IMO zdrowy rozsądek dykuje zajęcie się bunkrem, i komputerem :-)
Po pierwsze: To wiadomo, Danielle mówiłe przecież że ośrodejk gdzie jest nadawny komunikat kontrolują Inni, pójście tam nie jest dobrym pomysłem póki co...
Po drugie: do tej pory jakoś sobie radzili bez zapasów z bunkra, to nie jest problem , pozostałe bunkry dzieli najpewniej spooora odległość (mieliśmy na to dowód w serialu)
Po trzecie: Nie wiem czy rozbitkowie będą się chceili przenieść do bunkra, podejrzewam że łóżka będą dla dyżurujących przy komputerze oraz rannych.
Po czwarte: Plaża póki co okazała się miejcem bezpieczniejszym od dżungli (przynajmniej dla części rozpitków), na plaży nie ma potwora wyrywającego drzewa....
Po piate: IMO raczej nie (nie ma dowodów ani za, ani przeciw tej teorii :-))
Po szóste: Nudzą się, fakt, ale przecież nikt nie będzie ryzykował pójścia do dzungli gdzie jest nie wiadomo co, tylko dlatego że mu się nudzi :-) Chyba że Locke ;-) BTW to pole golfowe nie jest wcale tak daleko jak się wydaje, nie wierzę że nasz sympatyczny grubasek odchodził bardzo daleko, świadczy o tym chciażby fakt że ten gość z wysypką z któregoś odcinka znalazł bez problkemu Jacka (musiał go mieć albo na widoku albi słyszeć jak przeklinają że piłeczka do dołka nie wpadła). Ni i na koniec powtórzę moje argumenty:
- nie wiedza czy w dzungli nie ma jakichś pułapek
- jest tam ten czarny dymek co drzewa wyrywa i żadna broń tu może nie pomóc
- nie wiadomo jak uzbrojeni są Inni
- nie każdy będzie chciał ryzykowac życie wyprawą do dzungli
- wszyscy nie mogą iść, ktoś uzbrojony i prezeszkolony (najlepiej kilka osó

musi zostać z kobietami (Rose, Claire, Sun) i dzieckiem
Najlepszym wyjsciem byłoby puszczenie na tygodniową wyprawę Sayida, bo Locke jak zobaczy coś groźnego czy innych to pewnie uzna że nic mu się nie stanie i do nich pobiegnie
;-)