komercja itp. Taki Sawyer nie może się leczyć przez cały sezon i leżeć w łóżku bo nikt by tego nie oglądał. To kolejny ważny aspekt do założenia.
Tym bardziej. Rose została wyleczona, a Ben nie może ?!
Elektromagnetyzm i jakieś pola chroniące wyspę ?! No dajcie spokój. Desmond mógł nie odpłynąć poprzez zwykłe wariacje kompasów i innych urządzeń. I pływać cały czas w kółko. To jest więcej niż prawdopodobne.
Dharma - fakt to jakaś tajemnica. Ale mnie nie tyle zastanawia ta jej cała historia, co taki drobny fakt. Jak oni zbudowali na tej wyspie takie bunkry. A mianowicie jak tam mogą rosnąć tak wysokie drzewa które potrzebują ile, kilkaset lat ? Jak tam można było jeździć koparką ?
Także uważam że serial został by zniszczony jeśli okazałoby się że za wszystkim stoi zwykła jakaś duża korporacja, Wielki Brat , rząd stanów zjednoczonych itp.
Po prostu odrzucam sam teorie które już wiele razy przewijały się w innych dziełach. I sądzę że właśnie prostota, logiczne podejście, może być wytłumaczeniem całości. I tak mogą nas zaskoczyć autorzy. Bo jak czytam różne teorie, to w tym momencie każdy się spodziewa jakichś cudów niewidów i nadprzyrodzonych zjawisk. A co jeśli koniec końców wszystko będzie proste ?
Dodatkowo także moja opinia, bardziej odnośnie rozwiązania wszystkiego. Kto tak naprawdę powiedział że tam jest tylko jedna tajemnica, jedno zakończenie serialu. Jak czytam opinie nawet samych aktorów, tworzą stwierdzenia że jakieś jedno zjawisko / wydarzenie stoi za wszystkim. Ale nikt nie powiedział że za wszystkim stoi Dharma. Że czarny dym jest z tym połączony. A co jeśli Inni mają swoje zakończenie, Dharma swoje, Desmond swoje, czy też katastrofa samolotu także ma zupełnie inne.
Osobiście uważam że serial nie będzie miał jednego zakończenia. Po prostu uważam że na wyspie jest kilka niezależnych od siebie rzeczy które będą miały swoje zakończenia.
Myślę że dziewczyna Desmonda będzie miała duży wpływ na zakończenie kwestii rozbitków i chyba prędko na wyspie się nie pojawi
Na koniec jeszcze żeby nie było. Fakt jest dla mnie jedna bardzo mocna zagadka, ciężka do zrozumienia. Mianowicie Czarny dym aka potwór wyspy. To staram się ułożyć w swojej głowie i jest mi strasznie ciężko podejść racjonalnie do tego. Ponieważ zakładam że autorzy pokazują nam to co naprawdę się wydarzyło, czyli że to ten "potwór" zabił Mr Eko. Ale myślę że i to jakoś koniec końców da się wytłumaczyć. Ale tak, to jest dla mnie największa zagadka.
DHARMA to dla mnie tło do wydarzeń. Nic nadzwyczajnego. To samo bardzo prostym do wytłumaczenia jest związek laski Desmonda, jej ojca i zakończenia 2 sezonu czyli stacji na jakimś śnieżnym terenie. Sama ona powiedziała że zawsze będzie go szukać, a pewnie od staruszka dowiedziała się czego szukać.
To tyle. Osobiście żałuje że lost nie zakończy się na 4ech sezonach. Bo gdy w grę wchodzą pieniądze to scenarzyści coraz bardziej partaczą swoje dzieło. I to co mogło być na początku fenomenem, może się skończyć jak zwykła lipa :/
A jak Wy byście odebrali to gdyby Lost zakończył się w bardzo racjonalny i wbrew pozorom "prosty" sposób. Wiem że nikt nie lubi prostych rozwiązań

Logowanie »
Rejestracja








