Done, co Wy na to ?
Użytkownik dyzi0m edytował ten post 16.02.2006 - |23:24|
Napisano 16.02.2006 - |23:20|
Użytkownik dyzi0m edytował ten post 16.02.2006 - |23:24|
Napisano 16.02.2006 - |23:40|
Czternasty odcinek pokazal, ze niewpisanie liczb ma jednak jakies konsekwencje. Uslyszelismy rozkrecajaca sie maszynerie, a wiemy juz, ze pod bunkrem znajduje sie jakies tajemnicze, potezne urzadzenie, ktore choc uspione, generuje pole magnetyczne. Widzielismy takze egipskie hieroglify, ktore luzno tlumaczone oznaczaja 'spowodowanie smierci' albo... samozaglady. Moj pomysl jest taki. Szaleni, i przede wszystkim solidnie finansowani naukowcy stworzyli na odpowiedniej wyspie laboratoria badawcze, badajace granice ludzkich mozliwosci. Badania byly jednak tak niebezpieczne, ze stworzono swoisty mechanizm samozaglady calej wyspy, gdyby cos poszlo nie tak. No i poszlo nie tak, maszyneria zostala wiec uruchomioma, a timer ustawiono na 108 minut (liczba symboliczna), ale chodzilo o to, by miec czas na ucieczke z wyspy. W mysl powiedzenia, przezorny, zawsze ubezpieczony, naukowcy po stworzeniu tykajacej bomby zostawili sobie furtke w postaci kodu, wpisanie ktorego oddala destrukcje wyspy o owe 108 minut. Ta na wszelki wypadek, jak by zalodze bunkrow badawczych nie udalo sie jednak wydostac z wyspy. No i przynajmniej niektorym ucieczka sie nie udala i biedacy wpisywali kod czekajac na ratunek, ktory jednak z jakis powodow nie nadchodzil i wyglada na to, ze do tej pory nie nadszedl. W efekcie, eksperyment, ktory wyrwal sie spod kontroli trwa nadal, nie jako sam sciagajac na wyspe kolejne obiekty do badan (czytaj ludzi). A nasi lostowicze, wpisujac kod, ciagle oddalaja moment samozaglady wyspy...
Done, co Wy na to ?
Napisano 16.02.2006 - |23:41|
Napisano 17.02.2006 - |00:19|
Użytkownik dyzi0m edytował ten post 17.02.2006 - |00:20|
Napisano 17.02.2006 - |01:12|
Rozwijajac te koncepcje mozemy wyjasnic takze istnienie kilku grup Othersow. Mamy obiekty bezposrednio poddawane eksperymentom (Ci, co na boso i w lachmanach chodzili), mamy naukowcow, ktorym nie udalo sie wydostac z wyspy (Mrs Friendly i jego ekipa) i mamy wreszcie tych trzecich, najbardziej tajemniczych, ktorzy najprawdopodobniej sa zywotnie zainteresowani tym, by eksperyment pomimo tego, ze z powodow bezpieczenstwa dawno sie mial zakonczyc zaglada wyspy, trwa nadal. Ci trzeci to moze byc jakas tajemnicza organizacja (kto wie, czy nie jacys masoni, wolnomularze),
Co Wy na to ? :-)
Napisano 19.02.2006 - |20:33|
Napisano 20.02.2006 - |14:08|
Napisano 22.02.2006 - |09:23|
Napisano 22.02.2006 - |09:27|
Napisano 24.02.2006 - |13:52|
Napisano 24.02.2006 - |14:26|
Napisano 24.02.2006 - |16:38|
W mysl powiedzenia, przezorny, zawsze ubezpieczony, naukowcy po stworzeniu tykajacej bomby zostawili sobie furtke w postaci kodu, wpisanie ktorego oddala destrukcje wyspy o owe 108 minut. Ta na wszelki wypadek, jak by zalodze bunkrow badawczych nie udalo sie jednak wydostac z wyspy.
Ciekawa koncepcja. Mona więc wyobrazić sobie ostatnią scene filmu. Lock wpisuje ostatni raz cyfry, naciska enter. Potem razem Jackiem (koniecznie z nim - pierwsi będą ostatnimi, biegną do szalupu czekającej na brzegu, wszyscy inni są już bezpieczni na statku ratunkowym. Gdy i ini docierają statek otkotwicza i odpływa po kilkunastu minutach wtspa eksploduje.
Napisano 24.02.2006 - |18:51|
A tu wyskakuja inni spod pokladu z kalachami i mowia "przejmujemy ten statek..." Koniec serii 3I tak na wszelki wypadek nakręcili film instruktażowy nt wpisywania kodu, liczby umieścili wszędzie (na grafitti, włazie), a także zaczeli nadawać je przez radio? Już nie mówiąc o tym, że na wyspę miano dowzić ludzi co 500 (z groszami) dni, aby wpisywali ten kod. Gdybym to ja uciekał z wysypy, która ma wylecieć cała w powietrze, a uchronić ją przed tym może wpisanie jedynie kodu, nie chwaliłbym się tak bardzo tym kodem.
Ale, podobnie jak Jonasz, uważam że koncepcja jest ciekawa. :-)
To dobry pomysł na wielki finał Losta. Wszyscy odpływają, natomiast Inni idą dopiachu co do jednego. Tylko takie rozwiązanie wydaje się zbyt proste jak na autorów tego serialu. ;-)
Napisano 24.02.2006 - |19:50|
Napisano 24.02.2006 - |23:28|
hmm, czy ja wiem. Zakladajac, ze jest ktos ponad Dharma, ktos kto przejal kontrole nad calym projektem to nawet ma to sens. Przyjmujac, ze mechanizmu samozaglady nie mozna deaktywowac to jedyny sposob na to, by eksperyment trwal nadal, to dowozenie co 500 dni 2-3 osobowej zalogi do bunkra i wyposazenie jej w odpowiednia ilosc broni (w bunkrze bylo po kilka sztuk roznorakich pukawek), tak by zarowno zdziczali The Others jak i naukowcy z Dharma nie wpadli na pomysl, by szturmowac bunkier.I tak na wszelki wypadek nakręcili film instruktażowy nt wpisywania kodu, liczby umieścili wszędzie (na grafitti, włazie), a także zaczeli nadawać je przez radio? Już nie mówiąc o tym, że na wyspę miano dowzić ludzi co 500 (z groszami) dni, aby wpisywali ten kod. Gdybym to ja uciekał z wysypy, która ma wylecieć cała w powietrze, a uchronić ją przed tym może wpisanie jedynie kodu, nie chwaliłbym się tak bardzo tym kodem.
Użytkownik borderline edytował ten post 24.02.2006 - |23:31|
Napisano 25.02.2006 - |00:03|
Napisano 25.02.2006 - |10:19|
Napisano 26.02.2006 - |18:22|
A, ze projekt dziala dalej, to i rozbitkowie na wyspie sie caly czas pojawiaja. Wyglada na to, ze tak sie tam Desmond znalazl i ze ten filmik ostatecznie go przekonal, ze kod trzeba jednak wpisywac ;-)
Napisano 27.02.2006 - |14:09|
hmm, czy ja wiem. Zakladajac, ze jest ktos ponad Dharma, ktos kto przejal kontrole nad calym projektem to nawet ma to sens. Przyjmujac, ze mechanizmu samozaglady nie mozna deaktywowac to jedyny sposob na to, by eksperyment trwal nadal, to dowozenie co 500 dni 2-3 osobowej zalogi do bunkra i wyposazenie jej w odpowiednia ilosc broni (w bunkrze bylo po kilka sztuk roznorakich pukawek), tak by zarowno zdziczali The Others jak i naukowcy z Dharma nie wpadli na pomysl, by szturmowac bunkier.
Napisano 27.02.2006 - |14:48|
W sumie masz racje. Można było by zautomatyzować i było by już spokojnie, a nie marwić sie czy sie ktoś nie pomyli. A z drugiej strony gdyby nie było potrzebne wpisywanie tych liczb to nie było by komputera. Coś mi sie wydaje, że dlatego powinien wcistać porzciski człowiek bo on będzie wiedział kiedy skonczyć. Może miał skończyć wpisywać jak swat wybuchnie, albo coś takiegoZ innej beczki, ale jednak... Cała ta sprawa z wciskaniem guzika to jedna wielka ściema. Skoro jest tam komputer (stary bo stary, ale jednak) to dlaczego nikt nie pomyślał o zautomatyzowaniu tej procedury? :-)
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych