[quote name='hugo_buba' date='5.12.2005 |00:37|' post='148582']
Akurat!!
Jack nadaje sie na przywodce jak Mandaryna na gwiazde polskiej estrady
Primo: Dziala emocjonalnie. Pod wplywem impulsu a nie w wyniku glebszych przemyslen:np kiedy Boone umarl od razu autorytarnie stwierdzil ze zabojca jest Lock(prawdziwy przywodca usiadl by pod palma pomyslal troche, zaanalizowal problem i dopiero ferowalby wyroki no chyba ze jest z PISu albo jego wujkiem jest Wasserman)[/quote]
Zapominasz chyba, ze Jack tez znalazl sie na tej wyspie w takich saamych warunkach jak innych, a one nie sprzyjaja zawsze trzezwemu mysleniu (nawet Locke ma momenty slabosci - np. gdy nie udalo mu sie poczatkowo kilka razy otworzyc wlazu do bunkra Dharmy). Jesli chodzi o posadzanie innych mieszkancow wyspy o rozne czyny, to Jack jest jednym z ostatnich, ktorzy takie osady wydawali. Sytuacja z Lockiem byla pierwsza, gdy tak energicznie i nieco bezmyslnie zareagowal, wczesniej mu sie to nie zdarzalo. Prawdziwy przywodca raczej w takich sytuacji jak zagubieni na wyspie nie bywa czesto i nalezy o tym pamietac. Wczesniej, zanim Jack osadzil Locke'a w sytuacji, ktora opisujesz, wsrod wielu wielu sytuacji na wyspie inni mieszkancy non-stop sie nazwajem oskarzali, Jack nie.
[quote]Po drugie primo: z tym jego ojcem to wcale tak nie bylo ze zachowal sie szlachetnie. Przeciez na poczatku zgodzil sie go kryc. Dopiero potem jak na korytarzu zobaczyl ojca "urabiajacego" meza denatki cos sie w nim przelamalo. Ja mysle ze w tym przypadku chodzilo raczej o urazona dume(tatus zakrecil nim jak chcial) i utarcie nosa staremu. Odwieczny konflikt ojca z synem czy jak kto woli dominujacego(starzejacego sie) samca z mlodym(aspirujacym do przywodctwa w stadzie w tym przypadku do miana najlepszejszego lekarza w miescie) wilczkiem[/quote]
Jak kazdy czlowiek pewnie w takiej sytuacji, najpierw bys mimo wszsystko myslal o dobru swojego rodzonego ojca, swojej rodziny. I to czesto przeslania ucziwosc. Widac jednak bylo, ze dla Jacka krycie ojca po tak tragicznej pomylce to niebywale duzy ciezar. Poza tym zdaje sie, ze zdecydowal on sie ostatecznie wydac ojca przed komisja i zmienic zeznania nie po tym, jak zobaczyc rozmowe jego ojca z denatka, ale juz w trakcie samego spotkania jego, jego ojca i komisji, gdy ojciec zaczal skladac wyjasnienia w inny sposob, niz "ustalil" to wczesniej z synem. A kluczem do wydania swojego ojca przed komisja bylo to, ze operowana feralnie kobieta byla w ciazy. Wtedy Jack stwierdzil, ze tego juz za wiele i zmienil swoje zeznania "na goraco".
A jesli chodzi o rywalizacje Jacka z jego ojcem, to zawsze tak jest w zyciu, ze jesli ojciec i syn pracuja w jednym zawodzie w sytuacji gdy ojciec ma wyzszy status, to syn probuje byc za wszelka cene lepszy od ojca i mu "pokazac".
[quote[Po trzecie primo: Ktory to przywodca(no chyba ze Pinochet czy inny Mao) torturuje swoich ludzi???Takie zachowanie dyskwalfikuje go nie tylko jako lidera ale takze, a moze przede wszystkim, jako czlowieka.[/quote]
Gdyby tu chodzilo o ratowanie zycia komus, kogo znam juz tyle dni, albo w ogole o ratowanie komus zycia, to wiekszosc ludzi uzylaby w tej sytuacji wszelkich srodkow przymusu. Wtedy Sawyer byl naprawde wyjatkowo chamski i po prostu nalezaloby mu natluc.
[quote]Absurd. Saweyr ma zapasy ktorych potrzebje reszta rozbitkow(i nie chodzi mi tylko o sytuacje z inhalatorami ale rowniez inne przypadki) i co robi ich madry przywodca? Wpada do namiotu i rozkazuje!! Red neckowi zeby oddal cos bo ON pan doktor tak chce. Jak sawyer sie opiera to co? handlujemy? negocjujemy? Nie! lejelmy po mordzie(warto sprawdzic ile razy teksanczyk dostal po pysku od spolecznosci wyspiarskiej) a jak to nie dziala to wbijamy igielki pod paznokcie. [/quote]
Sawyer jakby nie patrzec byl na wyspie zlodziejem i nikt nie dal mu upowaznienai do rozgrabianai cudzych bagazy. Kiedy Jack albo grupa czegos potrzebowali, do leciei z tym do Sawyera, a jako ze jest to wyjatkwo uparrty czlowiek, to trzeba bylo go troche "poustawiac". Nie ma w tym nic dziwnego. Maja go blagac na kolanach? A moze pisac petycje? Jacka jako przywodce popiera wiekszosc zagubionych, Sawyer z wiekszoscia ma (a raczej teraz mial) na pienku.
[quote]Chcielbiscie takiego przywodce?
Jeden jego plus to to ze nie gada za duzo.
[/quote]
Gdybym bym w ich sytuacji, nie mialbym nic przeciwko. Kazdy z nas mialby tutaj problem z przejeciem przywodztwa na takiej wyspie, bo nie latwo byc takim Jackiem.
Peace