Tak więc dla tych którzy nie czytali książki - Tenar była najwyższą kapłanką, i jako ta od dziecka była indoktrynowana. Tak jak mówiłem, to nie zakon, raczej mroczna sekta. Ged trafił do podziemi w poszukiwaniu pierścienia Havnoru. Duża część drugiego tomu poświęcona jest na rozmowy Geda z Tenar (młodzian zgubił się w labiryncie), o opowieściach Geda o życiu poza Atuanem, o przekonaniach innych ludzi, ich wierze i wartościach. Tutaj nic takiego nie ma, mamy wizje i wszystko jasne. Love story na końcu jest śmieszne, cały Atuan został przerobiony - to miał być mroczny kult, bogowie którym służyła Tenar byli okrutni i źli! W labiryncie nie było mowy o żadnym świetle, panowały tam całkowite ciemności!!!
Co do Geda - po pierwsze, to nie był on biały. Tak naprawdę, to w książkach Le Guin większość ludzi jest "kolorowych", głównie czarnych i azjatów, tudzież Indian. A tutaj wszyscy biali, jak milutko.
I wspomniana już Roke - ta wyspa ma być nie do zdobycia!!! Sam fakt, że podpłyneli do wyspy jest idiotyczny. W książce jest wyraźnie powiedziane - fale odpychały każdy statek, na pobyt którego Mistrzowie z Roke się nie zgodzili. Co do samej szkoły, to była to największa forteca Ziemiomorza, tylko jedna istota była w stanie przeniknąć bariery ochraniające wyspę, a był to sam Kalessin - pierwszy ze smoków, na dodatek leciał wtedy z Gedem i przyszłym królem Ziemiomorza. Jeszcze jedno - w szkole nie było ani jednej studentki, kobiety miały w świecie Ziemiomorza o wiele gorszą pozycje i nie wolno im było praktykować magii (dlatego zostawały wioskowymi czarownicami, zajmowały się medycyną, naparami i zielarstwem). A tutaj proszę - Ged w szkole i wszędzie kobiety. Niech żyje równouprawnienie!!!
Bad guy - porażka na całej linii, facet jest śmieszny. Jak widać tak się teraz robi filmy.
Smok - wizja smoków w literaturze Le Guin to jedna z najbardziej udanych prób przedstawienia tych stworzeń w historii fantasy. Smoki u Le Guin nie są złe, są poprostu złośliwe i szydercze. Jako istoty pradawne, posługujące się językiem czystej magii, bawi je wszystko co tyczy się świata ludzi. Po części wynika to z ich wieku, po części z tego, żę są to tak naprawdę pierwsze istoty. Tutaj mamy jednego smoka, ale czy widzimy go jako coś zasadniczo innego od innych smoków? Gdzie tam!!!
Seria dostaje ode mnie 3/10, znacznie słabsza od Dzieci Diuny, mimo że kobiety równie urodziwe. Polecam gorąco książki!!!
Na koniec link do artykułu napisane przez samą Ursulę, chyba to wyjaśnia wszystko:
Wybielone Ziemiomorze - jak Sci-Fi zepsuło moje książki
Oto co myślę - Sci Fi powinno przeprosić Ursulę a także każdego inteligentnego widza za założenie, że widownia to idioci, której można sprzedać wszystko, byleby tylko było dużo krwi i seksu. Od krwi mam horrory, od seksu mam pornosy, można to przenieść na inne gatunki, ale na Boga - niech to będzie miało ciekawą i interesującą fabułę, która da widzowi do myślenia! Od tego jest sci-fi i fantasy! Jak nie chcę myśleć, to zapuszczam film z Van-Damme'm czy Stallone'm.
5. edycja postu, ale nie mogę uwierzyć, jak można było tak zepsuć książki. Sekretne imię to Ged, nie Krogulec!!! Mam pomysł - kiedy powiedzą Ged, wszyscy pijemy na zdrowie. W okolicy 10. minuty seria powinna być już znośna do oglądania.
I jeszcze Shadow - jeden z Nameless Ones? Wypuszczony z Atuanu? ROTFL, nic tylko rzucić czymś w monitor, ale jest nowy i szkoda mi kasy. I oczywiście musi to być pierdułkowaty ptaszek/obcy albo narkoman z 20-letnim doświadczeniem, bo przecież nie można zrobić zwyczajnie CIENIA, prawda?
I jeszcze Roke - normalnie szczęka opada. Wylądowali na wyspie? LOL, nawet Ged jeśli niósł ze sobą nieszczęście nie mógł tam powrócić, ale looooz. Walą taranem w bramę, a nauczyciele walą z firebala, LOL again!!!
I jeszcze ten debilny reżyser twierdzi, że byli "blisko, blisko" ducha książki:
Miss Le Guin was not involved in the development of the material or the making of the film, but we've been very, very honest to the books," explains director Rob Lieberman. "We've tried to capture all the levels of spiritualism, emotional content and metaphorical messages. Throughout the whole piece, I saw it as having a great duality of spirituality versus paganism and wizardry, male and female duality. The final moments of the film culminate in the union of all that and represent two different belief systems in this world, and that's what Ursula intended to make a statement about. The only thing that saves this Earthsea universe is the union of those two beliefs.
Jaki "duality of spirituality"? Gdzie on widzi "The final moments of the film culminate in the union of all that and represent two different belief systems in this world, and that's what Ursula intended to make a statement about"? Normalnie nic tylko siedzieć i płakać. Gość jest dobry, wie o książce więcej niż Ursula! Łoziński też wie więcej od Tolkiena, dlatego mamy krzaty latające po Morii, zamiast not-trendy krasnoludów, ale looooz.
Idę spać, bo zaraz naprawdę cisnę czymś mocnym. Cholera, jaki długi post. Przeczytaliście wszystko? Gratulacje.
Użytkownik Castor Krieg edytował ten post 19.12.2004 - |19:37|

Logowanie »
Rejestracja












