Nie jestem chodzącym paradoksem, tyko zwyczajnym mądralą; nie rozumiem po co kluczysz wokół swojej opinii o mnie. Rozumiem, że moderatorzy czuwają, ale ktoś śliski i wijący się jak piskorz byleby tylko bezpośrednio nie wyrazić się o drugiej stronie nie wzbudza krztyny zaufania.
I pomimo tego, że cię zirytowałem moje stanowisko wbrew twojej percepcji mojego komentarza sie nie zmieniło. Powiedziałem, że plaga Ori to raczej coś więcej niż składniki materialne. Nie sprecyzowałem swojego stwierdzenia, teraz to zrobiłem. W żadnym momencie nie zmieniłem swojej opinii o 180 stopni, co mi imputujesz.
kończąc tzw. wycieczki osobiste: nie wiem jak ty, ale ja buduję większość swoich tego typu poglądów o Stargate powoli i gradiacyjnie. Nie piszę na kilka dni przed tym, zanim na coś wpadnę eseju na ten temat, wyszukując najdrobniejszy fakt z serialu i potem nie wrzucam tego na forum. Podczas czytania kolejnych komentarzy absorbuję kolejne pomysły i czytam opinie, dostosowując się do nich. Może w twoim świecie wszystko jest oparte na zerach i jedynkach, więc masz zero sum game, albo ktoś rajcę ma albo jej nie ma. Ale w realnym świecie jest tak, że proces myślowy nie kończy się na rzuceniu oświadczenia. Możesz wiec potraktować moje wynurzenia jako uściślenie pierwszego pomysłu pod wpływem twoich błyskotliwych komentarzy. Jesteś więc współtwórcą tej teorii. Uprzedzając złośliwy uśmieszek radzę, byś spokojnie jeszcze raz przeczytał, co napisałem na początku i pod tym kontem zanalizował resztę. Nigdzie nagle nie stwierdziłem "hell, zaraza ori to jakiś nowy typ bakterii i tyle, nic więcej się za tym nie kryje".
To właśnie nazywam inweizmem stosowanym. Nie dasz sobie spokoju, póki ktoś ci nie przyzna racji lub dla świętego spokoju wysunie taki kompromis, byś już przestał wiercić dziurę w brzuchu. Jesteś pod tym względem meczący, choć cenię sobie twoje opinie (wbrew temu, że obecnie szlifuję małą siekierkę i szukam twojego adresu

)
Powiem więc jeszcze raz:
plaga Ori jest mniej zależna od swoich nośników, niż mogłoby się wydawać, a jej działanie opiera się na prawach które wykraczają daleko poza naszą wiedzę.
Natomiast co do słów Carter to przypominam jeszcze raz, książe sarkazmu, że wyśmiewałem w ten sposób argument, który próbowano obalić moją teorię. Rozumiem, ze żyłka pulsuje, ale czytać należy mimo to spokojnie
Mówiąc o zgodzie z założeniami uniwersum miałem namyśli, że nic co wiem na jego temat nie stoi w sprzeczności z tym, co powiedziałem a wg. mojej opinii jest jej uzupełnieniem. To tak jak z założeniem, że przed pokonaniem Ra wydajny hipernapęd nie był dla goa'uld szeroko dostępny. Rzecz niepotwierdzona, ale można się jej domyślić. I nie ma informacji, która by temu zaprzeczała, są za to poszlaki, które to potwierdzają.
@baloo
Jeduny pint of reference jaki posiadamy, to zaraza z tej pradawnej i to samo powiedziano w serialu. Zgadzam sie, ze nowa plaga musiała być inna-sterowalna i złagodzona. I właśnie w tych dwóch słowach leży rozwiązanie zagadki. Zobacz-kapłan może zarazę wyleczyć. A wiec jego DNA musi zawierać informację, jak to osiągnać. Do tego to było potrzebne. Zaraza natomiast nie wykazała szczerze mówiąc, żadnych zdolności adaptacyjnych-ale przecież to logiczne. Nie otrzymała żadnej komendy, by rozpocząć zmianę, przeskok itp. W jej naturze nie leży być mordercą, ale taką pałka na niepokornych. Zabicie populacji galaktyki jest ori niepotrzebne.
Co do natomiast możliwości naszej nauki-znowu kieszonkowy ZPM i miniwrota. Teoretycznie też powinny być poza naszym zasięgiem, a tu patrz... Być może nasza szczepionka nie jest wybitnie eleganckim tworem, ale jest wystarczająco skuteczna.
Chodzi mi o to z cała ta plagą, że tak naprawdę nigdzie nam nie powiedziano, jak ona wygląda ani na czym opiera się jej działanie. Wiemy tylko jakie ma symptomy i jak się przenosi. To było way out of our ligue. Stąd wysunąłem przypuszczenie, że musiała składać sie z czegoś nieznanego naszej nauce, czegoś dla nas nieuchwytnego. To główne złaozenie mojej teorii. Nie miała w sobie nic nadprzyrodzonego, tak samo jak ascendacja takowa nie jest. Po prostu swoje działanie opierała na prawach, których nie znamy i dlatego nie potrafiliśmy z nią walczyć. Reszta to faktycznie tylko moje poszlakowe teorie, ale tak jak mówiłem-to tylko uzupełnienie, nic więcej. znajac możliwości pradawnych oraz jako-tkao ich technologię wysunąłem wniosek, że komponent materialny plagi to wierzchołek góry lodowej, tylko tyle i aż tyle. Przy czym przez "komponent materialny" rozumiem coś, co jesteśmy w stanie zrozumieć, pojąć, sfabrykować. Aplikacja "materialnej" szczepionki to początek procesu niszczenia zarazy. Prawdziwa jej istota pozostaje poza naszym zrozumieniem.
Użytkownik Sakramentos edytował ten post 18.03.2008 - |10:46|
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung