Ascendowanie
#121
Napisano 24.11.2006 - |19:15|
BSG s04e10 - "Oh, Earth...hmm we got frakked out"
#122
Napisano 24.11.2006 - |19:18|
ja mysle, ze dla ascendentow czas plynie inaczej, postrzegaja wszechswiat w inny sposob, niz my
www.science-fiction.com.pl/forum
_________________________________________
oh my goddess Me !
#123
Napisano 24.11.2006 - |23:13|
Oni są strasznie nudni i w zasadzie ich obecność w galaktyce niczego nie zmienia. Równie dobrze mogłoby ich nie być. Do niczego się nie przydają a tylko zawracamy sobie nimi głowy.
Doszedłem do takiego momentu w moich przemyśleniach na ich temat, że mnie mdli. Ascendenci są, choć ich nie ma, więc może ich nie być faktycznie.
Proponuję aby SG-1 w ramach walki z ORI użyło broni Marlina i raz na zawsze wybili ascendentów. Tych złych i tych dobrych. Ulżą i nam i tym nudnym biedakom, którzy wspinając się na wyżyny oświecenia całkowicie zatracili siebie.
SG-1 włączcie tą czarodziejską machinę i ich załatwcie bo mam już dosyć tej pogoni ludzi za prostakami z "nieba".
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 24.11.2006 - |23:15|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#124
Napisano 25.11.2006 - |09:37|
Proponuję aby SG-1 w ramach walki z ORI użyło broni Marlina i raz na zawsze wybili ascendentów. Tych złych i tych dobrych
a ja na miejscu Pradawnych wyciąłbym wszystkich ludzi w naszej galaktyce i koniec problemu dla nich; i co TY na to?;
W ascendencji chodzi o to, że tłumacząc to na język religijny - stajesz się Bogiem.
no nie wydaje mi się :] ; Daniel wspomina, że ascendencja nie czyni kogoś ani wszechmocnym ani wszechwiedzącym; jeśli już to ascendencja czyni cię "kulawym bogiem";
Użytkownik inwe edytował ten post 25.11.2006 - |09:38|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#125
Napisano 25.11.2006 - |12:34|
W serialu wiele nie jest powiedziane i nie ma to znaczenia bo zawsze powiedziane być może. Jeżeli człowiek miałby się opierać tylko na tym co już wie a nie domysłach, to Ziemia do tej pory byłaby płaska.
ORI jako istoty złe nie mogły ascendować, więc albo byli dobrzy i mania wielkości ogarnęła ich już jako ascendentów, albo byli już zdeprawowani przed tym procesem i odbył się on w inny od Pradawnych sposób.
Oczywiście Pradwni mogą zniszczyć ludzi ale wtedy byłby serial "Stargate Pradawni" o ludkach siedzących w barze i spoglądających na siebie spode łba.
Pomyśl, co wnosi do naszego (ludzkiego) życia świadomość, że istnieją Pradawni ascendenci i co daje nam pogoń za nimi. Oni nic nam nie mogą dać a my dla nich jesteśmy jak mrówki dla nas. Ja z mrówkami nie rozmawiam. Jedynym rozwiązaniem żeby narwańcy jak Daniel z SG-1 przestali szukać tych istot jest pozbycie się ich. Marlin wynalazł broń zdolną zniszczyć ascendentów. Skoro on o tym myślał, to dlaczego my mielibyśmy tego nie zrobić? ORI nam zagrażają, Pradawni nic z tym nie robią, więc niech nie mają pretensji, że im się oberwie. Obojętność czyni współwinnym.

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#126
Napisano 25.11.2006 - |12:49|
Oczywiście Pradwni mogą zniszczyć ludzi ale wtedy byłby serial "Stargate Pradawni" o ludkach siedzących w barze i spoglądających na siebie spode łba.
zauważ, że mój komentarz dotyczył moralności takiego czynu; wybicie wszystkich ascendentów pachnie np. towarzyszem Kobą, który powiadał, że woli zabić 99 niewinnych niż wypuścić 1 winnego; zabicie wszystkich ascendentów to IMHO środek ostateczny(coś jak atom w naszych realiach);
W serialu wiele nie jest powiedziane i nie ma to znaczenia bo zawsze powiedziane być może. Jeżeli człowiek miałby się opierać tylko na tym co już wie a nie domysłach, to Ziemia do tej pory byłaby płaska.
hipotezy stwarza się, aby wyjaśnić nieznane fakty; hipotezy prostsze są lepsze od bardziej skomplikowanych; najlepsza po przejściu weryfikacji zostaje teorią;
moja uwaga ,w sprawie brzytwy tnącej hipotez "ośmiorakiej drogi prowadzącej do ascendencji"
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#127
Napisano 25.11.2006 - |13:19|
Jeżeli ascendencja zależy tylko od genetyki, to czemu jedni Pradawni ascendowali a inni nie? Jedni ascendowali już a Pegazie, a inni uciekli na Ziemię. Ciekawe to zagadnienie, bo wychodzi na to, że ewolucja, przynajmniej u nich, odbywała się nagłymi skokami w lokalnych grupach podczas kiedy inne tkwiły dalej w swoim stanie.
Dziwnym przypadkiem jest tu Daniel, bo on przecież był na poziomie rozwoju ewolucyjnego O'Neilla i naszym. Ascendował dlatego, bo Oma pomogła mu osiągnąć odpowiednią wiedzę i "otwartość umysłu" wybiegającą poza nasze normalne postrzeganie, ewolucyjnie się nie zmienił. Pierwsi Ascendenci zapewne zaczynali tak jak Daniel od "samoistnej" zmiany formy na skutek procesu podobnego do tego, którym ascendował Daniel.
Czy taką drogą ma podążać serial? Mają w każdym odcinku szukać pradawnych, których jakby nie patrzeć dla nas nie ma. Jak do tej pory żadnego pożytku z ascendentów nie było. Ten wątek jest tak monotonny że aż nudny. Ciekawy był na początku, ale scenarzyści chcieli z ascendentów zrobić istoty mityczne niczym jednorożca i Smoka Wawelskiego (przepraszam ten akurat żył jako nasz rodowity polski dinozaur) i wyszło z tego coś długiego i szarego jak papier toaletowy.
Ja osobiście nie widzę innej metody na zerwanie z wątkiem ascendentów niż taki, że w jakiś sposób oni po prostu znikną. Dopiero po uwolnieniu się od nich będzie można zrobić coś konstruktywnego. Dopóki będzie się podążało za horyzontem, to droga ta nie będzie miała sensu. Jeżeli brać pod uwagę możliwość ascendencji ludzi, to już była o tym mowa, że brakuje nam jeszcze bardzo dużo. Perspektywa 10 tysięcy czy 100 tysięcy lat jest tak abstrakcyjna dla żyjących obecnie, że oferta ta wcale nie jest atrakcyjna. Równie dobrze możemy dojść do ascendencji sami bez pomocy Pradawnych, tak jak zrobili to oni.

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#128
Napisano 25.11.2006 - |15:53|
Ciekawe to zagadnienie, bo wychodzi na to, że ewolucja, przynajmniej u nich, odbywała się nagłymi skokami w lokalnych grupach podczas kiedy inne tkwiły dalej w swoim stanie.Dziwnym przypadkiem jest tu Daniel, bo on przecież był na poziomie rozwoju ewolucyjnego O'Neilla i naszym. Ascendował dlatego, bo Oma pomogła mu osiągnąć odpowiednią wiedzę i "otwartość umysłu" wybiegającą poza nasze normalne postrzeganie, ewolucyjnie się nie zmienił
podłożem ewolucji jest przypadkowość mutacji; jeżeli masz populację białych ptaków i pojawi się mutacją, która zmienia zabarwienie mutantów na moro to przecież nie cała populacja od razu będzie "morowa"
będzie mieszana; podobnie z Pradawnymi, część ma mutację, pozwalającą ascendować, część nie; pojawia się zewnętrzny czynnik selekcji, dajmy na to myśliwy dla ptaków i mityczna zaraza dla Pradawnych; przeżywa tylko ta część populacji, która ma mutację; "morowe" ptaki mają lepszy kamuflaż, a Pradawni ascendują i unikają zarazy;
następną kwestią jest osiągnięcie odpowiedniej otwartości umysłu i "oświecenia"(czymkolwiek, by ono nie było);
gdyby od tych czynników zależała ascendencja to Anubis nigdy by nie ascendował; zwiódł on poprostu Omę i ona zmieniła mu kod genetyczny na tyle, by mógł przejść "oczko" wyżej;
fakt ascendencji Anubisa jest moim koronnym argumentem przeciwko "oświeceniowej" drodze do ascendencji;
stwarza ten fakt problem również dla mojego stanowiska, który jednakże IMHO da się obejść;
problem wygląda następująco: skoro wszystko zależy od genetyki dlaczego w czasie zarazy Ascendenci nie pomogli ascendować tym Pradawnym, którzy nie byli w stanie zrobić tego na swoją ręke?
mogą istnieć 2 odpowiedzi(przedstawię je wg rosnącej IMHO wiarygodności):
1) wiadomości o tym co działo się w czasie zarazy są tak skąpe, iż nie wiemy czy pierwszy ascendent nie pomagał innym Pradawnym pokonać tej bariery; wszystkie ofiary śmiertelne plagi pochodziły, by w takim wypadku sprzed pierwszego "tranzytu"; skrytość Pradawnych uniemożliwia na razie potwierdzenie lub zaprzecznie tej tezie;
2) Daniel stwierdził, iż po ascendencji(o czym wspominałem już w tym wątku) nie jest się wszechwiedzącym;
możliwe, iż informację o tym jak należy zmienić kod genetyczny, aby ascendować Pradawni ascendenci zdobyli już po wygaśnięciu epidemii;
2)
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#129
Napisano 25.11.2006 - |16:51|
Co do ewolucji Pradawnych miałem na myśli to, że nie przebiega ona tak, że dzisiaj wykorzystujemy 6% mózgu a nasze dziecko wskoczy od razu na 80%. Proces zmian jest powolny, tak że w trakcie jednego pokolenia nie dojdzie do zauważalnych różnic. Nie jesteśmy X-MANami
Samo osiągnięcie pewnego poziomu rozwoju organizmu także zapewne nie daje przepustki do ascendencji, najpierw trzeba wiedzieć co prócz tego zrobić. Dlatego właśnie poprzez mieszanie swoich genów, wcześniej czy później poziom "rozwinięcia" Pradawnych byłby identyczny u wszystkich i każdy powinien mieć możliwość osiągnięcia tego stanu.
Z tego co pamiętam Oma nie modyfikowała genetycznie Daniela aby ten dostąpił "zaszczytu" bycia Ascendentem. Proces ten polegał raczej właśnie na duchowym aspekcie życia i osiągnięciu odpowiedniego progu poznania, pozwalającego świadomości wyrwać się z ciała. Zdaję sobie sprawę, że to S-F, jednak można stosować swego rodzaju logikę także w wymyślonym środowisku, jakim jest serial. Jeśli miałbym porównać proces "dojrzewania" do ascendencji, to pierwsze co mi przychodzi na myśl, to praktyki mnichów buddyjskich dążących do samodoskonalenia w sensie duchowym aby uzyskać harmonię ze wszechświatem i tak dalej i tak dalej.
Problem z ascendencją jednych i pozostaniem cielesnymi drugich Pradawnych może wynikać z tego, że nie każdy chciał być chmurką energii. Niektórzy weszli na wyższy poziom bo tego chcieli, inni być może później bo byli do tego zmuszeni. Część jednak i tak pozostała "ludzka". Pojawia się pytanie, czy każdy Pradawny, którego znajdziemy w serialu jest w stanie ascendować kiedy tego zechce. Jeżeli nie, to oznacza, że Pradawny Pradawnemu nierówny i nie wszyscy byli tak zaawansowani jak pozostali.
Właśnie przypadek Anubisa jest tak samo "dziwny" jak przypadek Daniela, który bez żadnego fizjologicznego przygotowania ascendował. To rozmowy Daniela z Omą przyczyniły się do tego stanu. Zapewne Anubis tak samo sobie z nią dyskutował aż uznała, że jest gotowy a on sam posiadł odpowiednia widzę aby jego świadomość wyrwała się z ciała.
Tego typu przekonania występują w naszej rzeczywistości wśród wyznawców rożnych sekt. Uważają oni, że drogą do opuszczenia ciała jest droga duchowa. Z metodą fizjologiczną jeszcze się nie spotkałem, no może prócz przepowiedni roku 2012, ale to wariaci. Dlatego myślę, że to nie genetyka a mentalność ma wpływ na to czy się uda czy nie i że tak właśnie podchodzili do tego scenarzyści. Wyższy procent wykorzystywanego mózgu pozwala jedynie na szybsze zrozumienie tego, że ciało nie jest do niczego potrzebne. Daniel osiągnął ten efekt dzięki Omie, ale nie było tam mowy o żadnej modyfikacji fizjologicznej. Być może ludzie, którzy osiągną ewolucyjnie taki poziom wykorzystania mózgu na jakim "pracowali" Pradawni mają już tylko krok do samoistnego przekonania, że dla świadomości ciało nie jest potrzebne.
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 25.11.2006 - |16:55|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#130
Napisano 25.11.2006 - |18:09|
Teoria, w której ascendencja to bardziej kwestia genów zbyt bardzo przypomina mi opowieści wariatów o tym co się zdarzy w roku 2012, kiedy ratunkiem dla człowieka będzie modyfikacja swojego DNA żeby móc żyć w wyższym wymiarze, cokolwiek to znaczy. Teoria ta wymyślona przez wariatów i znajdująca zwolenników wśród "normalnych" ludzi powoduje u mnie tylko politowanie dla nich. Z drugiej jednak strony nawiązując do ascendowania można się zapytać jaki związek ma DNA i fizjologia do tego, że ktoś zmienia się w formę energetyczną. Jak dla mnie nie ma to żadnego związku. Nie potrafię znaleźć powiązania między inną niż nasza strukturą DNA a formą energii DNA pozbawionej.
hehehe, podzielam przekonanie o wariatach roku 2012 r.; ale jak mawiał Einstein głupota ludzka jest nieskończona;
co do związku między DNA, a ascendencja też nie mam pojęcia jakie ono może być; 90% z tego co pokazuje SG-1/SGA to bajki o żelaznym wilku-licencia poetica po prostu; ja swoją argumentację oparłem na tym co wymyślili twórcy serialu;
Dlatego właśnie poprzez mieszanie swoich genów, wcześniej czy później poziom "rozwinięcia" Pradawnych byłby identyczny u wszystkich i każdy powinien mieć możliwość osiągnięcia tego stanu.
przy szybkiej zmianie pokoleń i dużej dzietności być może; ale przedstawiciele rasy tak zaawansowanej najprawdopodobniej będą niezwykle długo żyli i mieli mniej potomstwa; przykład "przyziemny" np dzietność w UE, a dajmy na to w Mozambiku;
następną kwestią jest ukierunkowanie ewolucji; z tego co obecnie wiemy ewolucja nie ma gradientu rozwoju; jest zupełnie chaotyczna;mutacja odpowiedzialna za ascendencja jest najprawdopodobniej jednorazowym wydarzeniem;
jeśli mutacje odpowiedzialne az ascendencję będą recesywne wtedy z biegiem czasu mutacja raczej zaniknie niż się rozpowszechni; zwłaszcza, że te geny nie były koniecznie potrzebne do przetrwania(Pradawnii, jak każda jako tako zaawansowana technologicznie cywilizacja, nie podlega ewolucji);
Z tego co pamiętam Oma nie modyfikowała genetycznie Daniela aby ten dostąpił "zaszczytu" bycia Ascendentem. Proces ten polegał raczej właśnie na duchowym aspekcie życia i osiągnięciu odpowiedniego progu poznania, pozwalającego świadomości wyrwać się z ciała.
chodzi ci zapewne o odcinek 3x20 Maternal Instinct; w tym odcinku Daniel mówi, że te wszystkie moce(sztuczki z ogniem, telekineza) to skutki działań Omy, która nagradzała go za postępy; IMHO ten cały klasztor miał być zabezpieczeniem przed powtórzenie się sytuacji z "aferą Anubisa"
Problem z ascendencją jednych i pozostaniem cielesnymi drugich Pradawnych może wynikać z tego, że nie każdy chciał być chmurką energii. Niektórzy weszli na wyższy poziom bo tego chcieli, inni być może później bo byli do tego zmuszeni
zaraza stawiała Pradawnch przed wyborem: śmierć albo ascendencja; jako, że nie podejrzewam Pradawnych o skłonności samobójcze zakładam, że "nie chcenie" to raczej margines ich społeczeństwa;
Wyższy procent wykorzystywanego mózgu pozwala jedynie na szybsze zrozumienie tego, że ciało nie jest do niczego potrzebne.
wykorzystanie swego mózgu w większym stopniu niż parę procent to kolejny ze współczesnych mitów jak np. UFO, potwór z Loch Ness, czerwona rtęć;
Użytkownik inwe edytował ten post 25.11.2006 - |18:11|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#131
Napisano 25.11.2006 - |19:14|
Co do genów przyjąłem jedną z możliwości, że gen będzie dziedziczony i aktywny lub w pewnym etapie się uaktywni. Bardzo niezdrowe dla gatunku jest długie życie i mała roszada genów. Najczęściej prowadzi to do poważnych wad genetycznych i nasilania się ich ilości z każdym pokoleniem. Może w tym był problem Pradawnych. Wirus, który ich przetrzebiał znalazł bardzo podatny grunt. Brak różnorodności genetycznej powodował ich nieodporność na nagłe zagrożenie zdrowotne i jednocześnie cała populacja była narażona na wyginięcie.
Można chyba wyjść z założenia, że scenarzyści nie zawsze na początku mają wyraźną wizję tego, co chcą opowiedzieć, mają tylko ogólne założenia. Problem pojawia się kiedy zaczynają wątki rozwijać i mieszać. Często sami tracą kierunek i zaczynają kombinować jak wszystko jakoś sensownie połączyć w całość. Wydaje mi się, że tak właśnie jest w przypadku Ascendentów. Kiedyś, dawno temu, padł pomysł żeby ich "stworzyć" w serialu i zostawić jako legendę. Potem postanowiono ich "kształtować" i tu już puścili wodze fantazji na tyle, że czasami serialowe fakty przeczą sobie nawzajem. Mam tylko nadzieję, że scenarzyści nie uraczą nas jakimiś paradoksami.
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 25.11.2006 - |19:17|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#132
Napisano 26.11.2006 - |20:48|
Co do genów przyjąłem jedną z możliwości, że gen będzie dziedziczony i aktywny lub w pewnym etapie się uaktywni. Bardzo niezdrowe dla gatunku jest długie życie i mała roszada genów. Najczęściej prowadzi to do poważnych wad genetycznych i nasilania się ich ilości z każdym pokoleniem. Może w tym był problem Pradawnych. Wirus, który ich przetrzebiał znalazł bardzo podatny grunt. Brak różnorodności genetycznej powodował ich nieodporność na nagłe zagrożenie zdrowotne i jednocześnie cała populacja była narażona na wyginięcie.
Myślę, że nie można zbyt wiele oczekiwać od tych biednych scenarzystów, oni po prostu wymyślili gen bo to brzmi cool
#133
Napisano 26.11.2006 - |22:31|
zaraza stawiała Pradawnch przed wyborem: śmierć albo ascendencja; jako, że nie podejrzewam Pradawnych o skłonności samobójcze zakładam, że "nie chcenie" to raczej margines ich społeczeństwa;
A czy przypadkiem żeby Ascendować nie potrzebna była chęć Ascendowania. Oma powiedziała Danielowi że może pokazać mu tylko drzwi ale to On sam musi przez nie przejść. Tak więc nie powinno być tu mowy o skłonnosciach samobójczych.
#134
Napisano 27.11.2006 - |12:34|
natomiast gdy pradawny zamiast zginąć wolał ascendować to dopuki nie przejawiał chęci do ascendacji nie miał mozliwości aby tego dokonać. No chyba że pomógł mu jakis inny Ascendenta biggrin.gif
co rozumiesz przez chęc do ascendencji??
jeśli nie chciał zginąć to chęć miał;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#135
Napisano 27.11.2006 - |14:49|
co rozumiesz przez chęc do ascendencji??
;
jeśli nie chciał zginąć to chęć miał;
Chodzi mi o to że napewno nie wszyscy Pradawni chcieli ascendować nawet w obliczu śmierci. Podobnie było z Jackiem kiedy został uwięziony przez Baala. Pomimo tego że Daniel zaoferował mu pomoc w dokonaniu ascendacji, Jack nie wyrażał zbytnich chęci dokonania wstąpienia. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo ze podobna sytuacja mogła zaistnieć wśród Pradawnych
#136
Napisano 30.11.2006 - |21:02|
ascendowanie to dziwna rzecz. zeby otrzymac "zycie wieczne" trzebaz bylo zrzec sie zycia doczesnego. Daniel mogl przezyc, kiedy selmak go leczyl: musial zdecydowac sie na smierc, by moc ascendowac. Sama chec ascendencji nie wystarczyla.
no ale dlaczego ktos mialby nie chciec zyc wiecznie
www.science-fiction.com.pl/forum
_________________________________________
oh my goddess Me !
#137
Napisano 01.12.2006 - |10:29|
no ale dlaczego ktos mialby nie chciec zyc wiecznie
? hmm.
Ja nie
Siedzieć przez całą wieczność w knajpie, pić kawę dolewaną przez Omę i czytać gazety ?
Brrr
::. GRUPA TARDIS .::
#138
Napisano 01.12.2006 - |17:03|
Siedzieć przez całą wieczność w knajpie, pić kawę dolewaną przez Omę i czytać gazety ?
no cóż kwestia gustu
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#139
Napisano 01.12.2006 - |18:31|
I nie ma znaczenia, czy picie kawy w knajpie (choć gazetę mieli aktualną) czy bieganie po piasku, czy bycie w niebie, czy bycie czystą myślą..
(Wiecie, Q to miał klawe życie
#140
Napisano 01.12.2006 - |18:43|
1. knajpa z Oma i kawa to tylko taka projekcja na uzytek Daniela
2. ascendenci inaczej postrzegaja czas i przestrzen
wiec nie ma co mowic o "robieniu jednej rzeczy przez wiecznosc"
Daniel przemieszczal sie na rozne planety, obserwowal - to O'neilla, to Abydos, to Bratac'a i Rayak'a, nie wiemy, co jeszcze robil, ale nie wygladalo na to, aby sie nudzil !!
www.science-fiction.com.pl/forum
_________________________________________
oh my goddess Me !
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja






