Nie wiem, czy oglądałeś z napisami czy bez, ale wydaje mi się, że padło kilka zdań w serialu o tym, że walki były bez sensu.
Pamiętam, że Tom Hanks przed którąś wyspą tak twierdził, ale potem była pokazana dosyć "sielankowa" walka o tą wyspę więc wątpię by przeciętny Amerykanin to zrozumiał.
Podobało mi się to ujęcie na końcu, ze Sledge'em na łące.
Przemiana Sledge'a była dosyć książkowa i niepoważna - w serialu niby zabicie jednej rodziny cywilnej wywarło na nim największy wpływ. Ale że taka zmiana nastąpi było wiadomo od początku, gdy jego ojciec wygłaszam mu moralne kazania. I co gorsza miał rację.
Idąc twoim tokiem rozumowania, to najlepiej, jakby zrobili tylko o historii Sledge'a.
No chyba się sam z tym zdaniem zgodzisz.

Wtedy jestem pewien, że ukrzyżowaliby ich za to, że nie było nic o wielkim bohaterze Basilone.
No ale w BoB pominęli wielu generałów, nawet tych którzy w tych samych miejscach co 506 działała. Nie jestem pewien, ale nazwisko Pattona pada chyba tylko raz, a w Normandii i Holandii to on mocno Niemcom nabruździł, że już w ogóle sobie nie przypominam by padło nazwisko Montgomerego, który właściwie zaplanował większość z tego co robiła 506...
Ile osób przed tym serialem wiedziało o Basilone? No to już wiesz kto by chciał ich krzyżować.

(na polskiej wiki, hasło pojawia się dopiero w lutym tego roku..., na angielski w 2005, ale szał uzupełniania dopiero z serialem). Że już nie wspomnę, że jego śmierć w Pacyfiku nie została przestawiona bohatersko, ale głupio. Niemal na poziomie śmierci w łodzi desantowej. O ile w początkowych dwóch odcinkach robili go na bohatera, tak po szkoleniu (w ogóle szkoleniu...szkoda słów), tak słabo to pokazali...
edit: Przepraszam, Patton bruździł w Normandii trochę później niż 506, a w Holandii to 101 pomagał.
Użytkownik Toudi edytował ten post 20.05.2010 - |12:43|