To i ja dorzucę swoje 3 grosze. Niedawno byłem w sytuacji podobnej do Petroniusa i też "zasięgałem języka". Obejrzałem już całość, więc mogę powiedzieć, co myślę. Serial jest trochę lepiej niż średni.
Co może do niego zniechęcić?
1. Katastrofalny początek - dopóki kapitanem jest Sinclair, akcja się ślimaczy, aktorzy nie czują ról (chlubnym wyjątkiem są ambasadorowie Molari i G'kar), a odcinki są w większości o niczym. Sytuacja radykalnie zmienia się po "wstąpieniu na tron" Sheridana. Jednakże niemal cały pierwszy sezon jest marny.
2. W zbyt wielu odcinkach po 10 minutach wiedziałem jak się sprawa zakończy. Cechą charakterystyczną B5 jest nie tylko ciągłość akcji, ale również swoista jej linearność (jeśli widziałeś dużo SF, to, ze sporym prawdopodobieństwem, zgadniesz, co będzie dalej).
3. Jest sporo błędów reżyserskich: czasem wręcz widać, że aktorzy pozostawieni są sami sobie i nie wiedzą co zrobić z rolą.
4. Część obsady. Mniej więcej połowa stałej obsady gra słabo (a są przypadki wręcz żenujące).
5. Ostatni (piąty) sezon wyraźnie został dokręcony na siłę. Większość wątków została zakończona wraz z czwartym sezonem i nieustannie odnosiłem wrażenie, że Straczyński rozpaczliwie próbował znaleźć jakiś temat. Dlatego ten sezon (jako jedyny) nie ma sensownej myśli przewodniej i jest dość chaotyczny.
6. Może to drobiazg, ale wspomnę i o tym. Uroda jest rzeczą gustu, ale bardzo denerwował mnie w B5 brak ładnych kobiet. Wszystkie, główne postacie kobiece mają szczęki jak łycha od buldożera. Jeśli obejrzałeś choć trochę B5, to niech da Ci do myślenia fakt, że Ivanowa uważana jest za piękność.
Teraz z kolei napiszę co zachęca do oglądania:
1. Spójna, logiczna i przemyślana fabuła. Straczyński chciał za pomocą serialu opowiedzieć pewną historię i dokładnie to zrobił. Ma to początek (marny) środek (świetny) i koniec (przyzwoity).
2. Ciekawie zarysowane główne postacie. Są to ludzie (no nie tylko

) z krwi i kości. Mają wady i przywary. Nie są jednowymiarowi. Absolutnym mistrzostwem świata jest ambasador Londo Molari.
3. Prawdziwość (jeśli można tak powiedzieć o SF) przedstawionego świata. W tym serialu jest bardzo mało głupot i robionych na siłę "wynalazków". Rozwój Ziemi jest prawdopodobny, technologie pokazane w B5 trzymają się kupy, raczej nic ne zaprzecza znanym prawom fizyki (oczywiście loty podprzestrzenne to inna historia).
4. Muzyka. W tym filmie jest bardzo dobra muzyka. Żeby zrozumieć, trzeba posłuchać

.
5. Sensowny design. Statki, wnętrza, cała "grafika" serialu jest na dobrym (a momentami świetnym) poziomie. Oczywiście są tacy, którzy marudzą na poziom efektów specjalnych, ale trzeba pamiętać, że to jest produkcja z początku lat 90'tych, robiona (początkowo) przy bardzo skromnych środkach.
6. Mistyka. W Babylon 5 znajdziesz dużą dawkę mistycznych smaczków. Serial wręcz kipi klimatem. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy to lubi, ale jeśli podobają Ci się historie tajemnicze, niedopowiedziane i "mgliste", będziesz zachwycony.
Na koniec postaram się porównać B5 do innych seriali.:
B5 vs ST - jak dla mnie B5 jest słabszy od jedynego Treka z którym jest sens go porównywać, czyli od Deep Space 9. Trek jest trochę bardziej cukierkowy, za to lepiej zrobiony, zdecydowanie lepiej zagrany, a poziom opowieści jest porównywalny.
B5 vs EFC - nie widziałem całego EFC, więc odniosę się tylko do początku. Początek EFC ma zdecydowanie lepszy. Jak jest dalej, nie wiem - widziałem tylko pierwszy sezon

.
B5 vs BSG - Battlestar się dopiero zaczyna, ale, jak dla mnie, powinien to być serial lepszy od B5
B5 vs Far - Farscape to jest absolutne mistrzostwo świata w SF. Porównanie serialu niemal idealnego do nieco więcej niż średniego nie ma sensu.
B5 vs SG - Stargate jest miłą i symapatyczną popołudniówką i, jako taka, nie ma szans z B5. Nie ten "ciężar gatunkowy".
B5 vs Total Recall - to jest mniej więcej ten poziom (z zastrzeżeniem, że B5 mówi o sprawach znacząco głębszych).
Więcej grzechów nie pamiętam...
P.S. Mmisiek mnie zabije, jak to przeczyta...