[quote name="mjmartino"] Hura ;D wreszcie mamy eksploracje statku ;D szkoda że same korytarze buhaja[/quote]
Tak, gdy pokazują pojedyncze odkrycia rożnych robotów i głupie naprawy kolejnych sekcji, odkrywanie fotela to eksploracji nie ma. Natomiast gdy pokażą Eli’ego z Chloe przypadkowo trafiających w inny punkt to jest. I też nie wiem czy same korytarze, sama koncepcja „windy" na Destiny jest w SGU nowa i nie była chyba wcześniej wspomniana.
[quote name="Atlantis"]jedynym logicznym wyjściem było wypompowanie atmosfery[/quote]
Prawda, pozostaje się jedynie denerwować że jakieś emocje wzięły górę nad dowódcą. Oczywiście w serialu dla kontrastu gwiazda Carter podjęła trudną decyzję i nie poczekała na swoich ludzi co oczywiście okazało się jak najbardziej słuszne. Tylko w ten sposób zasada „nikogo nie zostawiamy" tak stawiana na piedestale w SG-1 wzięła pal licho. Odcinek SG1 „Heroes" to koronny przykład… idziemy w pułapkę, wiemy to, a mimo to uda nam się uwolnić naszych, uda… Janet wącha kwiatki, a prawie by O’Neill do tego dołączył.
Mówisz też o tym że powinny zostać podjęte inne środki. Fakt, szkoda że pomimo wiedzy że ciało Telforda w którym jest Rush może być z Luckami to od początku tego nie przewidzieli i nie zerwali połączenia, albo tak czy owak ich podusić i Telforda może udało by się ocucić tak jak zostało zrobione to wcześniej.
[quote name="graffi"] 1. Wszystko idzie jak po sznurku wg starego sprawdzonego schematu - w gruncie rzeczy odcinek jest przewidywalny. Nawet Duch Statku - odkąd Franklin się odparował (lepiej powiedzieć odsublimował) wszyscy odczekują jakichś znaków jego obecności, więc nieprzewidywalne staje się przewidywalne.[/quote]
Szczerze to ja w sumie przewidywałem schematycznie że odcinek skończy się tym że TJ będzie miała spluwę przy głowie, a Eli odkryje coś magicznego po drugiej stronie, najprędzej Franklina. Zresztą potem też o tym mówisz i w sumie fakt… to się może jeszcze stać. Ale o tyle dobrze że się na razie tak nie stało i fakt rozwalenia planety Lucjan było zaskoczeniem. Reakcja Carter i potem teksty O’Neill (który spoważniał wyraźnie w tym odcinku) były też zaskoczeniem, ale takim nie do końca jednak zrozumiałym. Już wspominałem „Heroes", a co z rozwaleniem całego Prometeusza w dziewiątym sezonie gdzie Carter kosztem ocalenia Daniela można powiedzieć uśmierciła kilkadziesiąt ludzi i straciła cały statek.
Co też udowadnia pewne zasady postrzegania. Tak jak większego problemu z Danielem w wyżej wymienionym odcinku nie mieliśmy, tak już względem osoby bliżej nam nie znanej tak nie jest.
Coś mnie wzięło nagle w związku z tym na retrospekcje? A pamiętamy jak odbierany był Simons w odcinku 5x04 „The Fifth Man" gdzie dyskutowano na temat tego czy warto angażować środki i narażać życie całego oddziału by uratować O’Neill’a. Carter wtedy skwitowała go pytaniem „od kogo bierzesz rozkazy pułkowniku" (przejrzałem tą scenę). Teraz w ramach tej mini kłótni Rush- Young, można powiedzieć że Rush słucha rozkazów O’Neill’a.
Suma sumarum ogólnie rozumiem całą to gafę i strategiczny błąd Younga bo SG-1 przyzwyczaiło nas do takiego usprawiedliwiania emocjami. Tutaj niewątpliwie Young zapytał pielęgniarki co sądzi o takiej taktyce. I tu szok lekarka ratująca życie ludziom nie daje mu przebaczenia. Więc o tyle całej tej sytuacji nie uważam jako za minus odcinka. Jest to bardziej rzecz która denerwuje i uwydatnia że pewna niekompetencja może wynikać z takich powodów.
[quote name="graffi"]3. Baba od Lucjuszy jest głupia jak kłoda. Nie dość, że brzydka, to jeszcze głupia - koszmarne połączenie. Stawiam na to, że nie pożyje długo, bo na porządnego villaina się nie nadaje. Jej gromadka też nie wygląda na dużo bardziej rozgarniętych. Kontynuowaniu tradycji tępego wroga mówię stanowcze NIE.[/quote]
Co do jej głupoty jedno mnie zastanawia. Była świadoma że Telford był bliski śmierci bo i Rush padł. Jeżeli więc wiedziała też że Telford ma wyprany mózg to powinna wiedzieć że go „odzyskali". No chyba że się okaże że Telford dalej z Luckami trzyma to tu by mnie zaskoczyli.
[quote] 4. Wray jest sztuczna i zachowuje się jakby nie bardzo wiedziała jak. Wygląda jakby została umieszczona na siłę, w imię poprawności politycznej. Konflikt Young-Rush, też naciągany - w gruncie rzeczy stoją po tej samej stronie - rozwiązanie siłowe, a pułkownik bawi się w jakieś etczne mambo-dżambo...[/quote]
Znaczy ogólnie podobało mi się to że taką typową gadkę „a chcemy negocjować" podkreślili jako fakt próby grania na zwłokę.
[quote name="Bolek"] 2. Co to za urządzenia do otwierania dzwi? Skąd oni to wiedzieli?[/quote]
Atlantis to tłumaczył, ale mimo wszystko zostawię i powtórzę mnie ściśle:
Naprawdę? Za to minus? Proszę… to jest pytanie otwarte. Może Lucjanie którzy jak widać mają odpowiednie środki dotarli też do analogicznych pomieszczeń w naszej galaktyce, gdy Pradawni byli na takim poziomie rozwoju na moment w którym budowano Destiny. Może Telford przekazał jakieś drobne szczegóły na ten temat. Może wiedzą coś więcej o Destiny niż my i dlatego chcą je mieć.
[quote name="Bolek"] Co do tych błysków, wydaje mi się, że to statek wypadł gdzieś w "pobliżu" gwiazdy neutronowej i jej błyski gamma przeszkadzają w funkcjonowaniu statku, to najbardziej logiczne wyjaśnienie jak dla mnie.[/quote]
A tak dla odmiany powiem i to byłoby ciekawe. Mniej oczywiste rozwiązanie, ale składne i sympatyczniejsze.
[quote name="SunTzu"] 3. Dlaczego tylko jeden statek do zniszczenia bazy. W pierwszym odcinku Carter miała problem z 3 Hatakami. Tu mogły być 4.[/quote]
[quote name="wujek_szatan"] # Tak jak wspomniał Bolek, mamy sporo statków klasy Dedal, a do akcji oczywiście wysyłany jest tylko jeden okręt z Carter na pokładzie.[/quote]
A słyszeliśmy coś takiego że przed atakiem był zwiad przeprowadzony i najwyraźniej tych 4 hataków nie dostrzeżono, a po co narażać kilka statków na to że mogą zostać pochłonięte w ewentualnym wybuchu planety tak jak to Lucki skończyli w pilocie ze swoimi.
Co do problemów z pilota to polecam ogólnie lekturę postu (
http://forum.gwrota....15 ) w którym to w sekcji „Hammond kontra hataki" opisałem co się działo na ekranie. Carter na początku w pilocie nie obchdzodziły w ogóle Hataki tylko próbowała nie przepuścić pomniejszych jednostek w pobliże bazy Ikara. To nie tak że miała jakiś rewelacyjnie „problem" z samymi hatakami.
[quote name="SunTzu"] 4. Nie rozumiem czemu Rush nie grał na zwłokę. Przecież mógł nawet popełnić błąd w kalkulacjach i zrobić nie udaną próbę... wielokrtonie to robił przez tyle lat, więc powinien mieć doświadczenie w tym.[/quote]
I to jest dobre pytanie. Że się wystraszył śmierci? Czy może zrobili mu jakieś pranie mózgu i przekabacili. Jak mówiłem jego zachowanie było dziwne po powrocie*
Odszedłem od tych teorii że Rush został jednak wyprany. Chłopak chyba jednak coś obawia się o swoje życie i zauważa że coś z Destiny się dzieje i zamiast zając się tym ktoś mu inny szwenda się po statku.
[quote name="wujek_szatan"] # Strata dwóch pilotów F-302 była trochę dziwna. Przecież w ostatniej chwili mogli ich teleportować z myśliwców. Ale najwidoczniej twórcy chcieli pokazać jak trudne decyzje musi podejmować Sam.[/quote]
A pamiętasz takie słowa Carter do O’Neill’a meldująca mu po przybyciu że cały kompleks jest otoczony polem który zagłusza możliwość transportu i to dlatego nie można przejąć Rush’a i to dlatego chwilę potem nie używają teleportu, a wysyłają oddział za pomocą myśliwców by może zniszczyć źródło zasilania tej bariery?
A pamiętacie tekst o tym jak wykryto że planeta ma zaraz eksplodować i Carter mówi żeby wydać rozkaz jednostkom by wycofały się z pola objętego barierą i przenieś transportem z powrotem na pokład?
[quote name="wujek_szatan"] # Nie wydaje mi się, żeby Lucki byli w stanie stworzyć urządzenia do otwierania drzwi na Destiny nie mając nigdy do czynienia z tą technologią.[/quote]
No tak! A zostało powiedziane że nie mieli do czynienia, czy jest to tylko domysł że go nie mieli?
[quote] Moim zdaniem zrobili bardzo sensownie. Gdyby od razu zaczęli wypompowywać powietrze albo strzelać do wszystkich przechodzących przez wrota to zwiadowcy mogliby przekazać informacje, że to pułapka. Young czekał, żeby przeszli wszyscy i dopiero wtedy chciał realizować swój plan. Nie mógł przewidzieć, że Lucki będą w stanie otworzyć grodzie.[/quote]
No a po co zwabiać problem na Destiny? Niech problem tych Lucjan by pozostał w naszej galaktyce gdzie byłby to problem o wiele lepiej wyposażonej Ziemi niż bandy przypadkowych ludzi w odległej galaktyce.
Chociaż teraz też doszło do mnie że gdyby zaczął już teraz dusić Luckow to by Telford już na starcie byłby narażony na śmierć bo przez wrota jeszcze ludzie przechodzili.
[quote name="Badziew"] - Asian Lesbian na siłę jak "mediator"[/quote]
I dobrze, wykorzystali jej głupie gadki na granie na czasie.
[quote] Toudi, Twój post sprawia wrażenie jakbyś wstał dzisiaj lewą nogą[/quote]
Właśnie miałem ogólnie coś skomentować, ale to moja myśl. Nie było aż tak tragicznie. Fakt że wraca się do formuły SG, ale to było w miarę oczywiste że po stworzeniu tych podwali zaczną biegać z bronią i zaczną się coraz większe akcje i na pewno pewne uproszczenia.
Wracając do całej akcji wbrew temu co ktoś mówił o głupocie tej Kivy, to miała on łeb na karku i dobrze skwitowała to że „[jak mieli możliwość wypuszczenia powietrza] to powinni byli to zrobić" i szybko cały oddział, maseczki, urządzona i góra 15 sekund i drzwi otwarte… tymczasem zanim cywil Brody wypluł z siebie że to zamierzają zrobić to oni już swoje zrobili.
Co znowu narzuca myśl, mówiłem już że Kiva powinna domyślać się że Telford jest odczyszczony. Przecież chyba była świadoma że Telford wrócił do swojego ciała i jaki inny powód niż próba nie zabicia swojego by stała na przeszkodzie wycofania tego powietrza by zabić wroga. Chyba aż tak w humanitaryzm Ziemi nie wierzy, albo po prostu nie wiedziała że Telford jest jej posłuszny dobrowolnie.
[quote name="wzzzz"] Chyba pierwszy odcinek SGU w którym co chwila pauzowałem, żeby zrobić coś innego.[/quote]
Ojjj… zdziwiłbyś się ile razy ja pauzuje na SGU i Ctrl+P naciskam(y)! ;p
[quote name="Dinsdale"] Do tych co narzekają że Young nie wypompował powietrza.
Nie chodziło o to, że miał poświęcić jednostkę i nie dał z tym sobie rady. Chodziło o to że miał poświęcić Rusha, ja wiem że ludzie woleliby nie wartościować ludzkiego życia ale w tym wypadku Rush > od kilku innych członków załogi. Tak na prawdę ta decyzja nie była okazaniem słabości tylko jeszcze bardziej wyrachowana niż poświęcenie Rusha.[/quote]
Oczywiście od początku można było przerwać połączenie, ale mimo wszystko dobra uwaga, tu jest kolejne dno i jednocześnie błąd.
Drugie dno to takie że Young już raz stwierdził że żałuje że chciał Rush’a zabić i potem to Brody podkreślał że w ten sposób chciał go ratować. Nie przypuszczał że on się pojawi w grupie abordażowej Lucjan na Destiny, a może tylko że utknie w jakimś wiezieniu Lucjan w Drodze Mlecznej.
A błąd to po stronie TJ taki że nie poinformowała o sytuacji że Rush powrócił. Chociaż w sumie i tak w tym zamęcie informacja do Younga nie mogła dojść bo ten zamiast dowodzić akcją to sam się stawił na linii frontu.
[quote name="Atlatis"] Może nawet wiedzą jak wybrać adres powrotny?[/quote]
To nawet my wiemy. Odcinek w którym próbowali połączyć się z Ziemią.
[quote name="SunTzu"] Ci użyli karabinów.
Czy was to nie drażni?[/quote]
Nie wnikając głęboko w temat, tak powinny tu być zaty z logicznego punktu widzenia.
[quote name="SunTzu"] patrz na to z drugier strony lucianie też nie łatwo zdobyli broń[/quote]
Co tam wspomiany rynek w Waszyngtonie, poszli na stadion dziesięciolecia i kupili
Użytkownik SGTokar edytował ten post 08.06.2010 - |07:51|
quote i name ;]