Daniel vs. Jonas
#61
Napisano 03.09.2003 - |17:10|
Those who understand binary and those who don't.
#62
Napisano 04.09.2003 - |22:49|
#63
Napisano 19.09.2003 - |14:29|
Odnośnie zjawisk nadprzyrodzonych, to uważam, że błędem jest traktowanie "świetlistych" jako coś nadprzyrodzonego. Kilka razy było w serialu powiedziane, że jest towyższy poziom egzystencji, kolejny etap ewolucji czy coś takiego. Nie należy ich też porównywać do aniołów czy duchów. To by oznaczało, że Daniel nie żył, a to nie prawda. On przeszedł na wyższy poziom egzystencji, miedzy innymi po to, aby uniknąć śmierci.
#64
Napisano 23.09.2003 - |18:15|
#65
Napisano 23.09.2003 - |19:59|
Bo Daniel odszedł. Było dziewięc osób które próbowały go zastąpić! Zresztą Jonas był nowy, ale mimo to potrafili się zgrać mimo że był nowy i Jonas był bardziej jednolity niż reszta niż Daniel.Jak tamten sie pojawil to mi w ogole team sie nie kleił.
601/602 - Redemption - Hammond (co to ma znaczyć ta mieszanka w SG1, masz kogoś wybrac i tyle, masz mieć rosjanina w zespole a nie mieszać), Tealc (może Jonasa być wybrał ziemianinie), Sam (Sir... Jonas, sir... może sir być sir w sir zespole sir... może pójdziemy na ciastko?)Braskowało kogos kto by dobitnie wykazał co sądzi na temat niektórych opinii Jacka
603 - Descent - Jonas (pułkowniku, co to ma znaczyć że nie idę z wami!), ten naukowiec co zginął (hej... te przesłony to cudo techniki musze je zobaczyć.... no i zginął pogryziony przez jaffa)
604 - Frozen - wszyscy (na diabła mnie zaciągają na antarktydę i odciągają od ukochanych Simonsów czy co tam ogląda).
605 - yyy... yyy a niech to ... dziwne tu nic nie ma!
606 - Abyss - Kannan (Idę po dziewczyne, nie nie idziesz, idziesz, nie idziesz, idziesz, nie idzisz, czemu?, bo nie mogę zginąć, czemu?, bo przegapię kolejny odcinek simonsów...)
607 - Jonas (dziadek ma schizofremie, nie ma!, ma, nie ma!)
608 - Felger (kto tam się słucha rozkazów, idziemy ich ratować mimo że pułkownik kazał zostać.. hej)
609 - Allegiance - Selmac, Jacob, Sam i gang Tok'Ra (błagam, błagam Jack.... ratuj naszego Tok'Ra przed Tealciem, błagam, nie odganiaj komarów, nie patrz się na tyłek Sam, pomóż uratowąc Tok'Ra, pomóż...)
610 - Cure - Sam (cała ta sprzeczka o Tok'Ra, co ważniejsze Egeria czy ludzie... bla bla)
611 - Prometheus - Hammond i rząd (Jack: jak to chcecie ujawnić X-303, co to ma być... Hammond: o nie pułkowniku. my jestesmy innego zdania)
612 - Unnatural Slection - Jonas (przeceiż to ludzie, Jack: nie to pluskwy, Jonas: to ludzie, Jack: chcesz z nimi gadać?), (Jonas: wykorzystałeś humanitarnośc ty bezduszny zatwardziały pułkowniku!)
613 - Sight Unseen - Sam (NIE NIE PÓJDĘ NA RYBY!)
614 - Smoke and Mirrors - Kinsey (tak pułkowniku, wykorzystam pana w mojej kampani do prezydentury...)
615 - Paradise Lost - Maybourne (Jack: jesteś choroy Maybourne, Harry: Nie, dawaj broń, Jack: nie, Harry: tu sa obcy, Jack: jesteś chory).
616 - Metamorphosis - Hammond (bierzez ruskich albo wylatujesz z roboty)
617 - Disclosure... hmmm... hmmm... hmmm...
618 - Forsaken - nie ma pomysłu... chociaz już widziałem konflikt Jacka z drzewami :>
619 - Changeling - też nic nie ma
620 - Memento - kapitan statku (macie siedzieć cicho, nic nie robić, odbija wam ich zapraszać na obiad, żadnego barbaque z Carter nie mozesz mieć na mojim pokładzie)
621 - Prophecy - Jonas (jesteś chory, nie nie jesetm, jesteś, nie - nie wierzyliście mi z tymi stworkami i była prawda, dobra)
622 - Full Circle - dobra tu się sprzeczał z Danielem więc nie ważne
Chodzi o to... że kazdy patrzy za tym czego chce. Gdy nie było Daniela już można nie widzieć że inni też z Jackiem się nie zgadzają. Bo ważny jest tylko Daniel :>
Ech... wracam do ksiazek...
#66
Napisano 29.09.2003 - |21:00|
do serca człowieka
zimnego jak głaz
Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas

Mój świat
#67
Napisano 02.10.2003 - |06:37|
Dokladnie sie z toba zgadzam , brakowalo mi tez tych smiesznych klotni miedzy Danielem a Jack'em , ale Jonas tez jest spoko kolesBraskowało kogos kto by dobitnie wykazał co sądzi na temat niektórych opinii Jacka
Guha cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo
"Nou ani anquietas"
#68
Napisano 02.10.2003 - |08:04|
Albo najwyraźniej nielubisz czyatać długich postów (mój), albo po prostu się nie zgadzasz i niechce mówić, albo... masz swoje zdanie i tyle i nie obchodzą się fakty.Braskowało kogos kto by dobitnie wykazał co sądzi na temat niektórych opinii Jacka
Dokladnie sie z toba zgadzam
Ja bym go głosem sumienia nie nazywał, bo w SG1 każdy ma swoje sumienie, własny charakter, osobowość i na podstawie niego podejmuje decyzje. Gdy Jack chciał zdobyć broń w 402 to nie dla tego że chciał powybijać ludzi na planecie, ale w przyświecał mu początkowo cel zdobycia technologi która obroni Ziemie przed Apofisem.Ale Daniel - przynajmniej na początku - był głosem sumienia i to nie tylko Jacka ale i wszystkich innych.
Daniel też znowu nie jest zawsze taki święty i potrzebuje też wsparcia moralnego (205 ze strony Jacka, w 418 widzimy jak Daniel wariuje w tym swoim śnie i poucza go Shifu, albo 111 gdzie Daniel się tak po "goauldowsku" zachował mimo że wcześniej dobrą sentecję powiedziała mu Sam). Szczególnie ta scena z 111 udowadnia że wystarczy mieć jakiś cel (w wypadku Daniela jest to odnalezienie Share, Jacka - obrona Ziemi) by odsunąć na bok morale. Daniel ten cel traci po 310 i skupia się na moralności. W 505 wraz z SAM przekonuje Jacka o niewiności mieszkańców, w 518 ta afera z zabiciem Reesee. Nie można też zapomnieć głównego osiągnięcia które niby jest przypisywane Danielowi (jest to odciągnięcie Jacka od samobójstwa w filmie) jednak tam według mnie kluczową rolę odegrał Skaara, Daniel tylko pokierował.
Nie zaprzeczam że Daniel ma te swoje humanistyczne podejście i chce wszystkim pomóc, ale to tylko podejście i według mnie każdy członek SG1 ma swoje sumienie i odpowiednie cele, a Daniel jako sumienie zespołu jest to po prostu wyolbrzymione które wskazujące że tylko on kireruje się moralnością.
#69
Napisano 02.10.2003 - |10:13|
do serca człowieka
zimnego jak głaz
Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas

Mój świat
#70
Napisano 02.10.2003 - |13:53|
Calkowicie sie zgadzam z SGTokarem w jego opinii o tym co napisales.Jasne, że ważni są inni. Ale Daniel - przynajmniej na początku - był głosem sumienia i to nie tylko Jacka ale i wszystkich innych.
Czy ty ogladales ten sam serial co my? Siedze niestety w pracy i nie mam jak siegnac do swoich zbioro, zeby sobie przypomniec tytuly odcinkow i wszystkie szczegoly, ale przypomnij sobie na przyklad odcinki w ktorych:Ale jednak Jack chce chronić Ziemię czasem idąc po trupach.
- Jack laduje z reszta zespolu z wymazana pamiecia w podziemnej kopalni
- Jack "odchodzi" z SG-1 zeby rozpracowac grupe agentow NID robiacych wlasnie to, co jemu zarzucasz
i wiele innych.
A ile razy jego sposob myslenia sprowadzal klopoty?a Daniel zawsze próbował negocjacji. Nieraz stawał przeciw całej drużynie, ale w końcu jego sposób myślenia okazywał się najlepszy.
Znowu nie moge sobie przypomniec tytulu odcinka (4 lub 5 seria), gdzie Daniel staje sie niemal wszchmogacy (na szczescie tylko w urojeniach) i prawie doprowadzil do tragedii wlasnie dlatego, ze uwazal, ze on wszystko wie najlepiej i jest sumieniem swiata. Wtedy wlasnie Jack usilowal go powstrzymac. Nie bylo to co prawda realne, lecz stymulowane, lecz sam Daniel po przebudzeniu nie byl zadowolony z poznania siebie od tej strony.
A ja myslalem, ze jack uwaza Daniela za wrzod na d....To pod jego wpływem zmienia się Jack i potem mówi, że jak Daniel prawi jakieś morały (nie dosłownie) to przeważnie ma rację.
Oddaje glos SGTokarowiWięc dla mnie jest głosem sumienia drużyny, choć faktycznie sumienia innych też się liczą.
Dodam do tego, ze bardzo czesto to co kieruje Danielem to nie jest moralność a po prostu uczucie (jak wszystkie epizody z Sharee) albo zwykla ciekawosc badacza. Jego moralnosc nie jest ani lepsz ani gorsza od moralnosci calej reszty SG-1.Daniel ma te swoje humanistyczne podejście i chce wszystkim pomóc, ale (...) Daniel jako sumienie zespołu jest to po prostu wyolbrzymione które wskazujące że tylko on kireruje się moralnością.
A twoj sposob przedstawienia Jacka jest dla mnie abstrakcyjny. Ani razu nie zauwazylem u niego metody dzialania, ktora moglbym nazwac niemoralna.
Użytkownik jarmat edytował ten post 02.10.2003 - |14:04|
#71
Napisano 02.10.2003 - |17:32|
Trudno powiedzieć by Jack szedł po trupach. Ceni on życie swoich przyjaciół i głównie interesuje że przetrwanie Ziemi. Można to nazwać prawem "doboru naturalnego". Silniejszy przetrwa.
Nie zabraniam widzieć tego jak chcemy serial. W serialu jest wiele rzeczy których można różnie interpretować. Niektózy mogą widzieć Daniel jako sumienie SG1, gdy ja uważam że po prostu jest człowiekiem "który aż za bardzo chce wszystkim pomóc" i zarazem posiada on bardzo czarną stroną charakteru którą to niestety Shanks chce podkreślać. Inni znowu wyolbrzymiają "SJ ship" - i trzeba z tym żyć.
Nie da się zanegować istotnej roli Skary i Daniela w przemianie Jacka spowrotem w normalnego człowieka podczas filmu oraz częstych heroicznych aktów Daniela. Jednak w trakcie serialu Jack był tą osoba którą był zapewne też przed śmiercią syna, a w kontraście z aktami Daniela pojawiają się jego czarne strony osobowości i fakt że to człowiek zbyt mocno emocjonalny i "roztrzepany".
Najlepiej konflikt sposobów widzimy w odcinku 518 gdzie Jack zabija tą Reeesee i Daniel wyskakuje z pretensjami. W tym wypadku też pewnie są różnice zdań, jednak ja uważam że Jack postąpił słusznie. W sytuacjach grożących katastrofą nie ma czasu na sentymenty. Jednak gdy nie trzeba niewinnych ofiar tworzyć Jack nie zabija. Od tej czarnej roboty znane jest NID.
#72
Napisano 05.10.2003 - |17:36|
Jack jest profesjonalistą w każdym calu, dlatego właśnie nie pozwala, by kierowały nim uczucia i bardzo to sobie cenię. Tu wychodzi nieprofesjonalizm Daniela (zwłaszcza w początkach serialu) i to, że często kieruje się uczuciami i jego decyzje bywają podejmowane pod wpływem impulsu. Nie można mu jednak odmówić inteligencji. W tych cechach jego postać jest podobna do mnie i dlatego tak mocno się z nią utożsamiam. I dlatego, mimo całej ogromnej sympatii do Jonasa, głosowałam na Daniela. Jednakże chyba nie tylko moje sądy bywają subiektywne.
Użytkownik 121277 edytował ten post 05.10.2003 - |17:38|
do serca człowieka
zimnego jak głaz
Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas

Mój świat
#73
Napisano 29.11.2003 - |19:08|
Ale gdy tak patrzę sobie na sezon 6 jakoś nie widzę żeby Daniel był potrzebny. SGC nauczyło widzieć problem na 2 sposoby i „moralniak” w zespole stał się zbędny. Chyba mogile nie ma już miejsca w SG-1 dla Daniela – chyba lepiej by się czuł za biurkiem, i ja bym się lepiej czuł go tam widząc.
Brak mi u wszystkich, nie tylko u Daniela tego, co miał Jonas – wiecznej ciekawości i wiecznego uśmiechu na twarzy.
Użytkownik rexus edytował ten post 29.11.2003 - |19:09|
#74
Napisano 30.11.2003 - |22:26|
Owszem, zagubił może trochę swoją ciekawość świata, tak jak Tealc po tylu sezonach przestał se wszystkiemu na ziemi dziwić. Pewnie za jakiś czas Jonas też by się zmienił w tym kierunku.
Serialowi przydałyby się obie postacie.
121277 zaciekle broniąca swego ulubieńca.
do serca człowieka
zimnego jak głaz
Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas

Mój świat
#75
Napisano 05.12.2003 - |20:11|
Apophis_
#76
Napisano 05.12.2003 - |20:33|
OkiejZdecydowanie DANIEL!
Było i o tym w archiwum a więc pocytuję swoje wypowiedzi:na początku kłamał i oskarżał Daniela! Daniel Jackson żądzi!
http://www.gwrota.co...opic=150&st=146
Jonas był winny śmierci Daniela
Taki sam udział w śmierci Daniela jak Hammond (wysłał go na tą misję), jak Jack (ponieważ pozwolił mu pójść sam na te badania), jak Sam (ponieważ nie poszła z nim), jak Tealc (taki sam powód jak u Sam).
Czemu Jonas nie grał fair od początku?
Jak sie mogło potoczyć? Jedyne co by się stało to Jonas by poszedł na Ziemie z SG1 jako uciekinier i nie mielibyśmy na dodatek ani gramu naquadria. Postąpił tak jak mu kazali zwierzchnicy, Tealc też robił paskudne rzeczy w służbie Apofisa, ale jednak wiedział w środku że było to złe i chciał się przeciwstawić i w końcu znalazł odpowiednią chwilę, tak samo jak Jonas.
Daniel zginął przez Jonasa
Daniel zginął przez siebie! To on zdecydował ratować tych ludzi i to on sam wysłał siebie na śmierć... równie dobrze Daniel mógł uciekać wraz z resztą SG1 przez wrota i tamci by się wysadzili w powietrze. Jonas nie ma nic z tym wspólnego... nawet w trakcie tej sceny próbował Jonas go powstrzymać przed zniszczeniem szyby (co także oznacza przed wskoczeniem do środka) krzycząc: "doktorze Jackson"
#77
Gość_Abr@_*
Napisano 07.03.2004 - |02:57|
#78
Napisano 11.03.2004 - |08:12|
Pozdrowienia cLoNe_xx
#79
Napisano 14.03.2004 - |15:06|
Na poczatku tego nie dostrzegalem ale po powrocie ( co prawda niezle naciaganym) Daniela - nie mialem juz zadnych watpliwosci.
Daniel > Jonas
Jack > all
#80
Napisano 09.12.2004 - |18:02|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








