Tak poczytałem ten wątek i chciałbym Wam zwróćić uwagę na 1 fundamentalną kwestię.
Mianowicie co wynika z faktu, że SG-1 leci już 10 lat?
Ano wg mnie to, że zmieniło się pokolenie.
Ludzie, którzy z wypiekami na twarzy oglądali sg-1 mający 13-17 lat dziś mają 23-27, założyli rodziny, mają pracę i dzieci czy są choćby są na studiach, gdzie imprezy w piątki to norma.. Są poważniejsi i doroślejsi. Nowi 13-17 latkowie bez obejrzenia poprzednich iluś sezonów niewiele kapują i wybierają coś co idzie zrozumieć. Bądźmy szczerzy - żeby obejrzeć 9 sezonów sg-1 + 2 SGA trzeba najpierw wydać duuużo kaski na dvd, a potem mieć wolne pół roku na oglądanie! Poza tym to przy BSG sg-1 wygląda jak flip i flap przy Kieślowskim.
Starzy fani oczekują o wiele więcej niż kiedyś. Chcą oczywiście żałosnego McGywera czyli RDA, chcą przeżywać w nieskoczoność wątki ze starych sezonów, których za nic nie kapują nowi widzowie. Chcą oczywiście nowych pomysłów, ale podanych w starym sosie z obowiązkowym ONeilem i Carter i najchętniej do tego, żeby ta dwójka romansowała. Rzeczy niemożliwe do pogodzenia z nową widownią.
Weźmy dzisiejszy sg-1 odcinek 5 z 10 sezonu. W trakcie odcinka Carter radośnie mówi, że ta lekarka ma praktykę ze strefy 51, ginie sobie jakiś cloak device ten od sodan warriors. Powiedzcie mi kto na tym forum wierzy w to, że strefa 51 trzyma takie stworki, że Pani doktor świetnie się wytrenowała w obcej chirurgii? Może 13 latki po odkryciu świata Daenikena etc..., ale Ci nie kapują najczęściej sg-1. Na pewno nie kupują takich bajeczek 20-30 latkowie, a to Ci właśnie stanowią starą gwardię fanów tego serialu. Ja ze swoimi 35 lat to już straszny ramol jestem, ale wciąż czekam na Furlingi etc..., a co amerykański 13 latek może wiedzieć o tym, że starzy fani czekają na furlingi? NIC.]
Z SG-1 czy SGA wyrasta się jak z mordobić na konsolach czy słuchania Britnej Spears. Jedyny sposób, żeby SG-1 i SGA były atrakcyjne dla starych fanów to żeby były logiczne i mądre, do tego mroczne i realistyczne. Przykład musi iść z BSG. Świat musi wreszcie już wiedzieć o wrotach, strefie 51 dajmy litości, niech nasi przestaną biegać z glockami i śmiesznymi hełmami. SG-1 zdobyło taki stos technologii, że czas na zaty, pola energetyczne i inne bajerki, a nie wyposażenie US Army. Ile razy jeszcze mamy z żenadą patrzeć jak żołnierzyki z bronią spalinową opartą o proch stają dookoła wrót i w nie mierzą na wypadek niebezpieczeństwa? A może wreszcie jakieś osłony im dać, jakiś laserek postawić czy wieżyczkę bojową? Po cholerę męczy się tych biedaków i naraża ich życie? Czy pogromcy Goaldów okupujący potęzne miasto w innej galaktyce i mający stosunki z niemal całą naszą galaktyką mogą prowadzić politykę międzyplametarną przez generałka Landrego i teamy SG? Jak do cholery zbudowano na ziemi w tajemnicy oczywiście 2-3 wielkie statki kosmiczne i sporo pomniejszych?Wokół SG zmieniły się tyle razy rządy i władze, delegaci z innych krajów, a tajemnica się niby trzyma, tak? I jak niby ma to być wsio nadal w ukryciu? Galaktyka trzęsie się w posadach bo atakuje armia ORI, a na ziemi luzik. Asgard pojawia się jako najemni komicy na naszych statkach, Tollanie wyparowali, Furlingami się nikt nie interesuje czy innymi rasami... Ile stary widz może znieść głupot i ile razy ma jeszcze oglądać Baala, który coś knuje oraz najważniejszych aktorów sg-1 czyli wieśniaków z innej planety?
Można nonsensy i anachronizmy SG mnożyć w nieskończoność. W obecnej, od jakiegoś czasu, sytuacji SG-1 jest za głupie dla starych widzów, a dla nowych nie znane i za mało trendy. To jak niby ma to odnosić nadal sukcesy? ANo nie może i się spala, wypala i kończy.
Użytkownik Gaj edytował ten post 13.08.2006 - |04:34|