Skocz do zawartości

Zdjęcie

Rzeczywistość militarna - ST vs. SW vs. HH


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
299 odpowiedzi w tym temacie

#161 Riince

Riince

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 19.05.2005 - |10:27|

Przeczytalem wczoraj 9 rozdzialow placowki basilisk i zaczelem zastanawiac sie jak wygladala by bitwa miecy HMS Fearless a galaxy. Potem Fearless i Intrepidem. Potem Defiantem Potem runaboutem a na koncu promem Federacji. I za kazdym razem dostawala pani honor w d..e.

Pola grawitacyjne nie powstrzymaja fazera, wiec w pierwszej walce maja 100% przewagi. O polach energetycznych sie nie wypowiadam, jeszcze nie widzialem ich w akcji, ale torpedy jednak maja chyba ciut wieksza moc i zasieg niz pociski z HH.

No i ciekawbylbym co by pani komandor powiedziala widzac okret majacy 10 metrow dlugosci i przyspieszenie 5.500.000 g :D

Po pierwszej walce byloby gorzej, ale korweta bylaby chyba wystarczajaca, zeby dokopac lekkim krazownikow HH (czyli klasa Nova wystarczy)

Wyświetl post



W placowce Basilisk lataja lekkim krazownikiem i to takim, ktory juz dawno powinien byc zlomowany. Lekki krazownik to w HH klasa niewiele lepsza od niszczyciela, ktory jest absolutnym malenstwem. A z tym promem to juz chyba naprawde przesadziles. Statki Federacji i to te najwieksze w przypadku ataku rozbijaja sie po przestrzeni niczym kukielki welniane rozrzucane przez niegrzeczne dziecko. Cos slabo z ta masa, pedem i energia kinetyczna, skoro byle torpeda moze nimi tak pomiatac. No, ale pewnie zaraz uslsyze, ze skoro sa niezniszczalne (bardzo to zgodne z zasadami fizyki, entropia zwlaszcza, zeby uderzyc od najmocniejszej strony, jak caly ST z reszta) to moga sobie obijac sie po katach, celem rozrywki dla zalogi, ktora by sie zanudzila w czasie bitwy... Albo rownie ciekawe wyjasnienie. Ekhm, anyway, wracajmy do tematu.

Ja osobiscie tez nie wyobrazam sobie walki statkow federacji ktore mam przyjemnosc (??) ogladac na filmach / w serialu (choc tam jest tylko Voyager). Ale z powodow dokladnie odwrotnych niz opisales.

Konkretnie chcialbym widziec takiego Voyagera, Enterprisa czy cokolwiek tam maja lecace sobie niewinnie przez przestrzen i udajacego, ze wszedzie panuje pokoj. A tak z odleglosci 17,5 miliona km nadlatuje sobie niewinna salwa 300 torped klasy Ghost Rider z SD(P) (superdreadnought rakietowy) bedaca pierwsza salwa, bo za nia leci druga oddalona 'w czasie' o 10 sekund. I na tak niewinnie lecacy stateczek, ktory jak ucza filmy i seriale nie jest w stanie zauwazyc statkow wojennych 500km od niego, a co dopiero dalej (albo szczyt dyletanctwa w kwestii techniki 'nasluchu' nazwijmy to, albo powod zeby zaloge rozstrzelac bez sadu za niekompetencje).
I te wlasnie pociski klasy Ghost Rider (najdoskonalszy system zagluszania / walki elektronicznej w HH) w odleglosci powiedzmy 20-30 tysiecy km. detonuja swoje glowice i wysylaja jakies 1500 (po 5 na torpede) impulsow energetycznych prosto w cel, o promieniu paru metrow kazdy.
Oczywiscie, zaraz uslysze teze o niesmiertelnosci i niezniszczalnosci, jako niemal dogmacie ST, ale biorac pod uwage, bardziej, nazwijmy to, 'zgodne z fizyka' warunki (ze o zdrowym rozsadku nie wspomne), mysle ze Federacja nie uzyskalaby nawet informacji co tak naprawde trafilo ich okret.

A na koniec ciekawe info. Z moich obliczen wynika, ze MAKSYMALNA moc silnikow Voyagera to 1095x predkosci swiatla (tyle wedlug serialu lecieliby by do domu na maksymalnej predkosci z miejsca, gdzie sie znalezli).
Okrety Republika Haven w HH w V tomie lecialy w pasmie grawitacyjnym 1300xC. A kazdy kto przeczyta HH wie, ze Haven nie grzeszy nowoczesna technika deliaktnie mowiac. Amen. Cos slabe te nieskonczone zrodla energii. Jak widac serial ST opracowal wymierna wartosc nieskonczonosci. Bardzo to... fizyczne.
  • 0

#162 Alyjen

Alyjen

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 36 postów
  • MiastoPoznań/Kraków

Napisano 19.05.2005 - |12:32|

No problemy z detekcją akurat też zauważyłem... w końcu o ile mnie pamieć nie myli niektóre jednostki polegają na maskowaniu optycznym co jest dość śmieszne nawet w planetarnych warnukach. Na takiej kruszycne jak Ziemia w walce sił morskich (odpowiednia skala jak myślę) kontakt wzrokowy z przeciwnikiem oznacza zwykle, że właśnie się poddajemy.

Okręty w Honorversum polegają zasadniczo na pasnych odczytach emisji celu, detekcji zaburzeń grawitacyjnych i odczytach sugnatur napędu. Aktywne środki detekcji także istnieją ale ponieważ nikt nie stworzył tam cząstki poruszającej się w normalnej przestrzeni szybciej od światła nie da się oświetlić celu tą wiązką i mają one mniejsze znaczenie.
Doskonale przy tym maskując własne jednostki przed emisją czegokolwiek co ułatwiłoby celowanie przeciwnikowi. Oczywiście można napisać, że potężne jakby nie patrzeć (kilkadziesiąt razy mocniejsze źródła energii choćby) sygnatury energetyczne statków Federacji można oczywiście zamaskować jeszcze potężniejszym polem, które będzie wymagało jeszcze potężniejszego zasilania etc. Czasami oglądając Star Treka odnoszę wrażenie że tam synergię rozumieją jako 2+2= 2x10^2 zamiast zwykłego więcej niż cztery. Albo wynaleźli perpetum mobile.

A co do wielkości okrętów to fakt, flotylla niszczycieli ma pare % masy pojedynczego SD i odpowiednią siłę ognia.

Użytkownik Alyjen edytował ten post 19.05.2005 - |12:37|

  • 0

#163 BST

BST

    Plutonowy

  • VIP
  • 442 postów

Napisano 19.05.2005 - |12:57|

Riince - Sam wymysliłeś takie chore wnioski na temat świata ST czy ktoś Ci pomagał?
Niech zgadne wzorujesz sie na kilku odcinkach seriali nie-militarystycznych odcinków TNG i VOY. Gratuluje serdecznie. Kto Ci powiedział taką bzdurę ze statki w ST są niezniszczalne? Może faktycznie jakby rzucał ktoś w nie kamieniami lub w najlepszym razie laserem je traktował to fakt cos takiego nie przebije się przez osłony... Obejrzyj ST DS9 druga połowa serialu jest o wojnie z walkami w przestrzeni. I wtedy dopiero wyciągaj swoje głupie wnioski kpiącym tonem. Interesują cię formacje statków, wytrzymałość, siła ognia, moc osłon zapraszam obejrzyj DS9, poczytaj książki z tego serialu. TNG i VOY to seriale z pokojowym przesłaniem, utopijnym być może, ale łza w oku się kręci na myśl ze ludzkość kiedyś mogłaby osiągnąć taki rozwój społeczny. Chcesz oglądać wojnę zamiast pokoju proszę bardzo dokładnie o tym jest DS9, dzieje się on w tym samym czasie w którym Voyager został wyrzucony na druga stronę Galaktyki. A w tym samym czasie Federacja zostaje zaatakowana przez Dominium.
Krew mnie zalewa jak słyszę dywagacje w stylu, że w Treku są nieskończone źródła energii na statkach, śmiesze doprawdy. Statki Federacyjne zasilane są przez reakcje anihilacji deuteru i anty-deuteru, które kontrolowana jest przez matryce kryształów dilithium. Statki poruszają się na zasadzie marszczenia przestrzeni, nigdy nie lecą szybciej od światła, ale zważywszy ze przelatują "zmarszczoną" przestrzeń relatywistycznie mogą porusząć się z wielokrotnością C. (tu wykorzystano fizykę Einstein, Hawkinga). Prędkości podświetlne; masa statku redukowana jest przez szczątkowe pole WARP statkiem poruszają silniki impulsowe. Pełna impulsowa to 0.25C. Statki niektóre mogą osiągać nawet 0.9C ale nie stosuje się tego typu poruszania ze względu na dylatacje czasu(odkryta przez Einsteina). W prędkościach podświetlnych wykorzystywana jest fizyka Newtona. itp itd. Mogę długo jeszcze opisywać technologie Treka i geneze ich z odkryć największych fizyków. Polecam książkę L.Kraussa "Fizyka podróży międzygwiezdnych" tam zobaczycie prawdziwe naukowe spojrzenie na zagadnienie podróży międzygwiezdnych i StarTreka, nie bedziecie musieli patrzeć przez pryzmat fikcji literackiej uniwersum HH.

Wracając do "niezniszczalności" statków Federacji to skoro tysiące statków federacji poległo w wojnie z Dominium i starciami z Borg to pewnie miały te statki jakąs wade fabryczna??? No bo skoro twierdzicie ze są niezniszczalne to nic innego nie mogło sie stać..... Mam nadzieje ze wyczuliście ironie ostatniego akapitu.

