Skocz do zawartości

Zdjęcie

Daniel vs. Jonas


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
151 odpowiedzi w tym temacie

#61 mathix

mathix

    Sierżant

  • VIP
  • 686 postów
  • MiastoGdańsk

Napisano 03.09.2003 - |17:10|

Jak się już wczuję w klimacik Atlantis to napiszę kilka fan ficów. I na pewno nie zabraknie tam Jonasa, a kto wie może gościnnie wystąpi nasza ulubiona drużyna od zadań niemożliwych? :)
  • 0
There are 10 types of people in this world.
Those who understand binary and those who don't.


#62 emcist

emcist

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 04.09.2003 - |22:49|

Moim zdaniem Daniel pomimo swojej osoby (męczącej czasami) to jest najlepszy w tym co robi. Jonas go nie zastąpi - nie wiem jak bardzo miałby rozwiniętą inteligencję. Jonas natomiast jest żywszy i szybciej myśli. Te dwie postacie są bardzo zbliżone a jednak zupełnie inne, a jak inaczej mogłoby być jak nie to że obaj są lub byliby potrzebni w SG-1. Oni poprostu się uzupełniają. Ja nie widzę tego w ten sposób, że Daniel to a Jonas tamto. To są 2 rózne osoby i one właśnie takie są, obie są potrzebne i obie są dobre w tym co robią.
  • 0

#63 rejm

rejm

    Plutonowy

  • VIP
  • 372 postów
  • MiastoPoznań

Napisano 19.09.2003 - |14:29|

Ja tam nie mam nic przeciwko Danielowi, tak samo jak i przeciwko Jonasowi. Zgadzam się jednak z SGTokarem, co do aktora. Uwazam, że ma on manię wielkości. Tzn. popularnośc uderzyła mu do głowy. Zgrywa wielką gwiazdę, a przecież poza tym serialem niczego więcej nie osiągnął.

Odnośnie zjawisk nadprzyrodzonych, to uważam, że błędem jest traktowanie "świetlistych" jako coś nadprzyrodzonego. Kilka razy było w serialu powiedziane, że jest towyższy poziom egzystencji, kolejny etap ewolucji czy coś takiego. Nie należy ich też porównywać do aniołów czy duchów. To by oznaczało, że Daniel nie żył, a to nie prawda. On przeszedł na wyższy poziom egzystencji, miedzy innymi po to, aby uniknąć śmierci.
  • 0

#64 lawl

lawl

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 31 postów

Napisano 23.09.2003 - |18:15|

zdecydowanie Daniel jest lepszy od Jonasa. Jak tamten sie pojawil to mi w ogole team sie nie kleił. Braskowało kogos kto by dobitnie wykazał co sądzi na temat niektórych opinii Jacka
  • 0
LAWL

#65 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 23.09.2003 - |19:59|

Jak tamten sie pojawil to mi w ogole team sie nie kleił.

Bo Daniel odszedł. Było dziewięc osób które próbowały go zastąpić! Zresztą Jonas był nowy, ale mimo to potrafili się zgrać mimo że był nowy i Jonas był bardziej jednolity niż reszta niż Daniel.

Braskowało kogos kto by dobitnie wykazał co sądzi na temat niektórych opinii Jacka

601/602 - Redemption - Hammond (co to ma znaczyć ta mieszanka w SG1, masz kogoś wybrac i tyle, masz mieć rosjanina w zespole a nie mieszać), Tealc (może Jonasa być wybrał ziemianinie), Sam (Sir... Jonas, sir... może sir być sir w sir zespole sir... może pójdziemy na ciastko?)
603 - Descent - Jonas (pułkowniku, co to ma znaczyć że nie idę z wami!), ten naukowiec co zginął (hej... te przesłony to cudo techniki musze je zobaczyć.... no i zginął pogryziony przez jaffa)
604 - Frozen - wszyscy (na diabła mnie zaciągają na antarktydę i odciągają od ukochanych Simonsów czy co tam ogląda).
605 - yyy... yyy a niech to ... dziwne tu nic nie ma!
606 - Abyss - Kannan (Idę po dziewczyne, nie nie idziesz, idziesz, nie idziesz, idziesz, nie idzisz, czemu?, bo nie mogę zginąć, czemu?, bo przegapię kolejny odcinek simonsów...)
607 - Jonas (dziadek ma schizofremie, nie ma!, ma, nie ma!)
608 - Felger (kto tam się słucha rozkazów, idziemy ich ratować mimo że pułkownik kazał zostać.. hej)
609 - Allegiance - Selmac, Jacob, Sam i gang Tok'Ra (błagam, błagam Jack.... ratuj naszego Tok'Ra przed Tealciem, błagam, nie odganiaj komarów, nie patrz się na tyłek Sam, pomóż uratowąc Tok'Ra, pomóż...)
610 - Cure - Sam (cała ta sprzeczka o Tok'Ra, co ważniejsze Egeria czy ludzie... bla bla)
611 - Prometheus - Hammond i rząd (Jack: jak to chcecie ujawnić X-303, co to ma być... Hammond: o nie pułkowniku. my jestesmy innego zdania)
612 - Unnatural Slection - Jonas (przeceiż to ludzie, Jack: nie to pluskwy, Jonas: to ludzie, Jack: chcesz z nimi gadać?), (Jonas: wykorzystałeś humanitarnośc ty bezduszny zatwardziały pułkowniku!)
613 - Sight Unseen - Sam (NIE NIE PÓJDĘ NA RYBY!)
614 - Smoke and Mirrors - Kinsey (tak pułkowniku, wykorzystam pana w mojej kampani do prezydentury...)
615 - Paradise Lost - Maybourne (Jack: jesteś choroy Maybourne, Harry: Nie, dawaj broń, Jack: nie, Harry: tu sa obcy, Jack: jesteś chory).
616 - Metamorphosis - Hammond (bierzez ruskich albo wylatujesz z roboty)
617 - Disclosure... hmmm... hmmm... hmmm...
618 - Forsaken - nie ma pomysłu... chociaz już widziałem konflikt Jacka z drzewami :>
619 - Changeling - też nic nie ma
620 - Memento - kapitan statku (macie siedzieć cicho, nic nie robić, odbija wam ich zapraszać na obiad, żadnego barbaque z Carter nie mozesz mieć na mojim pokładzie)
621 - Prophecy - Jonas (jesteś chory, nie nie jesetm, jesteś, nie - nie wierzyliście mi z tymi stworkami i była prawda, dobra)
622 - Full Circle - dobra tu się sprzeczał z Danielem więc nie ważne

Chodzi o to... że kazdy patrzy za tym czego chce. Gdy nie było Daniela już można nie widzieć że inni też z Jackiem się nie zgadzają. Bo ważny jest tylko Daniel :>

Ech... wracam do ksiazek...
Log65: Happy camper

#66 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 29.09.2003 - |21:00|

Jasne, że ważni są inni. Ale Daniel - przynajmniej na początku - był głosem sumienia i to nie tylko Jacka ale i wszystkich innych. Potem trochę za bardzo zmienił się w żołnierzyka, ale i tak jest dla mnie kiś bardzo ważnym w tej drużynie. Choć teraz drużyna przeżywa jakiś kryzys chyba. W 7.11 Jacka jest strasznie mało i jego rola w ogóle jest marginalna. Jednakże jestem za Danielem, choć naprawdę polubiłam Jonasa (było w poprzednim forum).
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#67 krzysiekk20

krzysiekk20

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 74 postów
  • MiastoGłogów

Napisano 02.10.2003 - |06:37|

Braskowało  kogos kto by dobitnie wykazał co sądzi na temat niektórych opinii Jacka

