Skocz do zawartości

Zdjęcie

Wysokość IQ w SG-1


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
84 odpowiedzi w tym temacie

#81 Darth Paula

Darth Paula

    Kapral

  • Użytkownik
  • 179 postów
  • MiastoKraków

Napisano 31.08.2006 - |08:43|

Jonas? Nie, nie, chyba nie. Jonas po prostu był zmodyfikowany genetycznie i, jak sam powiedział, wszyscy Kelownanie (czy jak to się tam pisze - poprawcie mnie!) się tak szybko uczą. Poza tym to jest "Wysokość IQ w SG-1", a ja osobiście nie uważam Jonasa Quinna za członka tej grupy :censored: .
  • 0

#82 Lord_Yu

Lord_Yu

    Szeregowy

  • Email
  • 52 postów
  • MiastoTarnow

Napisano 31.08.2006 - |12:19|

No moe wiem, przeciez nalezal so SG1 w 6 sezonie, a co najwazniejsze Jack go zaakceptowal :P
  • 0
W oczekiwaniu na SGA se number 4 :]
VRIP - SG1V

#83 Darth Paula

Darth Paula

    Kapral

  • Użytkownik
  • 179 postów
  • MiastoKraków

Napisano 31.08.2006 - |13:42|

Z tym zaakceptowaniem to bym nie przesadzała ^^. Jedyne, co o nim miłego powiedział to "Zasłużyłeś". :sam6: Może i Jack czasem myśli o Danielu jak o "wrzodzie na tyłku", ale i tak o wiele bardziej woli jego od Jonasa. To widać!
  • 0

#84 Prakosmiczny

Prakosmiczny

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 39 postów

Napisano 16.03.2009 - |10:44|

Przede wszystkim jak zauważyłem wiele osób myli podział dziedzin na humanistyczne i ścisłe z rozgraniczeniem specyficznych zdolności poznawczych. Otóż np. ekonomia zaliczana jest do przedmiotów humanistycznych, a angażuje we właściwe dla siebie rozumowania matematykę wyższą na najwyższym poziomie. Podobnie językoznawstwo - kojarzone z humanistyką - jest dziedziną bardzo ścisłą; np. rekonstrukcja języka podstawowego dla rodziny współczesnych języków (np. prasłowiańskiego dla współczesnego polskiego, rosyjskiego itd.) opiera się o ścisłe i jednoznaczne zasady, które językoznawcy wypracowali. Można zrekonstruować słowo w prasłowiańskim z którego - na podstawie różnych zasad rozwoju dla różnych języków - da się najczęściej dojść do jednoznacznych współczesnych odpowiedników. Można się kłócić czy język prasłowiański istniał niegdyś rzeczywiście w takiej formie, czy jest tylko teoretycznym konstruktem, ale faktem jest, że wypracowano koncepcję języka, która scala wiele języków współczesnych. Nie jest to tak pozbawione wyjątków jak matematyka, ale jest bardzo ścisłe i wymaga analogicznych zdolności.

Teraz zastanówmy się nad banalną logiką. To, że ktoś doskonale radzi sobie np. z fizyką teoretyczną z pewnością świadczy o wysokim IQ. Nie oznacza to jednak, że ten kto nie ma wiedzy fizycznej, ma IQ niższe. Obecny fizyk mógł równie dobrze zainteresować się kulturoznawstwem, a zainteresowania nie zmieniają IQ :)

Dalej powinniśmy wyszczególnić jeszcze parę rozróżnień. Oceniamy IQ bohaterów serialu (to w sumie głupie, ale to świetna zabawa). W związku z tym musimy pamiętać, że pewne fakty istniejące w serialu nie są przekonujące w rzeczywistości. I tak np. Carter ma - bo tak sobie wymyślili twórcy - niezwykły talent do nauk ścisłych. Tylko, że ten fakt nie może wpływać na naszą ocenę IQ tej postaci, bo jest to ni mniej, ni więcej jak życzenie twórców, które należy dopiero ocenić jako prawdopodobne, lub wątpliwe na podstawie tych zachowań postaci, których sens względem zdolności rozumowania jest dla nas - widzów - określony (tzn. takich zachowań w których nie dowiadujemy się jedynie o wyniku czy jakości rozumowania, ale w których rzeczywiście możemy ocenić rozumowanie). Dokonywanie przez Carter jakichś nagłych odkryć nie mogłoby mieć najczęściej określonego sensu względem zdolności poznawczych, gdyż większość "nauki" w tym serialu to brednie, a przede wszystkim - arbitralne i zmienne brednie. Odkrycia Carter są dokonywane w próżni sensu, a my tylko otrzymujemy arbitralną informację od twórców, czy jej się powiodło czy nie, jaka to ona nie jest bystra, jak to problem był ponoć trudny etc. Nie po tym zatem powinniśmy oceniać Carter, a po tym jak się zachowuje w sytuacjach co do sensu określonych; jak rozumie to, co rzeczywiście można - i my jako widzowie możemy - rozumieć. Do tego można zaliczyć tę cześć "nauki" serialu, która - choćby w rzeczywistości była brednią, to jest widzowi znana, określona i stała (nie zmienia się w ramach "potrzeb" scenarzysty na rozwiązanie kryzysu).

Jest to jedyne godne uwagi podejście, przy innym bowiem skrajna głupota postaci mogłaby współistnieć z geniuszem tylko dlatego, że twórcy życzyliby sobie kogoś nazwać geniuszem, a przecież takie sprzeczności to poważna wada dzieła sztuki. Ostatecznie nie moglibyśmy w ogóle uznać, że IQ i wszechstronne zdolności Carter są wątpliwe, że to jest jakaś sprzeczność, gdybyśmy nie przeczuwali, że nie zgadza się to z ogólnym zachowaniem tej postaci*. Podświadomie więc wiele osób wyczuwa, że IQ postaci sytuuje się gdzie indziej, niż w arbitralnych zapewnieniach twórców, że jest takie a nie inne, a jednak popełniają one - owe osoby - wciąż ten sam błąd, bo miast jasno to właśnie stwierdzić, to np. bronią Daniela w ten sposób, że walczą o równouprawnienie humanistyki ;) Tutaj nie potrzeba tak szczytnych celów. Daniel się broni ze swoim IQ po prostu je prezentując, a nie dlatego, że jest namaszczony przez twórców na geniusza humanistycznego, który jako taki miałby być nie gorszy od geniusza nauk ścisłych ;) Oba te namaszczenia są same w sobie równie bezwartościowe.

Ujmując rzecz inaczej IQ postaci w serialu należy mierzyć w ten sposób, że ocenia się IQ jakie włożył twórca zachowań danej postaci w rozumienie i rozwiązywanie sytuacji z jakimi dana postać się w serialu spotyka. Wtedy jeśli rozwiązanie problemu jest arbitralną brednią scenarzysty, to choćby scenarzysta przedstawił nam to jako genialne odkrycie genialnej Carter, to IQ Carter dla tego zachowania wynosiłoby "niewiadoma" (tzn. nie podlegałoby w ogóle ocenie). Kiedy zaś Carter musiałaby rozwiązać zagadkę której sens określają stałe (niearbitralne) i znane nam zasady świata przedstawionego, to moglibyśmy jej IQ w podejściu do tej zagadki szacować i od razu widać, że byłoby to mniej więcej równoważne IQ jakie scenarzysta sam musiał włożyć w ten problem, ażeby wymyślić zagadkę i znaleźć jej rozwiązanie na bazie zasad wyznaczanych przez świat przedstawiony.

Jeszcze inaczej - powtarzam się, ale chcę być zrozumiany - IQ postaci fikcyjnej można oceniać tylko wtedy kiedy mamy do czynienia z sytuacją problemową, która składa się z pewnych określonych i znanych nam faktów, oraz określonych i znanych nam zasad operacji na tych faktach, i istnieje stan pożądany, który można uzyskać operując według tych zasad na danych faktach, będący rozwiązaniem problemu. Tylko w takim wypadku sytuacja problemowa jest dla nas określona (tzn. posiada dla nas rozwiązanie) dzięki czemu możemy oceniać jej złożoność i jakość rozumowań postaci fikcyjnej mających dostarczyć rozwiązania. W jakimkolwiek innym przypadku IQ postaci fikcyjnej pozostaje nieokreślone.

Dla ścisłości można dodać, że część z tych faktów może być szacowana jako prawdopodobna, podobnie jak zaistnienie możliwości użycia pewnych zasad (co właściwie jest równoznaczne wystąpieniu pewnego faktu), który to szacunek powinien być dokonywany według zasad prawdopodobieństwa wyznaczanych przez świat przedstawiony. Wtedy rozumowanie postaci fikcyjnej oceniamy nie tylko na tej podstawie jak zręcznie operuje danymi zasadami na faktach, ale czy same zasady i fakty uwzględnione w rozwiązaniu, są przyjęte z rozsądkiem zważywszy na zasady prawdopodobieństwa wyznaczane przez świat przedstawiony i istnienie bądź nie istnienie innych rozwiązań (o większym lub mniejszym prawdopodobieństwie wystąpienia użytych w nich faktów i prawomocności zasad).

Nie chodzi zatem jedynie o zdolność tworzenia złożonych konstrukcji kiedy wszystkie fakty są znane, ale i o zdolność dopasowania najprawdopodobniejszego (tego, które z największym prawdopodobieństwem wpasuje się w fakty) rozwiązania, kiedy pewne fakty są tylko możliwe. I czyż nie właśnie to nazywamy doświadczeniem, ową nabytą umiejętność trafnego szacowania prawdopodobieństw w jakiejś dziedzinie? A w kwestii mądrości, którą niektórzy w tym wątku usiłowali zdefiniować, to rzeczywiście jest ona bardzo doświadczeniu bliska i z doświadczenia wypływa. Mądrość bowiem to zdolność podawania najprawdopodobniejszego rozwiązania w sferze społeczno-psychologiczno-moralnej, kiedy dla innej osoby (o mniejszej mądrości) rozwiązanie to nie wydaje się najprawdopodobniejsze przez złe oszacowanie faktów, lub nieświadomość możliwości zaistnienia pewnych faktów, czy wręcz istnienia pewnych faktów w ogóle. Mądrość więc to widzenie dalekich konsekwencji społeczno-psychologicznie-moralnych działania, na podstawie doświadczenia. Człowiek niemądry może rozumować poprawnie, ale rozumuje wąsko, jest krótkowzroczny.

Zważywszy na powyższe jest bardzo wątpliwym wyborem stawianie na Carter w top liście IQ bohaterów SG-1. Najinteligentniejszą postacią - i trudno mieć tu jakiekolwiek wątpliwości - jest nie kto inny jak Daniel Jackson, który potrafi bardzo jasno i precyzyjnie, utrafiając w samo sedno, obrazować wiele - nierzadko mocno zniuansowanych - sytuacji, przedstawiać racje, tłumaczyć je na zasadzie ściśle logicznego wynikania, odsłaniać sprzeczności w rozumowaniach innych postaci itd. i to najczęściej z ciętym dowcipem. Niewątpliwe wykazuje też najgłębszą mądrość. Najlepiej chyba też sobie radzi z zagadkami, które rzeczywiście mają jakiś sens. Osobiście postać Carter - przez wielu forumowiczów wręcz znienawidzoną - bardzo lubię, ale potraktowano ją jak potraktowano i nie prezentuje nam rozumowań na poziomie Daniela, wręcz czasami łapie ją jakaś "głupota". Ja bym obstawiał tak:

- Daniel
- Carter
- Jack
- Tea'lc (co prawda rozumuje dość ściśle, logicznie się wysławia, ale wydaje się nie mieć intelektualnego polotu i jest zbyt powściągliwy, ażebym mógł być przekonanym co do postawienia go wyżej na tej liście)

* argumentacja, że jest to niemożliwe, bo nie zdarza się w rzeczywistości jest błędna z tego względu, iż wszechstronny geniusz zdarza się w rzeczywistości i bywało, że łączył się ze zdolnościami praktycznymi (także militarnymi). Geniusz to niekoniecznie nieatrakcyjny mężczyzna w okularach maniakalnie przesiadujący w laboratorium i nieznający poza tym świata. Na poczekaniu można wspomnieć o Leonardo Da Vinci, czy o polskim geniuszu matematycznym Stefanie Banachu (którego trudno posądzać o niezdolność używania życia) nie mówiąc już o wielu naukowcach, którzy - wbrew powszechnym wyobrażeniom - byli kobieciarzami, lubili zabalować i prowadzili dość awanturnicze życie.

Użytkownik Prakosmiczny edytował ten post 16.03.2009 - |13:52|

  • 0

#85 Megi

Megi

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 86 postów
  • MiastoCrosno

Napisano 10.05.2009 - |21:03|

Jak dla mnie najwyższe IQ ma... Jonas. Why? Łączy w sobie specjalności Samanthy i Dana. Na 2. miejscu stawiam Daniela w swojej dziedzinie jest mistrzem, a z filmu wiemy, że technobełkot Carter łapie najszybciej z pozostałej części superpaczki. Trzecie miejsce rzecz jasna należy do Sam - zawsze mi imponowała wiedzą z zakresu astrofizyki, matmy i reszty przedmotów ścisłych, ale o dziedzieny Dana raczej nie zahacza, stąd 3. Tuż za podium ex quo Jack i Teal'c. Myślę, że mają porównywalny poziom inteligencji. Oboje doskonale spisali się w WoO(w) gdy pomagali Danowi z tłumaczeniem.
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych