Odcinek 187 - S09E13 - Ripple Effect
#61
Napisano 10.02.2006 - |09:39|
#62
Napisano 26.02.2006 - |01:27|
#63
Napisano 26.02.2006 - |21:35|
Tunel miedzygalatykami zuzywa ogromne ilosci energi... a tunel miedzy wszechswiatami juz nie? Tak jasne, cos tam sie nawzajem przenika i costam costam ble ble ble (belkot Carterki, ktorej juz nie da sie sluchac)
Scenariusz : Dno i Beznadzieja (krzyzyujace sie wszechswiaty akurat w naszym, przy nieskonczonej liczbie takich wszechswiatow.... w ogole cala ta teoria nieskoczonej ilosci wszechswiatow to jedno wielkie badziewie, oby juz nigdy nie byla poruszana, bo to po prostu jest zalosne i calkowicie nierealne nawet jak na sf)
+ elementy humorystyczne (przede wszystkim Asgardzczyk, 17 Carter zwracajacych glowe ku temu nowemu sefowi SG-1, ktory zadal pytanie, teksty Michella w stylu: "Jeszcze jedno glupie pytanie." "Wreszcie moze porozmawiac z kims, kto za nia nadaza" itd)
+ obecnosc Janet, chociaz strasznie malo jej bylo, - fajnie bylo ja widziec, ale nic poza tym.
- obecnosc tego przyglupa z nieskazitelnie glupim i sztucznym usmiechem
- jak juz wspomnialen na poczatku strasznie glupi, nierealny, nielogiczny, niepradopodobny nawet jak na fantastyke scenariusz
- za wszystkim nie stali Ori!!! (dlaczego nie?!) - pokazaliby tym sposobem, ze sa superwypasieni.
- odcinek belkotu naukowego, ktory byl nudny, komplenie niezruzmialy,
- za duzo Carter - ona juz mi naprawde dziala na nerwy, straszna z niej anielica, ale na maly plus zasluguje pokazanie ciemnej strony naszych bohaterow
- a co ich obchodza inne rownolegle wszechswiaty? Dlaczego po prostu nie pozbyli sie tych przybyszow? Znowu sa bardziej papiescy od papieza?
Ogolnie slabo jak na SG-1 - daje 6 za elementy humorystyczne, ale odcienek najgorszy w 9 sezonie.
#64
Napisano 15.03.2006 - |16:52|
Ogólne wrażenie na 4+, z pewnoscia jeszcze kiedys wróce do tego odcinka, ale nie z takim zapałem jak wracam do 406
#65
Napisano 17.03.2006 - |11:37|
Jakie było moje zaskoczenie kiedy zobaczyłam Janet! Wielki plus za jej obecność :D tylko, że to była tylko obecność, bo tak naprawdę po co ona tam była? Pogadała chwilkę z Danielem i Teal'cem ( nawet Sam przy tym nie było, chociaż to niby jej najlepsza przyjaciółka), pochodziła po bazie i tyle. Nie brała udziału w akcji, jakby była w tym odcinku tylko po to żeby przciągnąć uwagę większej ilości fanów :/ Liczyłam na coś więcej...A to tak szybko się skończyło.
Ten Asgard był dla mnie strasznie denerwujący, ehh ja też tęsknię za Thorem...
Jedynie na statku zaczęło się coś dziać, dobre SG 1 kontra złe SG 1 :D Chociaż czy tak do końca złe? Każdy chciał poprostu ratować swój świat.
A to z tym miesiącem miodowym Carter, albo urlopem macierzyńskim to już było lekkie przegięcie... Za dużo tego, zresztą wydaje mi się, że scenarzyści nieźle bawią się z pewną grupką fanów, którzy już mają nadzieję, że ich marzenia wreszcie się spełnią i czekają na odpowiedź z kim jest Sam a tu zawsze coś i rozmowa zostaje przerwana... :hyhy:
Ogólnie było nawet śmiesznie i była Janet, ale mogło być znacznie lepiej. Liczyłam, że będzie lepiej.
Ocena 7.
Użytkownik Grace edytował ten post 17.03.2006 - |11:40|
#66
Napisano 21.03.2006 - |22:03|
www.science-fiction.com.pl/forum
_________________________________________
oh my goddess Me !
#67
Napisano 21.03.2006 - |23:00|
Temat odgrzewany nie najlepiej i niejciekawiej prowadzony.
Jedyny plus to wizyta Janet .
I fakt faktem dziwne bardzo że O'Neill i Jonas się nie pojawili.
Rozumiem budżet lub niechęć aktorów, ale w takim razie cała ta zabawa w równoległe światy jeszcze bardziej amatorsko wyszła.
#68
Napisano 17.04.2006 - |14:07|
Ocena:7,5,a ten plus za klony,które lubię
#69
Napisano 26.04.2006 - |19:57|
jakby to juz gdzies pisalo to sorki za powtorke;)
O'Neill, about religion on Earth: "Let's just say nobody believes in anyone with glowing eyes and a snake in his head."
John : Mogłbys miec choc troche odrobiny Ambicji Garfield...
Garfield : Czy to podają z frytkami?
#70
Napisano 30.04.2006 - |16:42|
odcinek rewelacja, ciekawy pomysl na zrobienie tego odcinka, zwlaszcza dwie druzyny sg1 na pokladzie x-303 i gry psychologiczne miedzy nimi
fajnie, ze asgard potrafi czasami pomoc, milo bylo zobaczy Janet....
oby wiecej takich odcinkow !!
#71
Napisano 07.05.2006 - |21:50|
dla mnie jedyny plus z tego odcinka plynacy, to fragment dialogu miedzy Sam i Martufem, z ktorego wynika, ze moze sie jeszcze spotkaja - to mogloby byc takie przygotowanie do ponownego wprowadzenia postaci Martufa i dr Frazier do serialu, co raczej by mu nie zaszkodzilo - bo po odejsciu O'Neilla, juz niewiele mu moze zaszkodzic...
www.science-fiction.com.pl/forum
_________________________________________
oh my goddess Me !
#72
Napisano 12.05.2006 - |22:42|
znowu mamy zaszczyt goscic na naszej planecie asgard
byla smieszna scena z kvasirem
albo z mitchelem "(lekko ogluszony)uwazaj, znam sztuki walki Sodan")
Ocena :9/10
Book of ORIgin
#73
Napisano 13.05.2006 - |22:38|
nie wiemn czy wiesz ale w naszej rzeczywistosci oboje umarli wiec nie wiem jakim cudem mieliby wrocic. ich powrot na stale do serialu (zwlaszcza janet) bylby totalna glupota, co jednak byloby fajne bo janet jest nie do zastapieniaprzygotowanie do ponownego wprowadzenia postaci Martufa i dr Frazier do serialu, co raczej by mu nie zaszkodzilo - bo po odejsciu O'Neilla, juz niewiele mu moze zaszkodzic...
#74
Napisano 16.05.2006 - |10:56|
no, tak sobie pomarzyc czasem wolno...
www.science-fiction.com.pl/forum
_________________________________________
oh my goddess Me !
#75
Napisano 09.06.2006 - |16:43|
Ocena: 9
PLUSY:
+ pełno humoru, teskty Mitchella czy Kvasira były powalajace. Agardczyk wreszcie w serialu się pojawił i od razu wprowadza sporo fajnych sytuacji, jak np. gdy życzył powodzenia SG1, jak przeszkodził Sam i Mortoufowi w pocałunku
+ wielki powrót wielkiej miłości Samanty i wielkiej pani doktor. Super było zobaczyć Martoufa i Janet, a wyglądało na to, że ta ostatnia to chyba dowodzi SG1
+ kilkanaście Sam Carter bełkoczących technicznym językiem na prawo i lewo.
+ jak słusznie zauważył SGTokar plusem sa tutaj nawiązania do poprzednich odcinków i do SGA. Mała rzecz, a jak cieszy
MINUSY:
- faktycznie, jak na kilkanaście druzyn SG1 to brakowało chociaż w jednej Jacka :/
- z tym technobełkotem Carter to już przesadzają, jak za dużo to niezdrowo przecież :>
- kurcze ja mam już dosyć tych równoległych światów w Stargate, temat był już poruszany nie raz, ale zawsze były to furtki na końcu zamykane. A tutaj natomiast scenarzyście wykombinowali, że gdy będzie bardzo źle się działo, to wystarczy telefon do Asgardu który daje nam to działo, strzelamy nim w wrota i możemy uzyskać pomoc z jakiegoś świata równoległego na wycięgnięcie dłoni
- hmm myślałem, ze po tym tekscie
17136][17174]Znalazłam sposób na obejście zabezpieczeń,|wszystko przygotowane.
[17175][17190]Doskonale.
[17191][17221]Kiedy zorientują się, co jest grane...
[17222][17251]Będzie już za późno.
[17422][17438]Zaczynamy.
okaże się, że ci ludzie z "czarnego SG1" to jednak jakieś neoreplikatory, czy wytwór Ori, myślalem, ze ten odcinek będzie bardziej rozwinięty, bo był pomysł na zrobienie podwójnego odcinka. Liczyłem na jakąś wielką intrygę wrogów Ziemi czy też pojawienie się nowego przeciwnika na arenie, a tu zrobiono kolejny odcinke pół- żartem pół-serio
W oczekiwaniu na BSG "Caprica"
#76
Napisano 20.08.2006 - |18:38|
#77
Napisano 10.09.2006 - |14:11|
Mimo to dałam 9, bo i tak dość ciekawy był, choć dosyć nierealny. Carter (jak zawsze) mnie denerwowała swoimi głupimi minami, głupimi gadkami, głupim zachowaniem i tym wiecznym niezdecydowaniem - kocham Jacka, nie kocham Jacka, i takim udawaniem "niewiniątka". Bleh! Wreszcie po tych 8 latach powiem w końcu, że nigdy jej nie lubiłam i czekam, aż dojdę do Vali (to już tylko 5 czy 6 odcinków!
A później - oh, co za nieszczęście! Nie mam TV satelitarnej, ani (tymczasowo) sezonu 10 na DVD, więc będę musiała obejść się ze smakiem z SG-1 dopóki nie dostanę możliwości oglądnięcia tegoż sezonu
Boshe, ale ja offtopicuję! No, w każdym razie dałam 9 za całokształt i za "przetnij zielony", bo to zabrzmiało całkiem interesująco na koniec...
#78
Napisano 07.01.2007 - |13:54|
wszyscy narzekją, że udaje on O'Neilla, ale moim zdaniem tak nie jest. czy Jack powiedział by "Chcesz powiedzieć,|że gdzieś w innej rzeczywistości, zaliczyłem Amie Pennenberg?"?. wątpie... Jack był bardziej infantylny a jego zarty bardziej "rodzinne"(nie zebym narzekała, to było naprawde zabawne), za to postać Camerona jest dosadniejsza i chyba bardziej dosłowna w żartach.
poza tym - świetny zart z postaci Teal'ca! jak zły mitchell wpadł w "pułapkę zastawioną w pułapkę, bo myśleli jak oni myśleli ze oni mogą myśleć" i mówi o tym... chwila ciszy.. Teal'c myśli.. myśli.. brewka do góry... i... "Indeed"
Użytkownik dr Danielle Jackson edytował ten post 07.01.2007 - |13:56|
- I think you're hugging wrong.
#79
Napisano 12.05.2007 - |13:03|
7.
#80
Napisano 16.05.2007 - |16:51|
- "penisy" w 7x10 Birthright
- "rok 69 - dobry rok" - 4x06
Użytkownicy przeglądający ten temat: 2
0 użytkowników, 2 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








