Atlantis w przeciwieństwie do SG1 nadal w dobrej formie. Ten serial podoba mi sie coraz bardziej
Ocena: 9PLUSY:
+ odcinek trzyma w napięciu, bo jest zarówno akcja jak i twzw. "gadka" czyli jak dla mnie super. Nie rozumeim osob, które ciągle pizę: nudy, nic sie nie dzieje, brak akcji, wszystko przewidywalne, robi sie telenowela itp argumenty takie widać też równie często w dziale poświeconym SG1. i się wątek wirusa podobał, bo na poczatku wielka tajemnica co budowało napiecie, potem odkrycie co jest przyczyną a potem kilkukrotne próby zneutralizowania wirusa, który jak to ktoś napisał wyzej "był ciągle o jeden krok przed nami"
+ Hermiod jest cudowny, wręcz uwielbiam tego szaraka

Przekleństwa pod nosem, te ruchy głową i mruganie oczami gdy widział Shepparda to było fajne, ale przebiło wszystko hasełko "Crap, indeed"

Taka fajna mieszanka, bo pierwszy wyraz w stylo O'Neilla a drugi Teal'ca.
+ Bardzo ładnie pokazali F302 w akcji, od hanagarów, poprzez wylot z niego oraz walki kosmiczne przypominajace trochę Star Wars (nawet te dźwięki były podobne)
+ Poznajmy Dedala od środka, czyli co mamy okazję zobaczyć dzieki ziemsko-asgardziej myśli technologicznej

bardzo lubię gdy w serialu jest pokazywany Dedal, jego załoga, sam statek, jego misje kosmiczne itp. ja wiem, ze części z was się to niepodoba, bo piszecie, ze to ma być serial poświecony wrotem i podróżom przez nie ludzi a sam statek kosmiczny i jego ciągłe pokazywanie przybliża serial do Battlestar Galactica bądź Star Trek, ale mi to zupełni pasuje. Ja chcę widzieć często Dedala i pułkownika Caldwella
+ rozstania i awanse, czyli trochę życia do tego całego science-fiction. Tutaj równeiż w przeciwieństwie do większości podoba mi sie ta cała "gadka" której tak nie lubicie. Bardzo fajnie, że wrocili na Ziemię, wymienili personel, zabrali sprzęt i oczywiście nie zapomnieli o życiu osobistym. Dobrze, że rozwiązali kwestię dr Weir i Simona w dodatku w bardzo fajnym ujęciu, czyli przejście ze scen dedalowych po zgaszeniu światła do scen ziemskich z Weir i Simonem w kuchni
MINUSY:
- jakoś zbytnio naciagane było, gdy Sheppard i McKay byli tak blisko gwiazdy i mimo zapewnień Hermioda nic im się nie stało, żadnych nawet poparzeń skóry
- hmm, brakowało mi scenki awansu Shapparda z majora na podpułkownika
Użytkownik Halavar edytował ten post 20.05.2006 - |10:25|