Kolejny dobry odcinek, tym razem ukierunkowany na resztę rozbitków. Troszkę slaszy niż dwa wcześniejsze, ale wynika to z przeniesienia akcji do znanych nam już od początku miejsc i ludzi. Część wyspy opanowana przez Innych jest jednak ciekawsza
Ocena: 7PLUSY:
+ ciekawe retrospekcje Johna. Dowiedzieliśmy się, że John po swoich niełatwych przeżyciach trafił do zgranej i wspierajacej się nawzajem spoleczności, oraz to, że jest on "myśliwym".
+ super scenka z pojawieniem się Boona w namiocie a potem jego rozmowa z Johnem na wyimaginowanym lotnisku
+ wreszcie wyjaśniono sprawę bunkra, a sprawa czy on eksplodował czy nie została rozwiązana - okazuje się, że żadna z tych opcji nie zaistniała. Okazuje się, ze bunkier nie eksplodował, tylko implodował. Jak rozumiem, nie znajdziemy za dużo pozostałości po bunkrze po tym zdarzeniu. Ciekawe jest natomaist w jaki sposób trójka z bunkra została przeniesiona z niego do dżungli
+ ciekawe co się stało z Desmondem, Johnem i Eko po implozji. Nagle wszyscy budzą się w innych miejscach, Eko zabrany przez miśka, John caly i zdrowy a Desmond nagle wychodzi zdżungli nagi

najciekawszy jest ten ostatni przypadek. Dodatkowo powiązanie tego z jakąś nowa zdolnością Desmonda
+ nowa lokacja na wyspie, czyli jaskinia. Warte zauważenia były zabawki, czaski i loga Dharmy. Ja w ogóle nie mam żadnych teorii co tam się mogło stać i co robią tam te przedmioty
+ nurtuje mnie sprawa tzw. żądań wyspy. Co jakiś czas John mowi, że wyspa czegoś chce od niego. Interesujące, ale jak na razie nic a nic od początku serialu nie wiemy o co w tym chodzi. Czy nie są to moze jakieś zwidy Johna, twory jego pokręconego umysłu?
+ wreszcie białe niedźwiadki powróciły

MINUSY:
- cholerny fart Hurley'a w dżungli kiedy Locke do niego rzucał z noża.
- znów nikt nie chce od arzu niczego mówić innym. Stało się tak zarówno z Johnem jak i Hurleyem.Dopiero w ostatniej minucie odcinka rozbitkowie nagle sobie mówią wszystko to, co ważne