Mr. Eko
#61
Napisano 24.02.2006 - |14:25|
#62
Napisano 24.02.2006 - |14:28|
#63
Napisano 24.02.2006 - |16:16|
niewiem czy zauwazyles ale brat eko zostal postrzelony i wciagniety do samolotu a eko dostal z buta i zostal na lotnisku a brat polecial nie z wlasnej woli
Oj dziecko nie wiem czy uważnie przeczytales mój post. Nie komentuj jak nie wiesz o co chodzi.
#64
Napisano 24.02.2006 - |16:18|
Użytkownik radeksz edytował ten post 24.02.2006 - |16:19|
#65
Napisano 24.02.2006 - |16:24|
sorry tak rzucilem , a brat niechcial zeby lecial dlatego wezwal wojsko wiec masz racje, a dzieciak to ja nie jestem
Nom. Chodzilo mi o to że brata Eko na początku nie interesowalo że leci. Przed samym lotem wyleciał jak postrzelony i zaczął go namawiać by nie leciał. Zachowywał się jakby wiedział że samolot rozbije sie na wyspie. Tak samo z jasnowidzem do którego chodziłą Clarie. Nakłaniał ją by sama wychowywala dziecko a pozniej nagle zmienił zdanie by leciała. Też wiedział o katastrofie.
#66
Napisano 24.02.2006 - |18:44|
Brat Eko Yemi przjechał na lotnisko zeby powiedziec Eko zeby nie leciał, pwenie miał jakąs wizję czy coś. Yemi zostaje postrzelony więc drugi gangster bieze go so samolotu i wykopuje prubującego wsiąść Eko, chyba poważnie potraktował słowa Yemiego. (ten fragment gdy zołnierz mówi do Eko: "Are you OK, Father?" tez mnie rozsmieszył). Pod wpływem takiego wstrząsu (Eko wiedział ze Yemi umarł) mógł sie na wrócić, a zone mógł mieć za gangsterskich czasów (niewiem jaki jest znak małżeństwa w afryce, napewno nie obrączka).
Lecieli na wschód, do ameryki, niewiem czy bliżej czy dalej. Jaki był to kraj, bo jeśli po wschodniej stronie Afryki to dliżej na wschód. I lecieli nad pacyfikiem itp. Ten gangster sie katapultował a Yemi (juz nie zywy) lezał w smolocie (zastanawia mnie to jak on lezał na plecach, jak samolot się obrucił).
#67
Napisano 24.02.2006 - |18:48|
#68
Napisano 24.02.2006 - |19:36|
A swoją drogą ten od którego dostał kopa przy samolocie, uratował mu życie, jak to sam powiedział podczas wyprawy z Charliem
#69
Napisano 05.03.2006 - |14:48|
WIEMY, ze leciał ze wszystkimi LOSTOWICZAMI.
#70
Napisano 05.03.2006 - |22:31|
Co,jak myslicie.
Pozdro
#72
Napisano 05.03.2006 - |22:53|
No to chyba jest bardzo prawdopodobne ale czemu od Henrego oczekiwał przebaczenia to jest niepokojące.może on też uważał Henry'ego za Innego i chciał, żeby wiedział, że to on zabił jego koleżków...
Eko bawi sie w drwala ,moze buduje tratwe (albo kosciól/kapliczke) jedno i drugie moze oznaczac ze rezygnuje zupelnie z przemocy
a to wielka strata dla lostowiczów
...taki zawodnik
#73
Napisano 06.03.2006 - |19:46|
Jeszcze ciągle nia mam porządnego skryptu tego epizodu, tak więc trudno mi powiedziec czemu Eko z nim rozmawiał. O ile pamiętam padło słowo forgivness, mogło być ono urzyte w mniej bezpośrednim znaczeniu. Być może Eko chiał rozmawiać z kimś z poza układu. Potzrebny był ma raczej ktoś z zewnątrz, ktos pzred kimś mógłby się otworzyć. Może być jednak jakis głebszy sens.Eko nie prosił o przebaczenie.
Genesis
#74
Napisano 07.03.2006 - |10:38|
Jonasz głębszy sens tej rozmowy jest oczywisty ,pytanie tylko - Dlaczego ?Jeszcze ciągle nia mam porządnego skryptu tego epizodu, tak więc trudno mi powiedziec czemu Eko z nim rozmawiał. O ile pamiętam padło słowo forgivness, mogło być ono urzyte w mniej bezpośrednim znaczeniu. Być może Eko chiał rozmawiać z kimś z poza układu. Potzrebny był ma raczej ktoś z zewnątrz, ktos pzred kimś mógłby się otworzyć. Może być jednak jakis głebszy sens.
Co miała oznaczac ta zabawa w golibrode przez Eko.
2 "warkocze" 2 othersów...niepokojący jest ten fakt.
Czyzby Eko dokonczył swoją przemiane w "prawdziwego " księdza ??
hmm zbyt duzo niewiadomych jednak > pozdro
#75
Napisano 08.03.2006 - |13:32|
#76
Napisano 08.03.2006 - |13:37|
Jonasz głębszy sens tej rozmowy jest oczywisty ,pytanie tylko - Dlaczego ?
Co miała oznaczac ta zabawa w golibrode przez Eko.
2 "warkocze" 2 othersów...niepokojący jest ten fakt.
Czyzby Eko dokonczył swoją przemiane w "prawdziwego " księdza ??
hmm zbyt duzo niewiadomych jednak > pozdro
A to fragment tej rozmowy. Nieiwele wyjaśnia, poza faktem, że Eko chciał wyznać swe gzrechy komyś (s0mebody) - prawdopodobnie komuś z poza ukladu, jakim Hanty może być. Może to byc jednak grą na zmiękczenie, choć nie bradzo w to wierże. Zbyt płaskie. Eko wydaje się być nawróconym na poważnie.
Mr. Eko Please, stop talking, Henry. The first night I spent on this island I was dragged into the jungle by 2 men. They never spoke a word to me, nor I to them. I killed these men... smashed in their head with a stone, felt their blood on my arms. I need you to know how sorry I am for this. I need you to know that I am back on the righteous path now and that I regret my actions. I ask you for your forgiveness.
Henry Why are you telling me this?
Mr. Eko Because I needed to tell someone.
[Eko pulls out a knife and cuts off the longer strands on his beard
Genesis
#77
Napisano 08.03.2006 - |14:22|
Eko "spowiada się" Henry'emu Gale - bo myslę, że skoro kapłan - jak zwał tak zwał - nie ma zwierzchnika to spowiada sie komukolwiek obcemu...może Henry jest najbliżej smierci (taki "potraktowany" przez Sayida) i przez to najbliżej boga...
A może liczy na to, że Henry bedzie w stanie przekazać jeszcze ta spowiedż "othersom"??? takie usprawiedliwienie...
A postrzyżyny - to może "pokuta" po raz kolejny? albo jakis znak dla "othersów" - sensie "rozumiemy się Henry - ja wiem kim jestes i ty wiesz, że ja wiem.."
Jonasz - myslę, że Henry'ego tak łatwo się nie zmiekczy - moim zdaniem jest PODRZUCONĄ BOMBĄ PSYCHOLOGICZNĄ - wie, że będą go torturować i liczył sie z tym - ale dzięki temu rozwialił układzik Lock-Jack...i jak skutecznie wkurzył Locke'a...
#78
Napisano 08.03.2006 - |14:50|
Też mi się tak wydaje. Sposób w jaki rozegrał przesłuchanie, świadczy o tym, że najważniejszy jest cel. Ja bym powiedział Sayidowi wszystko, a nie jeszcze go podkręcał. To mogło zakończyć się zejściem, gdyby nie szczęśliwy zbieg okoliczności, że akurat trzeba było wpisać Liczby.Jonasz - myslę, że Henry'ego tak łatwo się nie zmiekczy - moim zdaniem jest PODRZUCONĄ BOMBĄ PSYCHOLOGICZNĄ - wie, że będą go torturować i liczył sie z tym - ale dzięki temu rozwialił układzik Lock-Jack...i jak skutecznie wkurzył Locke'a...
Choć, jak znam życie, znajdą ten balon, i przez jakiś czas Henry będzie siał ferment - tylko dlaczego uznano Sawyera za niewystarczające na tym polu?
#79
Napisano 08.03.2006 - |16:14|
ja sądzę, że nie ma żadnego układu który miałby jakiekolwiek cechy trwałości. Jacka i Locke w taki układ wmanewrowały okoliczności, gdyż inni potencjalni przywódcy bądż sami wycofali się w cień (Sayid) bądż zostali zmarginesowani pzrez sytuację (Kate, Sawyer). Kack i Locke sa jak ogien i woda i nigdy nie podejmą żadnej decyzji, którą kazdy z nich bedzie w stanie zaakceptować i co najwazniejsze respektować.Jonasz - myslę, że Henry'ego tak łatwo się nie zmiekczy - moim zdaniem jest PODRZUCONĄ BOMBĄ PSYCHOLOGICZNĄ - wie, że będą go torturować i liczył sie z tym - ale dzięki temu rozwialił układzik Lock-Jack...i jak skutecznie wkurzył Locke'a...
Genesis
#80
Napisano 08.03.2006 - |23:17|
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








