Skocz do zawartości

Zdjęcie

[Sosenka] 11-15.08.2006


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
601 odpowiedzi w tym temacie

#581 Plaski999

Plaski999

    Kapral

  • Użytkownik
  • 214 postów
  • MiastoOstrów Wlkp.

Napisano 16.08.2006 - |10:00|

Dorwałem się wreszcie do forum, więc piszę sobie :)
Byłem po raz pierwszy i w dodatku króciutko :( ale mówię jedno:

na pewno wdepnę do sierakowa :) :) :) :clap: :D B) ^_^ ;P
  • 0

#582 Obi

Obi

    Moderator

  • Moderator
  • 3 264 postów
  • MiastoWawa

Napisano 16.08.2006 - |12:08|

Druga tura (ta bardziej hardcorowa ) zaczeła pojawiac się w domach :) .
Było super - przez cały zlot - tylko jedyne zastrzezenie mam do szamana - za dużo w domku siedział i czasem deszczyk pokapywał - np. wtedy jak byliśmy na kajaczkach : D . No. a teraz do oglądania zdjątek.
Dołączona grafika
Dołączona grafika

#583 kasyno

kasyno

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 876 postów
  • MiastoWarszawa -> Wola

Napisano 16.08.2006 - |13:31|

No i ja wróciłem wreszcie :D a może szkoda no cóż było fajnie a jeden dzień extra tez opiewał w niezłe atrakcje.
  • 0

#584 McPangrys

McPangrys

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 205 postów
  • MiastoPoznań

Napisano 16.08.2006 - |13:54|

Było super - przez cały zlot - tylko jedyne zastrzezenie mam do szamana - za dużo w domku siedział i czasem deszczyk pokapywał - np. wtedy jak byliśmy na kajaczkach :D .



Szaman pomylił modlitwy, :D :D to dlatego nam padało na kajaczkach :)
Czekam na foty , baaaaaaaardzo niecierpliwie :unsure:
  • 0
Pereant qui ante nos nostra dixerunt

#585 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 16.08.2006 - |19:14|

A więć tak :) Było fajnie :]

Zanim przybyłem sprawy oczywiste zostały ustawione (zakupsy Tesco). I piątek wieczór okazał się mocny :D Sinusoida była kreślona. Tzw. LMS w mniejszym i większym stopniu odbyło się w piątek, niedziele, wtorek :].
Obejrzyliśmy odcinku. SG-1 w niedziele, Atlantis w poniedziałek (niektórzy wcześniej to drugie oglądali bez napisów). :D
Rzutnik i salka właściwie była cały czas (ma ona dobrą kanapę na której się zdrzemnąłem).
Gril, proszę państwa to była wielka rzecz. Ogromne ogromne uznanie dla naszego szefa kuchni i osób uczestniczących w przygotowywaniu grila. To było tak dobre że trudno było przestać jeść. I się tylko cieszę że poniedzialek pod względem %%% był spokojny :]
Pozdrowienia dla domku 12 :] Domku nieustannego palenia ;) i około 27 odcinków BL.... "Lock and Low" :] W tamtym roku ze zlotu wyniosłem do oglądania święte BSG, w tym BL ^_^ (mimo że premierowy odcinek był na zlocie raz we wrocku ale jakoś wtedy mnie nie wciągło).
Jako członek drugiej fali powiem... zabawa była przednia. Muza leciała dzięki miniaturowym cudą techniki, wódka, żubrówka i piwa się lały, a towarzyszył nam przytym grilo-ognisko.

Pewnie potem znowu coś wielkiego spróbuje podsumować :]


Dziękuje za dobrą zabawę :)
Log65: Happy camper

#586 Przemas

Przemas

    Starszy plutonowy

  • VIP
  • 619 postów
  • Miasto100lica--->Grochow

Napisano 16.08.2006 - |21:20|

My juz jestesmy po wielkim sprzataniu i praniu po zlocie i ogolnie gotowi do nastepnego. A co do tego ktory sie odbyl to poprostu bylo .................... i dzialo sie jeszcze wiecej. Jak juz wczesniej napisaliscie " niech zaluja ci ktorzy nie byli".
Jak to zawsze bywa nie ma zeczy idelanych tak samo ten zlot nie byl idealny a mianowicie mam 2 zastrzezenia.
1 - Pogoda jak na lato byla marna ale pogodzilem sie z tym podczas pierwszego splywu kajakami.
2 - Jak na ludzi cywilizowanych przystalo to co poniektorym zabraklo kultury osobistej co spowodowalo pare konfloktow. Niektore rozwiazano pierwszego dnia a niektore pozostaly do samego wyjazdu.

Mam nadzieje ze na nastepnym zlocie ludzie beda sie bardziej liczyc ze zdaniem innych osob.

To by bylo na tyle moze puzniej napisze cos wiecej.

Pozdrawiamy Przemas i Asia
  • 0
Ci, którzy żyją nadzieją, widzą dalej.
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle.

#587 121277

121277

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 561 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 17.08.2006 - |13:56|

Aaale sie ubawiłam:)
Dzień 1. przybylismy dośc późno, na zakupy już czasu nie było.
Ale zabawa była super, masa fotek i biwakowanie wokół niebieskiego domku.
Radość spotkania i poznania nowych osób.
A pangrys nie uwierzył, że mam lęk wysokości.
na kolację - pycha bigos z cukini.
Miałam iśc spac dość wcześnie, ale czekałam na Szypka, który zjawił sie jakoś koło 3 w nocy. Potem padłam natychmiast - ze zmęczenia i próbami kapieli pod wrzątkiem.

dzień drugi
Piekna pogoda, przygotowania do ogniska, luz blues. gadki przy samochodzie z Edytka i Szypkiem, którzy mieli pojechac po śniadaniu a pojechali w końcu przed obiadem. Mozna było odreagować stresy całego tygodnia, zwłaszcza szukając bucików zagubionych przez dziecko Edzi. Ognsko było zajefajne, gorące i momentami dośc wysokie.
Logan, Komar i mati postanowili nam pokazać sztuke latania nad płomieniami. Wyszło im zawodowo. Były spiewy (niesamowity chór męski), wojna o karkówkę i udane próby instalacji instalacji oświetlenia innego niż ogień. i był Żelazny:) Padłam trochę później po kolejnym moczeniu się we wrzątku.

dzień trzeci.
kajaczkowanie. Niestety deszczowe. Pozostali w ośrodku dochodzili do siebie po ognisku i z niecierpliwościa oczel\kiwali na przybycie topielców.
Spóźnili sie na obiad. Za to dojechał Płaski z Żoną. Wieczorkiem ktoś próbował swoich sił w singstarze ( na ekranie zrobionym z poszewki na kołdrę), ktoś bawił sie przed salką w LMS, część siedziała w domkach - ogólne rozprężenie i zmęczenie kajakami. Powitaliśmy też Mari i Tenchiego.

Dzień czwarty.
Dla odmiany znów piękna pogoda. Szybka decyzja - idee na kajaki, w końcu zdecydowało sie 8 osób. Zibi okaząło się, ze nie tylko umie grillować, ale i pilnowac kajaka, żebym sie nie utopiła. Choć gdyby nie Wesołek to pewnie nie dotknęlibyśmy suchą nogą lądu. A dotknelismy. A po drodze (raczej po rzece) piekne widoki, zieleń, konie... totalny relaks.
Potem [beeep] obiad, zjadłam megaporcje z dokładkami. Potem trochę spraw organizacyjnych (zrzutka na mięsko, organizacja drewna na ognisko) i kolejna zwariowana decyzja - powtórka kajaków. Nawet Zoi dał się namówić, co zaowocowało megasmichem na środku rzeki z wywróconym kajakiem holowanym do brzegu...
Powitały nas flesze aparatów. padałam z nóg, ale byłam przeszczęśliwa.
Potem kolacja, zakupy ( zlotowa siekierka), oglądanie Atlantisa.. i Super zabawa przy obserwacji wirtuozerii Zibiego przy grillu. I wino kokosowe. I cudowni faceci - Chronos, Gregor, Logan, mati i katharn... Tylko komar zaszył się u siebie. A szkoda:(
Wino mocno szumiało, (zwłaszcza w połączeniu z lekami) i było... hm... wesoło... i krwawo;)
Ogniska nie było, bo lunął deszcz.

Dzień piąty
Miałam nie wstawac bo poszliśmy spac o 3 w nocy. Niektórzy wcześniej - widac byli zmęzeni grillowaniem lub włamywaniem się do salki po delicje:)
Ale wstałam. Znów piękna pogoda, słoneczko.. i pakowanie:(
nagrywanie 5 tysięcy (dosłownie) zdjęć na płytki i próby ustrzelenia gasnicy samochodowej. I jeszcze rozmowy, rozmowy, rozmowy...
Zal było wracać. Spałam w samochodzie.
Po taki zlocie przydałby się urlop, by wypocząć.
Nie udało mi się w sumei zrealizować tylko planu turnieju strzeleckiego w większym gronie. Kręgosłup powoli dochodzi do siebie, kamyczki czasem grzechotaja boleśnie ale co tam.

Za rok o tej samej porze??


P.S. Sorki za błędy - pisane na megaszybko pod okiem szefa w pracy.

Użytkownik 121277 edytował ten post 17.08.2006 - |14:09|

  • 0
Daleka droga
do serca człowieka
zimnego jak głaz

Ale ja – jak woda
co cierpliwe czeka
aż skałę zniszczy czas


Dołączona grafika

Mój świat

#588 komar

komar

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 324 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 17.08.2006 - |21:09|

I cudowni faceci - Chronos, Gregor, Logan, mati i katharn... Tylko komar zaszył się u siebie. A szkoda:(

hmmm to troche dziwne bo tego dnia to z Greg0rem razem byliśmy wtedy przy grilu gdzie odziwo mnie nie było chociaż jestem na zdjęciach, no ale zawsze to może być fotomontaż z czyjejś strony.
A co do zaszycia sie u siebie to owszem domek był oblegany czasami przez moja osobe ale i również w tym samym czasie przez Greg0ra i nawet Chronosa choć jego troche mniej.
Więc nie potrafie sobie wyobrazić czemu jestem jedyną osobą zapamiętaną przez ciebie jako zaszywającą się w domu pomimo że Greg0r ciągle mi toważyszył bo był w identyko złym humorze jak ja. Chyba że zbyt mało czasu z nim pędziłem na rozmowach i zmyślam.
I jestem jedyną osobą z którą zapomniałaś się pożegnać podczas wyjazdów, choć szczerze mówiąc mnie to wogóle nie zaskoczyło.
heh a Greg0r nie chciał mi uwierzyć :) jak mówiłem że tak będzie.

Na proźbe Katharn'na linki do zdjęć i filmów będe dawać tylko na PM, osobom które były na zlocie.

Użytkownik komar edytował ten post 18.08.2006 - |08:14|

  • 0
Noc na miescie -50PLN
Komplet nowych opon -1000PLN
Mysl ze palisz opony, gdy jedyne co sie pali to sprzeglo - bezcenne

#589 Żelazny

Żelazny

    Kapral

  • Użytkownik
  • 190 postów
  • MiastoW-wa

Napisano 18.08.2006 - |10:18|

Ave,

Na proźbe Katharn'na linki do zdjęć i filmów będe dawać tylko na PM, osobom które były na zlocie.


A co to za porzadki i prosby z tymi zdjeciami ?

Sflustrowany (juz) Skorodowany
  • 0

#590 Plaski999

Plaski999

    Kapral

  • Użytkownik
  • 214 postów
  • MiastoOstrów Wlkp.

Napisano 18.08.2006 - |11:39|

no to w takim razie ja bym poprosił o sznureczka do jakiś fotek :) na PM'a ;)
  • 0

#591 Logan_R

Logan_R

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 57 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 18.08.2006 - |12:01|

@ Komar... wiesz że uważam Cie za swojego przyjaciela dlatego pozwolę sobie napisać że jeśli masz coś do kogoś to załatw to bezpośrednio z tą osobą. Na usprawiedliwienie Violki powiem że mieliśmy umówione spotkanie z Katharnem w sprawie gazety i się nam spieszyło więc poganiałem Violkę jak mogłem. O reszcie pogadamy sobie jakoś prywatnie jeśli będziesz chciał bo nie zwykłem pisać o takich sprawach publicznie.
  • 0

#592 McPangrys

McPangrys

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 205 postów
  • MiastoPoznań

Napisano 18.08.2006 - |12:11|

Koniec spekulacji
Oświadczam wszem i wobec że ta ja i tylko ja jestem powodem złego humoru u Komara.
Ja go obraziłem docinając mu i śpiewając nieprzyzwoite piosenki za co bardzo gorąco przepraszam.
  • 0
Pereant qui ante nos nostra dixerunt

#593 komar

komar

    Starszy kapral

  • Użytkownik
  • 324 postów
  • MiastoWarszawa

Napisano 18.08.2006 - |15:47|

Logan ale ja nie mam nic do Violki, tylko pisze ze ja pamięć mocno zawodzi skoro zapomniała o mojej obecności przy grilu i zapomniała pozegnać.

McPangrys co ty gadasz ? Stary nie o ciebie byłem zly na zlocie a wręcz przeciwnie, byłeś jedną z nielicnych osób które poprawiały mi humor i sprawiły że ten zlot był udany.

Płaski linka do fotek zapodam ci wieczorem na PM.
  • 0
Noc na miescie -50PLN
Komplet nowych opon -1000PLN
Mysl ze palisz opony, gdy jedyne co sie pali to sprzeglo - bezcenne

#594 Przemas

Przemas

    Starszy plutonowy

  • VIP
  • 619 postów
  • Miasto100lica--->Grochow

Napisano 18.08.2006 - |17:53|

W razie czego to ja tez bym poprosil linka do fotek to wrzuce reszte zrobionych po wielkim kopiowaniu.

PS tam tez sa te flotki ze slajdami komar vs siekierka
  • 0
Ci, którzy żyją nadzieją, widzą dalej.
Ci, co żyją miłością, widzą głębiej.
Ci, co żyją wiarą, widzą wszystko w innym świetle.

#595 Zibi

Zibi

    Fotoreporter

  • VIP
  • 415 postów
  • MiastoŚwiebodzin

Napisano 18.08.2006 - |19:59|

Witam wszystkich
Był zlot i nie ma zlotu, zostały tylko wspomnienia i ekstremalne przeżycia, a wiec:

Zlot jak zawsze byl zaifajny, świetni ludzie, świetna atmosfera i mniej świetna pogoda, Zoi za mało tańczyłeś :P , zwłaszcza ta burza w czasie kajakowania, ale wtedy miałem power w rekach :D. Spływy to było coś zwłaszcza ten pierwszy odcinek, przewrócone słupy, drzewa, przeciąganie kajaków to co tygryski lubią najbardziej :D. Dobrze ze mamy zdjęcia z ostatniego spływu :).
Grill :huh: , takiego to jeszcze nie było na żadnym zlocie, cos świetnego, Logan - następnym razem nie dam sie tak wrobić :> , mam nadzieje ze wszystkim smakowało :).
Wracając do domku tak sobie dyskutowaliśmy jak to Katharn i Logan sie wciągnęli w strzelanie, a zaczęło sie tak niewinnie, od jednej wiatrówki :D, a zakończy sie to pełna mobilizacja, az sie boje co biedzie na następnym zlocie :> .

Refleksje:
Jak dla mnie było pierwszy zlot gdzie spędziłem go naprawdę aktywnie i na łonie przyrody, na który wypiłem najmniej wódki i najmniej czasu spędziłem przed monitorem psując sobie oczka (inni to robili za mnie i im wielkie dzięki :)). To chyba był najmniej alkoholowy zlot :), oprócz tego ostatniego wieczoru gdzie Viola z Katharem poprawiali statystyki :P, ale było wesoło :D
Oczywiście po zlocie doszły nowe wydatki: zakup kieszeni i laptopa bo bez tego ani rusz, prawda chłopaki :D.

komar chyba nie gniewasz sie za te "przypalone skrzydełka" to było tylko dla ciebie motywacja przyjścia po ta karkówkę :), a Viola w ten noc trochę poszalała, krew sie lała :) i wiesz jak to jest po winie kokosowym :D, z drugiej strony to kto widział aby scyzoryki sie kłóciły czy gniewały :D

Dzięki wszystkim za wspaniała zabawe, teraz zajmę sie rybkami (dziś zakupiłem 25szt, sa piękne) czekając na następny zlot.

P.S. Poproszę o linka do zdjęć których nie mam a sam później wrzucę zdjęcie mojego akwarium :)
P.S. Mnie sie tez podobało - Gosia
  • 0

#596 SGTokar

SGTokar

    Abstynent

  • Moderator
  • 2 271 postów
  • MiastoWrocław

Napisano 18.08.2006 - |21:17|

Dzień 1 (piątek) –
Wybór pociągu do Skierniewic z Wrocławia był prosty, gdy w godzinach rannych bez przesiadki i bezpośrednio jedzie tylko jeden. Po pięciu i pół godzinie byłem na miejscu. W trakcie podróży troskliwi zlotowicze w postaci Katharna dodzwonił się do mnie informując mnie że wizyta w Tesco już się odbyła i na miejscu pojawi się jeden z oddziałów. Po wyjściu z pociągu błyskawicznie zostałem namierzony i zgarnięty do ośrodka dzięki skoczki prowadzonemu przez kasyna. Po ostrożnej podróży ze względu na zbytni ostrzał tylniej części skoczka trafiłem na miejsce gdzie odbyło się gorące powitanie. Poddałem się informacją lokacyjnym obecnych na miejscu i pokierowałem się do najważniejszej czternastki. Chwilkę później ekipa z domku przeprowadziła reorganizację łóżkową gdyż jedno z łoży okazało się jedną twardą dechą.
Kolacja została wchłonięta, a po niej udaliśmy do salki na powietrzu (ławeczki z stolikami zakryta daszkiem). Tam trwało oczekiwanie na osoby nieobecne , tam też rozstawiła się ekipa LMS. Z czasem osoby zaczęły dyskusje pod gołym niebem. Trudno ocenić o której dokładnie zabawa się skończyła, wiem że wchodziłem i wychodziłem z domku i jeszcze przez chwilkę przesiedziałem przed dowódczą trzynastką.

Dzień 2 (sobota) –
Obudziłem się na śniadanie i nawet coś zjadłem. Co się działo do południa? Standardowe rzeczy. Laptopy dalej wypalały, a grupa fanów zbrojenia strzelała w okoliczne dyski twardye, kapsle, żołędzie i nitki. Obiad minął, była kolacja i było ognisko. Przed nim wyruszyliśmy na poszukiwanie drewna, po znalezieniu pięknej polany i przybyciu posiłków musieliśmy się wycofać. Potem tylko przytargaliśmy sporą kłodę drewna wykańczając przy okazji siekierkę. Była też akcja z oświetleniem ogniska. Okoliczne pokrzywy dały popalić, ale ostatecznie po zmontowaniu dwóch przedłużaczy światło zadziałało. To był dzień kiełbas i piwa (przynajmniej dla mnie). I przede wszystkim fanastycznych skoków przez ognisko i śpiewów przy gitarze i nie tylko. Zostaliśmy jeszcze przy ognisku, udało się nam je trochę przygasić i udaliśmy się pod domki, gdzie jak się okazało dalej parę osób siedzi. Rozchodząc się okazało się że oglądany jest Boston Legal. Wtedy jeszcze sobie nie zdawał z ważności tego faktu.

Dzień 3 (niedziela) – kajaki
Standardzik, pobudka o ósmej, prysznic, śniadanie. Przez chwilę oczekiwaliśmy na osoby z kajaków, ale obiad wzywał. Wieczorem dostarczono odcinki SG-1 i Atlantis. Ten pierwszy obejrzeliśmy z napisami, drugi pozostał do jutra. Cóz, SG-1 może nie rewelacyjnie, ale to chodzenie po lesie, domek letniskowy trochę zlotem było z ekranu czuć. Aaaaa, ekran! Fantastyczna rzecz, prześcieradło zamiast firanki, ale i tak jak najbardziej dawało radę. Próby dorwania napisów do Atlantisa spełzły na niczym, dlatego z tym kogo udało się namówić do LMS piliśmy. Poszło wszystko co było zamówione. Wyciąganie flaszek przychodziło z trudem, ale udawało się. W domkach grupki wybrane oglądały Atlantisa nowego bez napisów. Ja tego dnia akurat przyłączyłem się do grila. I znowu się zastanawiam czemu tego nie robię codziennie. Jednak chyba nic nie może się równać grillowym delicją. Mmmm. W pewnym momencie imprezy, trzeba było pogonić jakieś dziewczyny z ogniska, chodzące chwiejnym krokiem, bo pani Hania musiała zamknąć furtkę. Po czym na chwilkę się do nas przyłączyła, zdradzając co jutro nas czeka na obiedzie. Powrót do domku. Trochę gadania i spać.

Dzień 4 (poniedziałek) – ogromne grillowanie
Ponownie kajaki poszły w ruch, gdy w międzyczasie było „Denny Crane”. Na obiad trzeba było wyciągać siłą. Potem powrót i dalej. Wieczorem grill. Te kolejeczki z talerzykami do grill’a i zabawa przy nim to wspaniała sprawa. Ponownie dzień można zaliczyć do spokojnych. Za to ten kolacyjny bigos, i kilka kiełbas, karczek, filet…. Oooo. Tego jelita nie mogły pomieścić. Wracając do grilla wróciłem do domku do BL. Wieczorem (khm, w nocy!) jeszcze była rozmowa przed domkiem. Tego dnia po prostu można było doznać rozkoszy smakowych bo jeszcze mojej kubeczki smakowe zostały potraktowane delicjami.
Acha, jeszcze tego dnia był wielki odcinek Atlantisa z napisami . No rewelacja to była co tu mówić.

Dzień 5 – pierwsza fala papa
Z rana było nagrywania płyt i dla mnie ogólne pakowanie przeprowadzkowe. Druga fala zajęła dwa domki. Gdy jeden domek pojechał po „zaopatrzenie” nas zaczął męczyć alarm pewnego samochodu. Po powrocie reszty zrobiliśmy już zakłady co ile minut ten alarm się włącza. Tak na 30 razy raz udało mi się trafić. W tym że odstępy były przynajmniej dwu minutowe. Do wieczora przy piwkach, na ławeczce, dyskusja o tym i o tamtym i o komórkach. W pewnej chwili pojawiła się muza. Po tym jak zaczęto rozlewać zaczęło się śpiewanie i grillowanie, oraz inne eksperymenty pirotechniczne i wystrzałowe na lokalnym placu zabaw. Kulturalnie wypito co było; i do wyrka.

Dzień 6 – odjazd
Z rana sprzątanie, pakowanie i odjazd. Z hvolt’em i Neoo szybko się zebraliśmy. Po szybkim dotarciu do Skierniewic zwiedziliśmy dworzec (całkiem ładny) i perony (całkiem nie ładne, bo deski połamane). Skandal bo przedział dla nas osobny nie był zarezerwowany. Ale dotarliśmy do Łodzi, ja wysiadłem na Łódź Widzew, który pojawił się tak nagle że trzeba było przeprowadzić szybką ewakuację i pożegnanie. Na miejscu, a to skandal. Zdziwiłem się że nie było żadnego porządnego sklepu. Odczekałem godzinkę i wyruszyłem w podróż do Wrocka. Wrocek jak Wrocek; koreczek godzinny musiał być. Dotarłem i padłem.



Pod jednym ten zlot był wyjątkowy były dwa dni podczas których nie było czegoś mocnego. Zamiast tego był równie upijający dla zmysłów grill!!! Pozdrowinka i do zobaczenia w Sierakowie, lub gdzieś wcześniej :)
Log65: Happy camper

#597 _Neoo_

_Neoo_

    Lord of Kobol

  • Junior Administrator
  • 2 929 postów
  • MiastoMysłowice

Napisano 19.08.2006 - |15:19|

No ja w końcu też dotarłem do domu ;] W sumie Tokar opisał już wszystko co było do opisania, ja dopiszę tylko, że minizlociki Łódzki oraz Poznański też udały się wspaniale :)

Dobra coś tam napiszę od siebie, żeby nie było, że posty nabijam czy coś:D Poszczególne dni zaczynają już się lekko zlewać, ale z takich ogólnych przemyśleń. SingStar był, dobrze, że udało mi się uniknąć zbyt długiego wsłuchiwania się w te pisoenki. Grille bardzo dobre, jedzenie też dawało radę, a BL i Danny wkręcił :D Pierwszy dzień to lekka dziura, ale nie wątpię, że było świetnie. Potem było już spokojniej, ale nie mniej fajnie.
Ostatni dzień to tajemnicza Magda, któa chyba szuka przyjaciela ;) Na szczęście już się odczepiła :]

No i panie o najstarszym zawodzie świata z Gorzowa do tej pory mnie rozśmieszają :D

PS. Zibi pogadam z Kubą jak zaopatruje się na Szczecin :] Chociaż teraz się dowiedziałem, że ma mały problem medyczny... wieczorem idę zobaczyć co też ta sierota sobie zrobiła ;] No i grill rządzi :> Dzięki :)

Kierunek? Sieraków na pewno, zobaczymy jak wyjdzie sprawa z jakimś jednodniowym Zlotem :) Do zobaczenia :)
  • 0

->1019<-


#598 McPangrys

McPangrys

    Wielki Organizator

  • VIP
  • 205 postów
  • MiastoPoznań

Napisano 19.08.2006 - |16:40|

McPangrys co ty gadasz ? Stary nie o ciebie byłem zly na zlocie a wręcz przeciwnie, byłeś jedną z nielicnych osób które poprawiały mi humor i sprawiły że ten zlot był udany.



No cóż stwierdziłem że jak ktoś ma być winny to choć raz niech ja nim będę a nie biedny Zoi :D :D :D :D
  • 0
Pereant qui ante nos nostra dixerunt

#599 kasyno

kasyno

    Chorąży sztabowy

  • VIP
  • 1 876 postów
  • MiastoWarszawa -> Wola

Napisano 19.08.2006 - |19:44|

Ostatni dzień to tajemnicza Magda, któa chyba szuka przyjaciela ;) Na szczęście już się odczepiła :]


No odczepila ? domnie jeszcze czasem ktoś dzwoni (głuche telefony) raz z zastrzezonego raz z jakis dziwnych numerów chyba domowych.
ALe ogolnie ja tam się nie lękam takich zartów dzieci neostrady.



Zibi co ty mówisz że mało alkocholowy alkocholów było sporo wszystkie magazynowane w naszym strategicznym domku 16 :P jako że to był jeden z nielicznych domków z lodówką stara ale jara Piasta zmorziła na kość.

Dodam od siebie jeszcze że podróż do domu mineła nawet szybciutko ale cóz podrodze natrafilismy na mały koreczek spowodowanym sporym wypadkiem Tir wjechał w jakiegos golfa combi a przed warszawą jeszcze mała zrzuteczka na paliwko bo mój bak świecił pustkami już :/ a sam miałem ledwo 30zł i to większośc w amoniakach w kieszeni. Do warszawy wjechalismy przez magdalenkie olgadając podrodze kobiety pracujące jakos ich mało było ja naliczyłem dwie tylko ;-P a w piasecznie oczywiście jakas babka prawie by mi przyytarła błotnik bo się wchrzaniała na pas bez kierunku bez niczego i żadnych ceregieli. potem rozwiozło się wszystkich i dodomu przespac sie kilka minut do 18. i już dalej nie pamietam co się działo 16 sierpnia i to wcale nie wina alkocholu poprostu zmęczenie :P
  • 0

#600 Zibi

Zibi

    Fotoreporter

  • VIP
  • 415 postów
  • MiastoŚwiebodzin

Napisano 19.08.2006 - |22:26|

........
Zibi co ty mówisz że mało alkocholowy alkocholów było sporo wszystkie magazynowane w naszym strategicznym domku 16 :P jako że to był jeden z nielicznych domków z lodówką stara ale jara Piasta zmorziła na kość.
..........

Chodziło mi ot to ze na zlocie nie było tak mocnych dni po których większość nie wstawała na śniadanie lub odtwarzała poprzedni dzień z zdjęć, no z małym wyjątkiem :P, pyzatym alkoholu tez było mniej niz zazwyczaj, z wyjątkiem piwa chyba go było najwięcej na tym zlocie :D. Mówić ogólnie Panie i Panowie zaniżyliśmy średnia krajowa i teraz wynosi ok 10l spirytusu na osobę rocznie. WIDZICIE CO ZESCIE NAROBILI :P, za co teraz Leper da rolnikom odszkodowania :P

P.S. Wilota: Kurcze dziś szukałem tego wina kokosowego i nigdzie go nie mogłem znaleźć, chyba u nas go nie ma :(
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych