Powiedz to tym tym, którzy zamierzają wybudować elektrownię wodną u nas w górach i tym samym zniszczyć rzekę, jedyny w swoim rodzaju ekosystem i atrakcyjne geograficznie tereny, bodajże w okolicach Szklarskiej Poręby na rzece Szklarce. Byłem tam na początku lipca i jest tam pięknie. Kiedy postawią elektrownię rozwalą to wszystko w imię "ekologii". Miejscowe władze są szczęśliwe, bo ktoś chce tam zainwestować, ekolodzy też nie protestują, bo to "ekologiczna" energia. Problem w tym, że rzeka przestanie być tą samą rzeką, którą była i nic tych strat nie naprawi. Jedyni, którzy myślą trzeźwo to mieszkańcy Szklarskiej Poręby, dla której rzeka jest jedną z atrakcji turystycznych. Niestety nikt ich nie słucha, bo ważniejsze jest to, co gmina i powiat mogą zarobić na elektrowni.Polska nie jest geograficznie "dobra", ale w krajach bardziej górskich to elektrownie wodne wydają mi się najlepsze patrząc pod kontem koszty/wydajność.
Beliskner
Można wytapetować całą Polskę panelami, ale trzeba wziąć pod uwagę, że to, co dzisiaj jest tak zwanym nieużytkiem, jutro będzie terenem pod zabudowę. Wystarczy popatrzeć jak szybko powiększają się obecnie duże polskie miasta. 20 lat temu ludzie kupowali działki za bezcen w sąsiedztwie lotniska na warszawskim Okęciu, a dzisiaj drą japy, bo im samoloty hałasują. No jak się kupuje działkę koło lotniska i "wyprasza" w urzędzie pozwolenie na budowę, to można mieć pretensję tylko do siebie, że samoloty nad głową hulają, ale to nie o to akurat tutaj chodzi. Chodzi o to, że tam gdzie dzisiaj postawisz panele, jutro trzeba będzie je zdemontować żeby postawić osiedle albo ludzie będą mówić, że im przeszkadzają bo mają na około do pracy. Pokrywanie wielkich obszarów ziemi ogniwami słonecznymi jest po prostu idiotyzmem i mija się z celem, którym jest minimalizacja wysiłków przy poprawie życia. Sterowce są ekologicznym środkiem transportu ale nie można mówić, że są ekonomiczne. Ekonomiczny jest JumboJet, który w 12 godzin może przelecieć Pacyfik z 250 pasażerami na pokładzie.
Moim zdaniem zabawa z polami paneli słonecznych jest fajną zabawą dla pionierów podróży międzyplanetarnych, gdzie ze względu na technikę, nie można zabrać ze sobą ton akumulatorów żeby zagotować na Marsie zupę. Pola z bateriami słonecznymi dla mnie są tak samo beznadziejnym pomysłem jak zasilanie Matrixa przy pomocy ludzi-bateryjek. Maszyny mogły zamiast ludzi użyć bardziej ekonomicznych źródeł zasilania, jak chociażby elektrowni atomowych. To by im zlikwidowało większość problemów.
Zamiast bawić się Słońcem lepiej przyspieszyć prace nad fuzją nuklearną. Hel(3) jest pierwiastkiem, który "wala się" wszędzie wokoło w kosmosie i trzeba go tylko pozbierać. Z helu(3) zawartego w samym pyle księżycowym można by otrzymać tyle energii żeby starczyło jej do momentu aż wszyscy zapomną dlaczego używamy jego i po co kiedyś był węgiel.
Jak napisałeś ogniwa słoneczne konstruuje się z wykorzystaniem rzadkich pierwiastków. To większy problem niż ten związany z zawartością materiałów rozszczepialnych. Poza tym proces technologiczny paneli jest dość szkodliwy dla środowiska i przypadkowy wyciek do wód gruntowych byłby nie mniej szkodliwy niż wyciek z elektrowni jądrowej.
Reasumując. Kiedy mam do wyboru horyzont usłany wiatrakami albo pola paneli słonecznych aż po horyzont i jako przeciwwagę elektrownię atomową czy inne "małe" źródło energii, to wybieram to drugie. Nawet jeśli będzie ono potencjalnie niebezpieczne, bo wiem, że nikt nie użyje go jeżeli nie będzie pewien, że potrafi nad nim zapanować. Przy takich rzeczach pracują ludzie rozważniejsi nić doktor McKey.

Logowanie »
Rejestracja









