Skocz do zawartości

Zdjęcie

Nasze wspólne opowiadanie 2


  • Zamknięty Temat jest zamknięty
111 odpowiedzi w tym temacie

#81 harcerzyk123

harcerzyk123

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 129 postów
  • MiastoWhitestock

Napisano 11.08.2004 - |13:03|

- Macie... - W tym momencie Indu strzelił sójkę w bok Thora - Mamy problem. Replikatory zdobyły nasze dwa statki klasy "mózgotrzep" i wykorzystali dane z ich komputerów pokładowych w celu ustalenia położenia Ziemi. Lecą tutaj i chyba chcą zniszczyć tę planetę. Ale to nie jest najważniejszy problem. Koordynaty trzymane w pamięci komputerów są delikatnie zmienione i statki powinny się pojawić wewnątrz waszego Słońca.
W tym momencie odezwał się nieznany asgardczyk:
- Ale chcielibyśmy odzyskać te statki gdyż na nich znajdują się bardzo ważne dla nas instalacje.
Dokończył Thor:
- Więc mielibyśmy taką małą prośbę - Thor kręcił jak tylko mógł - Moglibyście odzyskać te statki dla nas? Bylibyśmy wdzięczni.
W tym momencie cała trójka asgardczyków zrobiła oczka jak małe szczeniątka i błysnęła wspaniałym uśmiechem.
- W przeszłości wasza broń i taktyka była skuteczna, więc może teraz byście mogli... Co? - Zapytali zgodnym chórem.

W międzyczasie w USA gdzieś wewnątrz góry Cheyene.
- Carter czy będziemy musieli stosować aż TAK drastyczne środki? - Spytał O'Niell.
- Niestety panie pułkowniku, to chyba konieczność. - Stwierdziła Sam.
- Ale Carter czegoś takiego nie zrobiłbym nawet najgorszemu wrogowi. - Zagadał Jack.
- Ale to jest jedyny sposób, aby odzyskać wrota. Czy też może woli pan powiedzieć generałowi, że nie możemy odzyskać wrót. - Sam nie dawała za wygraną.
- A konwencja genewska czy tam każda inna. - Jack nie dawał za wygraną.
- Chce pan te wrota z powrotem u nas czy nie? - Sam sięgnęła po ostateczny argument.
- To jedyna metoda panie pułkowniku.
- Dobra Carter masz zielone światło, ale i tak sądzę, że to cios zdecydowanie poniżej pasa.
  • 0
"Ambassador Kosh has been a busy boy today."
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"

#82 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 12.08.2004 - |16:27|

Po kilku perypetiach nasi wspaniali przyjaciele wrócili od Lorda Wiadernego i innych "stworzeń" (IMHO na maxa idiotyczny wątek, ten crossover ze ST również, jak też z super-herosami). Wszystko potoczyło by się swoją zwykłą drogą, lecz..

Pułkownik Promethe wyjął z kieszeni swojego SonyEricssona P950. Kilkoma wprawnymi uderzeniami rysikiem w ekran wybrał numer do majora Grincha.
- Cześć Grinch, Promethe z tej strony.
- Cześć, jak leci?
- Wiesz, całkiem nieźle, skombinowaliśmy sobie własne wrota, mamy własne SGC, do tego mamy już kilka niezłych zespołów...
- Ile dokładnie?
- Wiesz, są trzy... Ale cztery mają być. To pomyślałem, że może byś wziął udział?
- No, może być.

Parę telefonów później skład drużyny był gotowy. Szefem został pułkownik Promethe, zastępcą major Grinch, natomiast resztę drużyny tworzył porucznik Ujemny. Przy okazji, dzięki zintegrowanemu w P950 transmiterowi dalekiego zasięgu, do drużyny dołączył całkiem sympatyczny Orlin (przez jedno L), który postanowił zostać następcą MacGyvera (nie mylić z O'Neillem).

Gdy reszta drużyn GW usłyszała o problemach Asgardczyków, natychmiast zaczęła symulować groźnego kaca. Thor nie dał się nabrać.
- Albo mi zaraz przestaniecie tu marudzić, albo GW-4 zaraz przemianujemy na GW-1. A reszta do cywila!
To momentalnie na dobre otrzeźwiło Polaczków (dobrze pamiętali, że Thor dzięki małym, zielonym papierkom i swojemu stopniu Komandora Floty potrafi wiele). Wszystkie drużyny zostały momentalnie wyposażone w najnowsze modele wielostrzałowych Zatów. Kilku osobom (żeby ładnie było) ogolono głowy i strzelono znaczki węża na czole (nacięcie na brzuchu narysowano niezmazywalnym flamastrem), dodatkowo rzucono łyżeczką i nadano im usłyszane imiona.
Wszystko szło dobrze, więc pułkownik Promethe postanowił dokonać próbnego użycia DHD. Wybrał adres. Wrota otworzyły się. W ciągu kilku sekund wszystkie pięć drużyn przeskoczyło przez wrota i znalazło się po drugiej stronie...


Tymczasem Carter, Daniel, Jack i Teal'c szykowali sobie z folii aluminiowej, kawałków drutów, srebrnej farby w sprayu i grubego kartonu ubiór mający mniej-więcej przypominać ubranka Jaffa. Pierwszy postanowił przymierzyć Teal'c, jako, że w takim wdzianku wyglądał zazwyczaj normalnie...
- I jak wyglądam Kernelu O'Neill?
- Wiesz, byłoby całkiem spox, gdyby strój tak się nie błyszczaj jak sreberko z czekoladki. No i mogłby nie trzeszczeć jak w nim idziesz. Do tego przyda się jeszcze, żeby nie odpadał...

Po kilku godzinach wytężonej pracy, SG-1 skombinowało w bliżej nieokreślony sposób ubiór idealnie podobny do zbroi Jaffa.
Już miano przygotować się do wymarszu, gdy Daniela Jacksona olśniło...
- Jaffa Kree! Po cholerę ich atakować! Zaoferujmy wszystkim Polakom wjazd bezwizowy do USA, inwestycje w Polsce, dopływ nowych technologii, a polskiemu SGC przeniesienie i naturalizację wszystkich zespołów GW do CMC.
- Indeed - odparł Teal'c.
- Daniel, chyba nie myślisz serio? - rzekli zgodnym chórem pozostali członkowie SG-1 i Hammond.
- Całkiem serio - straty w budżecie będą niewielkie, a zyskamy olbrzymią grupę wyspecjalizowanych, ekhem, specjalistów.
- Zgoda, zadzwonię do prezydenta... - rzekł Hammond

__ Po kilku minutach __
- Prezydent się zgodził. Wysyłamy do Polski SG-1 oraz grupkę specjalistów mówiących po polsku i angielsku. Będziemy prowadzić negocjacje - wesoło doniósł Hammond

Gdy zespół negocjacyjny dotarł do polskiego dowództwa Gwiezdnych Wrót, okazało się, że wszystkie jednostki GW są na misji. Jednak dzięki silnym zabezpieczniom (oraz bandzie Asgardczyków stojących na warcie), nikt nie uległ sugestiom O'Neilla, który jak zwykle chciał przywalić w bazę z [cytat] wszystkiego co mamy [/cytat]. Gdy zespoły GW po zwycięstwie nad Replikatorami powróciły na Ziemię, rozpoczęły negocjacje...

Ogólnikiem rzecz biorąc, Polacy przystali na propozycje Amerykanów i nie ponieśli żadnych konsekwencji. Wrota i technologie opracowane przez Polaków zostały przetransportowane do USA. Wszystkie zespoły GW zostały przyjęte do SGC, a ich członkowie zostali naturalizowani (czytaj - nadano im obywatelstwo amerykańskie) i podpisali kontrakt na sowite pensje. Niby-Jaffa, ku swemu zdumieniu i jednoczesnej uldze na szczęscie nie zostali wzięci za Jaffa i przywrócono im normalny wygląd. Wynegocjowano jeszcze jeden punkt - od teraz w ważniejszych misjach GW-4 i GW-1 stało się równoważne SG-1, co oznaczało, że wszystkie trzy doborowe zespoły rozpoczęły aktywną pracę rekonesansową, wojskową i badawczą. Właśnie trwała odprawa dla Trinity (jak ochrzczono nową gromadę zespołów), gdy nagle otrzymano zawiadomienie pd Tok'Ra ...

To be continued...

Użytkownik Promethe edytował ten post 14.08.2004 - |12:39|

  • 0
Dołączona grafika

#83 harcerzyk123

harcerzyk123

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 129 postów
  • MiastoWhitestock

Napisano 13.08.2004 - |10:44|

W tym omencie Pradawny się ocknął z głośnym krzykiem. Thomass śpiący dwa łóżka obok zakrzyknął:
- Spokój w burdelu, przwrócił się na drugi bok i znowu zasnął.
Pradawny (czul się już lepiej) zszedł do żarłodajni (czyt. stołówki) aby zjeść coś pokrzepiającego. Spotkał tam Esę.
- Hej Esa wassup?
- O cześć Pradawny, wreszcie wstałeś. Jak się czujesz? - Spytała esa.
- Wiesz miałem jakiś koszmar, śniło mi się, że te amerykańce spod tej góry skąd bucheliśmy wrota znaturalizowali nas. Wiesz dali zielone karty i zabrali nam wrota i wogóle był syf. - Opowiadał Pradawny
- Nie martw się. Nie oddamy tym alkocholikom wrót tak łatwo. - Twardo powiedziała Esa
- Uff... Jednak to był tylko zły sen. - Uspokoił się Pradawny
- Ale mamy inny problem. Asgardczycy ostrzegli nas o zbliżających się do Ziemi dwóch statkach asgardu opanowanych przez te @#*^#%&# robale. Prosili nas abyśmy je odzyskali. - Opowiedział ostatnie wydarzenia Esa.
- Kurde to mamy problem. - Stwierdził Pradawny.
- Luzik, stwierdziła esa, już się tym zajęliśmy kiedy spałeś. Ci asgardczycy nie potrafią strzelać. Po trzy robale na statek i to na dodatek przyssane do aparatury bimbrowniczej zainstalowanej na pokładach tych cholernych statków. Szast prast i było po robocie. A te szare buce chciały po prostu odzyskać maszynki do pędzenia bimbru. No po prostu nerwica może człowieka strzelić.
- A żeby te szare nieroby piorun strzelił. - Lekko się zdenerwował Pradawny.
- Ale...
Esa nie zdążyła dokończyć, rozbrzmiała syrena alarmowa i z glośników odezwal się głos.
- We've got the incoming wormhole... Kurde nie ta nacja. Ekhem, ekhem... Mamy nadchodzący korytarz.
Esa i Pradawny wpadli pędem do pomieszczenia wrót.
- Ki diabel ku nam idzie? - Zakrzyknął Pradawny.
- Odbieram sygnał identyfikacyjny To'kra - odpowiedział tajemniczy głos ze sterowni.
- Otwieraj tę firankę.. kurde przesłonę.
W tym omencie przez z hotyzontu zdarzeń wyszła ponętnie wyglądająca istotka.
- Miło mi, jestem Freya. Jak widzę zaszły pewne zmiany na szczeblu dowodzenia operacją.
- Cóż, to nie zmienia faktu, że mam dla was wieści. I nie są one zbyt wesołe.

Użytkownik harcerzyk123 edytował ten post 13.08.2004 - |16:59|

  • 0
"Ambassador Kosh has been a busy boy today."
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"

#84 Ogotai

Ogotai

    Plutonowy

  • VIP
  • 456 postów

Napisano 13.08.2004 - |11:08|

Po chwili Freya siedziała w swojej kusej skórzanej sukience, z założoną nogą na nogę. Wokół niej obskakiwała męska część DGW. Freya spoglądała swoim ponętnym wzrokiem po poszczególnych członkach GW. I byliby się tak na nią gapili non-stop, gdyby nie wtargnięcie żeńskiej części. Pierwsza wpadła w furię Esa i z okrzykiem: "wam facetom tylko kudłate myśli w głowach!" zniszczyła całą atmosferę.
- No więc droga Freyo - zaczął Thomass - z jaką niecierpiącą zwłoki sprawą przybyłaś do nas? Wiesz, że możesz liczyć na nas.
Freya uśmiechnęła się i puściła oko do Thomassa. Słychać było zgrzytanie zębów za jego plecami, ktoś znacząco kaszlnął. I na tym skończyła się rozmowa Thomassa z Freyą - kilka par rąk odciągneło go jak najdalej. Rozmową zajął się Ogotai.
- Jak możemy ci pomóc? - zapytał rzeczowo.
- Baal dowiedział się, że zaszły zmiany w SGC... teraz jak widzę DGW - Freya wyciągneła paczkę LMów i bez pytania zapaliła - Uważa, że jest to okazja by skończyć raz na zawsze z Tau'ri. Myśli, że teraz pójdzie łatwo...
- Cooo?! - ryknął ktoś
- Że jak?! - ktoś inny dodał
- Panowie i panie! - krzyknął Pradawny - Nie będzie nami pomiatał taki śmieć! Na koń... Eee, to jest wszyscy po broń i atakujemy go! Wybierać adres planety Baala!
Jak powiedział tak zrobili. W 30s. przed wrotami stały wszystkie drużyny uzbrojone po zęby. Wrota zostały aktywowane. W tym momencie kilku osobom przemknęło przez myśl, że to troche tak głupio atakować Baala bez przygotowania. Ale napierający tłum, pociągnął ich w korytarz. A po drugiej stronie...
  • 0

#85 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 13.08.2004 - |14:48|

...a po drugiej stronie zamiast planety Baala, nasi kochani wojownicy Tau'ri ujrzeli... ciemność.
- Może by ktoś poszukał włącznika światła? - zagaiła Esa
Pospolite ruszenie Ziemskie chwilę później zostało oślepione światłem tysiąca dwustu-watowych żarówek O!Sram. Polacy ujrzeli... gigantyczną, stojącą w miejscu imprezkę. Wśród tłumów można było rozróżnić Furlingów, Noxów, Asgardczyków i Pradawnych. Widać też było paru(set) Tok'Ra. Na widok Tau'ri wszyscy wstali z miejsc i głośno krzyknęli:
- Nieeespodziaaaankaaaa!!!!
Wszystkie cztery drużyny GW stały jak osłupiałe. Pierwszy język odzyskał pułkownik Promethe (po uprzednim walnięciu go w plecy przez Orlina i Grincha)
- Może mi ktoś wyjaśni do jasnej cholery co tu się dzieje?! - ryknął Promethe
- Już zapomnieliście? - odparła Freya - Przecież dzisiaj premiera nowego odcinka SG-1 i Atlantis
- No i wasza rocznica wstąpienia do Traktatu Czterech (no, teraz pięciu) Ras - dorzucił Thor

Do naszych herosów podeszło kilka miłych nosicielek Tok'Ra. Skąpo ubrane, trzymały w rękach kieliszki z szampanem...

To be continued...

Użytkownik Promethe edytował ten post 14.08.2004 - |12:39|

  • 0
Dołączona grafika

#86 harcerzyk123

harcerzyk123

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 129 postów
  • MiastoWhitestock

Napisano 13.08.2004 - |17:38|

W międzyczasie problem z przenosinami głównej kwatery DGW był prawie na rozwiązaniu. Na ścianie wschodniej został znaleziony poligon opuszczony poligon wojskowy z systemami bunkrów, w których to mogło się rozlokować DGW.
Bunkry były posowieckie a poligon znajdował się w lasach otaczających miasto Białystok. Co prawda były problemy z zasilaniem w prąd, elektrownia tam nie sięgała a wojska radzieckie zabrały ze sobą generatory. Esa ruszyła jednak konceptem i po tygodniu pracy personelu technicznego baza posiadała własne zasilanie oparte na reaktorach nakłada. Teraz należało jedynie przetransportować wrota i urządzenia sterujące bez wzbudzania podejrzeń rodziców Thomassa i drogówki województwa podlaskiego.
Akcja relokacji została dokonana pod nieobecność rodziców Thomassa, którzy udali się do sklepu po zakupy (Thomass ich tam wysłał po jogurt i serek tak dla niepoznaki). Wrota i cała sterownia zostały załadowane na dwa TIR-y na białoruskich rejestracjach (znajomi spod Białego skołowali je od ruskiej mafii za dwa kartony browaru). Transport był obstawiany przez dwa samochody z panami ubranymi w stroje sportowe i szykującymi się chyba do meczu w bejsbola. Cała podróż minęła spokojnie i bez zbędnych komplikacji.
Po przybyciu do nowej kwatery głównej Dowództwa Gwiezdnych Wrót sprzęt został rozładowany szybko i sprawnie, gdy świat spowity był poranną, gęstą mgłą. Akcja odbyła się tak szybko, że gospodarze niedalekich domów nawet nie zwrócili uwagi na pojazdy, które wjechały na teren poligonu i z niego wyjechały. Nowe miejsce było zabezpieczone.
Po zainstalowaniu wszystkich urządzeń i sprawdzeniu systemów naczelny technik bazy – harcerzyk123 stwierdził:
- I gites. Wszystko gra i śpiewa. Teraz tylko czekamy na powrót ekipy z planety Baala. Nawet się nie połapią, że zmieniliśmy kwatery. Teraz powinno być wygodniej, w końcu mamy więcej pomieszczeń i zbrojownię z prawdziwego zdarzenia.
W międzyczasie...
  • 0
"Ambassador Kosh has been a busy boy today."
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"

#87 Ogotai

Ogotai

    Plutonowy

  • VIP
  • 456 postów

Napisano 13.08.2004 - |18:02|

W międzyczasie impreza na planecia Baala trwała na całego. Słychać było radosne śmiechy, nosicielki Tok'Ra siedziały członkom GW na kolanach a alkohol lał się strumieniami. Przez pomieszczenie przebiegł Indu - gonił go Thor (tak,tak teraz było jasne czemu trzymali się za ręce). Jednym słowem - rozpusta i orgia. Nagle...
- I am Baal - pojawił się na środku sali hologram. Lekko pijany Pradawny powstał i oznajmił:
- Mówszsz po polsssku allbo ne gadam z toooobą - i upadł na krzesło nieprzytomny. Baal pomajstrował przy urządzeniu przy rękawie.
- Ja być Baal - oznajmił - A wy być GW.
- O! - mruknął Ogotai odrywając się od Frei - Nawet już wiesz o tym, że zmieniliśmy nazwę...
- Głupiś! - odezwał się Thomass - Przecież to translator automatycznie zamienia wyrazy angielskie na polskie. I to zgodnie z ustawą o języku polskim...
- Taaa, w dodatku zamienia wyraz po wyrazie - dodał Grinch
- Dobra, stary. Ale się streszczaj bo mamy imprezę - oznajmił Ogotai. Baal przekrzywił głowę.
- Ja przybyć żeby się z wami zabawić. Ja mieć alkohol i muzyka. - powiedział uśmiechając się przyjaźnie.
- Aaa, to co innego! Zapraszamy!
I zabawa ruszyła.
  • 0

#88 harcerzyk123

harcerzyk123

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 129 postów
  • MiastoWhitestock

Napisano 13.08.2004 - |19:13|

Na balangową planetę wkroczył Baal ze swoimi przydupasami (czytaj Jaffa), którzy przynieśli duuuużo beczek z jakimś tajemniczym płynami jakiś dziwaczny sprzęt grający.
- No to bawmy się na całego, stwierdził Baal.
W tym momencie kilku Jaffa chwyciło za instrumenty i zaczęło grać jakąś dziwną melodie, ni to hinduskie ni to koreańskie, jednak się spodobała i wszyscy zaczęli tańczyć. Wino lało się strumieniami i impreza zaczęła się rozkręcać na całego w stylu rosyjskim (czytaj około 90% gości leżało twarzami do gleby niezdolni do wykonania żadnego ruchu). Wtedy Baal stwierdził zdrowo dziwacznym głosem:
- Impesza jeszt ssszuper. Ale fiesie mam salkiem nisłego pomysła. Mosze py pare pań satańszyło kankana?
Goście odniesli się do tego z entuzjazmem. Co trzeźwiejsze przedstawicielki To'kra i Pradawnych wzięły się za taniec.

W międzyczasie w DGW.
- Kurde coś długo naszych nie ma - stwierdził ten prosty fakt harcerzyk123 - Może coś im się stało i potrzebują pomocy?
- Hej, kto żywy za bagnety! - Zakrzyknął harcerzyk123 w zapale - Idziemy im na odciecz.
Na to jeden z techników stwierdził:
- A z czym do ludzi. Reszta zabrała cała broń, jaką mięliśmy. Mamy tylko noże do masła.
- Kurcze jesteśmy technikami, coś wymyślimy. - Nie dawał za wygraną harcerz.
Jak postanowili tak zrobili. Z paru kondensatorów, diod, płytek drukowanych i jednego reaktora nakłada zrobili coś na kształt tasera tylko znacznie silniejszego. Produkt chwili miał jedną wadę był tak wielki i skomplikowany, że do obsługi potrzebował 4 osób (nosiciela, strzelca, ładowniczego i amunicyjnego).
- Dobra, przełazimy przez wrota, rozwalamy kilku Jaffa i bierzemy ich broń. Później się zobaczy. - skwitował przygotowania harcerz i ruszyli.

Tymczasem na balangowej planecie.
Na wrotach zapaliły się szewrony i otworzył się korytarz podprzestrzenny. Z niego wyłoniło się 4 facetów w mundurach techników DGW z jakimś żelastwem na plecach. Kiedy zobaczyli Baala i powaloną całą załogę DGW i stojących nad nimi Jaffa zakrzyknęli.
- KRWIIIIIII i ZEMSTY
Broń wypaliła i przez Baala przetoczył się potężny ładunek elektryczny, który powalił go na kolana.
- Przeciwpancernym ładuj - krzyknął harcerzyk123 - Kurde to nie ten film, przeładować.
W tym momencie jeden z trzeźwiejszych asgardczyków podniósł się krzycząc:
- STÓJ!!! To nasi, przynajmniej na razie, dodał niechętnie.
Atak został powstrzymany po krótkich, bełkotliwych wyjaśnieniach.
- To tak to wygląda, wy tu chlejecie a my się martwimy tam na Ziemi- zakrzyknął jeden z techników.
- No tak to jakoś wyszło - stwierdził Thor - ale skoro wszyscy są i nieporozumienie zostało wyjaśnione to wracajmy do imprezy.
Jak powiedzieli tak zrobili. Żelastwo wylądowało na glebie i impreza ruszyła pełną parą.

Użytkownik harcerzyk123 edytował ten post 13.08.2004 - |19:17|

  • 0
"Ambassador Kosh has been a busy boy today."
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"

#89 Obi

Obi

    Moderator

  • Moderator
  • 3 264 postów
  • MiastoWawa

Napisano 13.08.2004 - |19:19|

Tymczasem gdzieś tam w pobliżu trzeciej planety .
-Holender , oni znowu się bawią . I jak zwykle zostałem pominięty - miotał się zirytowany Obi . – nie dość że nie można się doprosić piątego zespołu i obsadzenia tego złomu , to jeszcze zapraszają na imprezie Baala .
-Trzeba będzie się zemścić za to okrutnie . Tak już wiem co zrobię - na twarzy Obiego pojawił się uśmiech , który mógłby wywołać dreszcze u innych - tak, zrobię to jak tylko uporam się z tym doposażeniem statku. .
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#90 Ogotai

Ogotai

    Plutonowy

  • VIP
  • 456 postów

Napisano 13.08.2004 - |19:39|

Tymczasem Esa ujrzała, że po raz drugi wszyscy się schlali jak świnie.
- Thomass? - zapytała niepewnie podnosząc czyjąś głowę
- Loki???! - Loki coś wybełkotał i usnął
- Pradawny??! Tego już za wiele!! - zrzuciła leżącą obok Tok'rankę i zaczęła potrząsać Pradawnym. Nic to nie dało, więc Esa stanęła na środku sali i zaczęła się wydzierać:
- Jesteście: a. pijacy, b. alkoholicy oraz c. erotomani!!
Już miała naubliżać o tą erotomanię, gdy nagle jej wzrok spoczął na przystojnym Jaffa. Puścił do niej oko, więc się uśmiechnęła i podążyła za nim. "Raz się żyje!" pomyślała i zniknęła gdzieś.
-----
Tymczasem na orbicie.
- Mój panie - pokłonił się przed postacią stojącą w mroku Jaffa - Jesteśmy gotowi.
- Bardzo dobrze,haha - ten śmiech mógłby zmrozić krew w żyłach każdego - Hahahahaha! Teraz im pokażemy, poznają co znaczy mój gniew, gniew...
W tym momencie wyciągnął głowę z cienia (najazd kamery).
- ...poznają co to gniew OBIEGO!

Użytkownik Ogotai edytował ten post 13.08.2004 - |21:31|

  • 0

#91 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 13.08.2004 - |20:53|

Po imprezce, oglądnięciu nowych odcinków Gwiezdnych Wrót i dopiciu kolejnych beczek napojów (nie zawsze) alkoholowych wszyscy zapadli w coś jakby letarg...
Pierwszy obudził się Thor. Mocnym ruchem zrzucił z siebie jakąś rozgrzaną Pradawną. Czując ból głowy skoczył do kibelka... Chwilę zanim włożył głowę do kibelka, zdalny system spuszczania wody załączył się. Niebieska kostka zrobiła swoje. Z muszli klozetowej ozwał się głos "Ołtgołing wormhołl" i głowa Thora (razem z Thorem) zniknęła w tunelu. Klapa momentalnie zamknęła się. Sygnały ustawiły się na dziwne ODG (Otwieracz Drzwi Garażowych)...
W międzyczasie budziły się kolejne osoby. Orlin ledwie żywy podczołgał się do Promethe.
- Brachu, masz jeszcze działającego tego swojego SE950? - zagaił Orlin
- Wiesz, znajdzie się, moment - tu Promethe chwile pogrzebał w kieszeni
- Dzięki - odparł Orlin - Masz gdzieś pod ręką toster?
- Też się znajdzie. Pewnie w kuchni. Kuchnia prosto, w lewo i dalej prosto...
- Świetnie

Orlin wybył do kuchni coś konstruować, a Promethe zapadł w letarg. Obudził się gdy potrząsł nim Orlin.
- Masz tutaj, nieźle go podbajerzyłem, bo potrzebowałem trochę policzyć. Teraz działa na przenośny reaktor Naquadah, ma małe Gwiezdne Wrota, wyświetlacz jest holograficzny, obsługa głosowa, no i mnóstwo bajerów :)
- Gr8t! - rzucił Promethe

Pomyślał jednak, że skoro wszystkie drużyny mają pięciu zawodników, to zdobędzie kogoś jako piątego. Wyciągnął swego wybajerzonego smartphone. Po chwili grzebania wybrał numer na komórkę doktora Obiego. Uzyskał połączenie i powiedział...
- Cześć, potrzebuję piątego członka dla SG-4. Planujemy też SG-5, ale tam raczej zrzucimy jakichś trolli, coby nimi jak kamikazee atakować bazy Goa'uldów
Obi zaś odparł...

To be continued...

Użytkownik Promethe edytował ten post 13.08.2004 - |20:54|

  • 0
Dołączona grafika

#92 harcerzyk123

harcerzyk123

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 129 postów
  • MiastoWhitestock

Napisano 13.08.2004 - |22:04|

- Niestety zbyt późno na ratunek dla Was. - Odrzekł Obi - Wasz los został już przesądzony.
W tym momencie Obi przerwał połączenie. Zawołał do swoich lojalnych poddanych:
- Jaffa kree! Przygotować się do transportu na powierzchnię imprezowej planety. Lecz najpierw zrzućcie na powierzchnię gaz usypiający.
- Jak sobie życzysz mój panie. - Odpowiedział przyboczny Obiego, ukłonił się i ruszył wykonać rozkazy.
W tym czasie cała ekipa na balangowej planecie zaczęła odczuwać dziwną senność i upadła na ziemię.
W tym czasie lojalni żołnierze Obiego przystąpili do dzieła...

Po jakimś czasie wszyscy uczestnicy balangi zaczęli się budzić.
- Coś ty nam zrobił Obi!!! - odezwało się parę potwornie trzeźwych głosów.
- Wszyłem Wam wszystkim ESPERAL, ot co alkoholiki jedne, teraz nici z picia!!! Hahahahaha - zagrzmiał okrutny śmiech Obiego.
Wszyscy zamarli w niemym przerażeniu... Mieli wszyscy esperal!!!
  • 0
"Ambassador Kosh has been a busy boy today."
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"

#93 Ogotai

Ogotai

    Plutonowy

  • VIP
  • 456 postów

Napisano 13.08.2004 - |22:11|

...ale czy wszyscy? Ogotai na chwilę przed atakiem Obiego zniknął z Freyą. Teraz wrócił i zobaczył co się dzieje.
- Kto to zrobił? - zapytał groźnie
Kilka palców pokazało na niebo. Baal był bardziej wymowny.
- To był Obi - stęknął.

Tymczasem na orbicie Obi ze swoimi zbirami świętował swój triumf. Popijali "Gwiezdnego Gardłogrzmota", gdy nagle nadszedł przekaz. To był Ogotai.
- Obi, wygrałeś - powiedział zrezygnowany - Jesteś przyjęty do jednej z drużyn... Chyba SG-4 jest wolna... Tylko na litość boską, cofnij to co zrobiłeś, to nieludzkie!
Obi zaśmiał się szyderczo. Już miał coś odpowiedzieć gdy nagle jego okrętem flagowym (klasy Star Destroyer) wstrząsnął wybuch.
- Co jest?! - ryknął
- Mój panie, zostaliśmy zaatakowani!
- Przez kogo?!
- Przez...
  • 0

#94 reyden

reyden

    Plutonowy

  • Email
  • 410 postów
  • MiastoUSS Excalibur (Gliwice)

Napisano 13.08.2004 - |23:44|

… przez ogromny statek w kształcie kuli .

Który zaczął nadawać komunikat

JESTEŚMY BORG

OPUSCIE OSŁONY I PODDAJDZIE SWOJE STATKI

DODAMY WASZE CECHY DO NASZYCH

WASZA KULTURA ZOSTANIE ZAADAPTOWANA BY SŁUŻYĆ NAM

WASZE OBECNE ŻYCIE DOBIEGŁO KOŃCA

OPÓR JEST DAREMNY


Po chwili statkiem imperium szarpnęło , kiedy ten został pochwycony potężnym promieniem trakcyjnym ;

a na mostku w zielonych błyskach zmaterializowało się 40 obcych żołnierzy .

Generał Obi próbował cos powiedzieć, ale w tym momencie w jego szyję wbiły mu się dwa cieniutkie pręty ; po chwili jego świadomość znikła , zastąpiona przez wspólny umysł Borg .

Tym czasem na planecie ...

Użytkownik reyden edytował ten post 13.08.2004 - |23:45|

  • 0

We are Rangers
We walk in the dark places no others will enter
We do not break way from combat
We stand on the bridge and no one may pass
We do not retreat whateaver the reason
We live for the One
We die for the One

#95 Promethe

Promethe

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 267 postów
  • Miasto.italy

Napisano 14.08.2004 - |12:00|

Promethe obudził się z olbrzymim bólem głowy...
- Jaafaaa kreeee!! Takiego kaca i delirium to ja w życiu nie miałem
Ale na szczęście zebrał nogi do kupy (w odpowiednim tego słowa znaczeniu) i podczołgał się do toalety. Tam na klopie siedział sobie Orlin.
- Orlin, Borgowie pochwycili Obiego. Pomóżmy mu! To w końcu nasz kosultant archeologiczny w SG-4
- Non problemo - odparł Orlin podcierając się - Rzuć tu jeszcze tego swojego P950. I przypomnij gdzie ta [beeep]a kuchnia.
- Prosto, w lewo, i dalej prosto, Orlin
- Dobra, dzięki

Mówiąc to Orlin na chwilkę wybył. Po kilku(nastu) minutach był z powrotem, razem z poprawionym kolejny raz P950. Tym razem dodał obsługę usługi Dzwonki i ikonki w sieci Stulecie GSM, 1024 głosową polifonię oraz zintegrowaną bombę elektromagnetyczną.
- Świetnie - rzekł Promethe - tylko jak podrzucimy to na statek Borgów?
- Nie ma problemu, zmieniłem polaryzcję pierścieni transportowych, tak aby była symilarna do usługi teleporterów.

Mówiąc to, Orlin wyjął z kieszeni mały złoty pierścionek. Podrzucił go do góry i powiedział

Login: Władca Pierścieni Orlin
Passło: Indeed.

Ukazał się napis "Login completed", a pierścień nieco rozszerzył się i upadł na podłogę. Orlin ustawił zapalnik w P950 na 30 sekund, włożył do pierścienia, zsynchronizował obrót planety i aktywował pierścienie transportowe. Z głośnym szumem P950 razem z pierścionkiem znikł.
- K*rwa mać! I jak ja teraz oddam ten [beeep] pierścien Sauronowi... - głośno zaklął Orlin

Na statku Borgów, zmaterializował się P950. Kilka członów zauważyło nieznane im wcześniej urządzenie. Na wyświetlaczu przesuwały się ostatnie cyfry...

3...
2...
1...
Ja jestem bomba!
BIP!
Dziękuję wszystkim konstruktorom tego modelu Sony Ericssona P950;
polskiemu Dowództwu Gwiezdnych Wrót;
a także przymierzu Pięciu Ras za możliwość zaistnienia w tym Wszechświecie.
Życzę miłego wyjścia z Unimatrycy wszystkim członom Borga i nie tylko.

Po tych ostatnich kilku słowach P950 zdetonował bombę elektromagnetyczną. Wszystkie człony, dzięki swym połączeniom w zbiorowej świadomości przekazały sygnał EM. Uniwersum StarTreka zostało starte z powierzchni wszechświata. Obi został uwolniony. Dzięki pomocy Orlina, Promethe i Esy wrócił na planetę Baala i przyłączył się do SG-4.

Tymczasem za siedmioma galaktykami zmaterialiował się ToiToi. Usłyszano basowy odgłos
Incoming wormhole. Woda automatycznie się spuściła. Niebieska kostka zrobiła swoje. ODG Thora otworzył przesłonę pisuaru. Głowa Thora wyskoczyła z muszli. Razem z nią zostało wyplute jego drobne ciałko. Thor chwytając się za głowę ryknął:
- Cholera jasna! Gdzie ja jestem!?
Tymczasem do ToiToia w którym przebywał Komandor Floty Asgardu Thor zbliżał się olbrzymi mothership Nowych Replikatorów...

To be continued...

Użytkownik Promethe edytował ten post 14.08.2004 - |12:05|

  • 0
Dołączona grafika

#96 Ogotai

Ogotai

    Plutonowy

  • VIP
  • 456 postów

Napisano 14.08.2004 - |12:14|

Numer Piąty spoglądał na planetę na której orbicie się znajdowali. Wiedział już, że tutaj znajdzie materiały potrzebne do stworzenia jeszcze większej ilości Lego-Sam. Uśmiech pojawił się na jego twarzy.

Równocześnie w Tymczasowym Ośrodku Dowodzenia Gwiezdnych Wrót W Przypadku Sytuacji Kryzysowej, SG-1 wraz z Hammondem przygotowywali się do ostatniej fazy mającej na celu likwidację DGW i odzyskanie władzy w galaktyce...
  • 0

#97 Obi

Obi

    Moderator

  • Moderator
  • 3 264 postów
  • MiastoWawa

Napisano 14.08.2004 - |15:00|

OFF TOPIC
Wszystkich piszących fan-fica prisi się o zapoznawanie sie z tym co działo się wcześniej .
Swoją prośbę motywują tym że niektórzy wprowadzają taki bałagan że aż starach . Było jasno napisane że Obi przejął w posiadanie dla DGW X-303 Prometheusz - a nie Star Destroyera . Po Drugie , postać Obiego jest co najwyżej półkownikemi w Siłach DGW (ew, Wojska Polskiego ) .
I najważniejsze :
Nie jestem Goa`uldem i niema z nim nic wspólnego :) .
Koniec komunikatu


Dołączona grafika
Dołączona grafika

#98 reyden

reyden

    Plutonowy

  • Email
  • 410 postów
  • MiastoUSS Excalibur (Gliwice)

Napisano 14.08.2004 - |15:22|

Na zasymilowanym X-303 , zmaterializował się P950. Kilka członów zauważyło nieznane im wcześniej urządzenie. Na wyświetlaczu przesuwały się ostatnie cyfry...

3...
2...

Gdy nagle jedna z dron wsuneła swoje pręty asymilacyjne w wyswieltacz urządzenia i po chwili zegar stanoł .

Po chwili dało się słyszeć głos Królowej Borg :

Gatunkek Ta'uri mysleli że nas przechytrzą , że tą małą bombką zdołąja spowodowac duże szkody ; ale ja ich ubiegłam .

4 z 14 - wysłac na ziemię sygnał o zniszczniu X-303 , a na niebie zasymulowac efekty expolzji bomby ; niech ci pod nami mysla że nam się udało

Kurs na sektor 001 , z informacjami zdobytymi od. pułkownika Obiego , bez problemu pokonamy obronę ziemii i zasymilujemy ich wszytkich .

Tym czasem na planecie , nieswiadome tego wszystkiego towarzystwo bawi się w najlepsze , niewiedząc że niby uratowany pułkownik Obi jest w rzeczywsitosci szpeigiem Królowej ( choć sam o tym nie wie ) ; i że ma się stać nowym Lokutusem ...
  • 0

We are Rangers
We walk in the dark places no others will enter
We do not break way from combat
We stand on the bridge and no one may pass
We do not retreat whateaver the reason
We live for the One
We die for the One

#99 Ogotai

Ogotai

    Plutonowy

  • VIP
  • 456 postów

Napisano 14.08.2004 - |16:37|

Na dole zabawa ruszyła na całego. Okazało się, że przy okazji Obi wiózł ze sobą poznanych Jaffa (a wszyscy myśleli, że jest on nosicielem :hyhy: ) Przy okazji wyjaśnił, że chciałby zmienić nazwę zdobycznego okrętu. Najlepiej na Star Destroyer.
- Dobrze mówi! - krzyknął ktoś z tłumu.
I tak przy aplauzie, wszyscy zaczęli pić (trunki bezalkoholowe bo niestety nie udało się ich odratować). Radość nie miała końca, aczkolwiek wisiało nad nimi kolejne zagrożenie (nie licząc Thora, który miał dokumentnie przesrane).

Użytkownik Ogotai edytował ten post 14.08.2004 - |16:55|

  • 0

#100 Obi

Obi

    Moderator

  • Moderator
  • 3 264 postów
  • MiastoWawa

Napisano 14.08.2004 - |16:57|

Kula Borga po kilku minutach lotu w kanale traswarp doleciała w pobliże ziemi . Gdy nagle na pokładzie królowej pojawiłsię Q .
- No tak , a ja was szukam od kilku ładnych godzin , a TY nie potrafisz nawet wybrać właściwej ziemi . Widzisz gdzieś tu pojazdy Federacji ? Bo ja nie . Wracamy do właściwego czasu i miejsca .
I po tych słowach najpierw zniknął Q , a potem cała kula Borg .

Ludzie są nieświadomi jakie niebezpieczeństwo ich omineło .
Dołączona grafika
Dołączona grafika




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych