Pomyślałem ze dołożę do tego wątku teorii mały grosik
Załóżmy, tak jak Arwen pisze, ze wyspa rzeczywiście jest miejscem mocy (jak TB Quantina), gdzie ludzie czują się lepiej, gdzie zdarzają się cuda jak ozdrowienie Locka czy wzmocnienie sił rozrodczych Jin’a J, czy wreszcie zdarzają się wypadki (samolot linii 815). Wyspa jest podłoża wulkanicznego (ktoś stwierdził ze wszystkie są) w jej środku zbiegają się tzw. "ley lines" (zapożyczyłem od Arwen) czyli kanały energetyczne. Wyspa jest czymś tak niezwykłym, tak nie spotykanym (ze względu na siłę oddziaływania – zdolności lecznicze), ze pewien człowiek o imieniu Alvar i nazwisku Hanso odkrywszy ją postanawia jej fenomen badać. Zakłada Darmha Initiative, zbiera najlepszych z najlepszych z różnych dziedzin nauki i zabierają się do roboty. Jedna z ekip bada fenomen elektromagnetyzmu, grawitacji itp. z Alvarem na czele, badają strukturę pola otaczającego wyspę, może próbują je na swój sposób ujarzmić, wzmocnić, wykorzystać. Coś idzie nie tak, dochodzi do wypadku, struktura pola (tym samym przestrzeni) zostaje zaburzona co skutkuje zwiększeniem jednego z 6 ukrytych wymiarów (tu pokłon dla teorii superstrun) z rozmiarów subatomowych do równych 3 nam znanych wymiarów (+ 1 czasowy). W wypadku ginie dwoje z naukowców (Adam i Ewa?), a z Alvarem stało się coś niezwykłego. Zostaje „rozciągnięty” do czwartego wymiaru przestrzennego. Jego ciało uzyskało możliwość poruszania się w czterech wymiarach, ale nie ma róży bez kolców, jednocześnie zostało uwięzione, splecione z samą wyspą. Alvar „stał się” wyspą, porusza się po niej dowolnie bez żadnych barier, dla niego takowe nie istnieją, co więcej czuje nią (kanały energetyczne to jego system nerwowy), jest wyspą (demon JonaszaJ). Potrafi prawie wszystko (nawet wyjąć komuś serducho bez otwierania go).
Jedynym i zarazem największym ograniczeniem jest to, że może poruszać się jedynie w jej obrębie. Alvar pragnie się uwolnić, zrobi wszystko aby to osiągnąć (tylko to ogranicza go od stania się bogiem czy jak ktoś woli - demonem). The Others (dawni naukowcy bądź ich dzieci) pracują nad zagadką „szefa”, próbują go oswobodzić i znaleźć sposób na kontrolowane, swobodne wykorzystywanie dodatkowego wymiaru (w końcu to klucz do boskości).
Ze względu na to, że sami od wielu lat z problemem nie mogą sobie dać rady, Alvar wybiera grupę ludzi (nasi bohaterowie), z których po ostrych testach wybierze tych którzy go uwolnią i będą kontynuować badania nad fenomenem wyspy. Tak zaczyna się przygoda Lostowiczów na wyspie.
P.S. Pomysł ukradłem J. Dukajowi :]