Owszem ma dużo wspólnego z całą sprawą skoro uważasz że należy kogoś słuchać jak wyroczni. Ja do takich ludzi jak Bartoszewski mogę mieć szacunek ale na pewno nie będę słuchał ich jak wyroczni czy się ze wszystkim z nim zgadzał.
Cóż, ostatnimi wypowiedziami zaczyna przypominać Kaczyńskich takich jak ty ich postrzegasz (ja mam o nich inne zdanie). Może już czas przejść na emeryturę i zostać zapamiętanym z tej strony z której większość by go chciała zapamiętać.
PS. Też mam kota
.
Braciom Kaczyńskim na pewno wyszłoby na dobre, a temu krajowi to już na pewno, gdyby jednak słuchali Bartoszewskiego jak wyroczni, bo tak to bzdury opowiadają i naród dzielą.
Co do wypowiedzi Bartoszewskiego to się tylko zniża do poziomu Kaczyńskich, bo najwyraźniej jak mówił wcześniej to jakoś nie potrafili zrozumieć. Prawda jest taka, że to Kaczyńscy wymyślili wykształciuchów i łżeelity, bo jakoś trzeba atakować tych wykształconych, bo jak oni śmieją, nie wierzyć ślepo w Kaczyńskich. "Ja mówie, ja mam rację, wy macie słuchać" tak Kaczyński traktuje ludzi wokół siebie, najlepszy przykład konwencja PiSu znajomi (z PiSu) podchodzą po konwencji z pytaniem do Jarosława, on im przerywa i mówi "[beeep]ć, już tu skończyłem". Wszyscy są równi, ale ja Jarosław i tak stoję wyżej...
Prawda jest też taka, że to Kaczyńscy są mistrzami rzucania błotem, przy znanej idei, nawet jak nie prawda, to i tak przenie coś się przykleji i zostanie. Przykłady, ależ proszę: dziadek Tuska, tak był w Wermahcie tylko nie dlatego, że chciał tylko, że mu pistolet do głowy przyłożyli, ciekawe co Ty byś zrobił (wiem, okoliczności nie mają znaczenia), ale kontując dalej, kto z PiSu podał się w niemczech za Tuska i oglądał papiery dziadka w ich odpowiedniku IPN, wiemy, że to nie Tusk, więc kogo wysłali Kaczyńscy, żeby się za niego podawał? Kolejne błoto, może afera bilbordowa, PiS przegrał, Kurski musiał przeprosić, a w całej sprawie wyszło w końcu, że to Kaczyński miał więcej bilbordów naklejonych na miescach niewykorzystanych przez PZU.
Jeszcze jedna typowo obyczajowa sprawa, czyli prawo Kaczyńskich do podpierania się konserwatywnymi wartościami i przedstawiania się jako ci, którzy ich bronią...
Prawda jest taka, że Lech nie był w stanie córki tych wartości nauczyć, a będzie tu opowiadał, że taki on konserwatywny. Córka Lecha, już w trakcie jego kampanii prezydenckiej była z mężem w separacji, potem wzięła rozwód, a zanim wyszła za drugiego (syna barona SLD na pomorzu), to była już z nim kilka miesięcy w ciąży. Tak widać jak ważne miejsce w prezydenckiej rodzinie odgrywają wartości katolickie. To jednoznacznie pozwala im się kreować na obrońców tych wartości, w tym strasznym liberalnym świecie. Lech nie potrafił w córce tych wartości zakorzenić, a będzie kraj nawracał...
Nie będę już mówił o tym, jak to wazna jest dla nich polityka prorodzinna, żeby dzieci był więcej, bo naród musi rosnąć w siłę. Dwóch braci, jedna żona, jedna córka, o tak ten model rodziny jest wręcz szablonowym przykładem na to jak ten naród ma rosnąc w siłę.
Domyślam się też, że jesteś zachwycony polityką zagraniczną w wykonaniu Kaczyńskich i ich popleczników, w tym przede wszystkim pani Fotygi, najgorszej szefowej MSZ w historii III RP. Koniec polityki na kolanach, tak, stosunki z Rosją od lat nie były tak złe, a czy ich pogorszenie coś dało? Wydaje mi się, że zakazy związanie z imporetem mięsa z Polski dalej obowiązują, a nawet ostatnio Rosjanie dołączyli kilka kolejnych produktów do listy, tak to podejście okazało się rewelacyjne, rezyltaty widać gołym okiem, tylko czemu zamiast pozytywnych są negatywne. Wracając do pani Fotygi, to jest to pierwsza minister spraw zagranicznych, która odmówiła odpowiedzi na pytania Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, przed którą osobiście odpowiada i jest zobowiązana do udzielania wszelkich odpowiedzi i wyjaśniania niejasności, jeśli tylko członkowie komisji tego sobie zażyczą. W normalnym kraju, za tekie coś wylatuje się ze stanowiska, ale nie gdy rządzą Prawi i Sprawiedliwi.