Wydaje mi się, że Losta po prostu spotkało to co spotyka większość (o ile nie wszystkie) seriali, które określa się mianem "hitowych" (czyt. mających dużą publikę). Jest robione wszystko, aby serial wydłużyć. Tak wiem, Ameryki nie odkryłem... Chodzi mi o to, że chyba (dla niektórych na pewno) autorzy trochę się pogubili w tym wydłużaniu serialu. I ten proces był widoczny już w czasie pierwszego sezonu (otwieranie hatcha przez kilka odcinków), w drugim sezonie było to aż nazbyt widoczne (pokazywanie tych samych wydarzeń widzianych z różnych perspektyw, odcinki które niewiele wnosiły do zasadniczej fabuły, za to skupiały się na problemach niektórych osób lub przedstawiały niezbyt istotne wydzarzenia dla całej fabuły). Biorąc pod uwagę przerwy między odcinkami miało się wrażenie, że akcja nie posuwa się do przodu. W moim przypadku nie do końca tak było, bo drugą część sezonu 2 obejrzałem dopiero jesienią, a potem dość szybko przystąpiłem do oglądania sezonu 3. No właśnie sezon 3: bardzo dobrze wg mnie się stało, że zdecydowano się na jedną długą przerwę - nie było by też najgorzej, jeśli byłyby dwie krótsze przerwy, ale wtedy i tak pozostaje "problem Świat", więc... Ekhem, mam wrażenie, że w trzecim sezonie twórcy się jakby otrząsnęli i postanowili przede wszystkim podnieść poziom akcji, jednak mimo to pojawiały się te samy zarzuty... Myślę, że były jedank one trochę bezpodstawne: 6 odcinków, akcja rozgrywa się w trzech (potem dwóch) miejscach, do tego retrospekcje (fakt, nie zawsze za bardzo ciekawe). Trzeba przyznać, że za dużo się tam nie dało upchnąć... A potem było wielkie oczekiwanie i... było warto (imho, of koz

):
S03E07: swoisty epilog do akcji z poprzednich odcinków (mowa oczywiście o wątku Jack-Kate-Sawyer), do tego ciekawe retrospekcje Juliet zachaczające o DI. Jedank znowu niektórzy narzekają, upraszczając: 1) tak jak ja oglądali moments & trailery i wiedzieli co mniej więcej będzie (ja nie narzekam.. w końcu nikt mi zapowiedzi nie kazał oglądać), 2) znowu uważali, że były nudne retrospekcje (kwestia gustu).
S03E08: wg mnie kapitalny odcinek (swoje wrażenia opisałem w topicu o odcinku). A narzekania pewnie się znowu pojawią: dlaczego tylko tyle pokazali? przecież i tak każdy wiedział jak się skończy (mimo, że widziałem końcową scenę wcześniej to ja i tak byłem zaskoczony), dlaczego nie pokazali co z Jackiem itp...
A mi taka formuła się bardzo podoba! Jeden odcinek - jeden watek (nie mówię, że od razu rozwiązany, choć na dzisiejszy odc. nie ma co narzekać). A w następnym odcinku... rozwiązanie 3 wielkich tajemnic jak głosi trailer

. Myślę, że choć jedna okaże się być naprawdę "tajemnicą" i uzyskamy jakąś sensowną odpowiedź. Wiem, wiem... optymista ze mnie, ale jakoś dobrze mi z tym

.
Jak ktoś dobrnął do końca to gratuluję i proszę nie brać tego tak całkiem na serio, bo to w końcu tylko moje luźne przemyślenia, a narzekających na Lost przecież i tak nie przekonam.