Efekty specjalne w ostatnim odcinku 10/10.
Zanim nie pokażą finalnych wersji dwóch ostatnich odcinków, to nie ma sensu oceniać efektów. Mam nadzieję, że w kilku miejscach "Temp VFX" są rzeczywiście temp, bo inaczej to się chyba wścieknę - zwróć uwagę na wyjątkowo nieatrakcyjny wizualnie rzut z boku, kiedy Dedal przyjmuje na osłony strzały z HS'a, albo widok F302 posadzonego w hangarze dla dartow - ta toporna, niechlujnie poteksturowana platforma kompletnie mnie zdegustowała. Nie, nigdy bym nie dał temu 10/10.
Ale do rzeczy... Ogólne wrażenia z 5 sezonu są dość pozytywne - szczególnie po cieniutkim Search and Rescue. Nie było wybitnie, ale dość równo - średni współczynnik miodności na poziomie 7/10. Ewidentna wtopa, to Ousiders - prawdziwy 100% zapychacz, watch and forget. Sporo odcinków, które określiłbym jako zdecydowanie dobre: The Dedalus Variations, Ghost in the Machine, Prodigial, Remnants, Infection, Vegas. Bardzo dobry środek sezonu (chociaż mam do tych odcinków kilka "ale", ale to nie jest miejsce, żeby się o tym produkować). Finał budzi we mnie nieco mieszane uczucia - z jednej strony na poziomie pnia mózgu ogląda się go dobrze, z drugiej jest w nim wiele wręcz wzorcowych atlantisowych debilizmów i niedoróbek.
Do ewidentnych plusów tego sezonu należy zaliczyć Woolsy'ego. Pomyśleć, że spodziewałem się tragedii, a tu miła odmiana po miałkości Carter.
Nie jestem do końca przekonany czy brak ciągnięcia tzw. głównych wątków jest aż taką zbrodnią. Odcinkami typu standalone można ciekawie rozbudować universum i stworzyć pewnie kontekst, z drugiej strony twórcy SGA jakoś za bardzo nie zaskakują swoimi pomysłami i w dużej części mamy ciągłe mielenie tych samych tematów.
Ocena tego serialu jako całości jest przedsięwzięciem dość karkołomnym - patrząc na średnią ze współczynników przyjemności z oglądania SGA zasługuje na jakieś 7 do 7.5/10, natomiast jeśliby opierać ocenę na bilansie zalet i wad, to niestety Atlantis jest porażką.
Największą zaletą SGA było to, że był (jakkolwiek by to brzmiało) i dostarczał cotygodniowej porcji newsów z Pegaza.
Największą wadą Atlantisa jako całości był tak na prawdę brak pomysłu na serial. Widać wyraźnie, że nie producenci nie mogli się zdecydować czy robić SGA tak jak SG-1 (czyli z odcinkami typu standalone) czy pójść w kierunku serialu jedno/kilkowątkowego (w końcu BSG albo LOST zaczęły w tym czasie przyciągać tłumy a SGA zbierać baty). W efekcie nie stworzono porządnego kontekstu, więc odcinki typu pojedynczego często są nieciekawe i miałkie (wzorcowo Sateda, Reunion, Ousiders...). Z drugiej strony większość postaci w SGA jest zbyt papierowa, żeby zrobić serial tego drugiego typu.
Chyba najbardziej rozwścieczającą cechą Atalantisa jest brak wewnętrznej spójności, niezależnie czy chodzi o wydarzenia czy parametry statków/broni. Było to już widoczne w SG-1, ale SGA osiąga po prostu niechlubne mistrzostwo w tej dziedzinie. To na prawdę niezapomniane chwile, kiedy okazuje się, że broń która dewastuje wszystkie rodzaje statków w kilku galaktykach nie jest w stanie zadrapać lakieru na podrasowanym HS'ie.
W kwestii wrażych ras SGA zdecydowanie rozczarowuje. Replikatory to odgrzewanka (chociaż ich obecność w Pegazie jest jak najbardziej logiczna), a Wraith to raczej pomysł z krainy fantasy a nie SF, zresztą nie najwyższych lotów.
Na postacie w SGA były już wylewane wiadra pomyj, więc trudno wykazać się czymś odkrywczym. Szkoda, że nie ubili Teyli gdzieś w pierwszym, góra drugim sezonie, bo niewątpliwie serial by na tym zyskał. Szkoda, że postaci pokroju Mac Kay'a (do pewnych granic), Zelenki, Woolsy'ego i Todd'a nie było więcej.
Kolejną rzeczą, której nie mogę Atlantisowi wybaczyć jest to co zostało zrobione z Pradawnymi. Pod tym względem najlepiej by było, żeby SGA w ogóle nie powstało.
Z drugiej strony oglądałem SGA przez 5 lat a jakoś nie uważam siebie za masochistę. Pomimo mnóstwa niedoróbek, nielogiczności i nędzy części ekipy bywają (i to wcale nie rzadko) na prawdę porządne odcinki. Poza tym Atlantis, pomimo schematyczności traktowania nauki, do jeszcze SF (w przeciwieństwie do BSG tak na marginesie). Skończył się i teraz pozostaje czekać na SGU mając nadzieję, że nie okaże się operą mydlaną.
Użytkownik graffi edytował ten post 02.01.2009 - |20:01|
In the grim future of Hello Kitty there is only WAR...