Atlantis - Zrób to sam
#81
Napisano 20.03.2008 - |14:59|
Nigdzie w serialu nie było zaznaczone, że Pradawni spotkali praludzi, mówi się że natrafili na ledwo rozwinięte ludzkie społeczności po powrocie z Pegaza (dodać należy zahamowanie rozwoju spowodowane najazdem Goauldów).
Zawsze był problem z egzystencjalnymi problemami Pradawnych. Przecież musiało istnieć jakieś rolnictwo, przemysł (Pradawni nie opanowali przecież technologii tworzenia materii z energii). Dlaczego nie powiedzieć, że tym nie zajmowali się ludzie.
Przecież po odpowiedniej nauce/środowisku wychowania Egipcjanin z przed 12 000 lat nie różniłby się możliwościami intelektualnymi od nas.
Oczywiście Pradawni tolerujący wykorzystywanie innej rasy jako siły roboczej (nawet na zdrowych warunkach, bez żadnej przemocy czy przymusu) nie zbyt pasują.
Możemy zatem uczynić z tego zalążek konfliktu, który podzielił społeczeństwo Pradawnych. Z jednej strony mniejsza grupka oświeconych więżących w naukę, reszta konserwatyści. Frakcja twardogłowych z czasem przekształciła się w fanatyków religijnych utrzymujących rozwój ludzi w miejscu. Ot proszę i konflikt gotowy, na dodatek przypomina jeden z powodów (ten wciśnięty w historię, bo wiadomo że poszło o kasę) Wojny Secesyjnej, więc Amerykanie byliby zadowoleni, w końcu była to walka o równouprawnienie.
Gdy mamy juz ucieczkę z rodzimej galaktyki Alteranie zabrali ze sobą część ludzi. Mamy potem współprace, nadchodzi plaga, cześć ludzi zostaje na Ziemi i kilku innych planetach. Bez opieki pradawnych następuje regres i plaga i cała masa nieszczęść wynik człowiek jaskiniowy.
Co prawda w ten sposób przekreślamy całą drogę ewolucji na Ziemi, ludzie przybyli juz w rozwiniętej formie do Drogi Mlecznej. Dodatkową wadą jest umiejscowienie w czasie. Te nieszczęsne 10 milionów lat, nawet przy zarazie, wężykach i całej masie nieszczęść nasz gatunek pozbierałby się dużo wcześniej. Ale ponieważ to temat zrób to sam, to proponuję datę wyruszenia do pegaza na jakieś -100 000 lat.
#82
Napisano 20.03.2008 - |16:41|
Ale wraith chyba najbardziej otworzyli im oczy na własną arogancję. Bo to że znają prawa fizyczne, nie znaczy że wiedzą jak coś zbudować. A tak off-topic. Wydaje mi się że Asgard miał lepszą technologię pod wieloma względami od pradawnych. Bo dopracowaną i rozwijaną. Może pradawni mieli dużo większą wiedzę na temat fizyki, ale technologi jest dziedziną Asgardu. Pradawni byli w stanie zbudować coś jak wszechświat w butelce. Asgard niepotrafi, ale za pomocą o wiele prymitywniejszej technologii, potrafili zbudować o wiele lepsze rzeczy. Bo dopracowane. Pradawni przez brak problemów z energią chyba się nie przejmował czymś takim jak wydajność. Jak mu cos brakowało to podłączał drugi ZPM i po problemie. Zupełnie jak microsoft. Za wolno? daj lepszy procek zamiast zoptymalizować program. Asgard rulz.
#83
Napisano 28.03.2008 - |16:09|
W innym wątku pisałem, że bardzo bym chciał aby Wraith okazali się krewnymi Pradawnych. Jak mogłoby do tego dojść? Bardzo prosto.
Alterianie uciekają przed fanatycznym odłamem swojej rasy ze swojej macierzystej galaktyki. Prawdopodobnie nie uciekli wszyscy na raz i wszyscy w tę samą stronę. Uciekali falami. Najpierw ci, którzy strzelali najłatwiej fochy na każdy przejaw krytyki w ich stronę. Nie podobali im się fanatycy, to polecieli sobie szukać innego domu. Inni zostali i negocjowali z fanatykami. W końcu po wielu latach oni także odlecieli. A filmie Arka Prawdy widzimy prawdopodobnie przedstawicieli tych Aterian, którzy byli najbardziej humanitarni wobec ORI, takie pacyfy, którzy mówią "Pokój bracie" kiedy inni skaczą już po głowach ich kolegów. Tak czy inaczej Alterianie emigrowali ze swojej galaktyki falami a każda z nich poleciała w inną stronę tułając się po Wszechświecie.
A:
Traf chciał, że jedna fala trafiła bardzo dawno temu do galaktyki Pegaza. O tej fali nie ma żadnej mowy w serialach. Nie wiemy co robiła w Pegazie. Ja wymyśliłem sobie dwa warianty:
1. Odłam Alterian trafia do Pegaza. Po jakimś niedługim czasie trafiają na planetę, na której żyją Iratiusy, bądź ich przodkowie, bądź inne gatunki z nimi spokrewnione. Założyli bazę na planecie i się bawili swoimi klockami. Może żywili się zwierzaczkami zastanymi na planecie, a może to te zwierzaczki zaczęły żywić się nimi. Tak czy inaczej doszło do roszady genowej obu gatunków i Alterianie zaczęli się zmieniać. Przyjąłem wersję, że to Alterianie się zmienili a nie robale ewoluowały w formy wyżej rozwinięte. Grupa była odizolowana od reszty swojego gatunku, coś jak Kolumb wyruszając na podbój Indii i nie mogła liczyć na pomoc z zewnątrz. Gatunek się zmienił we Wraith lub formę pośrednią. Tryb życiowy jaki przyjęli / został im narzucony przez naturę sprawił, że większość życia osobnicy przespali. Oczywiście w tym czasie reszta nieśpiących pracowała nad rozwojem technologii i całej cywilizacji.
2. Jak wyżej, tylko z opcją, że po jakimś czasie fanatyczni ORI namierzają jedną z grup uciekinierów, właśnie tę, która pierwotnie dotarła do Pegaza i wysyła im paczkę z wąglikiem :-), ewentualnie swoim własnym tworem wirusem. W tej wersji to wirus jest pośrednikiem, który umożliwił roszadę genową Alterian i robali Iratiusopodobnych.
B:
Inna grupa Alterian trafia do Drogi mlecznej i bawią się po swojemu. Przez dłuższy czas mają pokój. Do czasu aż ich także namierzają ORI. Dostają swoją paczkę z wirusem, który niszczy ich gatunek. Sytuacja wygląda inaczej niż w Pegazie, bo tam działalność wirusa przyczyniła się do hybrydyzacji gatunku i uodpornienia na zarazę. Alterianie z naszej galaktyki nie mając innej możliwości opuszczają ją i chowają się przed ORI w Pegazie. Nic nie wiedzą o tym, że kilka milionów / kilkaset tysięcy lat wcześniej zawitała tam inna grupa. Żyją spokojnie tworząc życie w Pegazie. "Tworząc życie" mam na myśli życie inteligentne. Robale pokroju Iratisa mogą być przedstawicielami pierwotnych organizmów niższych żyjących w Pegazie od wielu lat. Kiedy prace cywilizacyjne Aterian są dość zaawansowane nagle natykają się na Wraith. Wraith nie znają swojej genezy a tak bardzo różnią się od Alterian, że ci drudzy nie znajdują z nimi pokrewieństwa.
Reszta historii jest znana, więc nie będę jej opisywał.
Zapewne można zauważyć lukę w rozumowaniu dotyczącemu punktu B. Czym żywili się Wraith zanim druga fala Alterian stworzyła / importowała z Drogi Mlecznej gatunek ludzki? Nie wiem. Może wtedy ich populacja była na tyle mała, że mogli wyżywić się miejscowymi gatunkami a specjalizacja żywieniowa wobec ludzi pojawiła się w momencie kiedy oba gatunki się spotkały. Alterianie siali życie, ale rolnik nie stoi cały czas na polu obserwując jak rośnie zboże. Alterianie też nie musieli. Zrobili swoje na planecie i zostawiali rozwój ludzi samym sobie. Na jedną lub kilka cywilizacji ludzkich mogli natknąć się pierwotni Wraith i zacząć nimi żywić, co po pewnym czasie przyczyniło się do ewolucyjnego przystosowania do tak wydajnego pokarmu. Od tego momentu rozwój cywilizacji Wraith mógł w końcu przyspieszyć. Cała sytuacja mogła trwać nawet milion czy więcej lat nim Alterianie trafili na obszary uważane przez Wraith za pastwiska.
Reszta jest znana.
Można jeszcze zmodyfikować tę historię w ten sposób, że Wraith jako gatunek powstali w trzeciej galaktyce z grupy Alterian, która tam trafiła i napotkała miejscową faunę. Ewentualnie zmieniła się dzięki faunie i wirusowi od ORI. Dopiero stamtąd Wraith wyemigrowali i znaleźli się w pewnym momencie w Pegazie spotykając Pradawnych siejących życie. To by w pewnym stopniu wyjaśniało sprawę dlaczego Wraith i Alterianie spotkali się nagle w pewnym momencie, nie wiedząc wcześniej o sobie nawzajem. Z drugiej jednak strony pojawia się kolejny problem związany z tym, że w serialu wyraźnie powiedziano, że Wraith mogą żywić się energią życiową jedynie ludzi. Jeżeli Wraith są uzależnieni od ludzi, to uzależnienie to nie mogło powstać nagle, jak miałoby to miejsce w przypadku migracji Wraith do Pegaza, kiedy byli już tam Alterianie i Ludzie.
OK. Teraz jeszcze jedna ciekawostka, którą można by wcisnąć do serialu gdyby tylko zgadzały się daty.
65 milionów lat temu miało miejsce wielkie wymieranie dinozaurów. Sprawcą tego był meteoryt, który walnął w Półwysep Jukatan (przynajmniej tak jest na razie). Ciekawą ideą byłoby to, że meteoryt był prezentem jaki sprawili Alterianom ORI, podobnie jak taki prezent chciał Ludziom sprawić Anubis. Przy jego pomocy chcieli wykończyć Alterian na Ziemi. Niestety trzeba by przyjąć, że 65 milionów lat temu na Ziemi przebywali już Alterianie. Nie współgra to wcale z faktami serialowymi, ale w końcu to temat o naszych pomysłach na fabułę i fakty nie są tu aż tak istotne. Z drugiej strony jednak wielkie wymierania zdarzały się wielokrotnie w naszej historii i pewnie dałoby się dopasować datę któregoś do czasu kiedy Alterianie padli ofiarami plagi od ORI.
Kolejna możliwość to taka, że meteoryt Jukatański miał trafić w jeszcze wcześniejszą falę Alterian, która trafiła na Ziemię przed innymi, w czasach, kiedy życie na Ziemi było w powijakach, a których później znamy z Przymierza 4 Ras, jako całkiem odmienną ewolucyjnie linię Alterian, coś jak u nas człowiek współczesny i Neandertalczycy pod nazwą Furlingowie.
No dobra. Kto tu jest gościem od koncepcji serialu? Sakramentos? No to może uda ci się jakoś włączyć moje pomysły do swoich rozważań i zrobić jakiś brif dla scenarzystów amerykańskich :-).
P.S. Nie rozpędzaj się tak z koncepcją "rozumnych" statków Wraith pod ich niewolą, bo już mało brakuje żebyś wstawił na pokład takiego HSa pilota biomechanicznego statku, zwanego po prostu Pilotem. :-P
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 28.03.2008 - |16:18|

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#84
Napisano 28.03.2008 - |18:55|
a jak wpasowujesz w swój scenariusz fakt, że obecnie Wraith są mniej zaawansowani niż Pradawni byli te paredziesiąt milionów lat wcześniej?; tzn. skoro wywodzą się od Pradawnych to powinni chociaż trochę ich technologii zachować, chociażby coś tak użytecznego jak napęd międzygalaktyczny czy osłony;
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#85
Napisano 28.03.2008 - |19:20|
Żartowałem.
Nie twierdzę, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. To po prostu jeden z ciekawych moim zdaniem pomysłów.
Wszystko zależy od tego w jaki sposób "ewolucja" Wraith z Pradawnych zachodziła. Może proces był związany z tym, że nastąpiła przy okazji jakaś regresja intelektualna, amnezja, czy cokolwiek innego. Po roszadzie genów cała technologia Alterian mogła przestać działać z braku odpowiedniego genu w genotypie Wraith. Jak zbudować hipernapęd jeśli nie mamy dostępu do bazy danych, bo czytnik genu nie autoryzuje dostępu?
Inna kwestia to taka, że Alteriane wyruszyli ze swojej galaktyki dawno temu i ich technologia nie musiała być tak rozwinięta jak była podczas ich upadku. To z czym "obudzili się" Wraith mogło być niewielką namiastką tego, co Alterianie osiągnęli później.
Sugerowano tutaj, że statki Wraith mogłyby być istotami żyjącymi w symbiozie lub wbrew sobie razem z Wraith. Jeśli przyjąć taki pomysł, to na początku istnienia Wraith mogło być tak, że bardziej im się opłacało zasiedlać te żyjące statki niż budować swoje własne przy ogromnych nakładach czasu, pracy i surowców.
W każdym z przedstawionych tutaj pomysłów można znaleźć jakieś nieścisłości lub wręcz przeczenia. Jedno niewyjaśnione do tej pory wskazałem - Jak nastąpiło przystosowanie Wraith do żywienia się wyłącznie ludźmi jeśli mieliby oni nie pochodzić z Pegaza i nie rozwijać się obok ludzi? Jedyne logiczne wytłumaczenie to takie, że ktoś, nagle ich takimi stworzył, ale to wnioski zbyt daleko idące i zbyt ocierające się o wątki religijne, ewentualnie dewaluujące samych Pradawnych i przedstawiające ich jako doktorów Mengele.
Przed nami zadanie stworzenia nowej wersji Atlantis.

- I straszna FOTA, co śmierdzi ziemiom wpatła do tłumaczy, krzyczonc UAaaaaa!
Ale że poniewarz wszystkie bajki dobże sie kończom, nie opowiem, co się stało potem.*
* sparafrazowane słowa Czesia - oryginał "Włatcy Móch"
#86
Napisano 29.03.2008 - |00:21|
#87
Napisano 29.03.2008 - |17:43|
Użytkownik adik182 edytował ten post 29.03.2008 - |17:44|
#88
Napisano 29.03.2008 - |22:59|
Czyli praktycznie wszystko co było i jest w serialu. Choć byłbym bardziej za tym (nie mówię o przyczynach zabaw z robaczkami) żeby Wraight byli stworzeni przed przybyciem Atlantis do pegaza. Poprzednią falą. Bo holo powiedziała że wraight zostali przebudzeni.
Ale wracając do pomysłów na Atlantis. Właściwie to chciałbym powiedzieć jak bym widział dalsze dzieje serialu Atlantis.
Ponieważ replikatorzy zostali wyeliminowani (nie liczę napomknietego wątku repli-weir, ale ze względu na aktorkę może być on zamknięty, lub przedstawiony tylko w kilku odcinkach), a wraight są na wykończeniu (trochę za dużo było na nich, a ze względu na problem z ZPM mogą mieć problemy z szybkim odbudowaniem potencjału) brakuje poważnego wyzwania dla Ekipy. Michałek z tuningowanymi wraight też raczej zbyt długowieczny nie będzie, prędzej czy później dostanie po łapkach, i ja stawiam na max połowę 5 sezonu. Widzę jedynie mozliwość pojawienia sie nowego gracza na arenie. I o pomyśle na niego chciałbym skrobnąć parę słów:
-przyjmijmy że pradawni nie byli aż tacy nieskazitelni na jakich cisną. I mieli cos na sumieniu w przeszłości. Tą przeszłość widzę jako inną rasę, niezbyt ludzką, choć humanoidalną. Z jakiś przyczyn nie doszli razem do porozumienia, bądź pradawni tak narozrabiali że wyniszczyli prawie całą rasę. Ewentualnie dawni Ori, przed ascendencją mogli wyniszczyć tę rasę. A że Ori i P. to jedno więc nie sprawia to dużej różnicy. Zaznaczam że najsampierw było wszystko ładnie i pieknie, gładkie słowa o przyjaźni itd. Ale skończyło sie na praktycznie anihilacji całego gatunku. Ale minęło już ładnych parę latek, cywilizacja została odbudowane, ale dawne grzechy nie zostały zapomniane. I atlantis jakoś spotyka tą rasę. Nie wiem. Może była jakaś misja badawcza, albo pradawni podrzucili dodatkowe wrota tam i nasi znajdują adres pozagalaktyczny, nie tak daleki jak milkyway, i z tym samym systemem wrót, w każdym razie nie potrzeba ZPM do ustanowienia wormhole'a. I nasi spotykają tamtych. Tamci, nie dosć że widzą ludzi, to jeszcze rozpoznają technologię alteran. I się zdrowo boją. Nie wierzą w zapewnienia Shepparda i spółki, w końcu juz kiedyś P. lub O. okazali się kłamcami. I ci w celach samoobrony wykonują tzw. Pre-emptive strike. By zniszcyć zagrozenie dla swojej cywilizacji, zanim domniemani pradawni zrobią to samo. Dajmy im podobny poziom techniczny do aktualnych ziemian z dopalaczami asgardu. Nie dominujący gatunek jak Ori czy Asgard, ale równorzędny gatunek. Do tego jeszcze napotykają w gal. Pegaza małe kultury ludzkie, nie chcąc ich niszczyć, więc nie są tymi ZŁYMI. Jeszcze resztki wraight, które z jakiegos powodu równie dobrze mogą się pożywiać rasą X (powiedzmy że atak który praktycznie zniszczył tą rasę to był wariant choroby, która nie atakowała ludzi, a jedyną możliwością ocalenia dla X była hybrydyzacja z człowiekiem), więc mamy następną rasę do boju. I jest niezła wojenka na kilka stron. I z wyjątkiem Wraight nikt nie jest absolutnie zły. Do tego dajmy X śliczny i słodki wygląd, by budzili pozytywne wrażenia (raczej nie futrzaki, raczej bym postawił na cos w rodzaju elfów z japońskich mang). Oraz stylistykę statków taką by były ładne, trochę barokowe (kto grał w FFX niech zobaczy Airshipa, i będzie wiedział o jaki wygląd chodzi).
Czemu chce takich słodkich przeciwników? By był dylemat moralny dla widzów. Byśmy wyglądali troche źle, moralnie dwuznaczni. Zmuszeni do walki zabijamy naprawdę DOBRYCH, ale innego wyjścia nie widzimy. To by była raczej ciekawa odmiana po bad charakterach typu Wraight, Ori, Repli czy Goa'uld. Trzymanie się schematu by było powtarzaniem się schematu super bad typków, takich samych, choć z innym makijażem.
#89
Napisano 30.03.2008 - |00:31|
Jednak doskonale rozumiem, że potrzeba przeciwnika nie całkiem z pod ciemnej gwiazdy. Obca rasa, której będziemy współczuć, to coś pogmatwane, czyli oni są w końcu obcy, czy ludzie. Kręcę wokół twierdzenia, że to mogłoby trochę nie wypalić. Wychodzę z założenia, że jeżeli mamy mówić o sferze emocjonalno-etycznej, to nie ma jak ludzie. Geni, w nich pokładam nadzieję. Można by dać im solidnego kopa technologicznego.
Po kolei:
Geni rozpoczynają proces jednoczenia światów. W końcu była mowa, że kiedyś byli potężną konfederacja, ale pojawiły się wampirki. Oczywiście, mamy kilka zgrzytów powiedzmy że Geni nie idą tak pseudo-dobrotliwą ścieżką jak Unia Europejska.
Dochodzimy do punkty krytycznego. Wraith są na wymarciu, Replisie siedzą cicha, a dzięki kilku projektom Genii dorównują możliwościami produkcji Ziemi. Dodajmy jeszcze kłopoty w Drodze Mlecznej z jaffa, wieczne spory wewnętrzne, jeszcze cała masa szczególików.
I mamy konflikt o forsę. Z jednej strony genii dopiero rozwijają się rodzima cywilizacja Pegaza z niewielkim poszanowaniem dla praw człowieka (oraz zawierają sojusz z Travelersami). Z drugiej strony myśl o zyskach- patrzcie prawie czyściutka galaktyka, wszędzie ludzie, brak wrogów, w oczach miejscowych jesteśmy równi Pradawnym, czyli mamy przyzwolenie róbta co chceta, bo jesteście mądrzejsi.
Myślą przewodnią jest wydobycie na wierzch starych dobrych ludzkich wad, jak nie raz mówił Kinsley -najwyższa pora zacząć zarabiać na tych Gwiezdnych Wrotach. Tauri chcą zabezpieczyć dla siebie Pegaza, no ale pojawia się rodzima siła.
Tyle skrótowo w kwestii przyszłości.
#90
Napisano 04.04.2008 - |21:04|
http://www.gateworld...is_first_.shtml
Oczywiście zerżnęli jeden z pomysłów tutaj przedstawionych. Teraz pytanie: który? Musze powiedzieć, że byłe zdruzgotany, gdy przeczytałem tytuł mid-sezonowego cliffhangera, "First Contact", bowiem w myślach taki sam nadawałem temu, który miał przypaść gwiazdowcom
No cóż, jestem w kropce i lekko zadowolony
Obecnie spisuję swoje spostrzeżenia na temat ori, pradawnych, ludzi i wojny z Wraith. Trochę to zajmie. W międzyczasie doszedłem do dwóch rzeczy:
1. Pomysł baloo - technosfera. Po głębszym zastanowieniu się przyznaję, że coś w tym jest. Przy czym nie mam dokładnie sprecyzowanego pomysłu, jak miałaby wyglądać. Zakładam, że niektórzy Pradawni, działający na własną rękę i szukający spokoju, samotności, zabierali ze sobą takie "1000 w jednym" i chodzili od planety do planety.
2. Terraformer Pradawnych-okręt zasilany jednym ZPM, posiadający na dziobie rozkładające się ramiona, będące specjalistycznymi emiterami. Za pomocą tej jednostki Pradawni mogli ściągnąć w jedno miejsce dzięki sztucznie zwiększonej grawitacji odpowiednią ilość materii i zbudwać tam planetę. Nowe ciało niebieskie było następnie stabilizowane-przyśpieszano jego rozwój geologiczny do punktu, w którym nadawało się do zamieszkania. Terraformer mógł taka planetę potem przesunąć na odpowiednią pozycje, manipulować nachyleniem osi, itd. Końcową fazą było zaszczepienie życia dzięki technologii podobnej do Dakara Device. Za pstryknięciem przełącznika budowano cały, gotowy ekosystem. Potencjalnie można by to zrobić faktycznie "jak za pomocą magicznej różdżki" jednak stabilność i naturalność ekosystemu wymagała, aby w przyśpieszonym tempie przeprowadzono ewolucje form życia na powierzchni (dylatacja czasu?). Budowa planety razem z implementacją ekosystemu trwałaby około tygodnia. Siódmego oczywiście mieli labę
Winchell Chung
#91
Napisano 05.04.2008 - |14:40|
zastanawia mnie jak w ogóle na nich wpadniemy, sami przyjdą czy my do nich pójdziemy. Myśle że narobią nam niezłego bałaganu i będziemy mieć "pegazowych ori". myślę że daniel znajdzie jakaś wzmiankę w bazie danych o planecie i tam pójdą. może to nawet być zakończenie atlantisa, nowi wygrają a my polecimy do avalonu z atlantis i będziemy sie bronic i mamy SGU.
A co do pomysłu na dalsze losy atlantis. to myślę że po pokonaniu Michaela będzie wątek z Weir i i ostatecznie zakończymy z nią przygodę, może nawet dostaniemy nowy statek, a może i całą flote no i oczywiście kilka ZPM bo ten wątek jest już nudny. wszystko będzie sie wydawało spokojne ale podczas badan daniela znajdziemy jakąś wzmiankę w notatkach Janusa o jakiejś rasie i pójdziemy do niej. okaże się że są oni jak achenowie dają o co poprosimy, ale tylko do czasu bo po pewnym czasie zaczną żądać od nas wielu różnych przysług których nie chcemy robić i postanowimy z nimi sie rozstać ale oni przewidzą nasz ruch i poleca całą flota do atlantis i będą nas chcieli zniszczyć, my tymczasem zbierzemy ZPM z apolla Dedala i innych. mckay wymyśli jak zrobić żeby włączyć i maskowanie i tarcze. włączymy i polecimy w inne miejsce w galaktyce, ale sie okaże że oni potrafią nas namierzyć, ale ich hipernaped nie jest aż tak szybki jak atlantisowy. po kilku próbach postanowimy polecieć na ziemi gdyż tylko poza pegazem nam nic nie zrobią. uważam ze ten pomysł jest głupi.
#92
Napisano 05.04.2008 - |16:05|
???A co do pomysłu na dalsze losy atlantis. (...) uważam ze ten pomysł jest głupi.
Wybacz, ale nie rozumiem cię zupełnie.
Winchell Chung
#93
Napisano 05.04.2008 - |16:19|
a tak w ogóle to powinno być więcej odcinków w których przeszukują atlantis bo to trochę głupie badać galaktykę niewiedząc co jest obok w budynku. może znajda pokój ZPM-owy, albo jakieś tajne badania nad wraithami, nowe bronie. Może syntezator jedzenia, bo jakoś nie wyobrażam sobie żeby prowadzili ekologiczna uprawę i hodowle bydła.
Użytkownik adik182 edytował ten post 05.04.2008 - |16:24|
#94
Napisano 05.04.2008 - |16:52|
Człowieku nie wywołuj demonów trzeciego sezonu. Mało wtedy znajdowali zabawek na Atlantis. Niech ten wątek zostanie zamknięty- cztery lata wystarczą na przeczesanie całego miasta. Jeżeli mają znaleźć cos nowego to właśnie na nowych planetach. Liczę też na naprawdę ciekawych obcych. Oby tylko nie byli to właśnie jacyś wyciągnięci z przed wieków wrogowie Pradawnych. Skoro odcinek będzie dotyczył eksperymentów Janusa, to może połaszą się scenarzyści na swoista StarGetową wojnę tempolarną.
O właśnie zastanawiałem sie jak dać nagle niesłychanego kopa technologicznego Genii. Rozwiązanie właśnie sie znalazło. Może to nie obcy tylko Genii za kilka lat, spotykają przodków i mówią jak to Taurii zawładnęli ich galaktyką .
Sakramentos:
Skoro zastanawiasz się jak miałaby technosfera wyglądać:
Jak sfera, czyli kulka.
Po kolei wzoruję się na TARDIS (Doctor Who). Pradawni mieli by kulę będącą jednoosobowym statkiem ze wszystkimi dostępnymi bajerami. Czyli te 1000 w 1.
Pradawny byłby nierozerwalnie połączony z kulą, byłby on ciągle w jej wnętrzu.
Oczywiście sama kula znajdowałaby sie ukryta w innym wymiarze (Patrz urządzenie Merlina). Zatem pradawny spaceruje sobie jak każdy normalny człowiek, ale na zawołanie (jakiś wszczep) ma całą technologię sfery. Tak to ja sobie wyobrażam rasę super-tech. Stanowią jedność ze swoją technologią.
Użytkownik baloo edytował ten post 05.04.2008 - |16:53|
#95
Napisano 05.04.2008 - |17:27|
W sumie jak teraz patrzę na koncept Pradawnych, który nam się tutaj wyłania, to technosfera nie jest takim złym pomysłem.
Winchell Chung
#96
Napisano 06.04.2008 - |01:17|
De javu? Ori, goauld (na początku sg-1) i reszta ferajny. To juz jest nudne. Ja chcę walk jak z battlestara. Okręty, mysliwce setki zołnierzy po obu stronach... To ma być wojna..a nie tańczenie czy cackanie się. wrrrr
#97
Napisano 06.04.2008 - |08:17|
#98
Napisano 06.04.2008 - |10:52|
Kurcze...Znowu hiper potężny i zaawansowany/niezniszczalny wróg. znowu będzie na początku się wydawało że jest super hiper i pierdnieciem zmiecie atlantis z tej sfery istnienia. I co? oczywiście dzieki geniuszowi ludzkiemu, jego sprytowi i szczęsciu coś znajdziemy albo zrobimy i nowy wróg jak zwykle podwinie ogon pod siebie albo zostanie anichilowany
De javu? Ori, goauld (na początku sg-1) i reszta ferajny. To juz jest nudne. Ja chcę walk jak z battlestara. Okręty, mysliwce setki zołnierzy po obu stronach... To ma być wojna..a nie tańczenie czy cackanie się. wrrrr
No to raczej się to nie stanie. BSG jest zupełnie innym typem Sf. A SG-1, hm.... taki był pomysł. Nie wygrywamy ze wszystkimi (nie pokonaliśmy replikatorów w ich czystej postaci w naszej galaktyce - polecieli gdzieś sobie). A przynajmniej nie jest to w krótkim czasie
Jest to na zasadzie partyzantki. Walki podjazdowej.
Z replikatorami nie było wcale łatwo i nie jest. Z Wraith też nie wygraliśmy (jeszcze). A co do końcówki Ori to niestety była robiona na szybko bo musiało mieć to ręce i nogi i się jakoś skończyć.
Co do Goauldów oni praktycznie sami siebie wyniszczyli. Przez swoją pazerność, i walki wewnętrzne. Ludzie byli tylko drobnym katalizatorem tego co się stało z wężykami. Sami sobie zgotowali ten los. Zostawiając Taurii w spokoju i wierząc w swoją technologię.
Pozdrawiam
SG: Goauld: Jaffa Cree !!!
SG: Asgard: Greeting
Startrek: Borg: Low you shields, Prepare to assimilate
#99
Napisano 06.04.2008 - |21:23|
#100
Napisano 08.04.2008 - |15:57|

Codziennie budzę się przystojniejszy, ale dziś to już chyba przesadziłem...
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








