Teoria (miejsca mocy,TB,czarne kamienie,religia)
#161
Napisano 12.05.2006 - |20:04|
Mam taką wizję: Na wyspie zapoczątkowano eksperyment z dziedzin, o których wiemy. O każdej z tych dziedzin ciągle dowiadujemy zię oglądając serial. Wszystkie dziedziny są ze sobą nierozerwalnie połączone. Uzależnione od siebie. Jedna pociąga drugą, druga kolejną. Efekt domina.
Najbardziej interesującą mnie dziedziną eksperymantu jest parapsychologia. Najciekawszymi postaciami Locke i Eko. Wyobraziłam sobie dzisiaj na czym to wszystko polega. Moja wizja jest taka: na wyspie Dharma rozpoczęła swoisty eksperyment. Jego członkowie mieli wyznaczone zadania. Każdy w danym bunkrze. Być może pozostała część na zewnątrz. Całość nadzorował zarząd, przeprowadzając równolegle swoje eksperymenty. W dziedzinie parapsychologii za pomocą techniki otworzyli inny wymiar - mistyczny, w którym żyją umarli, dzieją się nadprzyrodzone zjawiska. Siły, które wyzwolili niekoniecznie były możliwe do okiełznania. Doprowadziły one do zniszczenia projektu takim jakim był. Nastąpiły nieodwracalne skutki. Pozostali w eksperymencie ludzie musieli za wszelką cenę nie dopuścić do dalszego rozpadu założeń z jakimi to wszystko zostało zaplanowane i realizowane. Niestety, sprawy zaszły za daleko, być może systematycznie z każdym dniem obserwowano samoistne niekontrolowane rozprzestrzenianie się demonicznych sił. To taki Big Bang. Dalej nie wiem co wymyśleć. Bo wymyśleć można zbyt wiele, ciągle za mało danych.
#162
Napisano 12.05.2006 - |20:58|
Mam taką wizję: Na wyspie zapoczątkowano eksperyment z dziedzin, o których wiemy. O każdej z tych dziedzin ciągle dowiadujemy zię oglądając serial. Wszystkie dziedziny są ze sobą nierozerwalnie połączone. Uzależnione od siebie. Jedna pociąga drugą, druga kolejną. Efekt domina.
Efekt domina? ciekawe, a może efekt motyla? A więc Dharma prowadzi jakieś badania w dziedzinie w której nie jest specjalistą (parapsychologia, nadprzyrodzone zdolności czy co kto woli) a dziedzina ta jest bardzo delikatna. Tak więc ktoś w końcu popełnia jakieś drobne niedopatrzenie co w końcu wywołuje ten "wypadek" o którym mówił doktorek w filmie instruktażowym (o ile to nie ściema). Może to, że samolot się rozbił też jest wynikiem nieostrożnej działalności Dharmy? W końcu nic nie dzieje się bez przyczyny...
A co do córki jasnowidza, to sie powtórze, ale jej "zmartwychwstanie" pachnie mi Dharmą, stąd to przerażenie jasnowidza gdy o niej mówił, a potem gdy Claire 'obsługiwał'.
E. J. Walten
#163
Napisano 13.05.2006 - |21:33|
Chodzi mi o ten obraz. Pomyślałam sobie, że być może twarze - biała i czarna to Locke i Eko. Wiem, że to może być bzdurne. Ale już tyle dziwnych rzeczy wydarzyło się w naszym serialu, więc mogę dorzucić swój pomysł. Nie wiem tylko jak można wytłumaczyć znalezienie się tych twarzy na obrazie i czy istnieje jakaś teoria potwierdzająca, że jest to Locke i Eko -osoby najbliższe mistycznemu wyjaśnieniu zagadek.
#164
Napisano 13.05.2006 - |21:35|
To przecież może być dowolna para operatorów bunkra. Od lat 80-tych mogło się ich trochę przewinąć.
#165
Napisano 14.05.2006 - |08:21|
Oczywiście, podobieństwo jest uderzające i wcale nie rozumiem Twoich wątpliwości.Też zwróciłem uwagę na to uderzające podobieństwo
![]()
To przecież może być dowolna para operatorów bunkra. Od lat 80-tych mogło się ich trochę przewinąć.
#166
Napisano 14.05.2006 - |13:36|
#167
Napisano 14.05.2006 - |21:16|
Wiadomo tyle, że w snach widać fakty, o którcyh na realu nie wiedzieli bohaterowie (AL we śnie Eko, Locke widzi spadający samolot Yemi). Może ten wątek rozszerzy się też potem na Claire (ona też raz miała dziwny sen). Zauważmy też że sny mieli tylko najbardziej "wierzący" na wyspie - Eko i Locke.
E. J. Walten
#168
Napisano 14.05.2006 - |23:20|
np Lock sobie rozwiazuje krzyzowke i akurat zblizenie na haslo 42 - Gilgamesz , Hurley na lotnisku wchodzi przez GATE 23 , Jack mial m-ce w samolocie nr 23 , Anna Lucia miala nr 42 , Walt miał nr 8 , , Eko napisał na maczudze 23 psalm ... jak tak przygladac sie szczegółom .... to mi sie podoba w tym serialu. Tak samo ten cały projekt Dharmy , przyjzyjcie sie taśmą z perły tam gdzie kobita w białym fartuchu z kolesiem robią notatki : ta babka była na łodzi INNYCH podczas porwania walta, ten koleś z czarną brodą wygląda jak ten buc od INNYCH z którym Jack gadał
Dalej zsumujcie wszystkie liczby 4 8 15 16 23 42 = 108 :-)
W sumie nie czytalem całego forum, nie wiem moze sie powtarzam w kazdym razie do takich wnioskow doszedlem.
Jeszcze : Jak Anna Lucia siedziala z Ojcem Jacka w samochodzie ,gdy ten otwierał drzwi : potrącił człowkieka - na zblizeniu BYł To Sawyer ... potem pił z nim w barze ....
generalnie przed sesją staram sie jak najdluzej posiedziec i porozkminiac , dobre jazdy przy tym mozna zalapac ;-)
#169
Napisano 15.05.2006 - |08:04|
Mi dalej te snych nie przestaja dawać spokoju. Bo nie wierze, żeby odpowiedz na mój sen przyśniła się mojemu znajomemu, którego znam niecały miesiąc i który praktycznie nic nie wie o mojej przeszłości.
#170
Napisano 21.05.2006 - |09:23|
E. J. Walten
#172
Napisano 04.06.2006 - |23:36|
Spytam - czy możliwe jest odwrócenie fali elektromagnetycznej. Zeby odpychała zamiast przyciągać? Wtedy Locke, Eko i Desmond przeżyją, a i "latająca klapa od włazu" się wyjaśni.
Spostrzegę - tak samo jak mamy "paczkę halunowców"(Kate, Jack, Sawyer, Hurley, Walt, Shannon(?)) mamy "paczkę ludzi z dziwnymi snami" - Eko, Locke i Charlie. Człowiek silnej wiary, człowiek wątpliwości(bo tak chyba możnaby nazwać Locke'a) i człowiek silnej woli(rzucenie heroiny bez wspomagań?)
#173
Napisano 06.06.2006 - |07:36|
teraz uwaga odnośnie metodologii:
większość przedstawionych teorii zakłada, że wszystko jest rozwiążywalne w ramach 1 wyjaśnienia;
czy nie może być tak, że wyjaśnienie zagadki liczb jest kwestią zupełnie odmienną od np. kwestii czarnej mgły?; ludzie mają tendencję do poszukiwania jedenej przyczyny całej gamy zjawisk, jednak jest to założenie niczym nie poparte; a w takim razie stawia to hipotezy wszechobejmujące w przynajmniej nieciekawym świetle;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#174
Napisano 06.06.2006 - |08:31|
Ja do takich należałam, ale ostatnio gdy wiele moich założeń upadło, postanowiłam dać się ponieść fali bez większego analizowania co i jak. Choć ogólne założenia są dla mnie niezmienne.wyrażam szczery szacunek dla osób, które tak dokładnie oglądają Losta; mi szczerze mówiąc wiele umyka i o wielu rzeczach dowiaduję się tu na forum;
Polecam dokładne oglądanie serialu, gdyż wtedy łatwiej jest łączyć wszystko do kupy albo przeciwnie - zwariować i nic nie wiedzieć.
Być może masz rację. Istnieje możliwość rozwiązania wszystkiego za pomocą jednej teorii, ale również wyjaśnienie może być wielopoziomowe czy wielowymiarowe. Śmiem przypuszczać, że pewne szczegóły mogą wcale nie mieć wyjaśnienia albo dawać nam dowolność interpretacji.teraz uwaga odnośnie metodologii:
większość przedstawionych teorii zakłada, że wszystko jest rozwiążywalne w ramach 1 wyjaśnienia;
czy nie może być tak, że wyjaśnienie zagadki liczb jest kwestią zupełnie odmienną od np. kwestii czarnej mgły?; ludzie mają tendencję do poszukiwania jedenej przyczyny całej gamy zjawisk, jednak jest to założenie niczym nie poparte; a w takim razie stawia to hipotezy wszechobejmujące w przynajmniej nieciekawym świetle;
Ciekawa jestem jaka jest Twoja wizja liczb? Czym są? Dlaczego przewijają się przez cały serial zarówno w czasie rzeczywistym jak i retrospekcjach? Nie można pomijać ich znaczenia, gdyż to chyba jedna z istotniejszych tajemnic.
Czarny dymek to moim zdaniem coś zupełnie innego niż liczby, ale mogą mieć wspólne źródło. Na przykład Istotę Wyższą lecz Demoniczną, której wyznawcami są Othersi. To tylko takie domysły, ale bardzo na miejscu w tym wątku.
#175
Napisano 06.06.2006 - |09:30|
Oczywiście, że tak być może. Nasze hipotezy, teorie to lepsza bądź gorsza proba wyjaśnienia odpowiedzi na zagadke Lost. Jak sam widzisz w tym temacie nie ma teorii wyjaśniających skrupulatnie wszystkie tajemnice serialu. Jakiś czas temu byliśmy optymistami jeśli chodzi o istnienie jednej przyczyny występowania całej gamy zjawisk jakie tam obserwujemy, z tąd takie, a nie inne teorie, hipotezy czy luźne myśli jak to zwykł mawiać Quentin. Ja np. bardzo chciałem aby jednolite wyjaśnienie istniało. Przegądaliśmy także zagraniczne fora gdzie takich teorii powstawało wiele i wiele z nich zostało odrzuconych przez samych twórców Lost. Ze względu na tak naprawde małą ilość danych potrzebnych do ich wyjaśnienia w racjonalny sposób, postanowiliśmy troszke pofantazjować i przestać traktować Losta jako super logiczny i spójny serial. Pomysły tak jak wspomniała Arwen się wyczerpały, potrzebujemy świeżej krwiteraz uwaga odnośnie metodologii:
większość przedstawionych teorii zakłada, że wszystko jest rozwiążywalne w ramach 1 wyjaśnienia;
czy nie może być tak, że wyjaśnienie zagadki liczb jest kwestią zupełnie odmienną od np. kwestii czarnej mgły?; ludzie mają tendencję do poszukiwania jedenej przyczyny całej gamy zjawisk, jednak jest to założenie niczym nie poparte; a w takim razie stawia to hipotezy wszechobejmujące w przynajmniej nieciekawym świetle;
Użytkownik olorin669 edytował ten post 06.06.2006 - |09:31|
#176
Napisano 07.06.2006 - |01:25|
Anna Lucia była w samolocie przez ojca Jacka, Jack był w samolocie także przez wojego ojca, Eko był w nim gdyż nie zają się sprawą zmartwychwstania, czyli przez jasnowidza(btw za zmatwychwstanie może odpowiadac ktoś przeciwny drahmie, jeżeli drahma chciała określonych ludzi to zmatwychwstanie mogło sprawic że Eko nie był by na wyspie, czyli pojawia się siła próbująca chronic bohaterów), Desmond znalazł sie na wyspie dzięki Libby która dała mu łódz(kolejna btw Libby była w szpitalu psychiatrycznym z Churleyem, on tam właśnie poznał liczby, Libby po tym wydażeniu oddaje łódz Desowi. Może szpital też miał swoją role w całej histori)
I tu proźba, dożuccie info jak każdy znalazł się w tym feralnym samolocie. Zaczynając od powiązań pewnych i jasnych można dojśc do sedna.
Jest 2am, jutro koło, wybaczcie brak sensu jeżeli takowy wystąpił
#177
Napisano 07.06.2006 - |02:52|
Bardzo podoba mi się teoria mistycyzmu. Oglądałem wszystkie odcinki losta (niektóre po 3 razy).
Wniosek nasunął mi się jeden: tu nie chodzi o wyspę (o jej sekrety czy magiczne właściwości), tu chodzi o lostowiczów. O ludzi. O ich dobrą i złą naturę. O to jak potrafią zachować się w danej sytuacji. A retrospekcje mają pomóc nam zrozumieć ich zachowanie.
Przykład: jak zabito Shannon, to Sayid chciał zabić AL (odruch bezwarunkowy, wiemy dlaczego: bo był żołnierzem i robił okrutne rzeczy. Ta byłaby następną do kolekcji. Jest bardziej skłonny do takich zachowań. Widok śmierci go nie wzrusza), jak zabito Libby i Harley dowiedział się że to Michael przyjął to spokojnie, chciał o tym zapomnieć. Posmutniał tylko bardzo. Jest człowiekiem wrażliwym, o niskiej agresywności (dlaczego? znów retrospekcje nam to wyjaśniają. Nigdy nie miał do czynienia z walką, ze śmiercią. Jak raz wydawało mu się, że przez niego ktoś zginął - bo rzekomo przynosi pecha - tak się tym przejał, że wylądował w wariatkowie).
A co to ma wspólnego z mistycyzmem i relgiami?
Też nie wiedziałem dopóki w jednym z filmów instrukażowych ten azjata nie powiedział: namaste. No to już wiedziałem. Choć specem nie jestem to wiem, że namaste to rodzaj pozdrowienia w hinduizmie.
Postanowiłem więc zastosować najprostszą metodę: wystukałem na google słowo dharma. Proste co nie? Pewnie każdy z was to zrobił tysiąc razy. Proste wyjaśnienie tego terminu jest pod tym linkiem:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dharma
.Najbardziej spodobała mi się definicja dharmy jako zespół podstawowych praw przyczyny i skutku istniejący obiektywnie, niezależnie od ludzkiej woli, który można sobie w całej pełni uświadomić dopiero w wyniku oświecenia. Oświecenie można osiągnąć jedynie poprzez medytację, najlepiej w odległym cichym i spokojnym miejscu (jak wyspa).
Następnie chciałem wyjaśnić fenomen liczby 108. Poszperałem trochę i okazało się, że ta liczba jest liczbą szczególną w buddyźmie. W 108 księgach są spisane mądrości Buddy, a mala (różaniec buddyjski) składa się ze 108 perełek.
Hmm. No dobra. A bunkry?
Wiemy, że jest ich 6 (na filmie w Perle, jak film się skończył jest napisane 5 of 6, 1980 all rights reserved - czy coś takiego). Bukry noszą dziwne nazwy: łabędź, Perła, ponadto są wizerunki rekina czy strzały. Czyli, żeby poznać co to jest dharma i poznać istotę wyspy rzeba zwiedzić wszystkie bunkry. Ale po co? Znów odpowiedź daje buddyzm. Otóż istnieje 6 światów:
- świat bogów (dewów) / podstawowa emocja - przyjemne rozproszenie
- świat półbogów (asurów) / podstawowa emocja - zawiść
- świat ludzi / podstawowa emocja - zazdrość
- świat zwierząt / podstawowa emocja - ignorancja
- świat głodnych duchów (pretów) / podstawowa emocja - chciwość
- świat piekielny / podstawowa emocja - nienawiść /
Mapa wyspy narysowana na drzwiach bunkra przypomina nieco buddyjskie koło życia i śmierci, w którym wewnętrzny pierścień tworzy owe sześć światów. Rozmieszczenie bunkrów na wyspie jest podobne. Koło życia i śmieci znajdzicie tu: http://rdewi.fm.interia.pl/droga.htm.
Wszystko to nie jest przypadkowe. Scenarzyści zrobili to specjalnie i z pełną świadomością. Pytanie brzmi co to wszystko oznacza?
Zsumujmy. Oddalona wyspa (nie wiadomo gdzie), sześć bunkrów, liczba 108.
Idealne miejsce do poznania dharmy, oświcenia z pomocą medytacji. Wyspa jest specjalnie, sztucznie do tego stworzona. Przed laty pewnie mnóstwo zapaleńców podpisywało umowę z Dharma Iniciative aby na takiej wyspie znaleźć swą własną drogę. Odkryć sens swojego istnienia. Wcześniej przechodzili specjalistyczne badania (czy nie na nic nie chorują i czy są w stanie przeżyć na wyspie). Następnie za pomocą hipnozy wymazywano ochotnikom niektóre elementy pamięci aby nie wiedzieli po co są na wyspie. Następnie wszystkim również za pomocą hipnozy wszczepiano pewne cechy, od których uwolnienie prowadzi do poznania dharmy.
I co jeśli lostowicze są uczestnikami takiej zbiorowej wycieczki? Zacząłem się zastanawiać: Jeśli Sayid tak naprawdę nie torturował ludzi, robił to kto inny. On był na wojnie, nie mógł na to patrzeć. Chciał się od tego uwolnić. Jedyna droga to pogodzenie się z tym. Jeśli nauczy się żyć na wyspie od nowa mając świadomość, że to on torturował - odnajdzie spokój. Jeśli Locke - który w swym prawdziwym życiu utracił wiarę i cel istnienia (sprawa z ojcem, życie osobiste do bani - odejście kobiety, a do tego nudna praca) pozwoli mu odnaleźć wiarę jeśli uwierzy, że został uzdrowiony z ciężkiego kalectwa? (choć tak naprawdę nigdy kaleką nie był). A Jin i Sun? CO jeśli nie mieli w swoim życiu miejsca na dziecko. Nie chciała ona lub on. Chcieli to zmienić i dzięki uczestnictwu w programie Dharmy poznali wartość i szczęście jakie niesie ze sobą wiadomość o dziecku, jeśli przychodzi ono w sytuacji, gdy było pewne, że nie mogą mieć dzieci? Podobnie Clair. Młoda, samotna matka, która chciała oddać dziecko do adopcji tu odnalazła się w roli doskonałej matki.
Każdy z lostowiczów ma bardzo przykre wspomnienia.
Czy uważacie, że każdy, kto jedzie z wami pociągiem, autobusem czy tramwajem ma zawsze jakieś tajemnice do ukrycia? Jakąś mroczną przeszłość. Żaden lecący lotem 815 nie jest zwykłym człowiekiem, każdy coś ukrywa i to w przeszłości każdego z nich leży klucz do odgadnięcia tej zagadki. Każdy ma powód aby o przykrych rzeczach z przeszłości zapomnieć i spróbować żyć od nowa.
Pamiętacie odcinek chyba 2 pierwszej serii TABULA RASA (czysta tablica). Nie chcą mówić o tym co było. Mają to podświadomie wszczepione. Gdyby zaczęli rozmawiać, to spostrzegliby że tak naprawdę wszyscy są powiązani. Chcą zacząć wszystko on nowa.
Zatem wyspa jest sztuczna. Posiada ona jeszcze wiele tajemnic ale są to tajemnice stworzone przez ludzi. Odpowiedzi na te tajemnice można znaleźć w filozofii buddyzmu czy hinduizmu (czy nie tak wyglądał człowiek z nagrań instruktażowych - azjata?).
Bardzo mi się podobały teorie naukowe czy też stricte fantastyczne. Ale ten film nie jest z tego gatunku. Wyobrażacie sobie jak Jack i Desmond nagle usiądą po tym wszystkim (a jestem pewien że przeżyją) i rozmawiają o elektromagnetyzmie, o nanorobotach, ciężkiej wodzie czy innych takich? Przecież tam nikt z nikimi nie rozmawia. Każdy odkrywa coś, co powinien odkryć dla siebie, dla własnego poznania i podświadomie czuje, że innych to nie będzie obchodzić.
A po drugie to ile tak naprawdę widzieliśmy cudów wyspy? To, że wyspa uzdrawia dowiadujemy się z retrospekcji. A Fenrego (dalej ma rany na twarzy) czy Sawyera nie uzdrowiła. Nawet dziecko Clair w jednym z odcinków miało niegroźną infekcję.
Pozostaje odpowiedzieć na pytania: czy jeśli program - nazwijmy to - "uzdrawiania duszy" trwa nadal, to dlaczego ludzie giną?
Nawet jeżeli przyjmemy, że samolot wcale się nie rozbił a tylko wszystko wcześniej upozorowano, a następnie obudzono lostowiczów, to ktoś musiał tam umieścić martwe ciała, które spalono. Po za tym jest kilku ludzi, którzy umarli z powodu zbyt ciężkich obrażeń (np. na tyle samolotu AL i Libby ratują jedną osobę ale jedna umiera). Charlie o mało nie zginął wisząć na szubiennicy a AL i Libby w ogóle zginęły. Sam Ecko zabił dwie osoby a AL też zabiła jednego othersa. Może to jest ryzyko, które lostowicze zdecydowali się podjąć przystępując do programu. Jeśli i tak ich życie było na tyle beznadziejne to warto było zaryzykować?
A othersi?
Pilnują aby eksperyment przebiegał zgodnie z planem, aranżując i prowokując niektóre sytuacjie. Np. Fenry poddał w wątpliwość wiarę Locka w przyciskanie przycisku, co jak wiemy z ostatniego odcinka skończyło się nieszczęściem. A to oznacza że Lock nie jest jeszcze gotów na wyjście i nie jest tym "dobrym".
Co z łódką Desmonda?
Jeśli wokół wyspy można wytworzyć silne pole elektromagnetyczne (które co 108 minut się rozładouje) - co w którymś z wątków forum ktoś udowodnił naukowo, że można, to mogłoby to zakłócić pracę kompasu. Desmond posługiwał się jak sam mówił - kompasem. Michael dostając łódź motorową z elektroniczną nawigacją nie straci kursu. Dlatego Fenry go nie okłamał.
Szepty?
Czy tak trudno je wywołać sztucznie. Jak wyspa jest sztuczna, to chyba nie problem. Ale przydałaby się jakaś naukowa teoria na poparcie.
Sny?
Element hipnozy. Jak ktoś jest zahipnotyzowany to można powiedzieć na moje słowo gdacz to będzie gdakał. JAK powiedz obudź się to się obudzi. Jak powiesz miej sen - to będzie miał. I tyle. Nie przypadkowo sny pojawiają się zawsze kiedy trzeba.
Dymek?
Poddaje się.
Wiem, że moja teoria ma mnóstwo luk. Ale jak inaczej to wyjaśnić? Sam nie do konca w nią wierze i rozczarowałbym się nieco gdybym już teraz miał rację.
Jedno jest pewne: bez biegłej znajmości buddyzmu czu hinduizmu nie odgadniemy zagadki przed tym, jak podadzą nam na tacy scenarzyści. Bo myślę, że to tu leży klucz do całej tajemnicy,
#178
Napisano 07.06.2006 - |07:11|
Oczywiście Dharma jako organizacja może czerpać pewne zasady z buddyzmu do tworzenia swojej misji. Ale misja jest dla klientów, a tak naprawdę chodzi o zarabianie dolarów i euro. Dlatego obstawiam, że buddyzm jest małym dodatkiem dodającym smaku potrawię, a nie jej głównym składnikiem.
Teraz kwestia wymazywania pamięci rozbitkom. Rozważałem już tą kwestię, ale ma ona pewne wady:
1. Trudności techniczne
2. Motywacja - kto zgodziłby się na wymazanie pamięci? Jak zrobić to na tyle precyzyjnie, żeby nie usunąć przypadkowo czegoś potrzebnego? Jeśli można usunąć pamięć o eksperymencie, to dlaczego nie usunąć przyczyny eksperymentu, czyli w przypadku Sayida - obrazów torturowanych ludzi?
P.S. Nie ma sensu pisać informacji, które już znamy (np. o Dharmie). Oczywiście są osoby, które tych informacji jeszcze nie poznali, ale czy chcesz dla nich pisać?
Użytkownik maslot edytował ten post 07.06.2006 - |07:12|
#179
Napisano 07.06.2006 - |09:38|
Jak dla mnie teoria ciekawa. Od początku zakładałam, że mieszanie mistycyzmu, religii i wiary jest kluczową sprawą serialu.
Myślę jednak, że wszystko o czym napisałeś w swojej idealnej formie miało miejsce przed incydentem, natomiast po nastąpił zwrot i do pozytywnej treści dharmy wplotło się coś na kształt sił zła.
Inicjatywa Dharma z dużym prawdopodobieństwem nie istnieje jedynie dla podkolorowania wydarzeń na wyspie, podobnie jak wszystko co dotyczy religii i liczb. Mają on istotne znaczenie i w nich upatruję większości wyjaśnień.
#180
Napisano 07.06.2006 - |10:16|
E. J. Walten
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja









