graffi, mi chodziło o faktyczną stagnację, a nie brak wielkich odkryć. Kiedyś wielkie rzeczy przychodziły łatwo, bo w sumie to był proste rzeczy, łatwo obserwowalne. Grawitacja, elektryczność, DNA, radioaktywność itd. Dlatego wtedy miała sens specjalizacja, bo był to najlepszy sposób by szybko coś rozgryźć. Dzisiaj, w erze postindustrialnej (no tak prawie) liczy się co innego-elastyczność, synteza i umiejętność spoglądania pod wieloma kątami. Dlatego nie ma wielkich przełomów, bo po pierwsze teraz potrzebny jest do badań sztab ludzi i wielka kasa-skończyły się czasy gdy jeden koleś mógł coś osiągnąć w garażu-a po drugie brak ludzi z szerokimi horyzontami którzy potrafiliby myśleć w niestandardowy sposób, niepodręcznikowo, znający wiele dziedzin nauki.
Standardową wymówka jest w tym momencie "to niemożliwe wszystko umieć, wiedza ludzka jest zbyt rozległa i szeroka", ale to bullshit. Nikt nie wymaga bycia ekspertem we wszystkim, ale posiadaniu podstaw, które pozwalają szybko się przekwalifikować gdy ptorzbe lub spojrzeć na problem z innej perspektywy. Ale edukacja idzie w druga storne, czego ja po prostu nie rozumiem. Nasze ME chce wprowadzić specjalizację od kołyski, czyli de facto zarżnąć gospodarkę, bo przecież specjalista od n nie przekwalifikuje się w pół roku czy rok na specjalistę od x skoro od liceum był edukowany w kierunku n. Zadaniem nowoczesnych szkół nie powinno być szkolenie speców, ale uniwersalistów. W ten sposób gdy okoliczności się zmienią będzie można przebranżowić całe gałęzie gospodarki, a siła robocza będzie skrajnie mobilna plus innowacyjna. I o to chodzi. Ale zamiast tego dominuje myślenie, że najważniejsze jest podbijanie karty na zakładzie do końca życia-i to ma zapewnić dobrobyt. Jakim cudem, skoro naturą współczesności jest szybka zmiana, płynność i kapitalizm (który domaga się by co 5-10 lat każda firma upadła i powstała nowa-co przeraża wszystkich polityków i 99% wyborców. Bo jak to-co oni będą robić? Z czego będą żyć? Jakby nie byli trybikami podbijającymi kartę, to by wiedzieli)
Degradacja edukacji w połączeniu z specjalizacją sprawia, że powstają takie potworki jak wspominany Dawkins. To nie tak, że mu coś odbiło. On sądzi, że ma rację, bo ma stopień naukowy. I uważa że w związku z tym jego słowa są super-ważne. Owszem-ale z powodu specjalizacji są one ważne tylko w jego własnej dziedzinie. Niestety sprawdzają się ponure przepowiednie Gasseta, że społeczeństwo masowe + demokracja =chaos próżności. Każdy ma stopień naukowy, i uważa że w związku z tym ma prawo wypowiadać się na wszelkie tematy. Problem w tym, że to już od wielu dekad nieprawda, bo nadeszła specjalizacja. Ale wrażenie, że emgier przed nazwiskiem coś oznacza pozostało. I teraz masa tych edukowanych durniów zatruwa życie publiczne, wpływa na państwo i społeczeństwo a także-naukę, sukcesywnie podcinając gałąź na której siedzi.
Zawsze mnie śmieszą rozmyślania "speców" od edukacji, którzy stwierdzają że albo ma się kreatywnosć albo wiedzę-a więc albo idzie się w model dajmy na to fiński albo koreański. Ale to bzdura. Efekt wybrania "modelu fińskiego" (zachodniego) jest tragiczny-co z tego, że ludzie są niby-kreatywni, skoro to debile? W dodatku z prawem głosu? I przez to nie potrafią rozstrzygnąć prostych problemów na styku nauki, filozofii i etyki. Nie potrafią dokonać właściwych wyborów, bo brak im podstawowej wiedzy i w związku z tym zdają się na opinie "ekspertów", który mają swoje własne ideologiczne cele, poglądy. Pokłosie tego już widać, ale będzie jeszcze gorzej. Efektem nowoczesnej edukacji jest hodowla łatwych w manipulacji matołów-bydła mającego produkować i ewentualnie klupować, ale już nie myśleć. Myślenie ma być domeną ekspertów. Super. Tylko że eksperci to też idioci z tego samego powodu.
I potem wyskakuje przed publiczkę taki Dawkins i gada bzdury, bo myśli, że wszystkie rozumy na świecie powp ierdalał. Albo wyskakuje taki Yudkowsky i gada bzdury o AI i udowadnia że człowiek nie ma wolnej woli (jego słynny "AI box experiment"-każdy, kto sądził że niemożliwe jest by AI wypuścić-miał racje. Okazało się że eksperyment nie służył niczemu innemu jak intelektualnej masturbacji Yudkowsky'ego, który póki wygrywał-był kontent. Potem zaczął przegrywać, bo w końcu ktoś po prostu zaczął odpowiadać na nagabywania "AI" "nie" i skończyło się babci sranie. Od tamtego momentu Yudkowsky stracił zainteresowanie eksperymentem. Ale oczywiście na jego stronie wiszą tylko wyniki z pierwszych dwóch wygranych-szmaciarz bez kręgosłupa i krzty honoru.).
Nachodzi skomplikowany świat, w którym nauka dominuje i przerasta człowieka. Jeśli ktoś nie pójdzie po rozum do głowy i nie zmieni systemu edukacji, to ten świat ludzi zeżre. Nie dlatego bo coś się wymknie spod kontroli, ale dlatego że ludzie w gradacyjny sposób staną się coraz głupsi, nie potrafiący zrozumieć jak działa świat wokół nich i ograniczeni do wąskich horyzontów swojej specjalizacji. Co w połączeniu z starzeniem się społeczeństwa i zwiększeniem kontroli państw nad gospodarką da efekt w postaci stagnacji społecznej, ekonomicznej i ideowo-naukowej. A od tego punktu to już tylko krok do tego by ktoś kopnął w ten mechanizm, wytrącając go z równowagi. Wiek XXI będzie wiekiem głupoty postępu. Najprawdopodobniej.
Remedium: więcej wiedzy w szkołach, dosyć piepr zenia o tym że wszystko można znaleźć w internecie (im bardziej wiedza jest dostępna tym mniej ludzie z niej korzystają-potwierdzone naukowo

). Problemem jest przeładowanie programów? Ludzie, przecież remedium jest znane od dziesiątek lat: uczyć dzieci szybkiego czytania, zapamiętywania, kojarzenia itd. Przecież te metody są znane od lat, a efekty ćwiczenia mózgu są niesamowite, pozwalając na zwiększenie IQ i innych współczynników. Nie trzeba dokonywać wyboru między "kreatywnością" a "wiedzą", między "czasem wolnym " a "samoświadomością". Skoro można przeczytać "Krzyżaków" w 15 minut, to na pewno w spokojniejszym tempie, dostępnym dla wszystkich ich obalić w powiedzmy 120-150 minut. Materiał z podręcznika można przyswoić na jednej lekcji, a omówić i utrwalić na drugiej i pójść do domu. Nie ma więc żadnego węzła gordyjskiego, jest prosty wybór; czy chcemy być [beeep]mi czy nie. Czy chcemy nabierać się na Dawkinsy czy nie.
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung