Właśnie wróciliśmy od cyferków , jesteśmy wykończeni ale bardzo zadowoleni. Bawiliśmy się ostro, obejrzeliśmy SG DC i 8x12. Sporo zjedliśmy, jeszcze więcej wypiliśmy i ogólnie bawiliśmy się na całego. Obszerniejszy raport zamieścimy, jak tylko się trochę wyśpimy.
[Warszawa] 31.12.2004
Rozpoczęty przez
Zoisyte
, 04.10.2004 - |09:30|
169 odpowiedzi w tym temacie
#161
Napisano 02.01.2005 - |14:10|
Peace through superior firepower
#162
Napisano 02.01.2005 - |14:44|
NiOm, było zaje eee bardzo fajnie :].
Ja wróciłem własnie do domq i zaraz chyba połoze sie i troszke pośpie.
Nie wiem jak reszta, ale impreza była bardzo udana.
Mi sie bardzo podobało, raport jak juz moj przedmówca bedzie dostępny później. :]
Ja wróciłem własnie do domq i zaraz chyba połoze sie i troszke pośpie.
Nie wiem jak reszta, ale impreza była bardzo udana.
Mi sie bardzo podobało, raport jak juz moj przedmówca bedzie dostępny później. :]
"...Aniołowie, jeśli tylko są, kryją się w metalowych bunkrach..."
Nio i są czarne
Nio i są czarne
#163
Napisano 02.01.2005 - |16:31|
Ja tez wlasnie wrocilem do celu tzn do malego pokoju
I nie jest tak zle jak myslalem ze bedzie pod czacha i w niej. Odziwno nie chce mi sie spac jak to niektorym , ale pewnie to zaraz minie.
PS niech kac nie bedzie zwami!!
PS niech kac nie bedzie zwami!!
Ci, którzy żyją nadzieją, widzą dalej.
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle.
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle.
#164
Napisano 02.01.2005 - |16:46|
Ja chyba jako ostatnia właśnie powróciłam do mojej rodzimej bazy. I z chęcią napiała bym coś więcej ale odgłos kompa powoduje że załączyły się u mnie receptory spania
Od dziś nie będę już narzekała że komp głośno chodzi bo w porównaniu z odgłosami jakie towarzyszyły mi przez ostatnie dwie noce to normalnie najpiękniejsza kołysanka - kręcące się wiatraczki
Ci co wiedzą o co mi chodzi to wiedzą a ci co nie wiedzą to albo ja później napisze albo ktoś wcześniej to objaśni.
Na razie idę się zdrzemnąć bo już nie wiem co pisze.
Pozdrawiam wszystkich z miejsca z którego już prawie spływam
Od dziś nie będę już narzekała że komp głośno chodzi bo w porównaniu z odgłosami jakie towarzyszyły mi przez ostatnie dwie noce to normalnie najpiękniejsza kołysanka - kręcące się wiatraczki
Ci co wiedzą o co mi chodzi to wiedzą a ci co nie wiedzą to albo ja później napisze albo ktoś wcześniej to objaśni.
Na razie idę się zdrzemnąć bo już nie wiem co pisze.
Pozdrawiam wszystkich z miejsca z którego już prawie spływam
#165
Napisano 02.01.2005 - |21:16|
Moja z żona jeszcze zahaczyliśmy o kino i dopiero teraz mogę napisać, więc piszę:
Było super ,ubawiłem się , miło było zobaczyć was znowu.
Jako naczelny ogniomistrz uważam, że trzeba to poprawić.
Było super ,ubawiłem się , miło było zobaczyć was znowu.
Jako naczelny ogniomistrz uważam, że trzeba to poprawić.
AVATAR ->Po lewej Leonek 1 rok 9 miesięcy, po prawej Pawełek 5 lat 4 miesiące.
#166
Napisano 03.01.2005 - |21:23|
Dzis dopiero wróziliśmy do domku. Impreza zakończyła się wczoraj - 2 stycznia ok. 14.00. Cos mało wpisów opisujących przebieg imprezki jest
Mam nadzieję, że sie to zmieni.
Ja na szczęście doszłam do siebie - ale dopiero dziś.
Już wiem, ze na następną imprezę trzeba kupić:
- mniej chleba
- więcej różowej Fonlandii
- dużo więcej lodu
- zatyczki do uszu albo Snoreeze (na chrapanie)
- drugie nogi (jedne wystarczają tylko na pierwsza dobę imprezy.
Ponadto stwierdzam:
- radzior jest nie do zajechania i nawet największe scyzoryki nie są mu w stanie dorównać,
- obi rewelacyjnie otwiera szampana
- Leon to spec od fajerwerków
- agava potajemnie hoduje w domu Goaulda i płacze jak zdarzy mu się zniknąć na chwilkę
- znalazłam w karli bratnią duszę
- po kilkunastu drinkach zgubiłam ją
- kermit "nie umie tańczyć ale umie sie ruszać"
- majkel niedługo będzie kandydował do Oskara ( każdy jego film jest lepszy),
- na każdą impreze zabieram Mari - robi rewelacyjny tort makowy i jeszcze lepsze sałatki,
- Aśka - j.w. (z tym, ze karpatkę i faworki),
i jeszcze pewnie dużo innych spostrzeżeń mam ale nie chcę zanudzać.
Martwię się tylko, że u nas było trochę ciasno i mniej komfortowo niż u radziora i agi - nie dało się tańczyć więc impreza zmieniła się z tańczącej w jedząco siedzącą.
Mam jednak nadzieję, że nikt nie żałuje swojej obecności.
Zoi był przeszczęśliwy, ze jego urodziny były tak hucznie obchodzone.
Bardzo Wam wszystkim dziękujemy za przybycie i za wspaniałą atmosferę
Dzięki również za wszystkie smsy, telefony (Poznań, Opole, Szczecin) i życzenia.
Mam nadzieję, że sie to zmieni.
Ja na szczęście doszłam do siebie - ale dopiero dziś.
Już wiem, ze na następną imprezę trzeba kupić:
- mniej chleba
- więcej różowej Fonlandii
- dużo więcej lodu
- zatyczki do uszu albo Snoreeze (na chrapanie)
- drugie nogi (jedne wystarczają tylko na pierwsza dobę imprezy.
Ponadto stwierdzam:
- radzior jest nie do zajechania i nawet największe scyzoryki nie są mu w stanie dorównać,
- obi rewelacyjnie otwiera szampana
- Leon to spec od fajerwerków
- agava potajemnie hoduje w domu Goaulda i płacze jak zdarzy mu się zniknąć na chwilkę
- znalazłam w karli bratnią duszę
- po kilkunastu drinkach zgubiłam ją
- kermit "nie umie tańczyć ale umie sie ruszać"
- majkel niedługo będzie kandydował do Oskara ( każdy jego film jest lepszy),
- na każdą impreze zabieram Mari - robi rewelacyjny tort makowy i jeszcze lepsze sałatki,
- Aśka - j.w. (z tym, ze karpatkę i faworki),
i jeszcze pewnie dużo innych spostrzeżeń mam ale nie chcę zanudzać.
Martwię się tylko, że u nas było trochę ciasno i mniej komfortowo niż u radziora i agi - nie dało się tańczyć więc impreza zmieniła się z tańczącej w jedząco siedzącą.
Mam jednak nadzieję, że nikt nie żałuje swojej obecności.
Zoi był przeszczęśliwy, ze jego urodziny były tak hucznie obchodzone.
Bardzo Wam wszystkim dziękujemy za przybycie i za wspaniałą atmosferę
Dzięki również za wszystkie smsy, telefony (Poznań, Opole, Szczecin) i życzenia.
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz
Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas

Mój świat
do serca człowieka
zimnego jak głaz
Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas

Mój świat
#167
Napisano 04.01.2005 - |13:21|
my rowniez dziekujemy za imprezke,
przepraszamy co poniektorych za powstale tzw. misserunderstandings
i przepraszamy Krzycha i Wiole za wczesniejsze nasze wyjscie
jednakze potrzebowalismy troche odpoczynku przed nowym Rokiem i praca, ktora na nas czekala...
"Trust NoOne Mr. Mulder"
przepraszamy co poniektorych za powstale tzw. misserunderstandings
i przepraszamy Krzycha i Wiole za wczesniejsze nasze wyjscie
jednakze potrzebowalismy troche odpoczynku przed nowym Rokiem i praca, ktora na nas czekala...
"Trust NoOne Mr. Mulder"
#168
Napisano 07.01.2005 - |17:58|
Znalazłam wormhole...
w jabłuszku
w jabłuszku
#169
Napisano 07.01.2005 - |19:27|
AGAVA, sylwester sie bardzo podobał (przynajmniej mi).
Było naprawde fajnie, może innym troche wiadome trunki nieco przyćmiły w pamięci i nie chce im sie pisac długich wypracowan.
Nio to tak, wszystko zaczeło się juz w piątek. Było bardzo wczesnie kiedy zawitałem w gościnne progi domu AGAVY i Radziora. Po wypiciu kawy informatycznej, Radzior i ja poszliśmy do lasu, aby pozbierac nieco drzewa na ognisko. Trwało to nie mniej niż dwie godziny. Kiedy wróciliśmy do domu, posililiśmy się bigosem AGAVY (GENIALNY BYŁ !!!!). Potem było małe sprzątanie. Kiedy była juz godzina 17:15 przyszedł Kermit i Majkel, potem zaczeli sie zbierac i inni. Radzior w tym czasie poszedł juz do lasu, aby rozpalac juz ognisko. Było nas sporo, a dokładnie Ja, AGAVA, Radzior, Kermit, Majkel, Mari, Tenchi, Obi, 121277, Zoisyte, MULDEK i jego Pani :], hvolt, Leon Leonikus z Małżonką, Przemass i Karla. To chyba wszyscy, jesli kogos nie wymieniłem to bardzo przepraszam. Ognisko nie zabardzo sie udało i wszyscy imprezowicze wrócili po jakis dwóch godzinach do domu. Zaczeła sie impreza, Obi otworzył pierwszą butelke 40 % trunku i wznieśliśmy toast za Organizatorów imprezy. Potem muzyka grała i wszyscy bawili sie jak chcieli. Kilka osób pisało na forum podczas imprezy to co nieco wiecie. Było bardzo fajnie, bardzo bardzo. Więcej takich imprezek, prosze ... :].
Impreza następnego dnia została przeniesiona do domu Zoisyte i 121277. Tam też było fajnie (100 lat Zoisyte, i jeszcze więcej) :]. Zoisyte chucznie obchodził swoje urodziny, jego przyjaciele z naszego forum składali solenizantowi najmilsze zyczenia
. Przez cały dzien oglądaliśmy StarGate, potem był 8x12. Wieczorkiem, a dokładnie o 19:20 zgasiliśmy światła i wniesiony został tort :], mniam. Szampan podano i Radzior zabrał głos, złożył od Siebie szczere życzenia. Było bardzo wesoło, mi sie bardzo ale to bardzo podobało. Pozdrawiam
.
Było naprawde fajnie, może innym troche wiadome trunki nieco przyćmiły w pamięci i nie chce im sie pisac długich wypracowan.
Nio to tak, wszystko zaczeło się juz w piątek. Było bardzo wczesnie kiedy zawitałem w gościnne progi domu AGAVY i Radziora. Po wypiciu kawy informatycznej, Radzior i ja poszliśmy do lasu, aby pozbierac nieco drzewa na ognisko. Trwało to nie mniej niż dwie godziny. Kiedy wróciliśmy do domu, posililiśmy się bigosem AGAVY (GENIALNY BYŁ !!!!). Potem było małe sprzątanie. Kiedy była juz godzina 17:15 przyszedł Kermit i Majkel, potem zaczeli sie zbierac i inni. Radzior w tym czasie poszedł juz do lasu, aby rozpalac juz ognisko. Było nas sporo, a dokładnie Ja, AGAVA, Radzior, Kermit, Majkel, Mari, Tenchi, Obi, 121277, Zoisyte, MULDEK i jego Pani :], hvolt, Leon Leonikus z Małżonką, Przemass i Karla. To chyba wszyscy, jesli kogos nie wymieniłem to bardzo przepraszam. Ognisko nie zabardzo sie udało i wszyscy imprezowicze wrócili po jakis dwóch godzinach do domu. Zaczeła sie impreza, Obi otworzył pierwszą butelke 40 % trunku i wznieśliśmy toast za Organizatorów imprezy. Potem muzyka grała i wszyscy bawili sie jak chcieli. Kilka osób pisało na forum podczas imprezy to co nieco wiecie. Było bardzo fajnie, bardzo bardzo. Więcej takich imprezek, prosze ... :].
Impreza następnego dnia została przeniesiona do domu Zoisyte i 121277. Tam też było fajnie (100 lat Zoisyte, i jeszcze więcej) :]. Zoisyte chucznie obchodził swoje urodziny, jego przyjaciele z naszego forum składali solenizantowi najmilsze zyczenia
"...Aniołowie, jeśli tylko są, kryją się w metalowych bunkrach..."
Nio i są czarne
Nio i są czarne
#170
Napisano 10.01.2005 - |17:29|
Trochę spóźniona relacja z Sylwestra - na pewno nie będzie pełna .
Na miejscu pojawiłem się trochę po 20 (dzięki Zoisyte ) , jak się okazało prawie równo z nami pojawił się Leon i jego Małżonka (zwaną również Aśką ) . Po wejściu do mieszkania okazało się że są już prawie wszyscy oprócz Radziora który gasi jeszcze ognisko – które rozpalił pomimo deszczu i które pomimo deszczu później nie chciało samo zgasnąć
. Dlatego chwilę odczekaliśmy , z rozpoczęciem imprezy . Po kilku minutach , wraz z początkiem (butelki ) zaczęły się toasty – chyba każdy coś wygłosił , a przynajmniej dawaliśmy szansę każdemu . Kolejno , wraz ze pogłośnieniem muzyki , rozpoczęły się harce na parkiecie (korytarz ) gdzie pokazali się prawie wszyscy (ci co byli wiedzą kto nie tańczył ) . Niestety , przy komputerze pojawiła się też też kartka z pewną informacją :
Nie strzelać do pianisty , gra jak potrafi .
W między czasie próbowaliśmy wznieść toast z poznaniem , ale jakoś nam nie wyszło - coś kasowało połączenie po stronie poznania
Na kilka minut przed rokiem 2005 rozdzwoniły się telefony z życzeniami od wielu znanych nam osób .
Po wypiciu 1 szampana , wyszliśmy na zewnątrz , po to by obejrzeć pokaz ogni sztucznych (pokaz prowadził Leon ) , większość z rakiet wystartowała tak jak powinna , ale też były i takie które chciały zostać z nami na ziemi
.
Po około 20 minutach wróciliśmy do domu , gdzie kontynuowaliśmy zabawę gdzie do 3 się bawiliśmy ( jak się okazało większość z nas załatwił Strogonow - po który zaczęło się ziewanie ) .
Po tym jak pary pojechały to Wioli i Krzyśka , posiedzieliśmy gdzieś do 4 , poczym poszliśmy spać - co prawda Kermit , Pradawny i Majel chcieli oglądać koncert z Tawerny , ale na szczęście udało się ich zaprosić do pokoju obok .
Tak minął pierwszy dzień
W sobotę wszyscy wstali chwile po 9 (mając w pamięci – Będziemy po was o 10 ) . Dzień się zaczął od zestresowania Kermita i Pradawnego – ach te komputery
i od ciepłego genialnego bigosu . Na transport czekaliśmy do 12 , szykując to co miało być przewiezione . Nadal mam w pamięci braci Ż. ciężko obładowanych ( jeden miał karimatę , a drugi śpiwór
) .
Będąc u Wioli i Krzyśka (po obowiązkowym zapozniu się z mieszkaniem ) bawiliśmy się dalej , co prawda już bez tańców bo nie było miejsca , ale za to z możliwością zapoznania z SG 2 osób które były z nami . W sumie większość czasu spędziliśmy na oglądaniu , to i tak było wesoło , ponieważ można było komentować to co działo się na ekranie
. W między czasie , był szampan , tort i życzenia składane solenizantowi (ten między czas też był bardzo dokładny
) .
Dla mnie impreza zakończyła się o 23 w sobote ( niestety obiecałem że pojawię się w domu jeszcze w sobotę , wiec musiałem słowa dotrzymać ) , ale bawiłem się doskonale . Zresztą mam nadzieję że będziemy się spotykac w takim gronie cześciej (a mże nawet w większym ) .
Na tym kończę relację , jeżeli coś pominełem , to na pewno będzie możliwość obejzenia tego na filmie
, chociaż można mieć co do tego wątpliwości – było za dużo operatorów kamery
.
PS. Mały Chińczyk chciałby poznać przepis na pastę (kto był te zajaży
)
Na miejscu pojawiłem się trochę po 20 (dzięki Zoisyte ) , jak się okazało prawie równo z nami pojawił się Leon i jego Małżonka (zwaną również Aśką ) . Po wejściu do mieszkania okazało się że są już prawie wszyscy oprócz Radziora który gasi jeszcze ognisko – które rozpalił pomimo deszczu i które pomimo deszczu później nie chciało samo zgasnąć
Nie strzelać do pianisty , gra jak potrafi .
W między czasie próbowaliśmy wznieść toast z poznaniem , ale jakoś nam nie wyszło - coś kasowało połączenie po stronie poznania
Na kilka minut przed rokiem 2005 rozdzwoniły się telefony z życzeniami od wielu znanych nam osób .
Po wypiciu 1 szampana , wyszliśmy na zewnątrz , po to by obejrzeć pokaz ogni sztucznych (pokaz prowadził Leon ) , większość z rakiet wystartowała tak jak powinna , ale też były i takie które chciały zostać z nami na ziemi
Po około 20 minutach wróciliśmy do domu , gdzie kontynuowaliśmy zabawę gdzie do 3 się bawiliśmy ( jak się okazało większość z nas załatwił Strogonow - po który zaczęło się ziewanie ) .
Po tym jak pary pojechały to Wioli i Krzyśka , posiedzieliśmy gdzieś do 4 , poczym poszliśmy spać - co prawda Kermit , Pradawny i Majel chcieli oglądać koncert z Tawerny , ale na szczęście udało się ich zaprosić do pokoju obok .
Tak minął pierwszy dzień
W sobotę wszyscy wstali chwile po 9 (mając w pamięci – Będziemy po was o 10 ) . Dzień się zaczął od zestresowania Kermita i Pradawnego – ach te komputery
Będąc u Wioli i Krzyśka (po obowiązkowym zapozniu się z mieszkaniem ) bawiliśmy się dalej , co prawda już bez tańców bo nie było miejsca , ale za to z możliwością zapoznania z SG 2 osób które były z nami . W sumie większość czasu spędziliśmy na oglądaniu , to i tak było wesoło , ponieważ można było komentować to co działo się na ekranie
Dla mnie impreza zakończyła się o 23 w sobote ( niestety obiecałem że pojawię się w domu jeszcze w sobotę , wiec musiałem słowa dotrzymać ) , ale bawiłem się doskonale . Zresztą mam nadzieję że będziemy się spotykac w takim gronie cześciej (a mże nawet w większym ) .
Na tym kończę relację , jeżeli coś pominełem , to na pewno będzie możliwość obejzenia tego na filmie
PS. Mały Chińczyk chciałby poznać przepis na pastę (kto był te zajaży
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja










