Skocz do zawartości

Zdjęcie

Przyszłość eksploracji kosmicznej


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
130 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Przyszłość eksploracji kosmicznej (24 użytkowników oddało głos)

Czy NASA zmierza dobrą stronę?

  1. Tak (2 głosów [10.00%])

    Procent z głosów: 10.00%

  2. Nie (8 głosów [40.00%])

    Procent z głosów: 40.00%

  3. Constellation nie powinien być porzucany (1 głosów [5.00%])

    Procent z głosów: 5.00%

  4. powinni obrać inny załogowy cel (4 głosów [20.00%])

    Procent z głosów: 20.00%

  5. Ares I powinien zostać, Ares V nie (1 głosów [5.00%])

    Procent z głosów: 5.00%

  6. Głosowano Spalić to wszystko, pieniądze są potrzebne tutaj (3 głosów [15.00%])

    Procent z głosów: 15.00%

  7. inne (1 głosów [5.00%])

    Procent z głosów: 5.00%

Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#61 Mdeem

Mdeem

    Sierżant

  • VIP
  • 767 postów
  • MiastoBydgoszcz

Napisano 09.03.2010 - |11:14|

...
Nie wierzę w to, że gdziekolwiek się ruszymy, dopóki nie będzie ku temu dobrego powodu.
...

A z jakiego powodu Amundsen i Scott poleźli na biegun pd. - wysłał ich tam rząd czy mieli dobry powód?
Generalnie motorem naszego (ludzi) działania jest ciekawość i pionierstwo - TO JA-MY BĘDZIEMY PIERWSI!
Myślę, że jak tylko uda się zgromadzić odpowiednią technologię i środki finansowe w rękach jakiegoś wizjonera (patrz Richard Branson za jakieś 50-100 lat :) ) to wyskoczymy "jak z procy".
  • 0

#62 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 09.03.2010 - |12:35|

Bo ludzie to taki rak, rozpełza się po planetach, wysysa je, osusza, i robi przerzuty na kolejne. I tak w kółko,

WOW !!
To ile już tych planet "zaliczyliśmy" ? ;)

psjodko, no widzisz. Jak psiocyzłem na "przesłanko" Avatara, to nikt nie kumał o co biega. Ten Hollyshicki marksizm robi wodę z mózgu.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#63 psjodko

psjodko

    TIME LORD

  • Moderator
  • 2 337 postów
  • MiastoLeżajsk

Napisano 10.03.2010 - |07:15|

psjodko, no widzisz. Jak psiocyzłem na "przesłanko" Avatara, to nikt nie kumał o co biega. Ten Hollyshicki marksizm robi wodę z mózgu.


Ja to nazywam: grinpisizm i zielonactwo.

::. GRUPA TARDIS .::


#64 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 10.03.2010 - |10:29|

Grinpisizm-dobre ;)
Będę się jednak trzymał avatardyzmu.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#65 graffi

graffi

    Plutonowy

  • VIP
  • 423 postów
  • MiastoŁańcut

Napisano 10.03.2010 - |22:21|

Z Ziemi wyniesiemy się dopiero, kiedy wyssamy już z niej ostatnie soki. Bo ludzie to taki rak, rozpełza się po planetach, wysysa je, osusza, i robi przerzuty na kolejne. I tak w kółko, aż nas jakaś supernova powstrzyma;)

OMG... Straszne rzeczy wypisujesz. Z Ziemi wyniesiemy się gremialnie wtedy jak będzie to opłacalne albo konieczne, niezależnie od przyczyny. Tutaj więc po części mogę się w pewien sposób z Tobą zgodzić. Reszta to horror... Z przykrością stwierdzam, że to rzeczywiście grinpisizm, ja, który mam zdecydowanie pozytywny stosunek do racjonalnie rozumianej ochrony środowiska. Czemu trafia mnie szlag? Bo to takie piep..nie i rzucanie sloganami. Pseudopoglądy, które wyrodziły się w wyniku ekspozycji na toksyczne dawki medialnych newsoidów i innego parainformacyjnego szajsu, bez żadnej głębszej podbudowy. Taki ton wypowiedzi bynajmniej nie sprzyja jakiejkolwiek racjonalnej dyskusji na temat problemów, które wbrew zdaniu niektórych, realnie istnieją.

Druga rzecz, która drażni, może nawet bardziej niż podbarwiona kompleksem wyższości histeria - jak już stawiasz się po moralnie wyższej, oświeconej stronie, to wypada mieć jakiekolwiek pojęcie o biologii. Popełniasz ten sam błąd co najbardziej tępe kloce z Teksasu, oddzielając człowieka od "natury". Zapamiętaj sobie, i nie są to moje farmazony, tylko twarde fakty, człowiek nie stoi obok natury, człowiek należy do natury (na zasadzie - zbiór ludzi jest podzbiorem organizmów). Wszystko co człowiek jako gatunek robi JEST naturalne. Fabryki, szyby naftowe, tankowce, rafinerie, ścieki, osuszanie bagien, itp. są naturalne. Są naturalne z tej przyczyny, że człowiek nie został ulepiony z gliny, tylko wyewoluował, jak każdy inny gatunek. Poczytaj sobie o tym co to jest fenotyp rozszerzony. Tak samo jak chruściki (takie owady, które sobie bytują w górskich rzekach, dopóki ktoś nie spuści do nich szamba) budują swoje "domki" ze żwiru, patyków, liści i muszelek, tak samo człowiek produkuje opony, emituje dwutlenek węgla, siarki i inne syfy. Dwie manifestacje tego samego zjawiska. Czytaj Dawkinsa... Jeśli pisze o biologii, a nie filozofii, jest zdecydowanie kompetentny.

Porównanie ludzkości z rakiem też jest poniekąd chybione. Oczywiście jeśli rozważasz raka jako pewnego rodzaju symbol zła, co zresztą wynika z kontekstu twojej wypowiedzi. Nowotwór (albo jakakolwiek inna choroba) nie jest ani dobry ani zły. Po prostu jest. Rośnie, nacieka i przerzutuje nie dlatego, że chromosomy skręciły się w trzy szóstki, tylko dlatego, że komórki nowotworowe utraciły zdolność "dogadywania" się z resztą organizmu. Nie ma w tym żadnej filozofii.

@Sakramentos
Co to jest "Hollyshicki marksizm"? Szczególnie co ma wspólnego z marksizmem?...

Użytkownik graffi edytował ten post 10.03.2010 - |22:30|

  • 1
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...

#66 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 11.03.2010 - |12:35|

@Sakramentos
Co to jest "Hollyshicki marksizm"? Szczególnie co ma wspólnego z marksizmem?...

W ostatniej "Europie" Ziżek szalał w recenzji "Avatara"-przeintelektualizowanej analizie, która zarzucała że a) film jest do kitu b)ma chore przesłanie oraz c) (i stąd wziąłem to określenie) jest to przykład marksizmu w jaki lubi wierzyć Hollywood (a ja Hollywood nazywam hollyshitem). Na zakończenie Ziżek gada o bohaterskich maoistach (wiadomo-Ziżek ;) ) gdzieś na pograniczu Nepalu i Indii, którzy są maoistami dlatego, bo maja sytuację jak w Avatarze-zła firma przyszła, wywaliła ich, strzela do nich i takie tam. Przeciwstawia tych typków bohaterom Avatara jako autentycznych i faktycznie cierpiących. Ale nimi Hollyshit się nie zainteresuje, bo może serce maja po lewej stronie, ale świat mają w d.... Takie tam, lewackie pierd... ale podoba mi się określenie "hollywoodzki marksizm".

Jeśli pisze o biologii, a nie filozofii, jest zdecydowanie kompetentny.

Ale nie jest znany z tego, że pisze o biologii, tylko z tego że pisze o filozofii. Przez tego kretyna bęcwały uwierzyły w memetykę i memy. Pomijam już bzdury na temat religii-takie przemyślenia dorsza to ja miałem w przedszkolu (bez kitu).

Użytkownik Sakramentos edytował ten post 11.03.2010 - |12:38|

  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#67 graffi

graffi

    Plutonowy

  • VIP
  • 423 postów
  • MiastoŁańcut

Napisano 11.03.2010 - |14:54|

W ostatniej "Europie" Ziżek szalał w recenzji "Avatara"...
...ale podoba mi się określenie "hollywoodzki marksizm".

Ok. Rozumiem. Gość jest kompletnym paranoikiem...

Ale nie jest znany z tego, że pisze o biologii, tylko z tego że pisze o filozofii. Przez tego kretyna bęcwały uwierzyły w memetykę i memy. Pomijam już bzdury na temat religii-takie przemyślenia dorsza to ja miałem w przedszkolu (bez kitu).

Dawkins stracił obiektywizm, jak każdy, kto wyrusza na krucjatę. Cel krucjaty nie jest ważny - tak samo żałośni są wojujący ateiści i religijni ortodoksi, zieloni i antyzieloni... Nauka nie wypowiada się o Bogu/bogach, bo dla nauki bogowie nie istnieją, Tragedią Dawkinsa jest to, że zaczął mieszać te dwie dziedziny. Tragedią społeczeństwa, że istnieje zapotrzebowanie na taki crap...
W "lepszych czasach" (z wiekiem neuronów ubywa a nie przybywa) Dawkins pisał zdecydowanie lepsze książki niż "God's Delusion". "Fenotyp rozszerzony" jest zdecydowanie godny polecenia. Nie ma w nim filozofii, tylko dużo "twardej" biologii. Zresztą fenotyp rozszerzony, to jego najlepszy pomysł, bez porównania lepszy niż mem. Nawiasem mówiąc, mem padł ofiarą nauki w wersji pop (razem ze swoim twórcą). Dawkins wprowadził go jako hipotetyczny przykład replikatora innego niż oparty na kwasach nukleinowych, będąc zresztą całkowicie świadomym niedoskonałości tego pomysłu. Tak się niefortunnie złożyło, że idea memu została potem przetworzona i stała się teorią memów, co już ma niewiele wspólnego z nauką. Np. książka S. Blackmore to czysty parapsychologiczny bełkot, nawet jeśli dla potrzeb popularyzacji musiałaby wprowadzić uproszczenia, to i tak niczego to nie zmienia, bo same jej pomysły to stek bzdur. Efekt tego jest taki, że o ile mem w rzeczywistości jest niczym innym niż pewnego rodzaju protezą lub konstruktem myślowym, w (bardziej) powszechnej świadomości, to niemal fizyczny byt przeskakujący sobie pomiędzy neuronami. No ale it's always good to make profit...

Użytkownik graffi edytował ten post 11.03.2010 - |15:00|

  • 0
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...

#68 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 11.03.2010 - |20:01|

Tak graffi, wsystko super, ale mem i memetyka to już jakaś zaraza, co gorsza dotykająca nie ludzi głupich, lecz inteligentnych. Jakim debilem trzeba być, żeby w to wierzyć-nie ogarniam. Ile razy punktuję, że coś takiego jak mem nie istnieje, to słyszę "You misunderstood the concept and failed to comprehend its importance". Improtance-srortens. Dakwins napsuł mi krwi tym syfem solidnie. W takich chwilach dziękuję wszystkiemu co tylko możliwe za to, że nie mam władzy dyktatorskiej, bo kazałbym zastrzelić jak psa :angry:

Co do Ziżka-gorzej. On jest marksistą. Albo maoistą. Nie kumam różnicy, dla mnie to ta sama gó wniana czerwień przelewająca się od jelita grubego do mózgu, skąd wypływa ustami udając słowa.

Użytkownik Sakramentos edytował ten post 11.03.2010 - |20:03|

  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#69 graffi

graffi

    Plutonowy

  • VIP
  • 423 postów
  • MiastoŁańcut

Napisano 11.03.2010 - |23:37|

...ale mem i memetyka to już jakaś zaraza, co gorsza dotykająca nie ludzi głupich, lecz inteligentnych. Jakim debilem trzeba być, żeby w to wierzyć-nie ogarniam.

A mało to kretynów po uczelniach?... Ciekawe kiedy zaczną się pojawiać katedry obcej i strasznej geografii, albo pomiarów thaumicznych... Wczoraj przeczytałem, że wg głównego egzorcysty Watykanu, grasuje tam szatan. Więcej mi nie trzeba... Niech sobie sprowadzą Kubę Wędrowycza ;).

Ile razy punktuję, że coś takiego jak mem nie istnieje, to słyszę "You misunderstood the concept and failed to comprehend its importance".

Nadrzędne prawo mówi - strumień publikacji musi płynąć. Pomyśl ile memowych doktoratów już powstało i ile jeszcze powstanie. Pomyśl jak szczęśliwi muszą być memowi guru przemawiający do mas spragnionych słuchaczy. I ty im to chcesz zabierać?! Jesteś bez serca ;)...
Ale rozumiem Twoją gorycz - jeśli to co mówisz ty, powiedziałby jakiś profesor, z miejsca zdobyłby grupkę oddanych wyznawców.

Dakwins napsuł mi krwi tym syfem solidnie. W takich chwilach dziękuję wszystkiemu co tylko możliwe za to, że nie mam władzy dyktatorskiej, bo kazałbym zastrzelić jak psa :angry:

Dawkins zgubił drogę. Właśnie wtedy, kiedy uznał przekształcenie idei memu w formalizm. Wątpię czy kiedykolwiek się nawróci... Na szczęście, zanim zszedł na manowce pozostawił kilka wartościowych pomysłów. "Rozszerzony fenotyp" (wiem, że się powtarzam, ale jest po prostu dobra) i "Wspinaczkę na szczyt nieprawdopodobieństwa" (na prawdę ciekawa, niewiele ideologii za to dużo o symulacjach i różnych skomplikowanych zależnościach) warto przeczytać, resztę zdecydowanie niekoniecznie.

Użytkownik graffi edytował ten post 11.03.2010 - |23:40|

  • 0
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...

#70 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 12.03.2010 - |00:10|

Jeśli chodzi o tego egzorcystę to z tego, co wiem chodzi o sektę satanistyczną jaka rzekomo ma grasować w wysokich eszelonach Watykanu ;) Natomiast koncept Szatana jako zła personifikowanego jest częścią chrześcijaństwa, która jednak z bliżej niezrozumiałych przyczyn podlega ciągłej degradacji i odsunięciu w cień, połączonego z dezawuowaniem. Ponoć "to głupi koncept" i mało który z wierzących wierzy także w uosobione zło. Pewnie dlatego, bo nie ma to jak porąbany ksiądz z krzyżem w jednej ręce i kutasińskim w drugiej mówiący o wypędzaniu Szatana z czyjegoś krocza-modny temat w literaturze, kinematografii i popkulturze, o mediach nie wspominając.

Co do memu-taki sam problem jest z transhumanizmem, który ja nazywam transkretynizmem. Zaraza pseudonauki jako religii będzie plagą XXI stulecia. Tym gorsza, bo jak ktoś jest cieciem (99% kadry naukowej-efekt specjalizacji i braków w wykształceniu ogólnym) to łatwo uwierzy w to, że to nie religia, ale prawda i twarde fakty (patrz Dawkins) i w związku z tym jego frakcja ma rację. Lubie sobie myśleć, że w tym stuleciu empiryzm i racjonalizm stracą swoja niewinność i podejście naukowe-jako koncept filozoficzny (ha, mało kto zdaje sobie sprawę, że nauka również jest oparta-jak religia-na dogmatach)-zaliczy ten sam okres który niegdyś miało chrześcijaństwo. Czyli: dominacja plus władza=utrata zalet i powstanie fanatyzmu. Pokłosie tego już mamy-patrz globalne ogłupienie. Tak jak kiedyś chrześcijaństwo było oznaką postępu, tak teraz jest nim nauka. Ale w momencie zdobycia dominacji w społeczeństwie religia została zakotwiczona w polityce i ekonomii, co ją wypaczyło. Straciła swoja żywotność ideową i z narzędzia postępu zamieniła się w narzędzie opresji. Ten sam syf widać dzisiaj z nauką. Dawkins, Kurzweil i inne pajace są tego przykładem.

Jaki to ma związek z eksploracją kosmosu? No trochę ma-taki abgaż zabierzemy w okoliczna przestrzeń. Obecnej cywilizacji Zachodu w takiej formie daję 50 lat. W tym czasie społeczeństwa się zestarzeją i staną się konserwatywne, oporne na zmiany. To samo stanie się z nauką.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#71 Mdeem

Mdeem

    Sierżant

  • VIP
  • 767 postów
  • MiastoBydgoszcz

Napisano 12.03.2010 - |12:28|

...
Tak jak kiedyś chrześcijaństwo było oznaką postępu, tak teraz jest nim nauka. Ale w momencie zdobycia dominacji w społeczeństwie religia została zakotwiczona w polityce i ekonomii, co ją wypaczyło. Straciła swoja żywotność ideową i z narzędzia postępu zamieniła się w narzędzie opresji. Ten sam syf widać dzisiaj z nauką.
...

W skrócie - zgadzam się z Twoimi przemyśleniami - dla mnie "Nauka", o której wspominasz jest tą, dzięki której mamy piękne określenia: ludzie z ADHD, dysleksją, dysgrafią, dyskalkulią - zamiast po prostu nazywać ich debilami.
To naprawdę taki d u ż y skrót.
  • 0

#72 graffi

graffi

    Plutonowy

  • VIP
  • 423 postów
  • MiastoŁańcut

Napisano 12.03.2010 - |16:14|

W skrócie - zgadzam się z Twoimi przemyśleniami - dla mnie "Nauka", o której wspominasz jest tą, dzięki której mamy piękne określenia: ludzie z ADHD, dysleksją, dysgrafią, dyskalkulią - zamiast po prostu nazywać ich debilami.
To naprawdę taki d u ż y skrót.

To na następny raz nie pisz w dużym skrócie, tylko wysil się i rozwiń wypowiedź tak, żeby miała jakąkolwiek treść, bo po tym co napisałeś, wnioskuję, że cierpisz na zespół zaburzeń samodzielnego myślenia. Ot stworzyłem sobie taką jednostkę chorobową, żeby Cię nie obrażać. Kolego, to jest slogan - taki sam bełkot jak teoria memów, tyle, że wymyślony i powtarzany do wyrzygania przez ludzi, którzy wychodzą z założenia, że "dzieci bite są mniej histeryczne". Problem nie leży w tym czy ADHD, dysleksja i inne modne choroby istnieją na prawdę, tylko w tym, że ograniczeni ludzie mają głęboką potrzebę opowiedzieć się po jednej ze stron i bronić fortu do ostatniego naboju. Jakaś histeryczna mamusia, której najmądrzejsze dziecko nie przeszło z klasy do klasy, będzie się wypłakiwać, że mały Kaziu, Józiu, itp. ma dyswszystko, zamiast przyznać, że coś może być faktycznie nie tak - albo jest po prostu mało zdolny, albo mama failuje jako mama. Z drugiej strony, zakompleksiony kloc, nie mający pojęcia o świecie będzie prał dzieciaka, który faktycznie jest chory, bo ADHD to tylko wymysł liberalnego motłochu...

Jaki to ma związek z eksploracją kosmosu? No trochę ma-taki abgaż zabierzemy w okoliczna przestrzeń.

Zdecydowanie. Żegnaj Zjednoczona Federacjo Planet...

Obecnej cywilizacji Zachodu w takiej formie daję 50 lat. W tym czasie społeczeństwa się zestarzeją i staną się konserwatywne, oporne na zmiany. To samo stanie się z nauką.

Nauka w gruncie rzeczy stoi już od pewnego czasu w miejscu. Nie mówię o naukach stosowanych, bo tutaj jest spory kop do przodu, tylko o nauce w wersji "czystej". Ostatni znaczący postęp w biologii to około 50 lat wstecz - odkrycie struktury DNA, potem zaledwie drobne kroczki - kod genetyczny, etc. Teraz biologia to ciągłe zajmowanie się szczegółami, nie splamione żadną przełomową myślą ani odkryciem. Fizyka też jakoś nie może wyjść z dołka, tzn. teoretycy wymyślają sobie różne rzeczy, ale bez możliwości weryfikacji doświadczalnej, równie dobrze mogliby patrzeć w kryształową kulę.

Użytkownik graffi edytował ten post 12.03.2010 - |16:18|

  • 0
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...

#73 jaxcromwell

jaxcromwell

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 22 postów

Napisano 13.03.2010 - |11:39|

Panie i Panowie, padły tu straszne oskarżenia pod moim adresem! Grinpisizm? Tępy kloc z Teksasu?:D Nigdzie nie napisałem, że zniszczenie ziemi i wyssanie jej do cna będzie złe, czy nienaturalne. Co to w ogóle znaczy "złe" czy "nienaturalne"? Dla mnie prywatnie byłoby to bardzo przykre, bo kocham góry, jeziora, wolną przestrzeń. I kiedy o tym myślę, to wstyd mi, że jestem częścią tej 'niszczącej' siły. Ale jednocześnie każda moja sekunda na tej planecie, jest kolejnym epizodem w tym procesie, i nie mam co do tego złudzeń. Natomiast z punktu widzenia kosmosu, jeden składnik zastępuje inny składnik, ludzki rak się rozrasta, potem coś go kończy... Świat się kręci. Planety umierają i planety się rodzą. Wszystko jest na swoim miejscu.

Była to jedynie obserwacja i stwierdzenie faktu, a nie opinia, a z pewnością nie opinia wsparta myśleniem "ratujmy planetę". Kiedyś usłyszałem coś takiego, co nie pozostawiło mi już żadnych złudzeń - wyobraźcie sobie, że lecicie samolotem. Lecicie nad górami, nad polami, nad jeziorami. Piękna, zielona, tętniąca życiem kraina. Potem wlatujecie nad Warszawę. Co widzicie pod sobą? Wielką, ciemnoszarą, brudną narośl, która się rozrasta koncentrycznie i śmierdzi. No to co to jest jak nie rak? Nie oszukujcie się - jedyne nasze zadanie to rozrastać się i eksploatować, a wszystko inne, kultura, sztuka, Greenpeace, jest tylko po to, żebyśmy nie oszaleli pod ciężarem tej myśli. I pęd do eksploracji, to nic inne jak rakowe przerzuty na kolejne części organizmu. Płuca, wątroba, mózg - weźmiemy wszystko!! Smacznego:) I tak, to ciągle jest naturalne - nigdzie nie piszę, że jesteśmy gdzieś obok naturalności, po prostu doprecyzowuję naszą rolę - nie 'eksplorować', a 'eksploatować'.

Wracając do tłuka z Teksasu. Mnie interesuje po pierwsze moje dobro, bo jestem cudownym egoistą. I ta kasa na statki kosmiczne - sorry, zbudujcie sobie teleskopy i sondy. Nie tak filmowo, ale wystarczy. Skupmy się póki co na wyjaławianiu tego małego skrawka kosmosu, na który nas rzuciło, zanim przejdziemy na kolejne. A jeśli by na sprawę spojrzeć z punktu widzenia wszechświata, to najlepszym sposobem na eksplorację i podbój kosmosu byłoby wystrzelenie wszystkich naszych śmieci. Taki planetarny wytrysk. I przy okazji u nas się luźniej zrobi. Taką eksplorację popieram bez dwóch zdań!

Użytkownik jaxcromwell edytował ten post 13.03.2010 - |13:10|

  • 0
zagraj już dziś: quiz internetowy

#74 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 13.03.2010 - |12:14|

graffi, mi chodziło o faktyczną stagnację, a nie brak wielkich odkryć. Kiedyś wielkie rzeczy przychodziły łatwo, bo w sumie to był proste rzeczy, łatwo obserwowalne. Grawitacja, elektryczność, DNA, radioaktywność itd. Dlatego wtedy miała sens specjalizacja, bo był to najlepszy sposób by szybko coś rozgryźć. Dzisiaj, w erze postindustrialnej (no tak prawie) liczy się co innego-elastyczność, synteza i umiejętność spoglądania pod wieloma kątami. Dlatego nie ma wielkich przełomów, bo po pierwsze teraz potrzebny jest do badań sztab ludzi i wielka kasa-skończyły się czasy gdy jeden koleś mógł coś osiągnąć w garażu-a po drugie brak ludzi z szerokimi horyzontami którzy potrafiliby myśleć w niestandardowy sposób, niepodręcznikowo, znający wiele dziedzin nauki.
Standardową wymówka jest w tym momencie "to niemożliwe wszystko umieć, wiedza ludzka jest zbyt rozległa i szeroka", ale to bullshit. Nikt nie wymaga bycia ekspertem we wszystkim, ale posiadaniu podstaw, które pozwalają szybko się przekwalifikować gdy ptorzbe lub spojrzeć na problem z innej perspektywy. Ale edukacja idzie w druga storne, czego ja po prostu nie rozumiem. Nasze ME chce wprowadzić specjalizację od kołyski, czyli de facto zarżnąć gospodarkę, bo przecież specjalista od n nie przekwalifikuje się w pół roku czy rok na specjalistę od x skoro od liceum był edukowany w kierunku n. Zadaniem nowoczesnych szkół nie powinno być szkolenie speców, ale uniwersalistów. W ten sposób gdy okoliczności się zmienią będzie można przebranżowić całe gałęzie gospodarki, a siła robocza będzie skrajnie mobilna plus innowacyjna. I o to chodzi. Ale zamiast tego dominuje myślenie, że najważniejsze jest podbijanie karty na zakładzie do końca życia-i to ma zapewnić dobrobyt. Jakim cudem, skoro naturą współczesności jest szybka zmiana, płynność i kapitalizm (który domaga się by co 5-10 lat każda firma upadła i powstała nowa-co przeraża wszystkich polityków i 99% wyborców. Bo jak to-co oni będą robić? Z czego będą żyć? Jakby nie byli trybikami podbijającymi kartę, to by wiedzieli)

Degradacja edukacji w połączeniu z specjalizacją sprawia, że powstają takie potworki jak wspominany Dawkins. To nie tak, że mu coś odbiło. On sądzi, że ma rację, bo ma stopień naukowy. I uważa że w związku z tym jego słowa są super-ważne. Owszem-ale z powodu specjalizacji są one ważne tylko w jego własnej dziedzinie. Niestety sprawdzają się ponure przepowiednie Gasseta, że społeczeństwo masowe + demokracja =chaos próżności. Każdy ma stopień naukowy, i uważa że w związku z tym ma prawo wypowiadać się na wszelkie tematy. Problem w tym, że to już od wielu dekad nieprawda, bo nadeszła specjalizacja. Ale wrażenie, że emgier przed nazwiskiem coś oznacza pozostało. I teraz masa tych edukowanych durniów zatruwa życie publiczne, wpływa na państwo i społeczeństwo a także-naukę, sukcesywnie podcinając gałąź na której siedzi.

Zawsze mnie śmieszą rozmyślania "speców" od edukacji, którzy stwierdzają że albo ma się kreatywnosć albo wiedzę-a więc albo idzie się w model dajmy na to fiński albo koreański. Ale to bzdura. Efekt wybrania "modelu fińskiego" (zachodniego) jest tragiczny-co z tego, że ludzie są niby-kreatywni, skoro to debile? W dodatku z prawem głosu? I przez to nie potrafią rozstrzygnąć prostych problemów na styku nauki, filozofii i etyki. Nie potrafią dokonać właściwych wyborów, bo brak im podstawowej wiedzy i w związku z tym zdają się na opinie "ekspertów", który mają swoje własne ideologiczne cele, poglądy. Pokłosie tego już widać, ale będzie jeszcze gorzej. Efektem nowoczesnej edukacji jest hodowla łatwych w manipulacji matołów-bydła mającego produkować i ewentualnie klupować, ale już nie myśleć. Myślenie ma być domeną ekspertów. Super. Tylko że eksperci to też idioci z tego samego powodu.

I potem wyskakuje przed publiczkę taki Dawkins i gada bzdury, bo myśli, że wszystkie rozumy na świecie powp ierdalał. Albo wyskakuje taki Yudkowsky i gada bzdury o AI i udowadnia że człowiek nie ma wolnej woli (jego słynny "AI box experiment"-każdy, kto sądził że niemożliwe jest by AI wypuścić-miał racje. Okazało się że eksperyment nie służył niczemu innemu jak intelektualnej masturbacji Yudkowsky'ego, który póki wygrywał-był kontent. Potem zaczął przegrywać, bo w końcu ktoś po prostu zaczął odpowiadać na nagabywania "AI" "nie" i skończyło się babci sranie. Od tamtego momentu Yudkowsky stracił zainteresowanie eksperymentem. Ale oczywiście na jego stronie wiszą tylko wyniki z pierwszych dwóch wygranych-szmaciarz bez kręgosłupa i krzty honoru.).

Nachodzi skomplikowany świat, w którym nauka dominuje i przerasta człowieka. Jeśli ktoś nie pójdzie po rozum do głowy i nie zmieni systemu edukacji, to ten świat ludzi zeżre. Nie dlatego bo coś się wymknie spod kontroli, ale dlatego że ludzie w gradacyjny sposób staną się coraz głupsi, nie potrafiący zrozumieć jak działa świat wokół nich i ograniczeni do wąskich horyzontów swojej specjalizacji. Co w połączeniu z starzeniem się społeczeństwa i zwiększeniem kontroli państw nad gospodarką da efekt w postaci stagnacji społecznej, ekonomicznej i ideowo-naukowej. A od tego punktu to już tylko krok do tego by ktoś kopnął w ten mechanizm, wytrącając go z równowagi. Wiek XXI będzie wiekiem głupoty postępu. Najprawdopodobniej.

Remedium: więcej wiedzy w szkołach, dosyć piepr zenia o tym że wszystko można znaleźć w internecie (im bardziej wiedza jest dostępna tym mniej ludzie z niej korzystają-potwierdzone naukowo ;) ). Problemem jest przeładowanie programów? Ludzie, przecież remedium jest znane od dziesiątek lat: uczyć dzieci szybkiego czytania, zapamiętywania, kojarzenia itd. Przecież te metody są znane od lat, a efekty ćwiczenia mózgu są niesamowite, pozwalając na zwiększenie IQ i innych współczynników. Nie trzeba dokonywać wyboru między "kreatywnością" a "wiedzą", między "czasem wolnym " a "samoświadomością". Skoro można przeczytać "Krzyżaków" w 15 minut, to na pewno w spokojniejszym tempie, dostępnym dla wszystkich ich obalić w powiedzmy 120-150 minut. Materiał z podręcznika można przyswoić na jednej lekcji, a omówić i utrwalić na drugiej i pójść do domu. Nie ma więc żadnego węzła gordyjskiego, jest prosty wybór; czy chcemy być [beeep]mi czy nie. Czy chcemy nabierać się na Dawkinsy czy nie.
  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#75 jaxcromwell

jaxcromwell

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 22 postów

Napisano 13.03.2010 - |12:16|

...
Nie wierzę w to, że gdziekolwiek się ruszymy, dopóki nie będzie ku temu dobrego powodu.
...

A z jakiego powodu Amundsen i Scott poleźli na biegun pd. - wysłał ich tam rząd czy mieli dobry powód?
Generalnie motorem naszego (ludzi) działania jest ciekawość i pionierstwo - TO JA-MY BĘDZIEMY PIERWSI!
Myślę, że jak tylko uda się zgromadzić odpowiednią technologię i środki finansowe w rękach jakiegoś wizjonera (patrz Richard Branson za jakieś 50-100 lat :) ) to wyskoczymy "jak z procy".


Sorki za dubel, ale chciałem jeszcze na to odpisać - generalnie, masz rację. Jeśli kogoś będzie stać, i będzie chciał, no to bon voyage! Nic mi do tego co kto robi ze swoją kasą. Ja pisałem o wielkich programach rządowych, którym jestem przeciwny, czyli odnosiłem się w swoim poście do głównego wątku w temacie.
  • 0
zagraj już dziś: quiz internetowy

#76 wujek_szatan

wujek_szatan

    Starszy plutonowy

  • Użytkownik
  • 630 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 15.04.2010 - |19:41|

http://wyborcza.pl/1...usi_Marsem.html

Użytkownik wujek_szatan edytował ten post 15.04.2010 - |19:42|

  • 0

#77 Badziew

Badziew

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 82 postów
  • MiastoŁódź

Napisano 15.04.2010 - |22:57|

Remedium: więcej wiedzy w szkołach, dosyć piepr zenia o tym że wszystko można znaleźć w internecie (im bardziej wiedza jest dostępna tym mniej ludzie z niej korzystają-potwierdzone naukowo ;) ). Problemem jest przeładowanie programów? Ludzie, przecież remedium jest znane od dziesiątek lat: uczyć dzieci szybkiego czytania, zapamiętywania, kojarzenia itd. Przecież te metody są znane od lat, a efekty ćwiczenia mózgu są niesamowite, pozwalając na zwiększenie IQ i innych współczynników. Nie trzeba dokonywać wyboru między "kreatywnością" a "wiedzą", między "czasem wolnym " a "samoświadomością". Skoro można przeczytać "Krzyżaków" w 15 minut, to na pewno w spokojniejszym tempie, dostępnym dla wszystkich ich obalić w powiedzmy 120-150 minut. Materiał z podręcznika można przyswoić na jednej lekcji, a omówić i utrwalić na drugiej i pójść do domu. Nie ma więc żadnego węzła gordyjskiego, jest prosty wybór; czy chcemy być [beeep]mi czy nie. Czy chcemy nabierać się na Dawkinsy czy nie.

Tak jak stoi u Clarke'a - już w 2001 jest odpowiedni fragment o nowoczesnych technikach nauczania, a w 3001 to już w ogóle bajka. Clarke całą historię rozwoju ludzkości chyba tym podszył - że w końcu człowieka będzie się uczyć tak, aby wykorzystać jego możliwości, a nie wyrobić normę programową czy wymagania biznesu...
Ciekaw jestem, kto odważy się wyrzucić kotki, pieski i inne pierdółki z przedszkoli i nauczy dzieci zdolności rozpoznawania, segregowania i zapamiętywania informacji. Wątpię, żebym się doczekał.
  • 0

#78 Sakramentos

Sakramentos

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 821 postów

Napisano 16.04.2010 - |10:28|

Oki doki, Obama zrobił swoją pozbawioną większych konkretów przemowę, ogólnie nakreślając o co kaman, ale jednak coś rozjaśnił.

Tak jak podejrzewano, kawałki Constellation zaczynają być tu i tam ratowane. Sam Obama chce, by kapsuła Oriona została wykorzystana jako bazowy projekt dla modułu ratunkowego dla ISS, który można by wysłać na stacje bez załogi. Poza tym plany dla statku mogącego dostarczać zaopatrzenie oraz-jak rozumiem-ludzi maja być gotowe na 2015 (więc sam statek nie szybciej jak w 2020). Poza tym jest postanowienie, czy raczej oczekiwanie, by do 2025 był gotowy statek do dalekiej eksploracji-Amerykanie tu chcą utrzymać prowadzenie, jak widać, bo żadna agencja kosmiczna ani państwo nie ma takich planów i są skoncentrowani na bliższych celach (może lekko z wyjątkiem Rosji i ich silnika nuklearnego). Statek ten ma być idealny do podróży poza orbitę Ziemi, do asteroidów pobliskich, księżyców Marsa a nawet-samego Marsa, który to ma być celem "w przeciągu trzech dekad".
Jeśli chodzi o tą ostatnia deklarację, to jest to typowe mydlenie oczu. Nie da się zaplanować czegoś takiego, jak doświadczenie pokazuje. Te "trzy dekady" przesuwają się co rok o rok, więc to bajka w stylu "za siedmioma morzami". Jeszcze w latach 90-tych mówiono, że na pewno wylądujemy na Marsie w 2030. Teraz mamy nową "kosmiczną" datę-2040. Co gorsza to wszystko wygląda tak, jakby Obama chciał przebić Busha-jak republikanie chcą wracać na Księżyc, to my-demokraci-polecimy pierwsi na Marsa. Propagandówka.

Istotne jest, że do 2015 mają być gotowe plany nowej ciężkiej rakiety nośnej, która ma być koniem roboczym NASA. Problem w tym, że projekty mają być do tego czasu wybrane, a inwestycja w to to do tego czasu-jakieś 3 miliardy dolców. Jak zwykle decyzją administracyjną próbuje się określić najlepsze wyjście inżynieryjne, co generalnie nigdy nie wychodzi za bardzo. Decyzja ta jednak cieszy, bo rakiety projektuje się z myślą o celu do jakiego mają zabierać-np. Saturn V średnio się nadawał do czegoś innego niż loty na Księżyc (ale z braku laku...). Tak więc zamiast serii specjalistycznych rakiet Constellation ma powstać jedna, wypasiona uniwersalna do dalekich lotów. Fajno, ale na razie nie ma konkretów, podczas gdy Ares I z sukcesem odbył testowy lot. Co znamienne firmy, które dotąd lobbowały za utrzymaniem Constellation zrezygnowały z tego i są teraz za rozwijaniem nowej generacji silników i technologii dla tej ciężkiej, nowej rakiety.

Dużo Obama przywiązuje uwagi do zwiększenia budżetu NASA o 6 miliardów w okresie 5 lat. No cóż-sorki kolego, ale to mało, choć to miły gest. Na miejscu Obamy przeznaczałbym Taką kwotę nie raz na 5 lat, ale raz na miesiąc, zamiast ładować w bailouty i inne duperele. Kiedyś budżet NASA stanowił 1% PKB USA, dzisiaj to nawet 0,5% nie jest. NASA jest tak bidne, że aż wstyd. Miliard rocznie więcej mało zmienia w tym rozrachunku, choć jest przełomem-dotąd zawsze budżet agencji ograniczano-taka świecka tradycja.
Oczywiście ponownie broniono decyzji o wsparciu dla prywatnego przemysłu kosmicznego. Tymczasem start Falcona 9, sztandarowej rakiety nośnej SpaceX opóźnił się n-ty raz i po testach silników miesiąc temu przełożono inauguracyjny lot na zdaje się 12 maja. Poślizg za poślizgiem.
poza tym Obama zarzekał się, że powstaną nowe miejsca pracy-2,500 dzięki jego planom, 10 000 dzięki przemysłowi prywatnemu. Co mnie niepokoi to to, że swoje plany na 2,500 Obama kazał specjalnie opracować pod katem zatrudnienia... Czyli znowu marnotrawstwo.

Trochę to wszystko rozmyte i wątpliwe-czy te plany przetrwają dłużej niż kadencja obecnego prezydenta? Czy może następny wymyśli coś nowego? To byłoby najgorsze. Nie można co cztery, osiem lat zmieniać wszystkiego w NASA, to nie dekorowanie werandy. Mam nadzieję że będą się już trzymać tego planu i przestaną kombinować. Sądzę jednak, że sporo z Constellation zostanie jeszcze uratowane celem skrócenia czasu i zmniejszenia sobie roboty. Czy to wyjdzie na dobre-nie wiem.

Z ciekawostek dropsa-US Air Force jakiś czas temu (stary, chyba już dwumiesięczny news) zelektryzowało wszystkich swoim nowym dziełem-które wygląda jak porzucony przez NASA projekt nowego wahadłowca i de facto nim jest, tylko w pomniejszeniu. Statek już odbył swój lot-to jest start, bo gdzie i kiedy lądował/ląduje nikt nie wie, ani co było jego misją.
http://spaceflightno...ws/n0911/24otv/


Co do edukacji-zabieranie dzieciom miśków to jakaś przesada. Zabawa pełni bardzo ważną funkcję w rozwoju mózgu, a więc osobowości, charakteru i zdolności. Dzieci nie robią niepotrzebnych rzeczy, w przeciwieństwie do dorosłych. Za to namdierne traktowanie najmłodszych jak niedorozwojów i "takich słodziutkich pysiaczków" prowadzi do hodowli zdebilenia od najmłodszych lat. Jestem na tyle młody, by pamiętać swoje dzieciństwo całkiem nieźle i zawsze byłem zirytowany kretynizmem filmów i kreskówek skierowanych do mojej grupy wiekowej. Potem człowiek traci ta dawkę krytycyzmu i zaczyna traktować pewne rzeczy jako normalne i jest wielce rozczarowany, że nowy Stargate nie wygląda jak SGA, a gdy wybucha planeta z miliardami mieszkańców nikt nie rzuca chwytliwym żarcikiem.

Użytkownik Sakramentos edytował ten post 16.04.2010 - |10:35|

  • 0
"If you watch NASA backwards, it's about a space agency that has no spaceflight capability, then does low-orbit flights, then lands on moon."
Winchell Chung

#79 Badziew

Badziew

    Starszy szeregowy

  • Użytkownik
  • 82 postów
  • MiastoŁódź

Napisano 16.04.2010 - |19:26|

Za to namdierne traktowanie najmłodszych jak niedorozwojów i "takich słodziutkich pysiaczków" prowadzi do hodowli zdebilenia od najmłodszych lat. Jestem na tyle młody, by pamiętać swoje dzieciństwo całkiem nieźle i zawsze byłem zirytowany kretynizmem filmów i kreskówek skierowanych do mojej grupy wiekowej. Potem człowiek traci ta dawkę krytycyzmu i zaczyna traktować pewne rzeczy jako normalne i jest wielce rozczarowany, że nowy Stargate nie wygląda jak SGA, a gdy wybucha planeta z miliardami mieszkańców nikt nie rzuca chwytliwym żarcikiem.

Dokładnie to miałem na myśli. Pod pozorem zabawy da się przemycić sporo sensownych treści. A to, że dzieciom powyżej **** nie pozwala się podskoczyć, to inny problem. Sam nauczyłem się czytać około 2,5 roku życia i raczej mi to nie zaszkodziło (no dobra, zamiast wyjść pograć w nogę to człowiek czytał ;)).
  • 0

#80 wujek_szatan

wujek_szatan

    Starszy plutonowy

  • Użytkownik
  • 630 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 16.04.2010 - |23:53|

Dużo Obama przywiązuje uwagi do zwiększenia budżetu NASA o 6 miliardów w okresie 5 lat. No cóż-sorki kolego, ale to mało, choć to miły gest. Na miejscu Obamy przeznaczałbym Taką kwotę nie raz na 5 lat, ale raz na miesiąc

Skąd u Ciebie takie słowa? Sakramentos, czy ktoś Ci się do konta czasem nie włamał? ;)
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych