Najpierw jedno sprostowanie:
Ra to wyjaśnił: Dlatego wybrałem wasz rodzaj... wasze ciała tak łatwo naprawić. Bardzo się rozwinęliście, okiełznaliście moc atomu. Bardzo mozliwe że unas nie może uzywać sarkofagu.
Sarkofag pojawił się dopiero po pewnym czasie, gdy Ra wziął za nosiciela pierwszego człowieka 7x11
Do hirka – ja narazie twoje wypowiedzi stwierdzają fakty oczywiste – o których w większości wiemy i nie wnoszą nic do dyskusji. Może się czepiam ale tak jest.
A teraz do rzeczy.Po głębszy przemyśleniach dopracowałem swoją teorię.
PoczatekZacznijmy od początku. Mamy symbiota (larwe, wężyka ..itp). Popatrzmy na jego rozmiary - jak można upakować w czymś tak małym taką wiedzę i inteligencję. Zakładamy ze larwa ma świadomość – nic bardziej mylącego. Świadomość (inteligencja) pojedynczego nie połączonego z nosicielem symbiota jest równa świadomości np: płazów. To co czyni niezwykłym goa’ulad – to zdolność magazynowania informacji. Zaraz ktoś powie no dobrze a co z królową Tok’Ra – przecież ona nie była w nosicielu a świadomie rodzielała i modyfikowała swój kod genetyczny. Zaraz do tego dojdę. Narazie chodzi mi o pierwotną formę goulada bez naqadah w krwi.
BadaczeJakaś rasa natrafia na symbiota bada jego fizjologie – i odkrywa jego niezwykłe zdolności. Z ciekawości poddaje go dalszym badaniom i modyfikuje go tak aby jego świadomość mogła korzystać z wiedzy w nim zmagazynowanej (aby to osiągnąć – wpuszczają do jego krwiobiegu naqadah – który jest jakby przekaźnikiem – umożliwia dostęp do zmagazynowanej wiedzy) Ale pojawia się pewien problem aby w pełni wykorzystać potencjał zmodyfikowanego symbiota potrzeby jest „móżg” o większych możliwościach – zdolny do jednoczesnego dostępu do całej wiedzy i w ten sposób jej efektywnego wykorzystania oraz specyficzne warunki (niewielki przepływ pradu).
EksperymentyRozpoczynają się testy na „ochotnikach”. Że tokowych w własnej rasie nie znależli –wybierają jedną z najprymitywniejszych raz Unasów. Być może Unasi byli na tyle agresywną rasą (wynikło to z ich prymitywności) że symbiot dziedziczy po nich cechę „wredności”.
Zagłada i ucieczkaEksperyment sobie trwa. Następuje jakiś kataklizm. Rasa która przeprowadzała eksperyment zaczyna ginąć. Uniasi + symbiocki wydostają się na zewnątrz. Opuszczają ciała Unasów i wracają do swojego naturalnego środowiska. Ale mamy dwójkę (Adama i Ewe), którzy byli w najdalszej fazie eksperymentów (Ra i Hator). Zamiast powrócić do źródeł Ra zmienia nosiciela na członka rasy który na nim eksperymentował. Co z Hator sprawa dyskusyjna – prawdopodobnie pozostała w ciele Unasa i szwędała się przez kilkaset lat. Co zi nymmi symbiotami (miały naqadah w krwi – a obecne pokolenie go nie ma) częśc nie przezyła a część musiała spowrotem się dostosować do swoich naturalnych warunków pozbywając się naqadah z krwi stopniowo na drodze ewolucji, bzykając się z innymi guldzikami i dzieląc się z nimi wiedzą.
Poczatek IIKolejnym krokiem jest przybycie Ra na ziemie (ukradł jakiś statek potem go przebudował) gdyż ciało jego nosiciela zaczynało się rozpadać – wybiera formę najbardziej zbliżoną do tej którą obecnie zamieszkiwał – człowieka.
Następnie wraca po Hator – ona z kolejii bieże za nosiciela człowieka, bzykają się i bzykają. Hator zaczyna bzykać się z innymi guldzikami, te z innymi. I mamy stan obecny
UzupełnieniaI jeszcze jedna rzecz, na planetę gdzie zamieszkiwały pierwotne formy guldzików mogły przybywać inne zawansowane rasy, guldziki mogły ich brać za nosicieli – wypompować wiedze a potem wrócić do środowiska naturalnego – może stąd ta różnorodność.
To dość śliska teoria, niemniej jednak bardzo prawdopodobna
Użytkownik rexus edytował ten post 25.08.2003 - |21:24|