Jakiś czas temu Sci Fi Channel uraczył mnie dwiema perełkami, które zdecydowanie zasługują, żeby trafić na tę listę.
Pierwsza to dzieło oparte bodajże na serii komiksów z lat sześćdziesiątych. Tytułowa bohaterka, kobieta-wampir imieniem Ella - czyli
Vampirella (ubrana oczywiście niezwykle skąpe skórzano-lateksowe wdzianko), przybywa z planety Drakulon (!?) na Ziemię w poszukiwaniu zemsty na złym wampirze, który zamordował jej ojca, niejakim Vladzie (?!). Pomocą służy jej przywódca paramilitarnego oddziału walczącego z krwiopijcami - Van Helsing (!?).
Wszystko jest tutaj złe: zły scenariusz, złe dialogi, zła reżyseria, zła obsada aktorska, zła scenografia, złe kostiumy, złe oświetlenie, złe efekty specjalne, zła ścieżka dźwiękowa. Ba! Złe są nawet napisy końcowe, bo... zapowiadają sequel. Brr...
Drugie cudo to "
Boa vs. Pyton". Historia wygląda tak: nieostrożny biznesmen sprowadza do USA 25-metrowego pytona, który oczywiście ucieka, a szlak swojej ucieczki ozdabia stosami trupów. Wezwani na pomoc agent FBI oraz światowej sławy zoolog (oczywiście dwudziestolparoletnia blondyna z implantami biustu), postanawiają wysłać za jedną krwiożerczą bestią inną, 20-metrowego węża boa, z przylepioną do łba kamerą.
Że sam pomysł głównej osi fabularnej głupi, to jeszcze pikuś, diabeł tkwi w szczegółach. Na ten przykład oddział żołnierzy ma ogromny problem ze znalezieniem wielkiego gada w niewielkim pokoju. To akurat zapewne wina kiepskiego szkolenia w US Army, co zauważyć można, kiedy szeregowiec z rakietnicą nie trafia z 10 metrów w jadący na wprost niego i zupełnie powoli czołg.
Z kolei kilkanaście lasek dynamitu wywołuje eksplozję, która lekko uszkadza jeden z dwóch stojących obok siebie samochodów, a kilka godzin później okazuje się, że nikt (ani policja, ani straż pożarna) nie wpadł na pomysł, żeby samochód ów zgasić.
Dialogi to koszmar, obsada wizualnie może i atrakcyjna, ale aktorsko do niczego (tak tak, nawet David Hewlett się nie popisał). Efekty specjalne... hmm, niewiele ich i chyba dobrze. Film jest tak napakowany bzdurami i niekonsekwencją, że trzeba to zobaczyć, żeby uwierzyć.
Oba ścierwa serdecznie polecam. Już dawno żadna komedia nie rozbawiła mnie tak, jak te dwa.
Użytkownik Banshee edytował ten post 15.11.2008 - |17:22|