Obsada:
Russel Crowe (Gladiator, American Gangster)
Cate Blanchett (Elizabeth, Indiana Jones and the Kingdom of the Crystal Skull)
Mark Strong (Sherlock Holmes, Rock'N'Rolla)
William Hurt (Endgame, The Village)
Max von Sydow (Minority Report, The Tudors)
A wracając do filmu to historia pokazana jest trochę inaczej niż dotychczas to było. Nie będę zdradzał szczegółów, ale zawsze to coś innego niż dotychczasowe wersje. Porównując jednak do wersji z Kevinem Costnerem, która mnie osobiście bardzo się podobała i oglądam ją za każdym razem jak leci w tv (idą święta więc na pewno gdzieś będzie
Mimo iż jestem wielkim fanem filmów historycznych oraz talentu Russella Crowe'a film nie rzuca specjalnie na kolana. Początek bardzo dobry, fajnie pokazana bitwa z francuzami oraz późniejsza w lesie. To co jest potem to obyczaj z próbą wplecenia elementów komediowych, które niestety wypadają średnio. Film zaczyna trochę nudzić, dużo jest gadania o wszystkim i o niczym. No a potem dochodzi do potyczki z Francuzami na koniec i tyle. Robin zamiast zostać bohaterem zostaje uznany za banitę i musi się ukrywać w lesie. Na tym film się kończy. Jest też wątek dotyczący historii pochodzienia Robina oraz pewnego miecza, który wpada w jego ręce.
Spodziewałem się filmu klimatem zbliżonego do Gladiatora, a dostaliśmy mix filmu historycznego z dużą ilością obyczaju i słabymi akcentami humorystycznymi. Russell Crowe wypada jakoś nieswojo w tym filmie. Nie jest źle, ale jakoś nie przekonał mnie do granej przez siebie postaci w 100%.
Z plusów to pokazanie historii o Robin Hoodzie z zupełnej innej perspektywy (nawet duży plus za urozmaicenie), początkowa bitwa i dobre role Cate Blanchett i Marka Stronga w roli czarnego charakteru.
Ogólnie nie jest żle, ale spodziewałem się czegos zupełnie innego. Miałem nadzieję na Robin Hooda w klimacie noir bo takie wrażenia odniosłem po trailerze.
Ogólnie ocena 7,5/10.

Logowanie »
Rejestracja







