Ale chciałem napisać coś innego. Tak tu wylewamy swoje żale na SGA, pokazujemy co to to nie my potrafimy, że jakbyśmy wzięli fabułę w swoje ręce, to byśmy zrobili lepiej... A ja czytam w wywiadzie z Brad Wright'em:
BWI hate to get practical here, but every tenth of a dollar, every point, depending on the budget on a movie it's enormous. On a television show you're looking at 60 to 80 thousand dollars. That just comes off the screen. And we like things on the screen. We like to make the biggest show we can and I hate, hate, hate being so -- and I know fans don't like hearing about the nuts and bolts of production to a certain extent -- but when I see big expensive network shows with literally two and three times our budget and I think "Man, what could we do with that?" I know what we did -- we made Continuum for the budget of a regular episode of ...
GW: LOST.
BW: Exactly.
Co oznacza, że Lost ma budżet jakichś 35-40 milionów. A skoro Continuum kosztowało tak jak podwójny epizod SG-1 i jeszcze trochę, no to to oznacza, że na SG-1 i SGA leciało pożal się Boże nędzne 20 milionów (a z kalkulacji na podstawie słów Wrighta wychodzi mi w najlepszym razie 16 milionów. 16 milionów!!!). I jak z taką kasą robić te fajerwerki? Z czym w ogóle do ludzi? "Enterprise" maił 50 milionów na sezon. A tu się okazuje, że taki mocarz, taka siła, taka marka na rynku, serial kultowy jest robiony za psie pieniądze. No to trudno, żeby Atlantis nie śmierdziało plastikiem.
Ja rozumiem, że Networki mają zarabiać kasę przy jak najmniejszych wydatkach, ale to jest strzelanie sobie w stopę. Nie ma zysków bez ryzyka, a skapienie na coś, co się sprawdziło (przez ponad dekadę!!!) jest lekko bez sensu. Nie będzie to jednak pierwszy raz, gdy stacja robi debilne ruchy, że wspomnę chociażby cancel Farscape, totalnie bez sens czy jeszcze fatalniejszy i niezrozumiały cancel Firefly. Czasami czytając newsy z produkcji różnych seriali mam to dziwne wrażenie, że ludzie, którzy decydują o tym co pójdzie na antenę a co już nie nie mają o tej robocie najmniejszego pojęcia. a ci co maja sa niewolnikami durniów ponad nimi oraz zupełnie niereprezentatywnej metodzie tworzenia rankingów oglądalności. Biznes o biznes, ale żeby zyskać, należy zainwestować. Nigdy nie zrozumiem podejścia tych typków, tych biurw, liczygaci. Ile to już cancelów poszło, bo jakiś dyletant zerknął na nielsen ratings. Jestem ciekaw, czy kiedykolwiek zadał sobie trud, by postawić pytanie: "czy kiedykolwiek ktoś do mnie dzwonił w sprawie jakiejkolwiek ankiety?". Odpowiedź brzmi: nie. Człowiek potrafi przez całe życie nie odebrać żadnego telefonu z żadnego instytutu w żadnej sprawie, a wierzy w jakieś bzdetne słupki wyssane bynajmniej nie z palca, raczej z d upy. Podczas gdy wystarczy zajrzeć na internet, na pierwsze lepsze strony fanowskie, by ocenić ilość widzów i określić rodzaj widowni. Ale to za skomplikowane dla liczygaci, którzy żyją w swoim własnym świecie. Przykład z naszego podwórka: stacja TVN użyła jako zapychacza odcinków Star Treka. Nie wiem już, co to za seria była, puszczali tak czy siak o tak chińskiej godzinie, że nie miałem szans tego obejrzeć (standard, w Polsce tak uśmierca sie każdy serial, który nie polega na wyciskaniu łez z oczu gospodyń domowych nad losem jakie Ani-Srani-Frani której koleżanka podłożyła w pracy świnie w postaci literówki w sprawozdaniu. Ewentualnie serial (niekoniecznie SF, po prostu coś, co jest dobre) odchodzi w okolice nocy lub wczesnego poranka, by zrobić miejsce dla kolejnego show z udziałem jakieś pindeczki robiącej fikołki nad gumowym fallusem w rytm czaczy, a jeśli figura by się jej nie udała, widzowie mogliby glosować, jak głęboko zostanie zanurzona w balii z g ównem). W każdym razie TVN postanowił samemu serial przetłumaczyć. No , nieważne co i jak, long story, w każdym razie tłumaczenie było kiepskiej jakości i wywołało odzew fnaów, w Polsce raczej słabo licznych, serii. Napisali oni obszerny list, w którym wypunktowali błędy w tłumaczniu, jak i też skrytykowali podejście stacji do serialu. Pooali adres swojej strony internetowej. Komentarz w "Dzień dobry TVN" był powalający. Wyglądał mniej-więcej tak: "to niesamowite, ze seriale maja swoje zaplecze wiernych fanów, także w internecie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że w ogóle coś takiego istnieje, jak fandom ST", i pare kolejnych komentarzy tego typu. Powalające.
Ktoś może powiedzieć, że tak jest w Polsce, wie stresa nie ma, bo skądś te seriale jednak w końcu płyną, a my mamy internet. Niestety, ale ten kto tak myśli, ten jest naiwny. Bowiem na tym wspaniałym zachodzie gdzie wszystko jest możliwe (tylko u nas nie) i gdzie jest raj dla każdej niszy serialowej, mentalność liczygaci jest również szalenie powszechna.
Tak tylko to napisałem, żeby dać upust swojemu niezadowoleniu i lekkiej frustracji. Do szału doprowadzają mnie informacje o ignorancji w tej materii i to ludzi, którym rzekomo powinno zależeć na zyskach z tego, co robią. Tak samo jest z SGA. Niby sztandarowy obecnie serial SciFi, a ledwo starcza na catering dla filmowców w trakcie zdjęć. Nie ogarniam!
Nam, szarym wyjadaczom pozostaje tylko marzyć, by w końcu kiedyś powstał serial nie tylko z pomysłem,aktorami, fabułą, efektami, ale również z mądrymi przedstawicielami networków, które będą to finansowa i wyświetlać. Może kiedyś dożyję serialu zrobionego z rozmachem, którego każdy sezon będzie kosztował np. 70 milionów (nie mówię tu o produkcjach wyjątkowych, jak "Rzym" czy "Kompania braci", bo to wyjątki potwierdzające regułę). Póki co jednak jedyną sobą, która jest w stanie coś takiego zrobić, przełamując monopol liczygaci na finansowanie produkcji, to George Lucas, który obecnie kleci serial aktorski (animowany już zrobił) osadzony w uniwersum SW, planując go na jakieś 100 odcinków. Nie musi nikogo o nic błagać, żebrać o dodatkową kasę, aktorów, czy czasy emisji. Ma to wszystko w pompce. Najpierw to nakręci, a potem sprzeda. Tak czy siak zawsze może to własnym sumptem wydać lub rozpowszechnić i może kichać na pajaców z jakiegoś tam SciFi. Jednak to trochę smutne, że wizje można realizować dopiero wtedy, gdy czyjeś filmy zarobią parę milardów dolarów i to dopiero po ćwierć wieku od ustanowienia marki.
W każdym razie jeśli mi się zdarzy jakimś cudem zostać krezusem, to macie jak w banku że wyłożę kasę na serial SF z prawdziwego zdarzenia, tak żeby tym wszystkim biurwom i liczygaciom słupki zwichły a statystyki się sfilcowały.
PS. Na tle tego posta moim zdaniem świetnie prezentuje się news o ostatnich ratingach BSG 4 sezonu-poszły ostro w górę. Odczuwam satysfakcję, uświadamiając sobie, że teraz te networkowe gnidy plują sobie w brodę, że zarżnęli kurę znosząca złote jajka. Achhhh...słodkie uczucie. Gnijcie! przynajmniej BSG skończy się na swoich własnych warunkach, nie zdążyliście zepsuć kolejnego serialu.
Obecnie zastanawiam się nad tym, jak powinna wyglądać fabuła zmienionego SGA. Idę na całość i wyrzucam do śmietnika to, co nakręcono do je pory. Założenia są proste: to, co sie stało można zawrzeć w nowej wersji, ale można dowolnie to zmieniać, dopasowywać. Jak waszym zdaniem powinien wyglądać pierwszy sezon SGA? Odrzućcie to, co wiecie na ten temat i po prostu odpowiedzcie, jak wy byście zrobili pierwsze 20 odcinków? O czym by opowiadały? Jakie wątki by poruszały?

Logowanie »
Rejestracja








