Nasze wspólne opowiadanie 2
#81
Napisano 11.08.2004 - |13:03|
W tym momencie odezwał się nieznany asgardczyk:
- Ale chcielibyśmy odzyskać te statki gdyż na nich znajdują się bardzo ważne dla nas instalacje.
Dokończył Thor:
- Więc mielibyśmy taką małą prośbę - Thor kręcił jak tylko mógł - Moglibyście odzyskać te statki dla nas? Bylibyśmy wdzięczni.
W tym momencie cała trójka asgardczyków zrobiła oczka jak małe szczeniątka i błysnęła wspaniałym uśmiechem.
- W przeszłości wasza broń i taktyka była skuteczna, więc może teraz byście mogli... Co? - Zapytali zgodnym chórem.
W międzyczasie w USA gdzieś wewnątrz góry Cheyene.
- Carter czy będziemy musieli stosować aż TAK drastyczne środki? - Spytał O'Niell.
- Niestety panie pułkowniku, to chyba konieczność. - Stwierdziła Sam.
- Ale Carter czegoś takiego nie zrobiłbym nawet najgorszemu wrogowi. - Zagadał Jack.
- Ale to jest jedyny sposób, aby odzyskać wrota. Czy też może woli pan powiedzieć generałowi, że nie możemy odzyskać wrót. - Sam nie dawała za wygraną.
- A konwencja genewska czy tam każda inna. - Jack nie dawał za wygraną.
- Chce pan te wrota z powrotem u nas czy nie? - Sam sięgnęła po ostateczny argument.
- To jedyna metoda panie pułkowniku.
- Dobra Carter masz zielone światło, ale i tak sądzę, że to cios zdecydowanie poniżej pasa.
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"
#82
Napisano 12.08.2004 - |16:27|
Pułkownik Promethe wyjął z kieszeni swojego SonyEricssona P950. Kilkoma wprawnymi uderzeniami rysikiem w ekran wybrał numer do majora Grincha.
- Cześć Grinch, Promethe z tej strony.
- Cześć, jak leci?
- Wiesz, całkiem nieźle, skombinowaliśmy sobie własne wrota, mamy własne SGC, do tego mamy już kilka niezłych zespołów...
- Ile dokładnie?
- Wiesz, są trzy... Ale cztery mają być. To pomyślałem, że może byś wziął udział?
- No, może być.
Parę telefonów później skład drużyny był gotowy. Szefem został pułkownik Promethe, zastępcą major Grinch, natomiast resztę drużyny tworzył porucznik Ujemny. Przy okazji, dzięki zintegrowanemu w P950 transmiterowi dalekiego zasięgu, do drużyny dołączył całkiem sympatyczny Orlin (przez jedno L), który postanowił zostać następcą MacGyvera (nie mylić z O'Neillem).
Gdy reszta drużyn GW usłyszała o problemach Asgardczyków, natychmiast zaczęła symulować groźnego kaca. Thor nie dał się nabrać.
- Albo mi zaraz przestaniecie tu marudzić, albo GW-4 zaraz przemianujemy na GW-1. A reszta do cywila!
To momentalnie na dobre otrzeźwiło Polaczków (dobrze pamiętali, że Thor dzięki małym, zielonym papierkom i swojemu stopniu Komandora Floty potrafi wiele). Wszystkie drużyny zostały momentalnie wyposażone w najnowsze modele wielostrzałowych Zatów. Kilku osobom (żeby ładnie było) ogolono głowy i strzelono znaczki węża na czole (nacięcie na brzuchu narysowano niezmazywalnym flamastrem), dodatkowo rzucono łyżeczką i nadano im usłyszane imiona.
Wszystko szło dobrze, więc pułkownik Promethe postanowił dokonać próbnego użycia DHD. Wybrał adres. Wrota otworzyły się. W ciągu kilku sekund wszystkie pięć drużyn przeskoczyło przez wrota i znalazło się po drugiej stronie...
Tymczasem Carter, Daniel, Jack i Teal'c szykowali sobie z folii aluminiowej, kawałków drutów, srebrnej farby w sprayu i grubego kartonu ubiór mający mniej-więcej przypominać ubranka Jaffa. Pierwszy postanowił przymierzyć Teal'c, jako, że w takim wdzianku wyglądał zazwyczaj normalnie...
- I jak wyglądam Kernelu O'Neill?
- Wiesz, byłoby całkiem spox, gdyby strój tak się nie błyszczaj jak sreberko z czekoladki. No i mogłby nie trzeszczeć jak w nim idziesz. Do tego przyda się jeszcze, żeby nie odpadał...
Po kilku godzinach wytężonej pracy, SG-1 skombinowało w bliżej nieokreślony sposób ubiór idealnie podobny do zbroi Jaffa.
Już miano przygotować się do wymarszu, gdy Daniela Jacksona olśniło...
- Jaffa Kree! Po cholerę ich atakować! Zaoferujmy wszystkim Polakom wjazd bezwizowy do USA, inwestycje w Polsce, dopływ nowych technologii, a polskiemu SGC przeniesienie i naturalizację wszystkich zespołów GW do CMC.
- Indeed - odparł Teal'c.
- Daniel, chyba nie myślisz serio? - rzekli zgodnym chórem pozostali członkowie SG-1 i Hammond.
- Całkiem serio - straty w budżecie będą niewielkie, a zyskamy olbrzymią grupę wyspecjalizowanych, ekhem, specjalistów.
- Zgoda, zadzwonię do prezydenta... - rzekł Hammond
__ Po kilku minutach __
- Prezydent się zgodził. Wysyłamy do Polski SG-1 oraz grupkę specjalistów mówiących po polsku i angielsku. Będziemy prowadzić negocjacje - wesoło doniósł Hammond
Gdy zespół negocjacyjny dotarł do polskiego dowództwa Gwiezdnych Wrót, okazało się, że wszystkie jednostki GW są na misji. Jednak dzięki silnym zabezpieczniom (oraz bandzie Asgardczyków stojących na warcie), nikt nie uległ sugestiom O'Neilla, który jak zwykle chciał przywalić w bazę z [cytat] wszystkiego co mamy [/cytat]. Gdy zespoły GW po zwycięstwie nad Replikatorami powróciły na Ziemię, rozpoczęły negocjacje...
Ogólnikiem rzecz biorąc, Polacy przystali na propozycje Amerykanów i nie ponieśli żadnych konsekwencji. Wrota i technologie opracowane przez Polaków zostały przetransportowane do USA. Wszystkie zespoły GW zostały przyjęte do SGC, a ich członkowie zostali naturalizowani (czytaj - nadano im obywatelstwo amerykańskie) i podpisali kontrakt na sowite pensje. Niby-Jaffa, ku swemu zdumieniu i jednoczesnej uldze na szczęscie nie zostali wzięci za Jaffa i przywrócono im normalny wygląd. Wynegocjowano jeszcze jeden punkt - od teraz w ważniejszych misjach GW-4 i GW-1 stało się równoważne SG-1, co oznaczało, że wszystkie trzy doborowe zespoły rozpoczęły aktywną pracę rekonesansową, wojskową i badawczą. Właśnie trwała odprawa dla Trinity (jak ochrzczono nową gromadę zespołów), gdy nagle otrzymano zawiadomienie pd Tok'Ra ...
To be continued...
Użytkownik Promethe edytował ten post 14.08.2004 - |12:39|
#83
Napisano 13.08.2004 - |10:44|
- Spokój w burdelu, przwrócił się na drugi bok i znowu zasnął.
Pradawny (czul się już lepiej) zszedł do żarłodajni (czyt. stołówki) aby zjeść coś pokrzepiającego. Spotkał tam Esę.
- Hej Esa wassup?
- O cześć Pradawny, wreszcie wstałeś. Jak się czujesz? - Spytała esa.
- Wiesz miałem jakiś koszmar, śniło mi się, że te amerykańce spod tej góry skąd bucheliśmy wrota znaturalizowali nas. Wiesz dali zielone karty i zabrali nam wrota i wogóle był syf. - Opowiadał Pradawny
- Nie martw się. Nie oddamy tym alkocholikom wrót tak łatwo. - Twardo powiedziała Esa
- Uff... Jednak to był tylko zły sen. - Uspokoił się Pradawny
- Ale mamy inny problem. Asgardczycy ostrzegli nas o zbliżających się do Ziemi dwóch statkach asgardu opanowanych przez te @#*^#%&# robale. Prosili nas abyśmy je odzyskali. - Opowiedział ostatnie wydarzenia Esa.
- Kurde to mamy problem. - Stwierdził Pradawny.
- Luzik, stwierdziła esa, już się tym zajęliśmy kiedy spałeś. Ci asgardczycy nie potrafią strzelać. Po trzy robale na statek i to na dodatek przyssane do aparatury bimbrowniczej zainstalowanej na pokładach tych cholernych statków. Szast prast i było po robocie. A te szare buce chciały po prostu odzyskać maszynki do pędzenia bimbru. No po prostu nerwica może człowieka strzelić.
- A żeby te szare nieroby piorun strzelił. - Lekko się zdenerwował Pradawny.
- Ale...
Esa nie zdążyła dokończyć, rozbrzmiała syrena alarmowa i z glośników odezwal się głos.
- We've got the incoming wormhole... Kurde nie ta nacja. Ekhem, ekhem... Mamy nadchodzący korytarz.
Esa i Pradawny wpadli pędem do pomieszczenia wrót.
- Ki diabel ku nam idzie? - Zakrzyknął Pradawny.
- Odbieram sygnał identyfikacyjny To'kra - odpowiedział tajemniczy głos ze sterowni.
- Otwieraj tę firankę.. kurde przesłonę.
W tym omencie przez z hotyzontu zdarzeń wyszła ponętnie wyglądająca istotka.
- Miło mi, jestem Freya. Jak widzę zaszły pewne zmiany na szczeblu dowodzenia operacją.
- Cóż, to nie zmienia faktu, że mam dla was wieści. I nie są one zbyt wesołe.
Użytkownik harcerzyk123 edytował ten post 13.08.2004 - |16:59|
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"
#84
Napisano 13.08.2004 - |11:08|
- No więc droga Freyo - zaczął Thomass - z jaką niecierpiącą zwłoki sprawą przybyłaś do nas? Wiesz, że możesz liczyć na nas.
Freya uśmiechnęła się i puściła oko do Thomassa. Słychać było zgrzytanie zębów za jego plecami, ktoś znacząco kaszlnął. I na tym skończyła się rozmowa Thomassa z Freyą - kilka par rąk odciągneło go jak najdalej. Rozmową zajął się Ogotai.
- Jak możemy ci pomóc? - zapytał rzeczowo.
- Baal dowiedział się, że zaszły zmiany w SGC... teraz jak widzę DGW - Freya wyciągneła paczkę LMów i bez pytania zapaliła - Uważa, że jest to okazja by skończyć raz na zawsze z Tau'ri. Myśli, że teraz pójdzie łatwo...
- Cooo?! - ryknął ktoś
- Że jak?! - ktoś inny dodał
- Panowie i panie! - krzyknął Pradawny - Nie będzie nami pomiatał taki śmieć! Na koń... Eee, to jest wszyscy po broń i atakujemy go! Wybierać adres planety Baala!
Jak powiedział tak zrobili. W 30s. przed wrotami stały wszystkie drużyny uzbrojone po zęby. Wrota zostały aktywowane. W tym momencie kilku osobom przemknęło przez myśl, że to troche tak głupio atakować Baala bez przygotowania. Ale napierający tłum, pociągnął ich w korytarz. A po drugiej stronie...
#85
Napisano 13.08.2004 - |14:48|
- Może by ktoś poszukał włącznika światła? - zagaiła Esa
Pospolite ruszenie Ziemskie chwilę później zostało oślepione światłem tysiąca dwustu-watowych żarówek O!Sram. Polacy ujrzeli... gigantyczną, stojącą w miejscu imprezkę. Wśród tłumów można było rozróżnić Furlingów, Noxów, Asgardczyków i Pradawnych. Widać też było paru(set) Tok'Ra. Na widok Tau'ri wszyscy wstali z miejsc i głośno krzyknęli:
- Nieeespodziaaaankaaaa!!!!
Wszystkie cztery drużyny GW stały jak osłupiałe. Pierwszy język odzyskał pułkownik Promethe (po uprzednim walnięciu go w plecy przez Orlina i Grincha)
- Może mi ktoś wyjaśni do jasnej cholery co tu się dzieje?! - ryknął Promethe
- Już zapomnieliście? - odparła Freya - Przecież dzisiaj premiera nowego odcinka SG-1 i Atlantis
- No i wasza rocznica wstąpienia do Traktatu Czterech (no, teraz pięciu) Ras - dorzucił Thor
Do naszych herosów podeszło kilka miłych nosicielek Tok'Ra. Skąpo ubrane, trzymały w rękach kieliszki z szampanem...
To be continued...
Użytkownik Promethe edytował ten post 14.08.2004 - |12:39|
#86
Napisano 13.08.2004 - |17:38|
Bunkry były posowieckie a poligon znajdował się w lasach otaczających miasto Białystok. Co prawda były problemy z zasilaniem w prąd, elektrownia tam nie sięgała a wojska radzieckie zabrały ze sobą generatory. Esa ruszyła jednak konceptem i po tygodniu pracy personelu technicznego baza posiadała własne zasilanie oparte na reaktorach nakłada. Teraz należało jedynie przetransportować wrota i urządzenia sterujące bez wzbudzania podejrzeń rodziców Thomassa i drogówki województwa podlaskiego.
Akcja relokacji została dokonana pod nieobecność rodziców Thomassa, którzy udali się do sklepu po zakupy (Thomass ich tam wysłał po jogurt i serek tak dla niepoznaki). Wrota i cała sterownia zostały załadowane na dwa TIR-y na białoruskich rejestracjach (znajomi spod Białego skołowali je od ruskiej mafii za dwa kartony browaru). Transport był obstawiany przez dwa samochody z panami ubranymi w stroje sportowe i szykującymi się chyba do meczu w bejsbola. Cała podróż minęła spokojnie i bez zbędnych komplikacji.
Po przybyciu do nowej kwatery głównej Dowództwa Gwiezdnych Wrót sprzęt został rozładowany szybko i sprawnie, gdy świat spowity był poranną, gęstą mgłą. Akcja odbyła się tak szybko, że gospodarze niedalekich domów nawet nie zwrócili uwagi na pojazdy, które wjechały na teren poligonu i z niego wyjechały. Nowe miejsce było zabezpieczone.
Po zainstalowaniu wszystkich urządzeń i sprawdzeniu systemów naczelny technik bazy – harcerzyk123 stwierdził:
- I gites. Wszystko gra i śpiewa. Teraz tylko czekamy na powrót ekipy z planety Baala. Nawet się nie połapią, że zmieniliśmy kwatery. Teraz powinno być wygodniej, w końcu mamy więcej pomieszczeń i zbrojownię z prawdziwego zdarzenia.
W międzyczasie...
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"
#87
Napisano 13.08.2004 - |18:02|
- I am Baal - pojawił się na środku sali hologram. Lekko pijany Pradawny powstał i oznajmił:
- Mówszsz po polsssku allbo ne gadam z toooobą - i upadł na krzesło nieprzytomny. Baal pomajstrował przy urządzeniu przy rękawie.
- Ja być Baal - oznajmił - A wy być GW.
- O! - mruknął Ogotai odrywając się od Frei - Nawet już wiesz o tym, że zmieniliśmy nazwę...
- Głupiś! - odezwał się Thomass - Przecież to translator automatycznie zamienia wyrazy angielskie na polskie. I to zgodnie z ustawą o języku polskim...
- Taaa, w dodatku zamienia wyraz po wyrazie - dodał Grinch
- Dobra, stary. Ale się streszczaj bo mamy imprezę - oznajmił Ogotai. Baal przekrzywił głowę.
- Ja przybyć żeby się z wami zabawić. Ja mieć alkohol i muzyka. - powiedział uśmiechając się przyjaźnie.
- Aaa, to co innego! Zapraszamy!
I zabawa ruszyła.
#88
Napisano 13.08.2004 - |19:13|
- No to bawmy się na całego, stwierdził Baal.
W tym momencie kilku Jaffa chwyciło za instrumenty i zaczęło grać jakąś dziwną melodie, ni to hinduskie ni to koreańskie, jednak się spodobała i wszyscy zaczęli tańczyć. Wino lało się strumieniami i impreza zaczęła się rozkręcać na całego w stylu rosyjskim (czytaj około 90% gości leżało twarzami do gleby niezdolni do wykonania żadnego ruchu). Wtedy Baal stwierdził zdrowo dziwacznym głosem:
- Impesza jeszt ssszuper. Ale fiesie mam salkiem nisłego pomysła. Mosze py pare pań satańszyło kankana?
Goście odniesli się do tego z entuzjazmem. Co trzeźwiejsze przedstawicielki To'kra i Pradawnych wzięły się za taniec.
W międzyczasie w DGW.
- Kurde coś długo naszych nie ma - stwierdził ten prosty fakt harcerzyk123 - Może coś im się stało i potrzebują pomocy?
- Hej, kto żywy za bagnety! - Zakrzyknął harcerzyk123 w zapale - Idziemy im na odciecz.
Na to jeden z techników stwierdził:
- A z czym do ludzi. Reszta zabrała cała broń, jaką mięliśmy. Mamy tylko noże do masła.
- Kurcze jesteśmy technikami, coś wymyślimy. - Nie dawał za wygraną harcerz.
Jak postanowili tak zrobili. Z paru kondensatorów, diod, płytek drukowanych i jednego reaktora nakłada zrobili coś na kształt tasera tylko znacznie silniejszego. Produkt chwili miał jedną wadę był tak wielki i skomplikowany, że do obsługi potrzebował 4 osób (nosiciela, strzelca, ładowniczego i amunicyjnego).
- Dobra, przełazimy przez wrota, rozwalamy kilku Jaffa i bierzemy ich broń. Później się zobaczy. - skwitował przygotowania harcerz i ruszyli.
Tymczasem na balangowej planecie.
Na wrotach zapaliły się szewrony i otworzył się korytarz podprzestrzenny. Z niego wyłoniło się 4 facetów w mundurach techników DGW z jakimś żelastwem na plecach. Kiedy zobaczyli Baala i powaloną całą załogę DGW i stojących nad nimi Jaffa zakrzyknęli.
- KRWIIIIIII i ZEMSTY
Broń wypaliła i przez Baala przetoczył się potężny ładunek elektryczny, który powalił go na kolana.
- Przeciwpancernym ładuj - krzyknął harcerzyk123 - Kurde to nie ten film, przeładować.
W tym momencie jeden z trzeźwiejszych asgardczyków podniósł się krzycząc:
- STÓJ!!! To nasi, przynajmniej na razie, dodał niechętnie.
Atak został powstrzymany po krótkich, bełkotliwych wyjaśnieniach.
- To tak to wygląda, wy tu chlejecie a my się martwimy tam na Ziemi- zakrzyknął jeden z techników.
- No tak to jakoś wyszło - stwierdził Thor - ale skoro wszyscy są i nieporozumienie zostało wyjaśnione to wracajmy do imprezy.
Jak powiedzieli tak zrobili. Żelastwo wylądowało na glebie i impreza ruszyła pełną parą.
Użytkownik harcerzyk123 edytował ten post 13.08.2004 - |19:17|
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"
#89
Napisano 13.08.2004 - |19:19|
-Holender , oni znowu się bawią . I jak zwykle zostałem pominięty - miotał się zirytowany Obi . – nie dość że nie można się doprosić piątego zespołu i obsadzenia tego złomu , to jeszcze zapraszają na imprezie Baala .
-Trzeba będzie się zemścić za to okrutnie . Tak już wiem co zrobię - na twarzy Obiego pojawił się uśmiech , który mógłby wywołać dreszcze u innych - tak, zrobię to jak tylko uporam się z tym doposażeniem statku. .
#90
Napisano 13.08.2004 - |19:39|
- Thomass? - zapytała niepewnie podnosząc czyjąś głowę
- Loki???! - Loki coś wybełkotał i usnął
- Pradawny??! Tego już za wiele!! - zrzuciła leżącą obok Tok'rankę i zaczęła potrząsać Pradawnym. Nic to nie dało, więc Esa stanęła na środku sali i zaczęła się wydzierać:
- Jesteście: a. pijacy, b. alkoholicy oraz c. erotomani!!
Już miała naubliżać o tą erotomanię, gdy nagle jej wzrok spoczął na przystojnym Jaffa. Puścił do niej oko, więc się uśmiechnęła i podążyła za nim. "Raz się żyje!" pomyślała i zniknęła gdzieś.
-----
Tymczasem na orbicie.
- Mój panie - pokłonił się przed postacią stojącą w mroku Jaffa - Jesteśmy gotowi.
- Bardzo dobrze,haha - ten śmiech mógłby zmrozić krew w żyłach każdego - Hahahahaha! Teraz im pokażemy, poznają co znaczy mój gniew, gniew...
W tym momencie wyciągnął głowę z cienia (najazd kamery).
- ...poznają co to gniew OBIEGO!
Użytkownik Ogotai edytował ten post 13.08.2004 - |21:31|
#91
Napisano 13.08.2004 - |20:53|
Pierwszy obudził się Thor. Mocnym ruchem zrzucił z siebie jakąś rozgrzaną Pradawną. Czując ból głowy skoczył do kibelka... Chwilę zanim włożył głowę do kibelka, zdalny system spuszczania wody załączył się. Niebieska kostka zrobiła swoje. Z muszli klozetowej ozwał się głos "Ołtgołing wormhołl" i głowa Thora (razem z Thorem) zniknęła w tunelu. Klapa momentalnie zamknęła się. Sygnały ustawiły się na dziwne ODG (Otwieracz Drzwi Garażowych)...
W międzyczasie budziły się kolejne osoby. Orlin ledwie żywy podczołgał się do Promethe.
- Brachu, masz jeszcze działającego tego swojego SE950? - zagaił Orlin
- Wiesz, znajdzie się, moment - tu Promethe chwile pogrzebał w kieszeni
- Dzięki - odparł Orlin - Masz gdzieś pod ręką toster?
- Też się znajdzie. Pewnie w kuchni. Kuchnia prosto, w lewo i dalej prosto...
- Świetnie
Orlin wybył do kuchni coś konstruować, a Promethe zapadł w letarg. Obudził się gdy potrząsł nim Orlin.
- Masz tutaj, nieźle go podbajerzyłem, bo potrzebowałem trochę policzyć. Teraz działa na przenośny reaktor Naquadah, ma małe Gwiezdne Wrota, wyświetlacz jest holograficzny, obsługa głosowa, no i mnóstwo bajerów
- Gr8t! - rzucił Promethe
Pomyślał jednak, że skoro wszystkie drużyny mają pięciu zawodników, to zdobędzie kogoś jako piątego. Wyciągnął swego wybajerzonego smartphone. Po chwili grzebania wybrał numer na komórkę doktora Obiego. Uzyskał połączenie i powiedział...
- Cześć, potrzebuję piątego członka dla SG-4. Planujemy też SG-5, ale tam raczej zrzucimy jakichś trolli, coby nimi jak kamikazee atakować bazy Goa'uldów
Obi zaś odparł...
To be continued...
Użytkownik Promethe edytował ten post 13.08.2004 - |20:54|
#92
Napisano 13.08.2004 - |22:04|
W tym momencie Obi przerwał połączenie. Zawołał do swoich lojalnych poddanych:
- Jaffa kree! Przygotować się do transportu na powierzchnię imprezowej planety. Lecz najpierw zrzućcie na powierzchnię gaz usypiający.
- Jak sobie życzysz mój panie. - Odpowiedział przyboczny Obiego, ukłonił się i ruszył wykonać rozkazy.
W tym czasie cała ekipa na balangowej planecie zaczęła odczuwać dziwną senność i upadła na ziemię.
W tym czasie lojalni żołnierze Obiego przystąpili do dzieła...
Po jakimś czasie wszyscy uczestnicy balangi zaczęli się budzić.
- Coś ty nam zrobił Obi!!! - odezwało się parę potwornie trzeźwych głosów.
- Wszyłem Wam wszystkim ESPERAL, ot co alkoholiki jedne, teraz nici z picia!!! Hahahahaha - zagrzmiał okrutny śmiech Obiego.
Wszyscy zamarli w niemym przerażeniu... Mieli wszyscy esperal!!!
"They say God works in mysterious ways."
"Maybe so, but He's a con-man compared to the Vorlon."
-- Garibaldi and Sinclair in Babylon 5:"Deathwalker"
#93
Napisano 13.08.2004 - |22:11|
- Kto to zrobił? - zapytał groźnie
Kilka palców pokazało na niebo. Baal był bardziej wymowny.
- To był Obi - stęknął.
Tymczasem na orbicie Obi ze swoimi zbirami świętował swój triumf. Popijali "Gwiezdnego Gardłogrzmota", gdy nagle nadszedł przekaz. To był Ogotai.
- Obi, wygrałeś - powiedział zrezygnowany - Jesteś przyjęty do jednej z drużyn... Chyba SG-4 jest wolna... Tylko na litość boską, cofnij to co zrobiłeś, to nieludzkie!
Obi zaśmiał się szyderczo. Już miał coś odpowiedzieć gdy nagle jego okrętem flagowym (klasy Star Destroyer) wstrząsnął wybuch.
- Co jest?! - ryknął
- Mój panie, zostaliśmy zaatakowani!
- Przez kogo?!
- Przez...
#94
Napisano 13.08.2004 - |23:44|
Który zaczął nadawać komunikat
JESTEŚMY BORG
OPUSCIE OSŁONY I PODDAJDZIE SWOJE STATKI
DODAMY WASZE CECHY DO NASZYCH
WASZA KULTURA ZOSTANIE ZAADAPTOWANA BY SŁUŻYĆ NAM
WASZE OBECNE ŻYCIE DOBIEGŁO KOŃCA
OPÓR JEST DAREMNY
Po chwili statkiem imperium szarpnęło , kiedy ten został pochwycony potężnym promieniem trakcyjnym ;
a na mostku w zielonych błyskach zmaterializowało się 40 obcych żołnierzy .
Generał Obi próbował cos powiedzieć, ale w tym momencie w jego szyję wbiły mu się dwa cieniutkie pręty ; po chwili jego świadomość znikła , zastąpiona przez wspólny umysł Borg .
Tym czasem na planecie ...
Użytkownik reyden edytował ten post 13.08.2004 - |23:45|
We are Rangers
We walk in the dark places no others will enter
We do not break way from combat
We stand on the bridge and no one may pass
We do not retreat whateaver the reason
We live for the One
We die for the One
#95
Napisano 14.08.2004 - |12:00|
- Jaafaaa kreeee!! Takiego kaca i delirium to ja w życiu nie miałem
Ale na szczęście zebrał nogi do kupy (w odpowiednim tego słowa znaczeniu) i podczołgał się do toalety. Tam na klopie siedział sobie Orlin.
- Orlin, Borgowie pochwycili Obiego. Pomóżmy mu! To w końcu nasz kosultant archeologiczny w SG-4
- Non problemo - odparł Orlin podcierając się - Rzuć tu jeszcze tego swojego P950. I przypomnij gdzie ta [beeep]a kuchnia.
- Prosto, w lewo, i dalej prosto, Orlin
- Dobra, dzięki
Mówiąc to Orlin na chwilkę wybył. Po kilku(nastu) minutach był z powrotem, razem z poprawionym kolejny raz P950. Tym razem dodał obsługę usługi Dzwonki i ikonki w sieci Stulecie GSM, 1024 głosową polifonię oraz zintegrowaną bombę elektromagnetyczną.
- Świetnie - rzekł Promethe - tylko jak podrzucimy to na statek Borgów?
- Nie ma problemu, zmieniłem polaryzcję pierścieni transportowych, tak aby była symilarna do usługi teleporterów.
Mówiąc to, Orlin wyjął z kieszeni mały złoty pierścionek. Podrzucił go do góry i powiedział
Ukazał się napis "Login completed", a pierścień nieco rozszerzył się i upadł na podłogę. Orlin ustawił zapalnik w P950 na 30 sekund, włożył do pierścienia, zsynchronizował obrót planety i aktywował pierścienie transportowe. Z głośnym szumem P950 razem z pierścionkiem znikł.Login: Władca Pierścieni Orlin
Passło: Indeed.
- K*rwa mać! I jak ja teraz oddam ten [beeep] pierścien Sauronowi... - głośno zaklął Orlin
Na statku Borgów, zmaterializował się P950. Kilka członów zauważyło nieznane im wcześniej urządzenie. Na wyświetlaczu przesuwały się ostatnie cyfry...
Po tych ostatnich kilku słowach P950 zdetonował bombę elektromagnetyczną. Wszystkie człony, dzięki swym połączeniom w zbiorowej świadomości przekazały sygnał EM. Uniwersum StarTreka zostało starte z powierzchni wszechświata. Obi został uwolniony. Dzięki pomocy Orlina, Promethe i Esy wrócił na planetę Baala i przyłączył się do SG-4.3...
2...
1...
Ja jestem bomba!
BIP!
Dziękuję wszystkim konstruktorom tego modelu Sony Ericssona P950;
polskiemu Dowództwu Gwiezdnych Wrót;
a także przymierzu Pięciu Ras za możliwość zaistnienia w tym Wszechświecie.
Życzę miłego wyjścia z Unimatrycy wszystkim członom Borga i nie tylko.
Tymczasem za siedmioma galaktykami zmaterialiował się ToiToi. Usłyszano basowy odgłos
Incoming wormhole. Woda automatycznie się spuściła. Niebieska kostka zrobiła swoje. ODG Thora otworzył przesłonę pisuaru. Głowa Thora wyskoczyła z muszli. Razem z nią zostało wyplute jego drobne ciałko. Thor chwytając się za głowę ryknął:
- Cholera jasna! Gdzie ja jestem!?
Tymczasem do ToiToia w którym przebywał Komandor Floty Asgardu Thor zbliżał się olbrzymi mothership Nowych Replikatorów...
To be continued...
Użytkownik Promethe edytował ten post 14.08.2004 - |12:05|
#96
Napisano 14.08.2004 - |12:14|
Równocześnie w Tymczasowym Ośrodku Dowodzenia Gwiezdnych Wrót W Przypadku Sytuacji Kryzysowej, SG-1 wraz z Hammondem przygotowywali się do ostatniej fazy mającej na celu likwidację DGW i odzyskanie władzy w galaktyce...
#97
Napisano 14.08.2004 - |15:00|
Wszystkich piszących fan-fica prisi się o zapoznawanie sie z tym co działo się wcześniej .
Swoją prośbę motywują tym że niektórzy wprowadzają taki bałagan że aż starach . Było jasno napisane że Obi przejął w posiadanie dla DGW X-303 Prometheusz - a nie Star Destroyera . Po Drugie , postać Obiego jest co najwyżej półkownikemi w Siłach DGW (ew, Wojska Polskiego ) .
I najważniejsze :
Nie jestem Goa`uldem i niema z nim nic wspólnego
Koniec komunikatu
#98
Napisano 14.08.2004 - |15:22|
3...
2...
Gdy nagle jedna z dron wsuneła swoje pręty asymilacyjne w wyswieltacz urządzenia i po chwili zegar stanoł .
Po chwili dało się słyszeć głos Królowej Borg :
Gatunkek Ta'uri mysleli że nas przechytrzą , że tą małą bombką zdołąja spowodowac duże szkody ; ale ja ich ubiegłam .
4 z 14 - wysłac na ziemię sygnał o zniszczniu X-303 , a na niebie zasymulowac efekty expolzji bomby ; niech ci pod nami mysla że nam się udało
Kurs na sektor 001 , z informacjami zdobytymi od. pułkownika Obiego , bez problemu pokonamy obronę ziemii i zasymilujemy ich wszytkich .
Tym czasem na planecie , nieswiadome tego wszystkiego towarzystwo bawi się w najlepsze , niewiedząc że niby uratowany pułkownik Obi jest w rzeczywsitosci szpeigiem Królowej ( choć sam o tym nie wie ) ; i że ma się stać nowym Lokutusem ...
We are Rangers
We walk in the dark places no others will enter
We do not break way from combat
We stand on the bridge and no one may pass
We do not retreat whateaver the reason
We live for the One
We die for the One
#99
Napisano 14.08.2004 - |16:37|
- Dobrze mówi! - krzyknął ktoś z tłumu.
I tak przy aplauzie, wszyscy zaczęli pić (trunki bezalkoholowe bo niestety nie udało się ich odratować). Radość nie miała końca, aczkolwiek wisiało nad nimi kolejne zagrożenie (nie licząc Thora, który miał dokumentnie przesrane).
Użytkownik Ogotai edytował ten post 14.08.2004 - |16:55|
#100
Napisano 14.08.2004 - |16:57|
- No tak , a ja was szukam od kilku ładnych godzin , a TY nie potrafisz nawet wybrać właściwej ziemi . Widzisz gdzieś tu pojazdy Federacji ? Bo ja nie . Wracamy do właściwego czasu i miejsca .
I po tych słowach najpierw zniknął Q , a potem cała kula Borg .
Ludzie są nieświadomi jakie niebezpieczeństwo ich omineło .
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja
Temat jest zamknięty










