Odcinek w sumie całkiem przyzwoity, ale mam kilka zastrzeżeń... Po pierwsze, skąd oni nagle wytrzasnęli to urządzenie ukrywające? W serialu pada stwierdzenie, że to od Merlina, tylko, ze o ile pamiętam, to będąc w laboratorium Merlina odcinek temu koncentrowali się na zbudowaniu broni przeciw Ori i to tylko Daniel, bo Carter była zajęta przeprogramowaniem DHD i obelisku. Potem zaś musieli się stamtąd ewakuować w trybie nagłym, jak zawitała tam Adria, wiec jak gdzie kiedy oni zdobyli tą technologię? Po drugie trochę dziwne, że pomieszczenie, w którym pracowała Sam było bez ochrony i ten żołnierz Ori wlazł tam ot tak - to właśnie ono powinno być szczególnie chronione zważywszy na to co znajduje się wewnątrz i żeby kupić Sam dodatkowy czas na uruchomienie wszystkiego. Inna rzecz, że w momencie gdy żołnierze Ori weszli do wioski to i tak było już chyba po ptakach, bo nie podejrzewam, żeby urządzenie było takie selektywne, żeby przenieść w inną fazę wieśniaków znajdujących się w wiosce, ale żołnierzy Ori będących w tej samej wiosce już nie.
Podobały mi się natomiast sceny z umierającą Sam i snute przez nią rozważania - ale dobrze że ją uratowali

No i plus za to, że wreszcie mamy jakąś technologię (tylko powtórzę się: skąd?!), której kapłani nie są w stanie przeniknąć (fajny motyw był jak kapłan rozjarzył swoją laskę próbując zobaczyć co jest grane - moment napięcia... i jednak mu się nie udało

). Dobrze że mężulo Vali w końcu na coś się przydał, bo to jego zaślepienie wołało o pomstę do nieba.
7/10