Dokladnie sie z toba zgadzam , brakowalo mi tez tych smiesznych klotni miedzy Danielem a Jack'em , ale Jonas tez jest spoko koles :D
  • 0
Fear is the mind killer
Guha cavat lapidem non vi, sed saepe cadendo

"Nou ani anquietas"

#68 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 02.10.2003 - |08:04|

Braskowało kogos kto by dobitnie wykazał co sądzi na temat niektórych opinii Jacka 
Dokladnie sie z toba zgadzam

Albo najwyraźniej nielubisz czyatać długich postów (mój), albo po prostu się nie zgadzasz i niechce mówić, albo... masz swoje zdanie i tyle i nie obchodzą się fakty.

Ale Daniel - przynajmniej na początku - był głosem sumienia i to nie tylko Jacka ale i wszystkich innych.

Ja bym go głosem sumienia nie nazywał, bo w SG1 każdy ma swoje sumienie, własny charakter, osobowość i na podstawie niego podejmuje decyzje. Gdy Jack chciał zdobyć broń w 402 to nie dla tego że chciał powybijać ludzi na planecie, ale w przyświecał mu początkowo cel zdobycia technologi która obroni Ziemie przed Apofisem.
Daniel też znowu nie jest zawsze taki święty i potrzebuje też wsparcia moralnego (205 ze strony Jacka, w 418 widzimy jak Daniel wariuje w tym swoim śnie i poucza go Shifu, albo 111 gdzie Daniel się tak po "goauldowsku" zachował mimo że wcześniej dobrą sentecję powiedziała mu Sam). Szczególnie ta scena z 111 udowadnia że wystarczy mieć jakiś cel (w wypadku Daniela jest to odnalezienie Share, Jacka - obrona Ziemi) by odsunąć na bok morale. Daniel ten cel traci po 310 i skupia się na moralności. W 505 wraz z SAM przekonuje Jacka o niewiności mieszkańców, w 518 ta afera z zabiciem Reesee. Nie można też zapomnieć głównego osiągnięcia które niby jest przypisywane Danielowi (jest to odciągnięcie Jacka od samobójstwa w filmie) jednak tam według mnie kluczową rolę odegrał Skaara, Daniel tylko pokierował.
Nie zaprzeczam że Daniel ma te swoje humanistyczne podejście i chce wszystkim pomóc, ale to tylko podejście i według mnie każdy członek SG1 ma swoje sumienie i odpowiednie cele, a Daniel jako sumienie zespołu jest to po prostu wyolbrzymione które wskazujące że tylko on kireruje się moralnością.
Log65: Happy camper

#69 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 02.10.2003 - |10:13|

Fakt, każdy ma swoje sumienie. Ale jednak Jack chce chronić Ziemię czasem idąc po trupach. On najchętniej wszędzie by wysłał bomby na inne planety, a Daniel zawsze próbował negocjacji. Nieraz stawał przeciw całej drużynie, ale w końcu jego sposób myślenia okazywał się najlepszy. Ma on najbardziej humanitarne podejście do istot wszelkiego rodzaju i gatunku i nie uważa, że ziemianie są najlepsi we wszechświecie. To pod jego wpływem zmienia się Jack i potem mówi, że jak Daniel prawi jakieś morały (nie dosłownie) to przeważnie ma rację. Więc dla mnie jest głosem sumienia drużyny, choć faktycznie sumienia innych też się liczą.
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#70 jarmat

jarmat

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 302 postów
  • MiastoRadom

Napisano 02.10.2003 - |13:53|

Jasne, że ważni są inni. Ale Daniel - przynajmniej na początku - był głosem sumienia i to nie tylko Jacka ale i wszystkich innych.

Calkowicie sie zgadzam z SGTokarem w jego opinii o tym co napisales.

Ale jednak Jack chce chronić Ziemię czasem idąc po trupach.

Czy ty ogladales ten sam serial co my? Siedze niestety w pracy i nie mam jak siegnac do swoich zbioro, zeby sobie przypomniec tytuly odcinkow i wszystkie szczegoly, ale przypomnij sobie na przyklad odcinki w ktorych:
- Jack laduje z reszta zespolu z wymazana pamiecia w podziemnej kopalni
- Jack "odchodzi" z SG-1 zeby rozpracowac grupe agentow NID robiacych wlasnie to, co jemu zarzucasz
i wiele innych.

a Daniel zawsze próbował negocjacji. Nieraz stawał przeciw całej drużynie, ale w końcu jego sposób myślenia okazywał się najlepszy.

A ile razy jego sposob myslenia sprowadzal klopoty?
Znowu nie moge sobie przypomniec tytulu odcinka (4 lub 5 seria), gdzie Daniel staje sie niemal wszchmogacy (na szczescie tylko w urojeniach) i prawie doprowadzil do tragedii wlasnie dlatego, ze uwazal, ze on wszystko wie najlepiej i jest sumieniem swiata. Wtedy wlasnie Jack usilowal go powstrzymac. Nie bylo to co prawda realne, lecz stymulowane, lecz sam Daniel po przebudzeniu nie byl zadowolony z poznania siebie od tej strony.

To pod jego wpływem zmienia się Jack i potem mówi, że jak Daniel prawi jakieś morały (nie dosłownie) to przeważnie ma rację.

A ja myslalem, ze jack uwaza Daniela za wrzod na d.... :)

Więc dla mnie jest głosem sumienia drużyny, choć faktycznie sumienia innych też się liczą.

Oddaje glos SGTokarowi

Daniel ma te swoje humanistyczne podejście i chce wszystkim pomóc, ale (...)  Daniel jako sumienie zespołu jest to po prostu wyolbrzymione które wskazujące że tylko on kireruje się moralnością.

Dodam do tego, ze bardzo czesto to co kieruje Danielem to nie jest moralność a po prostu uczucie (jak wszystkie epizody z Sharee) albo zwykla ciekawosc badacza. Jego moralnosc nie jest ani lepsz ani gorsza od moralnosci calej reszty SG-1.
A twoj sposob przedstawienia Jacka jest dla mnie abstrakcyjny. Ani razu nie zauwazylem u niego metody dzialania, ktora moglbym nazwac niemoralna.

Użytkownik jarmat edytował ten post 02.10.2003 - |14:04|

  • 0
There is always a bigger fish.

#71 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 02.10.2003 - |17:32|

Jack chroniący Ziemię po trupach. Ciekawy wniosek zapewne wyciągnięty z odcinka 119. Jedna podstawowa zaleta Daniela - wszystko wypyta dokładnie. Jack w odcinku 402 kierował swoje poczynania brakiem wiedzy, którą Daniel chciał zdobyć. Natomiast w 410 ta chęć podważania wszystkiego było ważną cechą Daniela.
Trudno powiedzieć by Jack szedł po trupach. Ceni on życie swoich przyjaciół i głównie interesuje że przetrwanie Ziemi. Można to nazwać prawem "doboru naturalnego". Silniejszy przetrwa.
Nie zabraniam widzieć tego jak chcemy serial. W serialu jest wiele rzeczy których można różnie interpretować. Niektózy mogą widzieć Daniel jako sumienie SG1, gdy ja uważam że po prostu jest człowiekiem "który aż za bardzo chce wszystkim pomóc" i zarazem posiada on bardzo czarną stroną charakteru którą to niestety Shanks chce podkreślać. Inni znowu wyolbrzymiają "SJ ship" - i trzeba z tym żyć.
Nie da się zanegować istotnej roli Skary i Daniela w przemianie Jacka spowrotem w normalnego człowieka podczas filmu oraz częstych heroicznych aktów Daniela. Jednak w trakcie serialu Jack był tą osoba którą był zapewne też przed śmiercią syna, a w kontraście z aktami Daniela pojawiają się jego czarne strony osobowości i fakt że to człowiek zbyt mocno emocjonalny i "roztrzepany".
Najlepiej konflikt sposobów widzimy w odcinku 518 gdzie Jack zabija tą Reeesee i Daniel wyskakuje z pretensjami. W tym wypadku też pewnie są różnice zdań, jednak ja uważam że Jack postąpił słusznie. W sytuacjach grożących katastrofą nie ma czasu na sentymenty. Jednak gdy nie trzeba niewinnych ofiar tworzyć Jack nie zabija. Od tej czarnej roboty znane jest NID.
Log65: Happy camper

#72 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 05.10.2003 - |17:36|

No tak. Zagadaliście mnie na śmierć i musiałam zweryfikować swoje poglądy. Za moralność faktycznie uważam chęć pomocy innym i w tym kontekście świetnie Daniel się spisuje. Nie chciałam oczerniać Jacka, że jest bez sumienia, choć czasem niektóre rozwiązania w serialu można uznać za kontrowersyjne. Bardzo lubię Jacka, w sumie to ich wszystkich, całą drużynę i każdego osobno też. I w sumie to ten wątek ma tytuł taki a nie inny i chyba nieco odbiegliśmy od tematu.

Jack jest profesjonalistą w każdym calu, dlatego właśnie nie pozwala, by kierowały nim uczucia i bardzo to sobie cenię. Tu wychodzi nieprofesjonalizm Daniela (zwłaszcza w początkach serialu) i to, że często kieruje się uczuciami i jego decyzje bywają podejmowane pod wpływem impulsu. Nie można mu jednak odmówić inteligencji. W tych cechach jego postać jest podobna do mnie i dlatego tak mocno się z nią utożsamiam. I dlatego, mimo całej ogromnej sympatii do Jonasa, głosowałam na Daniela. Jednakże chyba nie tylko moje sądy bywają subiektywne.

Użytkownik 121277 edytował ten post 05.10.2003 - |17:38|

  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#73 rexus

rexus

    Starszy sierżant

  • W tr. aktywacji
  • 885 postów

Napisano 29.11.2003 - |19:08|

Tak sobie myślę jak wyglądałby sezon 7 gdyby w zamiast Daniela występował w nim Jonas (te same odcinki ta sam fabuła). I chyba były by to o niebo lepsze odcinki niż w wykonaniu Daniela. Jakoś nigdy za Jackson’em nie przepadałem, choć jego postać nie drażniła mnie, ale i nie wywoływała zachwytów. Jego rolą było głownie hamowanie zapędów militarnych wojskowych i inny punkt spojrzenia na otaczający świat.

Ale gdy tak patrzę sobie na sezon 6 jakoś nie widzę żeby Daniel był potrzebny. SGC nauczyło widzieć problem na 2 sposoby i „moralniak” w zespole stał się zbędny. Chyba mogile nie ma już miejsca w SG-1 dla Daniela – chyba lepiej by się czuł za biurkiem, i ja bym się lepiej czuł go tam widząc.

Brak mi u wszystkich, nie tylko u Daniela tego, co miał Jonas – wiecznej ciekawości i wiecznego uśmiechu na twarzy.

Użytkownik rexus edytował ten post 29.11.2003 - |19:09|

  • 0

#74 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 30.11.2003 - |22:26|

Ja nie widze Daniela za biurkiem w żadnym wypadku. On naprawdę wiele wnosi do serialu, swietnie gra swoja postać. Nemec by nie zastąpił Shanksa. Przez cały sezon potrafił sie tylko ładnie usmiechać a Shanks wielokrotnie udowodnił, ż estać go nie tylko na mądre wywody, które napisali mu scenarzyści. nawet po powrocie. Mistrzostwem jest odcinek, w którym ma w sobie wiele innych postaci i potrafi pokazać odmienność każdej z nich.
Owszem, zagubił może trochę swoją ciekawość świata, tak jak Tealc po tylu sezonach przestał se wszystkiemu na ziemi dziwić. Pewnie za jakiś czas Jonas też by się zmienił w tym kierunku.
Serialowi przydałyby się obie postacie.


121277 zaciekle broniąca swego ulubieńca.
  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#75 Apophis_

Apophis_

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 124 postów
  • MiastoŁódź

Napisano 05.12.2003 - |20:11|

Zdecydowanie DANIEL! Był z nami od początku... a Jonas, na początku kłamał i oskarżał Daniela! Daniel Jackson żądzi!

Apophis_
  • 0

#76 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 05.12.2003 - |20:33|

Zdecydowanie DANIEL!

Okiej

na początku kłamał i oskarżał Daniela! Daniel Jackson żądzi!

Było i o tym w archiwum a więc pocytuję swoje wypowiedzi:

http://www.gwrota.co...opic=150&st=146

Jonas był winny śmierci Daniela
Taki sam udział w śmierci Daniela jak Hammond (wysłał go na tą misję), jak Jack (ponieważ pozwolił mu pójść sam na te badania), jak Sam (ponieważ nie poszła z nim), jak Tealc (taki sam powód jak u Sam).
Czemu Jonas nie grał fair od początku?
Jak sie mogło potoczyć? Jedyne co by się stało to Jonas by poszedł na Ziemie z SG1 jako uciekinier i nie mielibyśmy na dodatek ani gramu naquadria. Postąpił tak jak mu kazali zwierzchnicy, Tealc też robił paskudne rzeczy w służbie Apofisa, ale jednak wiedział w środku że było to złe i chciał się przeciwstawić i w końcu znalazł odpowiednią chwilę, tak samo jak Jonas.
Daniel zginął przez Jonasa
Daniel zginął przez siebie! To on zdecydował ratować tych ludzi i to on sam wysłał siebie na śmierć... równie dobrze Daniel mógł uciekać wraz z resztą SG1 przez wrota i tamci by się wysadzili w powietrze :). Jonas nie ma nic z tym wspólnego... nawet w trakcie tej sceny próbował Jonas go powstrzymać przed zniszczeniem szyby (co także oznacza przed wskoczeniem do środka) krzycząc: "doktorze Jackson"


Log65: Happy camper

#77 Gość_Abr@_*

Gość_Abr@_*
  • Gość

Napisano 07.03.2004 - |02:57|

Jestem za Jonasem postać Daniela mnie denerwuje od samego początku.
  • 0

#78 cLoNe_xx

cLoNe_xx

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 83 postów
  • MiastoJelenia Góra

Napisano 11.03.2004 - |08:12|

Uważam, że Jonas i Daniel są sobie równi. Wtedy kiedy Daniel umarł to mi go brakowało, ale kiedy pojawił się Jonas to na jakiś czas zapomniałem o Danielu. Po odejściu Jonasa zauważyłem, że tak samo mi go brakowało jak Daniela po śmierci. Oboje z bohaterów coś w nosili do tego serialu i dobrze odgrywali swoją postać. Każdy z nich był inny ale to nie znaczy, że jeden znich musiałbyć gorszy.
Pozdrowienia cLoNe_xx
  • 0

#79 BlaCha

BlaCha

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 10 postów
  • MiastoSopot

Napisano 14.03.2004 - |15:06|

Od poczatku czy nie od poczatq - ale Daniel ma charakter - i wedlug mnie jest postacia 100 razy glebsza niz Jonas.
Na poczatku tego nie dostrzegalem ale po powrocie ( co prawda niezle naciaganym) Daniela - nie mialem juz zadnych watpliwosci.
Daniel > Jonas
Jack > all :P
  • 0
All Your Base Are Belong To Us.

#80 Dr. Daniel Jackson

Dr. Daniel Jackson

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 5 postów
  • MiastoKatowice

Napisano 09.12.2004 - |18:02|

Co tam Jonas. :/ Jestem w 100% za Danielem !!!
  • 0
Don`t enter room 302... I`ll be there... look at me... I`am not the same man...




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych