Loock w ktoryms tam odcinku wczesniej stracil na chwile panowanie nad nogami. Mi to sie wydaje oczywiste - to Boon mial wtedy wejsc do samolotu a nie Lock ktory to zamierzal zrobic. To Boon mial wlasnie przez to zginac wiec wyspa nie pozwolila Lockowi wejsc tam.
Weź i sobie to przeczytaj na spokojnie, czy to nie brzmni jak bzdura? Nie mówię, że piszesz bzdury

tylko, że patrząc na to na chłodno tak to brzmi. "Wyspa nie pozwoliła". Nie mogę pojąć dlaczego takie rzeczy (przy czym nie przeczę, że może tak być, w 100% nie można tego obalić wszak różne cuda się tu już działy) wydają się, cytuję, "oczywiste" i się je odhacza jako rozwiązane odrzucając z góry inne, bardziej możliwe rozwiązania. "Wyspa chciała żeby ktoś inny wszedł do samolotu więc Wyspa odebrała na chwilę Locke'owi władzę w nogach". Śniadanie panie Napoleon! I proszę łyknąć swoje tabletki

Co do Vincenta - nie rozumiem skąd przekonanie, że ta biedna psina zaginęła?
To że go nie pokazują nie świadczy o tym, że zaginął.
Dajcie sobie trochę luzu bo czasami przeginacie z myśleniem :>
Jakkolwiek popieram Twoją misję ironizacyjną to tutaj trochę niepotrzebna (jest tyle innych wątków, które się o nią aż prosi

). Owszem, prawdę piszesz, ale mimo wszystko we wcześniejszych odcinkach jakoś zawsze Vincent się pojawiał na ekranie, niezależnie od tego czy akcja była z nim związana czy niekoniecznie. Dlatego można się było martwić o los psiny i nic nie szkodziło zapytać od czasu do czasu "Gdzie jest Vincent?", a przy okazji wysnuć kolejną nieprawdopodobną historię

Zresztą nie tylko tutaj. Na zagramanicznych grupach też się cieszą z powrotu Vincenta

2. Kule Locka 00:27:18 sa takie same jak kule dziwczynki z ktora Bernard rozmawia gdy Rose jest u uzdrowiciela 00:31:22 ...
Ja też mam swoją misję ironizacyjną więc napiszę, że zarówno Locke jak i dziewczynka oddychają powietrzem

Zarzut, że scena z szamanem i scena z Sun i lekarzem są kalką nie wydaje mi się odpowiedni. Owszem są to sceny podobne, ale ludzie chorzy starają się leczyć. A że obie kłamały? Obie miały świetne powody... W zyciu się często kłamie.
No pewnie, ze w życiu tak jest, ale tu raczej nie chodzi o zgodność z rzeczywistością, a o to, że scenarzyści zjadają własny ogon i korzystają z tych samych schematów raz utartych. Tak samo jak często tu pisane sugestie, że "albo Henry im coś powie, albo go przypadkiem zabiją". Jeśli by rzeczywiście go przypadkiem zabili to byłoby to tak samo bez sensu, bo to już było. A w końcu "nie zabija się dwa razy tej samej postaci w filmie". To takie trochę olewanie widza.
Bezpłciowa sygnatura zgodna z regulaminem.