A na koniec ciekawe info. Z moich obliczen wynika, ze MAKSYMALNA moc silnikow Voyagera to 1095x predkosci swiatla (tyle wedlug serialu lecieliby by do domu na maksymalnej predkosci z miejsca, gdzie sie znalezli).


Naprawde pisząc o Treku nie wiesz co mówisz...
Maxymalna predkośc Voyagera możliwa do utrzymania przez 12 godzin to Warp 9.975 co daje nam 6667C czyli 1998713264km/s. Na dłuższy okres czasu nie da sie lepciec utrzymujac tak wysoką predkość ze względu na bardzo duże zapotrzebowanie na energie przy tej prędkości. To tak w ramach niewyczerpanych żródeł.

Okrety Republika Haven w HH w V tomie lecialy w pasmie grawitacyjnym 1300xC. A kazdy kto przeczyta HH wie, ze Haven nie grzeszy nowoczesna technika deliaktnie mowiac. Amen.


Jaki reaktor zasila ten statek? Bardziej wydajny od reaktora M/AM?

Aktywne środki detekcji także istnieją ale ponieważ nikt nie stworzył tam cząstki poruszającej się w normalnej przestrzeni szybciej od światła nie da się oświetlić celu tą wiązką i mają one mniejsze znaczenie.



Tachiony ktore po raz pierszy pojawiły sie Treku, odkryto je niedawno w rzeczywistości. Są to cząsteczki poruszające sie szybciej od światła


Jeśli chodzi o maskowanie to równiez odkryto cząsteczki które potrafią powstrzymać fotony, jak znajde artykuł to podlikuje.

Użytkownik BST edytował ten post 19.05.2005 - |13:08|

  • 0
Odnalazłem Cię na styku światów, między jawą a snem.
Tam, gdzie anioł odarty z uczuć okrywa cieniem Dolinę Ciemności.
I spotkam Ciebie pośród światła, patrząc w jutrzenkę bez cienia.
Wtedy umrę w Twych ramionach...



SKLEP - TAURISHOP

#164 Alyjen

Alyjen

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 36 postów
  • MiastoPoznań/Kraków

Napisano 19.05.2005 - |13:31|

Pradę mówiąc BST wykazujesz równy stopień fanatycznego zaślepienia tyle że w drugą stronę. Przy okazji powołujesz się ciągle na tą samą literaturę i autorów, kórzy nie przeczę mają o wiele większe doświadczenie w tych kwestiach co nie znaczy, że weber jest takim samym fantastom jakim są autorzy ST. Cykl Honor Harrington jakby nie patrzeć to Military Science-Fiction z naciskiem na pierwsza dwa człony nazwy, a StarTrek to space opera.

Niebardzo mam czas rozwodzić się nad każdym wątkiem ale w skrócie.
Wniosek o niezniszczalności statków z ST nasówa się sam po opisie ich toretycznej wytrzymałości (wytrzymanie w horyzoncie zdarzeń czarnej dziury, bliskie spotkania z gwiazdami i planetami) a z drugiej strony czasami coś tak banalnego jak taranowanie przez inny statek czy potężna konwencjonalna eksplozja w okolicy wystarczy do uszkodzenia/zniszczenia jednostki. Podejście w sam raz dla serialu i literatury przygodowej ale bardzo nieodpowiednie dla jakiejkolwiek fantastyki naukowej. Zamiast spójnego świata mamy dość dziurawy zlepek różnych rozwiązań stosowanych w odpowiednim momencie. No i z pkt widzenia innego wszechświata są to jednostki niezniszczalne, widać tak samo sprawie nie rozumiem ironi jak ją stosujesz.
A to że późniejsze publikacje i wysiłek sporej grupy naukowców coś z tego wyciągał jest napewno chwalebne i dowodzi jak to ładnie ujęłeś niezłej intuicji autorów. Co nie zmienia faktu, że przy każdej innej literaturze SF Star Trek to bajka.


Okrety Republika Haven w HH w V tomie lecialy w pasmie grawitacyjnym 1300xC. A kazdy kto przeczyta HH wie, ze Haven nie grzeszy nowoczesna technika deliaktnie mowiac. Amen.


Jaki reaktor zasila ten statek? Bardziej wydajny od reaktora M/AM?

Okręt. Statki to jednostki cywilne o czym akurat fizyk nie musi wiedzieć ale osoba, która wypowiada się w wątku militarnym powinna. Fuzyjny, ale nie jeden tylko kilka. W nadprzestrzeni źródłem napędu są tak zwane żagle (prawda, że romatyczne?), gdybyś czytał uważniej albo sam poszukał zamiast się od razu irytować doszedłbyś do tego, że działa to zupełnie inaczej niż w ST. Okręty dzięki odpowiednio rekonfigurowalnemu napędowi grawitacyjnemu mogą poruszać się w zwykłej przestrzeni z całkiem przyzwoitymi prędkościami a w nadprzestrzeni dzięki "żaglom" jeszcze szybciej. Porównywać nie ma co ale dla informacji podaje link do prędkości uzyskiwanych przez jednostki w Honorversum.
http://honor.polter....&dzial=Technika

A i ośmielę się stwierdzić że pomimo całego autorytetu ciągle przywoływanego przez Ciebie fizyka jest to taka sama fikcja jak wszystkie inne związane z tematem a to że lepiej dopracowana niewiele zmienia fakt że tak samo nieprawdopodobna. A może nietyle nieprawdopodobna co niemożliwa do zweryfikowania.

Update

Wiem co to tachion ale myślałem że założono jedynie ich istnienie, z tego co wiem wszystkie współczesne encyklopedie traktują tachiony jako cząstkę HIPOTETYCZNĄ i nawet podejrzewane o to neutrino nie należy do tej bandy. Masz jakieś inne informacje? Nie takie, że muszą istnieć bo inacezj się nie zgadza jakaś teoria ale faktycznie przeprowadzone doświadczenia?

Użytkownik Alyjen edytował ten post 19.05.2005 - |13:36|

  • 0

#165 Obi

Obi

    Moderator

  • Moderator
  • 3 264 postów
  • MiastoWawa

Napisano 19.05.2005 - |15:54|

nadlatuje sobie niewinna salwa 300 torped klasy Ghost Rider z SD(P) (superdreadnought rakietowy) bedaca pierwsza salwa, bo za nia leci druga oddalona 'w czasie' o 10 sekund.

I myślisz że tak będą marnować tak rakiety ? A co się stanie , jak się okaze że jednak lasery nie przebijają się poprzez fladę podprzestrzenną ? 600 Rakiet poszło .....w kanał ?

Cos slabo z ta masa, pedem i energia kinetyczna, skoro byle torpeda moze nimi tak pomiatac.

Kinetyka to nie wszystko .

I te wlasnie pociski klasy Ghost Rider (najdoskonalszy system zagluszania / walki elektronicznej w HH) w odleglosci powiedzmy 20-30 tysiecy km. detonuja swoje glowice i wysylaja jakies 1500 (po 5 na torpede) impulsow energetycznych prosto w cel, o promieniu paru metrow kazdy.

Tak , najdoskonalszy , ale w uniwersum HH . Czy były by tak samo doskonałe w innych U - tego nikt nie wie .

No problemy z detekcją akurat też zauważyłem... w końcu o ile mnie pamieć nie myli niektóre jednostki polegają na maskowaniu optycznym co jest dość śmieszne nawet w planetarnych warnukach.

W czasie operacji pustynna Burza , też były niesamowite problemy z maszynami USAF typu B2B i F-117A , które są niewykrywalne dla radary , ale jednak są doskonale widoczne na niebie w ciągu dnia .
Dzięki temu zanotowano sporo zestrzeleń (do których USAF się nie przyznaje ) , bowiem strzelano do tych maszyn z najprostrzych rakiet .
Pomyśl sobie , że takie maskowanie optyczne jest naprawdę poteżnym dodatkiem , bo co z tego że cię nie wykrywają na radarach (sensorach) a widzą .

. Na takiej kruszycne jak Ziemia w walce sił morskich (odpowiednia skala jak myślę) kontakt wzrokowy z przeciwnikiem oznacza zwykle, że właśnie się poddajemy.

No tak , ciekawe porównanie , z którym się nie zgodzę . Ale wracając do tematu - odległości pokazywane w serialu , w czasie walk , są przedewszystki dla nas . Bo kto by się zainteresował i obejżał by , gdyby gdzieś z oddali (z tysięcy kilometrów) by ostrzeliwały 2 kropeczki .
A z drugiej strony , mniejsze odległości , oznaczają wiekszą szanse na trafienie :D .

Wiem co to tachion ale myślałem że założono jedynie ich istnienie, z tego co wiem wszystkie współczesne encyklopedie traktują tachiony jako cząstkę HIPOTETYCZNĄ i nawet podejrzewane o to neutrino nie należy do tej bandy. Masz jakieś inne informacje? Nie takie, że muszą istnieć bo inacezj się nie zgadza jakaś teoria ale faktycznie przeprowadzone doświadczenia?

Tahion , tak samo jak neutrino , są cząsteczkami wykrytymi . Wiec ich istnienie nie jest teoretyczne .
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#166 Zarathos

Zarathos

    Kapral

  • Użytkownik
  • 241 postów
  • MiastoGrudziądz

Napisano 19.05.2005 - |16:46|

Hmm... po kolei.

Wytrzymalosc - jak podawalem co podawalem, to zaznaczylem maksymalna i bardziej prawdopodobna. Wiec sie tak tej czarnej dziury nie czepiajcie. zreszta jest wiecej dowodow na duza odpornosc kadlubow okretow (pewnie glownie ze wzgledu na pola SIF, ale to juz inna bajka. Najlepszym dowodem na wytrzymalosc okretow jest VOY:Year in the hell oraz pare odcinkow DS9.

Lasery - no way. Laser nie przebije pola podprzestrzennego - i to tak slabego jak te emitowane przez deflektory nawigacyjne. Kiedys w Treku tez uzywano laserow, ale po wprowadzeniu oslon i fazerow- staly sie bezuzyteczne.

Rakiety - zagluszanie w Treku tez jest obecne (DS9) i pewnie to jest powodem, dla ktorego okrety walcza na malych odleglosciach - z wiekszych by nie trafily :D. Zreszta na takich malych tez czasami nie trafiaja. Ale jak trzeba (albo przeciwnik nie potrafiz zaklucic sensorow) to potrafia walczy na odleglosci minut swietlnych (TNG/VOY). co wiecej - jezeli przeciwnik nie jest w stanie zaklucic namiaru maja 100% precyzje i skutecznosc ostrzalu nawet przeciwko malym i maneewrujacym celom jak mysliwce.

Okrety (jak to ladnie pokazuje TNG) mozna wykryc z odleglosci godzin swietlnych. Co wiecej - maskowanie nie jest optyczne, efekt to tylko dodatek. Okret w maskowaniu jest niewykrywalny dla sensorow, poza wyspecjalizowanymi skanerami (Dominium np, a potem Federacja takowe posiadalo).

--

a z tym promem to faktycznie przesadzilem, ale poleganie na oslonie grawitacyjnej jako "niezniszczalnej) to dosc dziwne. swoja droga - laser powinien bez wiekszych problemow przez nia przeniknac (skoro promienie swiatla widzianego przelatuja)
  • 0
I Kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!

#167 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 19.05.2005 - |16:59|

Widze że kłótnia rozwija się coraz bardziej.

Ale ja mam takie pytanie do wszystkich stron:

Jaka jest tzw "zasada walki" w poszczegółnych uniwersach?

Wiecie tak jak to było na Ziemie wcześnie:
1. średniowiecze i bitwy umawiana, zakładali kiedy sie biją i kiedy zbierają rannych i martwych.
2. okres wojny secesyjne, dalej umawiane walki, przeciwnicy stawali na przeciw siebie, 2-3 salwy i na bagnety
3. IWW, okopy, ckm, potem czołgi, walki w zabudowaniach.
4.IIWW, nieco wiećej niż w IWW + plus lotnicwo
5. współczesność,kilku dniowe konflikty, szybkie przemieszczanie oddziałów, jedyny opór to głównie partyzantka po stronie przegrywających itd itp.

a teraz jak to sie ma w ST, GW, HH i reszcie którą ktoś może chcieć porównać?

w ST to najcześciej małe konflikty (DS9 z okresem wojny z Dominium jeszcze nie widziałem, więc nie wiem jak wygladają "zasady walki" dla wielkiej floty) kilka statków na jedną stronę (najczęściej do 3) i na dodatek walki widowiskowe (dla widza).

W GW z tego co widziałem w częściach IV-VI to najczęściej duże floty, duże okręty stają w tyle i ostrzeliwują okręty wroga, myśliwce stanowią główny trzon ataku.

HH nie znam.

Więc teraz proszę aby ci którzy znają dane uniwersum napisali co i jak wygląda to w ich flocie.

a problem statek/okręt dla mnie to jedno i to samo, problem jest w tym ze w angielskim to i to to SHIP tyle że jeszcze ma przedrostek np BATTLESHIP albo SPACESHIP, i jest problem w tłumaczeniu, ale moim zdaniem to jedno i to samo.

Ktos tam napisałem że "shipy" w ST są neizniszczalne, ale przeciez to bzdura, one posiadają tylko bardzo wytrzymałe pola siłowe, na dodatek wytrzane często tylko w określonej części jednoski. Same te jednostki są dośc wytrzymałęm, ale nie niezniszczalne (lda przykłądu można podać ostatnią bitwe USS ENTERPRISE w filmie nr 10 (tytułu se nie przypomnę), kiedy to wbija sia on czołem w jednostkę wroga, obie są bez osłon, wyraźnie widać rozerwane poszycie i nawet części nośne konstrukcji Enterprise.

#168 Zarathos

Zarathos

    Kapral

  • Użytkownik
  • 241 postów
  • MiastoGrudziądz

Napisano 19.05.2005 - |17:37|

Ja odpowiem za SW i ST :D

W ST zasady walki wygladaja mniej wiecej tak:

1 vs 1: okret bardziej zaawansowany tchniczne zazwyczaj strzela i leci dalej, nie zajmuja sie szczatkami przeciwnika (bo i po co). Dziala to w zasadzie na kazdego mnie zaawansowanego przeciwnika, chyba ze dowodca okretu jest Riker (wtedy 5 kupcow moze opanowac flagowiec federacji abordazem).
Okrety mnie zaawansowane technicznie zazwyczaj daza do dotarcia na minimalna odleglosc i strzelania w reaktor/naped warp zeby weliminowac zrodlo zasilania a potem wykonczyc przeciwnika.

Floty: tutaj (ze wzgledu na zgluszanie/zasieg/predkosc) walki wygladaja mniej wiecej jak w czasach piratow z karaibow - floty satja na przeciw siebie i wala az ktoras popelnil blad, potem ta szesliwsza waltuje w formacje wroga i zaczyna sie jatka. W duzych bitwach (tysiace okretow i wyzej) bitwy wygladaja bardziej jak pojedynki mysliwskie w powietrzy - po prostu okrety tlocza sie i lataja dookola za celami olewajac reszte kosmosu. dowodca ma ograniczone mozliwosci, szczegolnie, ze w/w zagluszanie czest eliminuje mozliwosck ontaktu z reszta floty.
Poza tym Dominium taranuje - ale to taktyka standardowa tylko dla nich :D

SW:
1 vs 1: zazwyczaj wygrywa okret majacy silniejsza artylerie, bo wbrew temu co mowi ICS na odleglosc 10 minut swietlnych (maks zasieg blasterow) nikt do siebie nie strzela - zazwyczaj strzelaja z przylozenia). Czesto szale przechylaja mysliwce eliminujace systemy uzbrojenia przeciwnika.

Floty: w zasadzie jak wyzej - minimalna odleglosc i rozstrzeliwanie sie na wzajem. w filmach glowna role pelnia mysliwce (bo to ladnie wyglada), ale w ksiazkach - okrety flagowe.

BTW - w Nemezis (ST:10) enterprise nie mial oslon, Scimitar mial. Z jakiegos powodu oslony w ST nie chronia przed taranem okretow wyposazonych w pola SIF.

Użytkownik Zarathos edytował ten post 19.05.2005 - |17:38|

  • 0
I Kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!

#169 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 19.05.2005 - |18:54|

BTW - w Nemezis (ST:10) enterprise nie mial oslon, Scimitar mial. Z jakiegos powodu oslony w ST nie chronia przed taranem okretow wyposazonych w pola SIF.

Wyświetl post


najpierw dzięki za nazwy :)

ale jesli dobrze pamiętam, to by odpalić główną broń, Scimitar musiał zdjąć osłony. Albo to była pewność że pokonany przeciwnik już nic nie jest wstanie zrobić. Jedno z tych dwóch na pewno było przyczyną że na drugim okręcie także nie było osłon podniesionych.

#170 Alyjen

Alyjen

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 36 postów
  • MiastoPoznań/Kraków

Napisano 19.05.2005 - |18:59|

W czasie operacji pustynna Burza , też były niesamowite problemy z maszynami USAF typu B2B i F-117A , które są niewykrywalne dla radary , ale jednak są doskonale widoczne na niebie w ciągu dnia .
Dzięki temu zanotowano sporo zestrzeleń (do których USAF się nie przyznaje ) , bowiem strzelano do tych maszyn z najprostrzych rakiet .
Pomyśl sobie , że takie maskowanie optyczne jest naprawdę poteżnym dodatkiem , bo co z tego że cię nie wykrywają na radarach (sensorach) a widzą .

Ok sam zapomniałem że pojawia się to także w genialnej Notece 2015 gdzie zwykły polski żołnierz siedząc na dachu z wyrzutnią kasował niewykrywalne maszyny.
Coprawda Stealthy mają także zmniejszone emisje cieplne więc nie powinno być możliwości zestrzelenia ich tak prostą rakietą jak choćby stinger no ale teoria na szczęście często rozbiega się praktyką, bez tego byłoby mało zabawy :)

Ale wracając do tematu - odległości pokazywane w serialu , w czasie walk , są przedewszystki dla nas . Bo kto by się zainteresował i obejżał by , gdyby gdzieś z oddali (z tysięcy kilometrów) by ostrzeliwały 2 kropeczki .
A z drugiej strony , mniejsze odległości , oznaczają wiekszą szanse na trafienie  :D  .

No bez przesady ;) w kosomise wszędzie jest daleko i podlatywanie z jakąkolwiek podświetlną do celu tylko po to żeby przystawić mu lufę do sktroni to marnowanie czasu i energii, ekonomiczniej jest wymyślić coś co trafi i zrobi kuku z daleka. A floty to niezłe porównanie, nie sądze żeby okręt ostrzelany Exocetami miał okazję przyjrzeć się strzelającemu, a nikt normalny nie podpłynie do uzbrojonego przeciwnika na 20km jeżeli może strzelić z kilkukrotnie większej odległości.


Bitwy w Honor Harington wyglądają tak jak teoretycznie mogłby wyglądać bitwy liniowców podczas WWI.
Jeżeli dochodzi do starcia 1 vs 1 to w 90% wypadków wygrywa większy, klasy są tak skonstruowane że krążownik liniowy dostawnie wpierdal od dowolnego derdnota a drednot od superdrednota za duża dysproporcja wielkości i uzbrojenia.

Walki można nazwać manewrowymi gdyż konstrukcja okrętów powoduje, że od spodu i góry chronione są niepenetrowalnymi ekranami (takie założenie tego świata, jedyny sposób na ich zniszczenie to jak narazie eksperymentalna broń która wywołuje drgania harmoniczne mogące zniszczyć generator, oczywiście mówimy o uniwersum w którym nie korzysta się z podprzestrzeni czy innych fazerów) po bokach okręt stawia "zwykłe" pola siłowe (osłony burtowe) dziób i rufa są niechronione gdyż takie jest ograniczenie napędów. I trzeba się dobrze i odpowiednio blisko ustawić żeby przeciwnika ostrzelać, i żeby móc ten ostrzał kontynuować a nie minąć go po jednej salwie i pojecieć gdzieś hen daleko. Kompensatory bezwładnościowe w Honorversum pozwalają na 300-600G w zależności od okrętu, dlatego nie da się po prostu tak skakać jak w innych SF i trzeba trochę pomyśleć przed walką.

Podczas bitwy flot stosuje się zmodyfikowaną linię okrętów, z tego prostego powodu, że mamy pełne 3D okręty tworzą ścianę. Tak aby optymalnie wykorzystać ekrany denne lub osłony burtowe. (przegrywająca flota zawsze może zwrócić się do przeciwnika ekranami dennymi i wyznaczyć taki kurs że w miarę bezpiecznie się wycofa) Podczas walki idealnym manewerem jest ostrzelanie nieosłoniętych dziobów i ruf pełnymi salwami burtowymi (tak zwane kreska nad T)

Tyle teorii, w praktyce wygląda to tak że okręty zawsze walczą w formacjach, żeby najlepiej się bronić i dysponować skoncentrowaną siłą ognia. Ale reszta to już zależy od admirała. I taka np. Upiorna Hempfil podlatuje wszystkim co ma na optymalna odległość i wali z czego popadnie tak długo jak jest do czego. Saranow zaś nie odmówi wszykukanej zasadzki jeżeli tylko może przynieść odpowiedni efekt.

Wygląda to dość prosto ale w rzeczywistości daje mnustwo kombinacji i często odpowiednia taktyka (głównie zaskoczenie) potrafią wyrównać przewagę sił przeciwnika.
Cały kłopot w tym uniwersum że okręty nie skaczą jak żaby z miejsca na miejsca i wszystko trzeba przemyśleć ;) Dlatego prędkość którą posiada okręt, jego przyśpieszenie i kurs powodują że naprawdę trzeba się nieźle napocić żeby przeciwnika który jest ostrożny podejść tak żeby nie zdołał się wycofać albo wywinąć innego paskudnego numeru. Zwłaszcza że odległość z jakiej można go wykryć wieloktronie przewyższa zasięg broni. Kombinuje się różniście ustawiając zasadzki, podchodząc balistycznie bez włączonych napędów albo zostawiając część sił na tyłach wroga tak aby w decydującym momencie włączyły się do wlki i wiele innych. Bitw nikt nie umawia, a układy planetarne są na tyle spore, że zwykle od momentu wejścia przeciwnika w przestrzeń danego układu do rozpoczęcia walki mija pare godizn. Poza tym w nadprzestrzeni nie da się praktycznie nikogo wykryć i przeciwnik może zrobić rajd daleko na nasze tyły wychodząc nagle w naszym rodzimym układzie planetarnym. Dlatego strategia jest jeszcze ważniejsza od taktyki.
A i ostatnio na nowo odkryto lotniskowce (Nosiciele Kutrów Rakietowych, na szczęście ta nazwa się nie utrzymała :D ) A kuter rakietowy to takie małe cholerstwo dużo mniejsze od niszczyciela i uzbrojone w jeden spory graser i rewolwerową wyrzutnie rakiekt. W pojedynke może niewiele choć jest bardzo szybki i doskonale maskowany. No ale w grupie (a lotniskowiec może ich zabrać maksymalnie ok 200) dysponują miażdącą siłą ognia. No i oczywiście też walczą w zespołach a nie każdy sobie.
Wszystkie jednostki okręty walczą w wspierających się formacjach i bynajmniej nie wygląda to jak radosne pojedynki asów lotnictwa z naszej przeszłości. Dowodzenie pełni kluczową rolę w starciu gdyż wszystko trochę trwa i bez dobrego planu niewiele da się zrobić gdy okazuje się że przeciwnik pojawił się nagle po drugiej stronie układu. W przypadku gdy oficer taktyczny radośnie i z zaskoczenia wygłasza "namierza nas przeciwnik, odległość milion kilometrów" oznacza to zazwyczaj, że już po nas. Czas dolotu rakiety z takiej odległości to parenaście sekund. A uaktywnienie kontroli ognia, przydzielenie celów przez komputery i wszystkie inne pierdoły trwają niemiłosiernie długo w takich chwili.
A i podczas bitwy obie strony toczą ze sobą walkę na ECMy, że tak niefachowo powiem. Na bierząco dostosowując algorytmy ataku i listy celów dla rakiet, ogłupiając wrogie rakiety i starając się stworzyć jak największe zamieszanie aby wrogie komputery miały z tym zabawę.

A na końcu i tak wygrywa Honor Harrington ;)

A teraz gdyby ktoś potrafił uczciwie zapomnieć o tym że mówimy tu o prymitywnych laserach i założyć, że jest to po prostu broń energetyczna dużej mocy (montowana w końcu na okrętach wojennych) to musiałby przyznać że bez praktycznej niewrażliwości na inne systemy SF a taką niestety Star Trek ma wbudowaną w parametry sprzętu mogłaby to być ciekawa walka... prawda?

A i detekcja optyczna w kosmosie to bzdura, pomyślcie sami jakie soczewki i obróbka obrazu musiałby zostać zastosowane żeby wykryć stacjonujący na orbicie marsa ISD, a teraz przenieśmy ISD na plutona... ;) Montowanie czegoś takiego na poruszającym się okręcie to techniczny koszmar.

Edit a jeszcze jedna sprawa, dowódcy mają doświadczenie, naprawdę spore doświadczenie sama Honor Służyła we flocia około 30 lat zanim dorobiła się stopnia flagowego a Hamish Alexander ma prawie 100lat doświadczenia we flocie. Oczywiście zdarzają się też idioci ;)

Podsumowując:
1. Walka nie jest statyczna
2. Formacja ma decydujące znaczenie
3. Wytyczając zły kurs i utrzymując go przez godzinę można już na starcie przegrać bitwę która będzie jeszcze trwała 6h
4. Rakiety rakiety jeszcze raz rakiety broń dalekiego zasięgu pozwalająca na spokojne wyniszczanie się aż któraś ze stron padnie
5. Broń energetyczna -> bron krótkiego zasięgu gdy dochodzi do jej użycia bitwa kończy się szybko zwycięstwem silniejszego (ale i potężnymi stratami)
6. Położenie w kosmosie decyduje i okręt który poleci sobie jak mu się podoba dostaje zazwyczaj szybko w czapę.
7. Brat teleportów w połączeniu z zasięgiem broni -> bitwy trwają długo

Użytkownik Alyjen edytował ten post 19.05.2005 - |19:29|

  • 0

#171 M.M

M.M

    Starszy sierżant

  • VIP
  • 808 postów
  • MiastoKraków

Napisano 19.05.2005 - |19:52|

Tachiony ktore po raz pierszy pojawiły sie Treku, odkryto je niedawno w rzeczywistości. Są to cząsteczki poruszające sie szybciej od światła

To tachiony zostały już odkryte? Wiem tylko, że możliwość ich istnienia została matematycznie wyliczona. Przejawem ich obecności może być splatanie kwantowe. Po za tym polscy naukowcy wyliczyli, że tachionami mogą być neutrina. W Niemczech na akceleratorach mają być przeprowadzane badania w tym kierunku.
Mógłbyś podać jakiegoś linka na ten temat? Najlepiej w języku polskim.
Sam Star Trek jest inspiracją dla wielu naukowców. To pod jego wpływem podjęto pracę nad teleportacją, tricorderem, i maskowaniem. Tyle na razie pamiętam.
Samo maskowanie w Treku nie ukrywa statki tylko optycznie. Światło to tylko część widma, w którym maskowanie działa.
A teraz coś o świecie HH. Sposób jaki tam się poruszają jest całkowicie wyssany z palca. W każdym razie ja nic nie słyszałem o pasmach grawitacyjnych. A już to, że grawitacja jest szybsza od światła jest totalnym nieporozumieniem. Istnienie grawitonu, czy też fal grawitacyjnych nie zostało jeszcze udowodnione, ale naukowcy są zgodni, że porusza się z prędkością światła. Błędem też jest to co napisano wcześniej: że sensorów grawitacyjnych używa tylko KM. Oni tylko jako jedyni używają łączności nadświetlnej, opartej na grawitacji. Sensory grawitacyjne stosują wszyscy.
Nie narzekaj też tak na technologię Republiki Haven. Weźmy pod uwagę na przykład kompensatory bezwładności. Honor stwierdziła, że są większe niż te stosowane w Królewskiej Marynarce, ale jak się porówna stosunek ich wielkości z wydajnością, to są bardziej efektywne. :) („Honor ponad wszystko”)

Okret w maskowaniu jest niewykrywalny dla sensorow, poza wyspecjalizowanymi skanerami (Dominium np, a potem Federacja takowe posiadalo).

Zgadza się. :D Posiadała. Potem Remianie zbudowali sobie super zabawkę. :D

BTW - w Nemezis (ST:10) enterprise nie mial oslon, Scimitar mial.

A właśnie że miał, tylko przylegające ściśle do kadłuba. A Scimitar miał maskowanie. Chociaż osłony pewnie też. W kńcu ta technologia jest w Treku standardem.
Teraz coś o odległościach na jakich walczą statki w Treku. Widzę, że temat ciągle powraca. :) Łatwiej jest napisać w książce, że walki toczą się z odległości godzin świetlnych niż coś takiego przedstawić na ekranie. Efekty specjalne są drogie. Łatwiej napisać, że w bitwie bierze udział milion statków z dużej odległości niż to pokazać. Po za tym całość musi być atrakcyjna dla widza. Naprawdę tak trudno to zrozumieć?

I taka np. Upiorna Hempfil podlatuje wszystkim co ma na optymalna odległość i wali z czego popadnie tak długo jak jest do czego.

Raczej tak długo do póki by mogła. Zakładając, że sama wybrała by sobie uzbrojenie do swoich statków. :D

Tak sobie myślę, to już zaczyna przypominać licytowanie się kto lepszy, HH,SW,ST?. A może by tak zająć się czymś innym? Np. SG, lub B5? Według mnie rozważanie możliwość walki HH z B5 mogła by być bardzo ciekawe. Tym bardziej, że B5 jest chyba ogólnie znane, a HH zaczyna poznawać coraz więcej ludzi. To akurat dobrze wiem. :D Oczywiście należało by przyjąć jakiś wspólny mianownik. W obu światach stosuje się przeważnie reaktory fuzyjne. Tym sposobem uzbrojenie statków z B5 i HH dysponowało by porównywalną mocą. W HH są lasery i grasery rentgenowskie. Niektóre z nich mają kilka metrów średnicy. W B5 stosuje się lasery cząsteczkowe, które są najsilniejszym rodzajem lasera. Oczywiście w B5. Dilgari stosowali lasery rentgenowskie, więc cząsteczkowe powinny być silniejsze. Tam jednak niestosuje się broni kilkumetrowej średnicy. Są za to inne rodzaje broni, plazmowe lub cząsteczkowe, dużo silniejsze lecz o mniejszym zasięgu. Porównanie dotyczyło by wszystkich cech obu światów. Także sposobów podróży.
  • 0

#172 Toudi

Toudi

    Ogr

  • Moderator
  • 5 296 postów
  • MiastoTychy

Napisano 19.05.2005 - |19:59|

6. Położenie w kosmosie decyduje i okręt który poleci sobie jak mu się podoba dostaje zazwyczaj szybko w czapę.

Wyświetl post



tu muszę cię niezgodzić. ksomos to trójwymiarowa pusta przestrzeń na dodatek bez koniecznej na planetach (ziemi) orientacji grawitacyjnej.

Taktyka może istnieć tylko przy niewielkiej odległości od czegoś co daje ukrycie, mgławica, księzyc, planeta, pas asteroidów itp. wszędzie indziej tak naprawde nie ma znaczenia kurs i kierunek ruchu, bo wystarczy sie obrócić w miescu (to akurat każde ciało w kosmosie może zrobić, byle tylko miało "silnik manewrowy".

Jako dobry przykład tego mozna podać drugi film pełnometrażowy ST Genesis (jesli mnie pamięć nie myli) jest tam wyraznie pokazane jak nasze (ziemskie, i tak na prawdę dwuwymiarowe) działanie źle wpływa na orientację w kosmosie. (ktoś mi pewno zarzuci że przeciez my myślimy trójwymiarowo, ale mamy wyraźną orientację gdzie dla nas jest dół gdzie góra, na Ziemie i na niewielkiej orbicie, bok zawszse będzie bokiem, dół dołem a goóra górą, tymczasem jak tylko tracimy punkty orientacyjne, to (w ksomosie) nasz bok moze być już dołem wroga, albo na odwrót)
Dlatego uwazam że położenie w kosmosie nie daje żadnej znaczącej przewagi w kosmosie, co najwyzej położenie względem wroga.

#173 Alyjen

Alyjen

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 36 postów
  • MiastoPoznań/Kraków

Napisano 19.05.2005 - |21:33|

ale mi dokładnie o położenie względem wroga chodziło, a nie o to gdzie jest góra a gdzie dół, natomiast co do położenia w kosmosie to chodzi głównie o kierunek w jakim się poruszasz i prędkość jaką posiadasz i mimo że silniki manewrowe mogą Cię ustawić dowolnie względem kierunku w którym się poruszasz (Shanon Foraker opanowała do perfekcji manewr w którym okręt lecący w kierunku przeciwnia ustawiony do niego jedną burtą po odpaleniu salwy odwraca się drugą i tak na zmianę) to nie znaczy że nagle zmienisz ten kierunek i tak to działa u Webera a ja trochę źle się wyraziłem
  • 0

#174 Zarathos

Zarathos

    Kapral

  • Użytkownik
  • 241 postów
  • MiastoGrudziądz

Napisano 19.05.2005 - |21:36|

gdyby przestawic wszystko na moc uzbrojenia pomijajac dodatkowe efekty to ST i SW kopaloby siebie nie zauwazajac ze rozdeptali HH a SW w koncu by wygralo bo ma lepsza infrastrukture (a raczej wieksza). Co prawda mozliwosci produkcyjne Federacji to nie w kij dmuchal a wszystkie super-bronie zmielilyby nijedna flote SW w drobny pyl, ale 1500 ls kontra galaktyka to galaktyka zawsze wygra :D

-----------------

Przeczytalem juz 3 tomy HH :D i mam coraz lepsze rozeznanie w tym swiatku. Pomijajac "oslony bohaterow" czyli rozdarta bluze kirka, promien smierci "lysina" picarda, zabojczy zel do wlosow Janeway oraz "ostani (ale zawsze 100% skuteczny) fortel Harrington" to starcie HH z ST i SW widzialbym nastepujaco. Zakladam, ze zagluszanie obu trn jest tak samo efektywne

ST

1) HH z odleglosci 6 minut (chyba) swietlnych odpala rakiety. st widzi je ale g..o zrobi bo jego systemy maja mniejszy zasieg. Ale - czesc rakiet chybia (spora wg mnie skoro zagluszanie potrafi oglupic uzbrojenie na odleglosci paruset metrow) te co trafiaja strzelaja laserami/graserami - i nie robia zadnej szkody. Teraz pozostaje rozstrzygnac, czy okrety HH uznaja ze zalatwila je obrona p-rak czy okrety GF zostaly uszkodzone ale tego nie widac. Tak czy tak wala kolejna salwe kolejna - i tak samo bez efektu. Nie wiem, jaka czesc rakiet ma glowice atomowe i jaka maja moc, bo nie pamietam - nic slabszego od ~60 MT ni zrobi wiekszej krzywdy oslonom ST, a i to tylko wtedy jak fizycznie detonuja na oslonie.

2) Okrety leca kursem spotkaniowym, obie maja max predkosci (0,9 c dla ST i 0,75 dla HH) w sumie troche wiecej niz predkosc swiatla.

3) Dolatuja do siebie po okolo 5 minutach. na 10 sek swietlnych trek wali z torped. maksymalna predkosc torped to ~0,75c tuz po starcie. czesc na pewno zostanie wyeliminowana, reszta... no wlasnie. Nie wiem, jak odporne sa pola okretow HH. zakladam ze ekrany grawitacyjne podzialaja na torpedy jak zwykle, czyli zablokuja je w 100%.
Zakladajac moc oslon podobna jak dla treka przy podobnym tonazu, to kiepsko widze okrety HH. okrety ST sa diablo ciezkie (miliony ton dla okretow wiekszych niz 300-400 metrow), wiec wezmy odpowiediki klas (Galaxy i Sovereign to superdreadnaught, reszta w dol) to do przeladowania oslon superdreadnaughta potrzeba by jakies 12 torped. przy tej predkosci zblizania nie ma szans na zniszczenie wiecej niz 2-3 okretow.

4) Mijanie sie. Tutaj zaczyna sie masakra. Fazery ignoruja pola grawitacyjne, ale zakladam, ze oslony grawitacyjne zadzialaja jak przeciw broni HH. Problemem pozostaje to, ze w przeciwienstwie do HH okrety ST dysponuja przyspieszeniem liczonym w c/s a nie km/s^2 co pozwoli im pozostawac w stalym kontakcie z przeciwnikiem. Walka bedzie toczyla sie na zasadzie HH nam atomowke a my im fazerek (uzycie torped n malej odleglosci jest niebezpieczne). Okrety HH beda masakrowane, tym bardziej, ze oslony HH nie blokuja ostrzalu tylko go odchylaja - a fazer "zjada" trafionego przeciwnika a nie tnie go jak laser (ten efekt "znikania" dziala tak samo przeciw ludziom jak i okretom, ale pancerze chronia mniej lub wiecej wiec nie tak gwaltownie).

6) Koniec. Straty HH - 100%. Straty ST - 25-50% stanu wyjsciowego. Jest to glownie zwiazane z:
- ST moze utrzymac staly kontakt przeciwnikiem i ostrzeliwac go fazerami majacymi wieksza skuteznosc niz lasery
- HH nie ma mozliwosci ucieczki anie wymanewrowania przeciwnika. Okrety - ST sa zwrotniejsze i w malej odleglosci HH nie zdola zaslonic sie ekranami grawitacyjnymi.
- jedyna skuteczna bronia HH to glowice atomowe podczas gdy ST - wszystko co maja poza trikobaltowkami

SW

Tutaj bedzie ciekawiej
1) Okrety strzelaja. Znaczy HH strzela z 6 miut swietlnych, SW nic o tym nie wie :D

2) Lasery sa w stanie uszkodzic pola SW, wiec bez wzgledu na moc, beda w stanie chocby oslabic oslony SW

3) zasieg TL SW to paredziesiat-pareset kilometrow maks wiec w momencie gdy HH sie zorientuje, bedzie w stanie oderwac sie od przeciwnika i strzelac az tamci sie poddadza albo zostana zniszczeni.

4) SW wykancza HH. Mysliwcami ktorych HH nie ma i nie ma obrony przeciwko nim.

5) Straty HH 5%-100% (jezeli dopuszcza mysliwce do ataku te rozniosa HH w sekundy majac broni przeciwko oslonom okretow takich jak superniszczyciele (12 km dlugosci). Straty SW: 5%-100% - zalezy czy mysliwce zdolaja wykonczyc HH zanim HH wykonczy SW :D
  • 0
I Kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!

#175 Alyjen

Alyjen

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 36 postów
  • MiastoPoznań/Kraków

Napisano 19.05.2005 - |21:47|

co do ST to z przykrością muszę się zgodzić z małym zastrzeżeniem w przypadku nieskutecznego ostrzału głowicami laserowymi następna salwa mogłaby się składać w 100% z atomówek a wtedy nawet niewielkie głowice dałby przynajmniej ładny wizualnie efekt
ale czego jeszcze nie doczytałeś wiem paskudny spoiler :) flota HH dorabia się lotniskowców i kutrów małych zwrotnych i szybkich jednostek (choć i tak kilkanaście razy większych niż myśliwce) i zadziwiająco opancerzonych, poza tym obrona przeciwrakietowa przystosowana do zwalczania niedużych rakiet pozwoliłaby skutecznie utrudnić życie myśliwcowi, o ile by go oczywiście wykryła ;) tutaj można pogdybać, antyrakieta ma wielkość może z połowy X-Winga i ekran który przeciąłby tego pierwsza na pół a rakieta nawet by nie zwolniła

przewaga napędu ST skutecznie załatwiłaby HH w walce manewrowej
  • 0

#176 reyden

reyden

    Plutonowy

  • Email
  • 410 postów
  • MiastoUSS Excalibur (Gliwice)

Napisano 19.05.2005 - |21:51|

Konkretnie chcialbym widziec takiego Voyagera, Enterprisa czy cokolwiek tam maja lecace sobie niewinnie przez przestrzen i udajacego, ze wszedzie panuje pokoj. A tak z odleglosci 17,5 miliona km nadlatuje sobie niewinna salwa 300 torped klasy Ghost Rider z SD(P) (superdreadnought rakietowy) bedaca pierwsza salwa, bo za nia leci druga oddalona 'w czasie' o 10 sekund. I na tak niewinnie lecacy stateczek, ktory jak ucza filmy i seriale nie jest w stanie zauwazyc statkow wojennych 500km od niego, a co dopiero dalej (albo szczyt dyletanctwa w kwestii techniki 'nasluchu' nazwijmy to, albo powod zeby zaloge rozstrzelac bez sadu za niekompetencje).
I te wlasnie pociski klasy Ghost Rider (najdoskonalszy system zagluszania / walki elektronicznej w HH) w odleglosci powiedzmy 20-30 tysiecy km. detonuja swoje glowice i wysylaja jakies 1500 (po 5 na torpede) impulsow energetycznych prosto w cel, o promieniu paru metrow kazdy.



Wątpię żeby z takiej odległości wogóle trafili w Voyagera czy ENT-D/ENT-E - z jednego powodu - z tego co wiem czujniki w HH działają w czasie rzeczywistym , czyli ponizej 300 000 km są wstanie "dostarczyć " informację o celu w czasie mniejszym niż 1 s .

Problem powstaje gdy odległość jest 2,5,10 czy 20 x wieksza ( wtedy czas rosnie odpowiednio do 2 s , 5 , 10 i 20 s ) , czyli przy dystansie 17,5 mln km czas ten wynosi ok. 58 sekund .

Sd zauważa okręt GF ( informacja ta dociera po 58 sekundach od momentu kiedt się faktycznie pojawia ) - strzela te 300 rakiet , okręt GF to zauważa i uruchamia silniki ( max. bezpieczna prędkość podświtlna to 75 000 km/s ) , zaś SD przez ok. minutę sztrzela salwami po 300 rakiet , po tym czasie dochodzi informacja że okrętu GF już tam nie ma gdzie był - jest gdzieś w promieniu 4 350 000 km od punktu 0 . i tak bez końca ; co w tym czasie robi okret GF :

Opcja 1 : Ignoruje SD , kapitan nie uważa SD za zagrożenie ( bo takowym zbytnio nie jest )

Opcja 2 : Reaguje , odpala torpedy z dystansu ok . 3 000 000 km ( czyli 1 350 000 km od punktu 0 ) , biorąc pod uwagę parametry wyrzutni oraz ilość torped , kiedy dochodzi do otwarcia ognia z fazerów w SD trafia odpowiednio 80 torped f. ( Voyager ) , 160 torped f. ( ENT-D ) , 768 torped f. + 160 torped kwantowych )

plus ogień fazerów , przy czym ok. 75-90 tej salwy trafia na kilka-kilkanaście sekund przed otwarciem ognia z fazerów , wątpię żeby SD wytrzymał trafienia 160 czy ponad 800 torped ( co daje opowiednio 43 200 000 TJ / 207 360 000 TJ + 116 640 000 TJ ) .

Wracajac do ilości rakiet wystrzelownych przez SD , to klasy GR leci tylko 10 , bo tyle rakiet tego typu ma na pokąłdzie SD .

A i detekcja optyczna w kosmosie to bzdura, pomyślcie sami jakie soczewki i obróbka obrazu musiałby zostać zastosowane żeby wykryć stacjonujący na orbicie marsa ISD, a teraz przenieśmy ISD na plutona... wink.gif Montowanie czegoś takiego na poruszającym się okręcie to techniczny koszmar


odlegość Marsa od Ziemii to ok. 180 000 000 , swiatło leci ok. 10 minut , po 10 minutach od pojawienia się ISD , jego obecność zauważa teleskop Houbla , a rozmiary teleskopu nie sa aż tak wielkie ; wiec zamontowanie takiego systemu nawet na okręcie wilkosci Defianta ( 170 m długośći ) nie nastręczało bvy zbytnich problemów

Dodane .

Coś mi się widzi ze te 180 000 000 km w przyapdku zasiegu turbolaserów to o wiele zadużo , skoro mają tylko czujniki STL , to przy takiej odległości szansa trafienia okretu lecacego z powiedzmy 0,2 C równa się zero , to tak jak byc próbowaf trafic okręt podwdny torpedami bez uprzedniego wykrycia go za pomoca sonaru .

Sądzę ze max. skuteczny zasieg broni SW ( tak jak i HH,B5,SG jak i każdego innego unicersum uzywajaćego czujników STL ) wynosi max. 1 000 000 km m , no mozę 2 000 000 - 3 000 000 km , a nie te 180 000 000 ( pocisk by leciał ok. 10 minut )

Użytkownik reyden edytował ten post 19.05.2005 - |22:34|

  • 0

We are Rangers
We walk in the dark places no others will enter
We do not break way from combat
We stand on the bridge and no one may pass
We do not retreat whateaver the reason
We live for the One
We die for the One

#177 Zarathos

Zarathos

    Kapral

  • Użytkownik
  • 241 postów
  • MiastoGrudziądz

Napisano 20.05.2005 - |07:58|

Reyden, nie przesadzaj. I nie udzielaj blednych informacji :D Maksymalna podana na ekranie predkosc impulsowa (podana przez sternika) to 0,5 warp. Zgodnie z ST:Omnipedia, to 0,5 c. Co wiecej, nie raz na ekranie mozna bylo obserwowac okrety lecace na napedzie impulsowym szybciej niz swiatlo. Co sie u diabla wszyscy uparli tego 0,25c?? I jeszcze dylatacji czasowych. fuj.

Co do odleglosci, to masz racje :) Odpalanie pociskow z paru minut swietlnych dysponujac skanerami STL to troche smieszne. tym bardziej ze odpalenie rakiet wylkrywaja d razu, a powinni dopiero po jakims czasie - wlasne tych paru minutach swietlnych. Jak rakieta leci 0,9c to na reakcje duzo nie zostanie. pomine juz celowanie - strzelasz w cos co bylo tam gdzie go teraz widzisz pare minut temu i dawno moglo sobie poleciec :D

------

W momencie taranowania Scimitar mial oslony, E-E nie. Cytacik (psze z glowy, wiec nie 100% dokladny):"Wystrzelilismy juz wszystkie torpedy. Banki fazerowe na 40%, oslony dziobowe nie istnieja. A gdybysmy skoncetrowali cala energie w jednej salwie? to i tak za malo na ich oslony."

I scimitar mogl strzelac z wlaczonymi oslonami i polem maskujacym (smierc SW i HH :D)

------

Ciekaw jestm jak szybko HH zorientowaliby sie, ze lasery/grasery nie dzialaja na oslony ST. Na duzych odleglosciach raczej niepredko (ostatecznie mogli sie ochronich tymi oslonami grawitacyjnymi). Na bliskie dosc predko dlatego dalem taka a nie inna rozpiske.

Swoja droga ciekawie wygladala by wojna np Haven z Federacja.

Haven: potrzebujemy kase, atakujemy ta planete. To jakas Risa :D, centrum rozrywkowe wiec maja slaba flote. Podobno sa czlonkami jakies federacji, ale sadzac po okretach raczej slabej. Pokonamy ich, zbadamy banki danych i podbijemy reszte.

Pare tygodni pozniej Haven podbija Rise, oglada banki danych... i zaczyna popuszczac ze strachu :D

- sir. mamy odczyt ich bazy danych. wiemy gdzie jest reszta ich kolonii.
- gdzie?
- wszedzie. maja ich tysiace. i... okrety wyszly z nadprzestrzeni... 100 km od nas. otwieraja ogien.
- Zwrot zwro... BOOOOOM


pare tygodni pozniej flota federacyjno-klingonska wchodzi na orbite planety centralnej haven. prezydent Haven podpisuje kapitulacje.

--

to jest najwiekszy problem swiatow takich jak HH czy B5 w porownaniu z ST czy SW. W HH czy B5 imperium kontrolujace wiecej niz 2-3 planety to juz gigant. W ST czy SW mamy imperia majace setki tysiecy planet (a w SW czasami spora czesc galaktyki). Nawet (przy dobrej wierze) zakladajac ze technologie, moc broni etc sa identyczne (inaczej dzialaja, ale maja taka sama moc) to ST czy SW moga sobie pozwolic na straty na jakie B5 czy HH nigdy sobie nie bedzie mogl pozwolic. Po prosty ST/SW sa w stanie wyprodukowac wiecej okretow niz B5 czy HH bedzie w stanie zniszczyc. A zakladajac przewagetechnologiczna ST/SW to te mniejsze swiatki maja przechlapane.
  • 0
I Kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!

#178 Riince

Riince

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 20.05.2005 - |08:29|

Aly, uwazaj, bedzie spoiler rodem z X tomu w drugiej czesci posta, ale musze.

Najpierw pytanie: niech mi ktos wyjasni zasade NIEdzialania promieni laserowych. Bo chyba gdzies przegapilem fizyczno - chemiczny aspekt jak to dziala. (swoja droga chetnie uslysze jak skondensowany strumien fotonow o proimieniu 6 metrow mogacy efektywnie z 400 000 km. przebic chroniony nawet ekranami pancerz klasy militarnej jest w cudowny sposob 'niwelowany'). Chyba ze odkryto cudowny sposob na odpychanie fotonow. Co od razu ostrzege postawi swiat ST (pod wzgledem logiki) na glowe, bo taka umiejetnosc pozwolilaby ukrywac wizualnie cale planety, nie mowiac o armiach, flotach, etc. Co trudnego w odbiciu / przejeciu chaotycznych fotonow w przestrzeni w porownaniu ze skondensowanym strumieniem lasera wojskowego. Chetnie sie dowiem.

A co do broni atomowej. Haven ja uzywa w X tomie. Jako bron przeciw kutrom. Jak to okreslila admiral Foraker, sposob nieladny, barbarzynski i prymitywny, ale ma jedna zalete: skutecznosc.

Mianowicie prosze sobie wyobrazic statki Federacji narazone na wybuch w tej samej chwili 2000 20MT glowic. Acha. Kuter anty-kutrowy Haven ma kilkadziesiat takich rakiet. Kutry mozna produkowac na peczki. 2000 to byl przyklad. Mozna i wiecej. Tak wiec powstaje sciana piekielnego ognia / fala uderzeniowa (na ktora jak zycie uczy statki Federacji sa nad wyraz wrazliwe nie wiedziec czemu...)

Od siebie dodam. Dzisiejsze glowice strategiczne moga miec moc paru megaton, choc z tego co mi wiadomo, uzywanie wiecej niz 5MT przeciw miastom / armiom jest wedlug doktryny US Army malo efektywne - znaczy: wiekszych nie trzeba, choc istnieja. Glowicie wodorowe - jeszcze lepiej. I powtorze. Mowia o TERAZ. 2005 rok.
Tak wiec wydaje mi sie, ze upchniecie jeszcze wiekszych ilosci materialu jeszcze bardziej wzbogaconego nie jest chyba problemem dla cywilizacji walk galaktycznych. Tak wiec jesli oslony Fedracji wytrzymaja z trudem 60MT, to troche malo jednak. Mozna zmiesc fala eksplozji jadrowych rodem z ostatniego kregu piekla. A nawet jak wytrzymaja oslony, to nie wytrzyma zaloga, ktora sie rozsmaruje na scianach w wyniku przeciazenia kompensatorow statkow ST. Tak to w kazdym razie wyglada jak sie oglada kolejne odcinki.


BST - pomijajac twoj sw(/n)iety gniew podales bardzo konretna informacje. II polowa DS9. Walki. Nareszcie. Nie mozna bylo tak od razu? Traktuje to jako ostateczne slowo swiata ST w kwestii militarnej, tak? Czas zaczac zciagac...

to jest najwiekszy problem swiatow takich jak HH czy B5 w porownaniu z ST czy SW. W HH czy B5 imperium kontrolujace wiecej niz 2-3 planety to juz gigant. W ST czy SW mamy imperia majace setki tysiecy planet (a w SW czasami spora czesc galaktyki). Nawet (przy dobrej wierze) zakladajac ze technologie, moc broni etc sa identyczne (inaczej dzialaja, ale maja taka sama moc) to ST czy SW moga sobie pozwolic na straty na jakie B5 czy HH nigdy sobie nie bedzie mogl pozwolic. Po prosty ST/SW sa w stanie wyprodukowac wiecej okretow niz B5 czy HH bedzie w stanie zniszczyc. A zakladajac przewagetechnologiczna ST/SW to te mniejsze swiatki maja przechlapane.

Wyświetl post


I tu sie mylisz. Traktujesz SW i ST jako wielkie swiaty tylko dlatego, ze filym ci pokazali. Niesamowite... Co do ST sie nie wypowiadam, ale powiem ci co nieco o tym wielkim swiecie SW.

Wyprodukowanie tam statku klasy krazownika Calamarii to solidny wydatek dla rozwinietej planety na miesiace. Stocznie sa rzadkoscia. Floty Nowej Republiki sa niewielkie, bo takie kolosy sie trudno buduje, nie wiedziec czemu. Pojawia sie tez wielka sprzecznosc: Gwiazde Smierci (druga) to stawiaja w 2-3 lata, a potem wedlug wszystkich bez wyjatku ksiazek sie okazuje, ze produkowanie okretu to wielki wysilek, etc. etc. Jesli chodzi o ten wielki swiat SW, to jest on.... pusty niczym glowa Leppera, jesli chodzi o stocznie wojskowe. A samych planet ktore sie wspomina w calym tym swiecie to cos miedzy 100 a 200. Ile tam jest stoczni wojskowych, nie wiem, ale malutko. I mozna gledzic o Republice milionow swiatow. Tylko ze wiekszosc tych swiatow to wpisy w bibliotece i tylko tyle, jesli chodzi o technike wojskowa.

Z drugiej strony w X tomie Grayson posiada okolo setki SD(P). (superdreadnought rakietowy) Jedna planeta. 2 mld mieszkancow. Planeta, ktora jeszcze kilkanascie lat wczesniej byla za[beeep]em kosmosu tak pod wzgledem gospodarki jak i techniki. I nie: nie robia na kredyt. Robia z tego, co gospodarka jest w stanie wytworzyc w warunkach polowych, czytaj: wojny galaktycznej.
Waga jednego SD(P) to 8 500 000 ton. Mozecie sobie porownac wiec moc wyrobowa stacji Blackbird ze swoimi. Macie tu suche dane. W normalnych warunkach glupio by mi bylo operowac takimi liczbami, ale wzgledem swiata ST jakos nie bardzo.

A tu macie mapke galatyki:
Mapa

Wedlug swiata HH niemal kazda z tych planet moze rozpoczac produkcje, jesli dac jej srodki techniczne. A srodki sa, gdyby zagrozenie bylo, jak widac z tego co pisalem.

Użytkownik Riince edytował ten post 20.05.2005 - |08:48|

  • 0

#179 Alyjen

Alyjen

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 36 postów
  • MiastoPoznań/Kraków

Napisano 20.05.2005 - |09:15|

Sądzę ze max. skuteczny zasieg broni SW ( tak jak i HH,B5,SG jak i każdego innego unicersum uzywajaćego czujników STL ) wynosi max. 1 000 000 km m , no mozę 2 000 000 - 3 000 000 km , a nie te 180 000 000 ( pocisk by leciał ok. 10 minut )

O jednej rzeczy nie zapominaj w HH okręty nie latają jak pijane zające i można dość dokładnie skalkulować gdzie i z jaką szybkością się znajdą w momencie ostrzelania no i przycisku "fire" że tak powiem nie przyciska obsługa wieżyczki tylko system komputerowy, który ma dostęp do wystarczającej ilości danych żeby wycelować z broni energetycznej z 1M kilometrów a i tak jak wiesz strzelają z poniżej 400tyś. Z rakietami jest podobna sprawa, nie wiem jak działają te torpedy TFL w Star Treku ale musiałby mieć napęd i sensory że o komputerze nie wspomnę tej kalsy co okręty żeby znaleść poruszający się cel oddalony o lata świetlne, no ale tam mają łączność FTL więc mogliby teoretycznie aktualizować dane na bierząco nieważne. W HH kurs okrętów da się przewidzieć i jego gwałtowna zmiana nie wchodzi raczej w grę, to jest jedna z fundamentalnych różnic dlatego da się zaprogramować pociski tak, żeby znalazły się rządnej okolicy i tam same poszukały sobie okrętów. Ich skuteczność jak sam wiesz nie jest 100% ale ilością nadrabiają. No i sensory grawitacyjne (w które są wyposażne wszystkie jednostki Honorversum, jeżeli kiedyś pisałem, że tylko RMN to chodziło o system wczesnego ostrzegania i komunikacji FTL) działają w czasie "praktycznie rzeczywistym" i rakiety odpalane są zgodnie z tymi namiarami.

Skąd się wzięło to że SD ma tylko 10 ghost riderów? do "Honor ponad wszystko" GR pojawiają się tylko raz i Minotaur ma ich większą ilość bo odpala kilka salw.
  • 0

#180 reyden

reyden

    Plutonowy

  • Email
  • 410 postów
  • MiastoUSS Excalibur (Gliwice)

Napisano 20.05.2005 - |09:30|

Najpierw pytanie: niech mi ktos wyjasni zasade NIEdzialania promieni laserowych. Bo chyba gdzies przegapilem fizyczno - chemiczny aspekt jak to dziala. (swoja droga chetnie uslysze jak skondensowany strumien fotonow o proimieniu 6 metrow mogacy efektywnie z 400 000 km. przebic chroniony nawet ekranami pancerz klasy militarnej jest w cudowny sposob 'niwelowany'). Chyba ze odkryto cudowny sposob na odpychanie fotonow. Co od razu ostrzege postawi swiat ST (pod wzgledem logiki) na glowe, bo taka umiejetnosc pozwolilaby ukrywac wizualnie cale planety, nie mowiac o armiach, flotach, etc. Co trudnego w odbiciu / przejeciu chaotycznych fotonow w przestrzeni w porownaniu ze skondensowanym strumieniem lasera wojskowego. Chetnie sie dowiem.


Niwelowanie lasera polega na tym że w momencie kiedy promień lasera trafia na pole deflektora ( które ma za zadanie chronić okręt przed kosmicznym śmieciem ) , w jakiś sposób dochodzi do stworzenia mikrotunelu podprzestennego , kórego wlot jest w miejscu trafienia lasera , a wylot jest z reguły za okrętem ; zaś sama wiązka lasera przechodzi przez ten tunel nie robiąc żadnych uszkodzeń okrętom GF ( i kazdej innej rasy z ST ) .

A co do broni atomowej. Haven ja uzywa w X tomie. Jako bron przeciw kutrom. Jak to okreslila admiral Foraker, sposob nieladny, barbarzynski i prymitywny, ale ma jedna zalete: skutecznosc.

Mianowicie prosze sobie wyobrazic statki Federacji narazone na wybuch w tej samej chwili 2000 20MT glowic. Acha. Kuter anty-kutrowy Haven ma kilkadziesiat takich rakiet. Kutry mozna produkowac na peczki. 2000 to byl przyklad. Mozna i wiecej. Tak wiec powstaje sciana piekielnego ognia / fala uderzeniowa (na ktora jak zycie uczy statki Federacji sa nad wyraz wrazliwe nie wiedziec czemu...)


1 MT = ~ 4242 TJ , osłony ENT-D = 2 700 000 TJ - ~ 636 MT / 20 MT na rakietę =

potrzeba ok. 31 rakiet do zdjęcia osłon ENT-D , moc osłon ENT-E = > 5 300 000 TJ - 1 249 MT / 20 = ponad 62 rakiety .

A to sa tylko szacunki samej mocy osłon , doliczajac ich dodatkowe własnosci obronne , ENT-E jest wstanie wytrzymać trafenia 100-150 rakiet

Dla mnie słowo kilkadziesiąt oznacza poniżej 100 .

Teraz niech bedzie 2 000 takich kutrów vs. 50 okretów GF , przy ostrzale torpedowym ( ~ 3 000 000 km ) , GF eliminuje 95-99 % kutrów , zanim te podejdą na mniej niż 800 000 km , niech przetrwa 2-5 , koncentrują ogień w stosunku 1:1 albo 2:1 - udaje im się wyeliminowac 3-5 okretów , ale same zostają przy tym zniszczone ( ogień fazerów i torped ) .

Dodane :

O jednej rzeczy nie zapominaj w HH okręty nie latają jak pijane zające i można dość dokładnie skalkulować gdzie i z jaką szybkością się znajdą w momencie ostrzelania no i przycisku "fire" że tak powiem nie przyciska obsługa wieżyczki tylko system komputerowy, który ma dostęp do wystarczającej ilości danych żeby wycelować z broni energetycznej z 1M kilometrów a i tak jak wiesz strzelają z poniżej 400tyś. Z rakietami jest podobna sprawa, nie wiem jak działają te torpedy TFL w Star Treku ale musiałby mieć napęd i sensory że o komputerze nie wspomnę tej kalsy co okręty żeby znaleść poruszający się cel oddalony o lata świetlne, no ale tam mają łączność FTL więc mogliby teoretycznie aktualizować dane na bierząco nieważne. W HH kurs okrętów da się przewidzieć i jego gwałtowna zmiana nie wchodzi raczej w grę, to jest jedna z fundamentalnych różnic dlatego da się zaprogramować pociski tak, żeby znalazły się rządnej okolicy i tam same poszukały sobie okrętów. Ich skuteczność jak sam wiesz nie jest 100% ale ilością nadrabiają. No i sensory grawitacyjne (w które są wyposażne wszystkie jednostki Honorversum, jeżeli kiedyś pisałem, że tylko RMN to chodziło o system wczesnego ostrzegania i komunikacji FTL) działają w czasie "praktycznie rzeczywistym" i rakiety odpalane są zgodnie z tymi namiarami.


Skalkulowac to jedno , a trafic z odległosci > 1 000 000 km to co innego , i nawet najszybszy superkomputer nie jest wstanie tego w 100 % zrobić , a skutecznosc maleje wraz z dystansem - fizyki nie oszukasz .

Pozatym sam napisałeś że w HH floty otwieraja do siebie ogień z 400 000 km , czyli faktycznie ich skuteczność jest wysoka na takich odległościach ( 100 000 - 600 000 km ) , potem spada i to drastycznie .

Co do ilosci rakiet GR na SD to chyba Obi tak napisał w jednym z wcześniejszych postów :

Superdrednaught rakietowy , jak wynika z książek przewożi na pokładzie 10 (tylko ) rakiet typu Ghost Rider , reszta rakiet to są rakiety konwencjonalne .


Bezpośredni link do posta :
http://forum.gwrota....ic=1557&st=100#

Wracjając do sedna tematu

W przypadku walki na duzym dystnasie ( 1 500 000 - 3 000 000 km ) GF i każda inna flota z ST dosłownie masakrują przeciwnika , zanim ten wogóle zdązy otworzyc ogień i tylko okręty takie jak ISD czy Asgardzki statek matka klasy O'Neill lub Hatak Anubisa maja szanse przetrwać , ale były by pewno podziurawione jak ser szwajcarski .

Co do tego co poroponował M.M.

Porównanie HH do młodszych ras z B5 ;

tu tylko Minbari mieli by jakieś szanse w walce z RMN czy inną flotą z HH , całą reszta
została by wybita ( brak osłon )

Zaś co do pierwszych .

Najmiejsze szanse na wygraną mają Vorloni ( broń dostosowana do wlaki z młodszymi rasami ) , ale te szanse są duzo wieksze niż młdoszych ras .

Teraz Cienie i inni pierwsi , rozwalają floty HH na dzień dobry .

Co do SG vs. HH

w SG mamy praktycznie 3-4 rasy posiadjace licząca się w kosmosie armię i flotę

Węzyki , z ostatnich oscinków s1 wiadomo ze pola Ha'taków są wstanie wytrzymać duże eksplozje jądrowe ( dodatkowo wcmocnione naquada ) - a to śa Ha'taki pierwszych generacji .

Ha'Tak z floty Anubisa jest okretem duzo lepszym i duuzo potężniejszym ,

Zaleznie który władca wy walczył z HH , wyniki zaczynały by się od remisów lub pokonania danego władcy ( przy dużych stratach HH ) , a kończyły na całkowitym unciestiweniu floty z HH .

Asgarczycy by mieli ok 70-80 % szans na pokonaie RMN , szczełnie jak by mieli te nowe okręty .

Replikatory to tak jak Borg , 99% szans na unicestiwenie floty RMN

Użytkownik reyden edytował ten post 20.05.2005 - |09:57|

  • 0

We are Rangers
We walk in the dark places no others will enter
We do not break way from combat
We stand on the bridge and no one may pass
We do not retreat whateaver the reason
We live for the One
We die for the One




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych