[Sosenka] - HydePark
#101
Napisano 19.08.2007 - |09:22|
Super
Dla mnie bomba ;>
#102
Napisano 19.08.2007 - |16:49|
Komplet nowych opon -1000PLN
Mysl ze palisz opony, gdy jedyne co sie pali to sprzeglo - bezcenne
#103
Napisano 19.08.2007 - |20:07|
Nie bardzo mam glowe wymyslac nie wiadomo co bo strasznie boli mnie zab i ledwo widze na oczy wiec napisze poprostu krotko i ogolnie.
Bardzo mi sie podobalo, mowiac szczerze bardziej niz sie spodziewalam.
Imprezy jak zwykle przednie, Towarzystwo niezawodne.
Jak zwykle z wizyta Kwiatka sytuacja imprezowa wymknela sie nieco z pod kontroli co ujawnilo sie brakiem wielu osob na sniadaniu
Wielkie DZIEKOWAC dla Organizatora, naprawde bylo fantastycznie!
Jak zawsze stworzylismy swietny klimat, wielkie DZIEKOWAC dla wszystkich Uczestnikow Sosenki 2007!
#104
Napisano 19.08.2007 - |21:26|
Ps. w górach piękna pogada jest
#106
Napisano 21.08.2007 - |22:00|
No właśnie nie :/ nawet miejsce na serverze zaklepałem żeby ktoś mógł je wrzucić, ale nikt nic nie pisze na ten temat :/komar dostałeś te fotki?
Komplet nowych opon -1000PLN
Mysl ze palisz opony, gdy jedyne co sie pali to sprzeglo - bezcenne
#107
Napisano 22.08.2007 - |08:41|
czy ktos nie zapomniał kabla do sieci takiego conajmniej 10-20 metrowego?
komar ty sie dopiero obudziłes z tymi zdjęciami jak Neoo chodził po wszystkich i pytał się czy niechcą zgrać juz przed ostaniego dnia. umnie nawet na dysku były jak jeszcze ty miałes swojego kompa rozłozonego.
#108
Napisano 22.08.2007 - |11:39|
pytanie pierwsze.
czy ktos nie zapomniał kabla do sieci takiego conajmniej 10-20 metrowego?
komar ty sie dopiero obudziłes z tymi zdjęciami jak Neoo chodził po wszystkich i pytał się czy niechcą zgrać juz przed ostaniego dnia. umnie nawet na dysku były jak jeszcze ty miałes swojego kompa rozłozonego.
Tak ja zapomnialem
Komar wczesniej spakowal kompa bo myslal ze w piatek juz jedzie - ja mu wzuce coprawda mam 25KB uploadziku ale komu sie spieszy.
Użytkownik quisatz edytował ten post 22.08.2007 - |11:41|
A kiedy podniosł sie z kaluzy krwi jego serce ogarnol gniew.
#109
Napisano 22.08.2007 - |12:09|
PS bylo super ale jakos nie mam weny tworczej zeby to wszystko opisac- siniak po paintballu nadal jest
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle.
#110
Napisano 22.08.2007 - |12:42|
No to na miejscu telefonik z weryfikacją wcześniej danych i zamieszanie wokół spotkania z ekipą śląską. Koniec końców spotykamy się w Tesco (.... i nie był to dział alkoholi!). Podstawowe zakupy i wyruszamy do ośrodka. Tam zajmuje domki zgodnie z odpowiednimi priorytetami i otwieramy pierwsze piwa (smak piwa po długiej suszy jest naprawdę rewelacyjny). Grupujemy się przed domkiem 14 i pierwsze rozmowy i słuchanie muzyki. Genialnym gadżetem zlotu były głośniki pod USB quisatza. Umilały muzyką one nie raz nie dwa czas na powietrzu. W międzyczasie zostaliśmy zaskoczeni telefonem z masarni z zapytaniem o drogę. Szybkie wskazówki co do drogi i podstawowego zaopatrzenia zlotowego i po paru godzinach ekipa w składzie Szef wszystkich szefów, DJ i Terabajtus dotarli na miejsce chwilkę po kolacji. Bezpośrednio po kolacji dotarła na miejsca druga ekipa Warszawska.
Ostatecznie rozlokowaliśmy się w domkach i o 2100 zgodnie z tradycją przejęliśmy w pierwszy dzień okoliczny daszek z ławkami. Fotki, standardowa walka z Goa’uld’ami i Jaffa, nauki tańca. W teren też wyszła muzyka, a oko wielkiego brata nagrywało dosłownie wszystko. W trakcie zabawy przeprowadzono przeróżne testy sprawdzania jakości. Cała zabawa skończyła się gdzieś koło 0100.
Środa
Z rana większość stanęła przed nie lada wyzwaniem w postaci porannego wyruszenia na paintball. Pomimo trudności wynikających z oczywistych skutków dnia wczorajszego chętni wyruszyli na obrzucanie się farbą. Krótka wizyta po drodze w Tesco w celach finansowych, kilka obrotów na rondzie na przebudzenie i spotkanie z organizatorem zabawy. Na miejscu podzieliliśmy na dwie drużyny i zaczęliśmy zabawę. Najpierw na terenie ukryła się jedna grupa i szukała ją druga, potem nastąpiła zmiana ról. Następnie przeszliśmy w tryb CTF i takich rozgrywek były z trzy. Historii i strategii związanych z tą kilkogodzinną zabawą jest wiele. Może szybkie schodzenie z pola walki (dwukrotne) nie jest niczym do chwalenia się (ale w jednym z przypadków trzeba oddać cześć pomysłowi przeciwnika), jednak wyniesienie flagi już jest. Po powrocie obiad. W tak zwanym międzyczasie zdobyłem parę rzeczy do oglądania. Jedna z nich – Eureka, zajęła mi trochę czasu na zlocie. Popołudniowa drzemka w ramach rozpoczęcia kuracji nie miłosiernego kaszlu... kolacja i rozpoczęcie ogniska. W standardowym miejscu, standardowe czynności ogniskowe: kiełbaski na patyku, rozmowy i wpatrywanie się w płomienie. Impreza trwała ponownie gdzieś do 0100 jeśli nie dłużej, bo osobiście już wcześniej po skończonych trunkach udałem się do łóżka.
Czwartek
Tym razem bułką z masłem było przyjście na śniadanie. Ten dzień należał w pierwszej części do spływów kajakowych. Odbyły się dwa – jeden przed, drugi po obiedzie. Po śniadaniu grupa powitalna wyszła na przeciw grupie kajakowej mocząc nogi w Rawce. Podobnie sytuacja wyglądała podczas drugiego spływu podczas którego doszło do pewnych przetasowań w ekipach uczestniczących w obu przedsięwzięciach. Oczywiście równolegle niektórzy spali (hehe) względnie kopiowali lub oglądali. Druga część dnia to część grillowa ze specjalną wizytą. Tego wieczora odbyła się największa impreza. Na sporym grilu szef szefów przyrządzał przysmaki. Część grupy dodatkowo walczyła z Ori, część dalej trzymała się Goa’uld’ów, a jeszcze inna Jaffa. Intensyfikacja walki wzrosła w momencie pojawienia się legendy. Miało być i było więc legendarnie. Raz, dwa, trzy... tańce, wygłupy i obrona przez kapiącym dachem. Jedna osoba pewnie po dziś dzień wyklina drewnianą ławkę. W drodze po kolejnych przeciwników w formie Goa’uld’ów napotykaliśmy na silny ostrzał wodny z nieba. Około 0300 rozpoczynamy powolny odwrót w celu zapewnienia przetrwania jednostką, wytrwali zajęli pozycje przy domkach. Tam do godzina 0500 rozpracowujemy resztki Goa’uld’a. Potem Jaffa i załatwiamy niewinną kiełbasę
Piątek
Co ja mogę powiedzieć o tym dniu... Śniadanie (wypiłem pół herbatki z cytrynką), przebudziłem się na obiad i dalej spanie do kolacji. Względnie po drodze przerwy na parę odcinków Eureki. Godziną wieczorną wyskok do Tesco i w moim przypadku apteki. Wieczorem u mnie doraźne leczenie przy serialu w i przed domkiem (w międzyczasie ognisko, które trwało do około standardowej 0100 w nocy).
Sobota
W ostatni dzień pobudka, pakowanie, śniadanie, pożegnanie ekipy pierwszego oddziału. Oczekiwanie na obiad podczas którego obejrzeliśmy kilka odcinków Sanctuary pod daszkiem. Obiadzik i odjazd.
Słowem podsumowania było bardzo dobrze. Kontynuując bardzo udaną tradycję poprzedniego zlotu odbył się paintball i chwała za jego zorganizowanie. Jest to szczególnie trudne gdy uczestnicy stoją na rozdrożu wyboru pomiędzy całonocną zabawą, a całodzienną zabawą. A tej całonocnej zabawy było masę. Jedno powiem: „Szykujcie się na kolejne wielodniowe zloty!”. Ustka na maj!?!?
#111
Napisano 22.08.2007 - |17:05|
SG Tokar jak zwykle napisal wzorowe wypracowanie zlotowe
#112
Napisano 22.08.2007 - |22:24|
Super najbardziej zależy mi na zdjeciach i filmiku z paintball'aReszte zdiatek wrzuce niebawem
hehehePS bylo super ale jakos nie mam weny tworczej zeby to wszystko opisac- siniak po paintballu nadal jest
Komplet nowych opon -1000PLN
Mysl ze palisz opony, gdy jedyne co sie pali to sprzeglo - bezcenne
#114
Napisano 26.08.2007 - |19:03|
A kiedy podniosł sie z kaluzy krwi jego serce ogarnol gniew.
#115
Napisano 03.09.2007 - |15:14|
Pytanie podstawowe: czemu ja na tych wszystkich zdjęciach wyglądam jak pół [beeep] zza krzaka?
Pomijając pytanie podstawowe mogę szczerze powiedzieć, że mimo tego, że byłem z Wami tylko niewiele ponad pół dnia, w tym spałem 3 godziny, to jak zawsze było rewelacyjnie, od samego początku, po końcówkę wieczoru o 7 rano, niestety tylko SGTokar dotrwał razem ze mną, ale tak koło 4 rano jeszcze się działo, Zibi na pewno pamięta telefony
Długo można by było opisywać co ciekawsze wydarzenia i zabawy, nie mówiąc o wypitych litrach, ale powiem tak, Ci co byli pamiętają, albo kojarzą, albo jak zobaczyli zdjęcia to sobie coś tam przypomnieli
Oby następnym razem udało mi się pojawić na cały czas, a nie tylko na chwilę...
A na razie zostają krótkie spotkania, pewnie na jakimś w tym roku jeszcze się zjawię
#117
Napisano 05.09.2007 - |18:04|
Aż strach się bać.A z tego co wiem , już nie długo będzie trailer
.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja










