Skocz do zawartości

Zdjęcie

Dokąd zmierza serialowe SF


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
57 odpowiedzi w tym temacie

#41 mdh

mdh

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 07.04.2006 - |21:35|

A więc mdh przykłady, które przytoczyłeś dotyczące pierwszych odcinków TNG; zauważ czas w którym powstały koncówka lat 80-tych(widać to po strojach i fryzurach). Przytaczasz przykłady słabych odcinków, a przecierz nawet w 1 sezonie są dobre odcinki


Nie wiem czy zauważyłeś ale praktycznie polowa serialu powstawała w końcówce lat 80.Zreszta już pisałem i nie zamierzam się powtarzać o zależności pomiędzy czasem produkcji a serialem.

np tam gdzie załogo treka podrózuje poza granice wszechswiata Wydaje sie to dla ciebie, jak ty to nazywasz wyimaginowana bajka czy jakos tak, ale jezeli byłbys uważnym czytelnikiem SF za którego sie uwazasz to nie zwróciłóbys uwagi na "plastikowe" postaci, ale np na problem który został poruszony w tym odcinku.


Masz na myśli 1x06 Where No One Has Gone Before. Tylko do czego Ci potrzebny ten argument. Chyba naprawdę powinieneś jeszcze raz przeczytać moje posty zanim zaczniesz pisać swoje. (poza tym w tym odcinku znaleźli się w innej galaktyce nie zaś poza granicami wszechświata – zresztą gdybym się miał czepiać… Prawa fizyki jakie mamy tu na ziemi obowiązują w całym znanym nam wszechświecie, zaś za granice wszechświata nie da się „wylecieć”. Wszechświat według obecnie obowiązującej teorii rozszerza się, ale nie ma „granic”. To tyle fizyki dla niefizyków ;)
Btw naprawdę uważasz, że super inteligentny nastolatek to standardowe wyposażenie okretów klasy Galaxy? Coś mi się wydaje, że Wesley jako maż opatrznościowy to jest jakieś kuriozum.

np tam gdzie załogo treka podrózuje poza granice wszechswiata Wydaje sie to dla ciebie, jak ty to nazywasz wyimaginowana bajka czy jakos tak, ale jezeli byłbys uważnym czytelnikiem SF za którego sie uwazasz to nie zwróciłóbys uwagi na "plastikowe" postaci, ale np na problem który został poruszony w tym odcinku. Odnosi sie on do twierdzenia że "myśl" jest kolejnym wymiarem bez którego pozostałe nie istnieja i co ty na to.


Toż to nie fantastyka naukowa opierająca się na podstawach nauk szczegółowych(za która Ty najwidoczniej się opowiadasz), a czysta filozofia.(filozofie dla niefilozofów sobie daruje polecam jednak sprawdzić w jakimś dobrym słowniku filozoficznym terminy logos, świat idei u Platona, pierwszego poruszyciela u Arystotelesa, pierwsza hipostazę u Plotyna, itd.)

Pozatym to serial i by był naprawde dobry to powinien sie ograniczyc do jednego sezonu. TNG odwołuje sie do starej SF opartej na naukowych twierdzeniach cześto nieprawdziwych a nawet wyssanych z palca ale daje nam szanse do zastanowienia sie nad nimi, a jaki inny serial sf daja nam ta mozliwosc napewno ine BSG (nie ujmujac nic temu filmowi). Mówisz, że lubisz dramat ale chyba masz na mysli potoczne znaczenie tego słowa. Wiekszość odcinków ST to przedstawienia teatralne(dlatego pojawiaja sie sceny z szekspira w wielu odcinkach). Większosć akcji rozgrywa sie w jednym miejscu w krutkim okresie czasu, grana przez tych samych aktoró, przecież to czyste odwołanie do greckiego dramatu. Nie chce tu bronic fanatycznie treka ale droge, którą wyznaczył była dobra tylko w pewnym momencie osoby robiace seriale sf poszły na łatwizne. BSG wprowadziło wiele nowosci ale ucierpiała fabuła, serial nie fascynuje świat przedstawiony jest szary i zbyt podobny do naszego, a przecierz ogladając sf chcemy sie zanurzyc w "innym" świecie pełnym nieprawdopodobnych rzeczy, co z tego, że moga byc naiwne.
Jak myslisz dlaczego trek jest tak popularny???? Bo przedstawia nam twoim zdaniem swiat "wyssany z palca", i to jest podstawa SF, chociaż placze sie nam tu cały czas słowo science. Moim zdaniem seriale typu BSG i gwiezdna eskadra to kalka naszej obecnej teraźniejszości, Wiem ze jest łatwa w odbiorze i pozbawiona błędów bo funkcjonuje w naszej kulturze. Prawdziwym wyzwaniem jest stworzenie świata SF albo fantazy oderwanego od naszych wzorców kulturowych, Jest to w pełni niemozliwe gdyz odbiorca musi miec jakis punk zaczepienia, jak chciażby pojawiajaca się rasa ludzka, jednak większym grzechem w przypadku filmów Sf jest nadmierne odwoływanie sie do "teraźnieszości". Uwarzasz się za czytelnika SF zwłaszcza P.K.Dicka , ja nadal pozostaje przy twierdzeniu, ze do końca nie wiesz o co chodzi w SF. Rządasz od tej dziedziny tego co daje literatura i film głównonurtowy tyle, że okraszone fantastyka. To jest własnie element POP w dziedzinie SF, a nie popularność czy lekkostrawnosc danego filmu/serialu.
Pozatym Dick cały czas podważał Realność naszego swiata, próbował unkierunkować czytelnika na odbiór innych rzeczywistośći, a Ty starasz sie zdążać w zupełnie odwrotnym kierunku. Chyba dla niektórych idealna byłaby brazylijska telenowela rozgrywajaca sie na zagubionym statku kosmicznym, czysta dramaturgia, ludzkie losy splecione w przepastnej odchłani kosmosu itp bzdury.
Kuszac sie o pewne podsumowanie dyskusji twierdze, że: Kino SF powino sie odwoływac do czystej fantastyki, odwołania do naszej rzeczywistośći, naszej kultury powinny być tylko kanwą do tworzonego świata. Dzieło SF powinno opierac się na niepowtarzalnym pomyśle, w ostatecznośći na kompilacji takich pomysłów.

Zaś kwestia moich oczekiwań. SF nie mówi o technologiach, o gadżetach ona tylko używa jej w jakimś celu… SF jest o nas samych, o naszej naturze, o istocie człowieczeństwa, o tym co sprawia, że jesteśmy ludźmi (o ile jesteśmy) o rzeczywistości jaka nas otacza. Umożliwia postawienie pytań jakich nie da się sformułować pozostając w kręgu naszej codziennej rzeczywistości.
Nie jest to złośliwość ale wydaje mi się, że o powieściach Dicka albo wiesz bardzo niewiele albo jesteś jeszcze za młody aby dojrzeć to co się w nich kryje. „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”, „Ubik” albo „Valais” to nie ksiązki o technologii, nie o innych rzeczywistościach. Powtórzę to jeszcze raz. To wszystko to tylko środek użyty w pewnym konkretnym celu.

Zresztą tak na marginesie… Czy zauważyłeś jak są skonstruowane postaci u Dicka? Jak wygląda psychologia tych postaci?

Twoje podsumowanie natomiast jest strasznie powierzchowne. Fantastyka naukowa nie może być „czysta”. To po prostu niemożliwe. Nie pomyślałeś, że twórcy też są ludźmi i, ze potrafią myśleć „tylko” albo i „aż” po ludzku.

I taka powinna być SCIFI – rzeczywista zgodna z natura człowieka. Z tego tez powodu „bajki” o idealnym społeczeństwie, wspaniałych ludziach, czystości nauki do mnie nie trafiaja. Toż to utopia.

BSG ani SAAB’a bym nie skreślal. W BSG ciągle mamy problem z pytaniem o człowieczeństwo. Czy Cyloni mogą być bardziej ludzcy niż ludzie i vice versa. No i nie zapominajmy o tym transcendentalnym wątku. Wiem, że sprawa Boga może część osób drażnić, a część może ja ignorować jest jednak niezwykle istotna tak samo jak aspekt polityczny obecny w serialu.
W SAAB natomiast też przewijał się problem człowieczeństwa – obcy, invitrosi, sylikoni. Sprawy polityczne finansowe… Kwestie sensowności walki i możliwości porozumienia. No i religijne. Pamiętasz w ogóle dlaczego wybuchła wojna z Chipsami?

P.S. Szanowny Boruto mam jeszcze taka drobna uwagę, natury formalnej. Proszę zapoznaj się ze słownikiem ortograficznym albo choć z edytorem tekstu posiadającym słownik. Czytanie tekstu tak naszpikowanego błędami ortograficznymi jest dość uciążliwe. Nie wspominając o pisaniu nań odpowiedzi.

Użytkownik mdh edytował ten post 07.04.2006 - |21:38|

  • 0

#42 boruta

boruta

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 08.04.2006 - |17:27|

Powiem tyle pomysł w BSG jest dobry ale rozciągnięty do granic możliwośći, a wałkowanie tego samego tematu przez spory okres czasu staje się nudne. Co z tego, że odwołuje sie on do Dicka(przeklenstwem twórcy jest fascynacja jednym motywem). A zdaje się że i ty nieuważnie czytałeś moje posty. To co jest wałkowane przez całe BSG w treku starczyło by na jeden odcinek. Serial cenie nie za jakieś utopie (której wcale nie ma, nie wiem skąd u ciebie wziął sie taki cukierkowy obraz treka ), ale za pomysły. Cóż jedne są gorsze drugie lepsze tak naprawde tych dobrych wybrałby dwa sezony czyli coś około 40 odcinków reszta to zapchajdzióry.
A co do twierdzenia, że fantastyka traktuje o nas samych, to zgadzam sie ale do pewnego stopnia. Jednak jesli chcesz zgłębic bardziej ten temat to proponuje literaturę głównonurtowa. Po co mieszać w to fantastyke. Ten motyw wprawdzie jest niezbędny przy kreacji jakiegokolwiek dzieła sf, ale zauwazyłem, że zaczyna on dominować nad pierwiastkiem naukowym. Pozatym mówimy tu o science fiction a nie socjal czy psycho fiction. Idealnym połączeniem byłoby pokazanie barwnego świata z dobrze rozrysowanymi psychologicznie postaciami. Jak na razie widać mamy przeciwne skrajności ciekawy świat to trek, i zgłębianie ludzkiej natury BSG. Ani jedno ani drugie rozwiazanie nie jest dobre i dyskusja na ten temat mija się z celem chociaż powinniśmy sobie zdawac sprawę z plusów i minusów obydwu dzieł.
Odnośnie twórczości Dicka to jego głównym idee fixe było rozważanie co jest prawdziwe, widac to jasno w jego pierwszych książkach (Człowiek z wysokiego zamku, czy Marsjanski poslizg w czasie). Bohaterowie "uwięzieni" w jego swiatach mieli dowieść PRAWDZIWEGO CZŁOWIECZEŃSTWA. Dick miał na tym punkcie prawdziwą obsesje. Na pewno jego głównym nurtem twórczości nie było rozważanie o ludzkość i ludziach, co najwyzej jak powinien wyglądać prawdziwy człowiek vide opowiadanie "Blobem być". Jeżeli nie jesteś co do tego przekonany proponuje lekturę książki Larego Sutina "Boze inwazje". W zupełności nie rozumiem co ma do tego doskonale przygotowana psychologicznie kreacja bohaterów, to dowodzi tylko jego kunsztu literackiego a nie zainteresowań.
Gdyby fantastyka skupiała się tylko na kreacji, nawet doskonałej bohaterów, rozważała tylko ludzkie dylematy, zastanawiała się czym jest ludzkość, i okraszona była tylko elementami sf, to mielibysmy do czynienia w rzeczywistości z dziełami głównonurtowymi, albo w ostatecznośći z jakimś odłamem SF. Jest to jednak niezbędne w kreacji swiata SF, ale nie moze dominować. Dlatego wole "naiwne" treki niz oglądać pokolorowana szarugę z telewizora przeniesioną w przyszłość.
Twój punkt widzenia wynika humanocentyryzmu. Człowiek jest najważniejszy itd. Niestety to nie jest prawda, a sf stara sie przełamać monopol człowieka w literaturze, i innej twórczości. Poniekąd sie to udaje i ludzka wyobraźnia uwalnia się z kanonów np "Czarny kryształ"(dość stary film) brak tam wogóle ludzi a mimo to oglada się nieźle. Mysle, że sf powinna iść w tym kierunku a nie gonić własny ogon jak robi to literatura głównonurtowa.
P.S. a Błenduf bede robił tyle ile mi sie podoba,
  • 0

#43 mdh

mdh

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 14.04.2006 - |18:34|

Powiem tyle pomysł w BSG jest dobry ale rozciągnięty do granic możliwośći, a wałkowanie tego samego tematu przez spory okres czasu staje się nudne.
(…)
To co jest wałkowane przez całe BSG w treku starczyło by na jeden odcinek.


Ten argument naprawdę mnie rozbawił. Naprawdę chcesz powiedzieć, że wadą BSG szczegółowość? Nie wiem czy zauważyłeś ale w BSG nie mamy do czynienia z jedynie słusznym punktem widzenia, jedynie słuszna postawą moralną. Świat to bowiem domena szarości. Niezwykle rzadko mamy do czynienia z wyborami którym można przyporządkować klasyczny dychotomiczny podział na dobro i zło. To właśnie podoba mi się w tym serialu. Rozwinięcie tematu i nieszablonowe podejście nie narzucające odbiorcy jedynie słusznej interpretacji

Serial cenie nie za jakieś utopie (której wcale nie ma, nie wiem skąd u ciebie wziął sie taki cukierkowy obraz treka ),


Nie ma utopii? Naprawdę? W takim razie dlaczego utopia wydaje mi się:
- system ekonomiczny federacji, wszyscy grzecznie pracują za darmo poświęcając się ogólnemu dobru – uwierzyłbym gdybym się urodził wczoraj
- wspaniała współpraca całej załogi - wszyscy kochają wszystkich
- załoga ma nieskalaną moralność – kryształ bez rys
- technologia na zawołanie – wszelki najpoważniejszy problem załoga rozwiązuje błyskawicznie. Lekarstwa nad którymi pracowały tysiące specjalistów maja na zawołanie. Wesley za pomocą ręcznie konstruowanych wiele razy ratuje sytuacje. A wszystkie klopoty da się rozwiązać podłączając podwójnie amplifikowany modulator fal gammaidoalnych poprzez modyfikacje dysharmonicznej fazy nośnej spinu na cząstkach barionowych u podstawy komory warp.
- źli są zawsze źli a dobrzy dobrzy
- itd… naprawdę można dluuugo

A co do twierdzenia, że fantastyka traktuje o nas samych, to zgadzam sie ale do pewnego stopnia. Jednak jesli chcesz zgłębic bardziej ten temat to proponuje literaturę głównonurtowa. Po co mieszać w to fantastyke. Ten motyw wprawdzie jest niezbędny przy kreacji jakiegokolwiek dzieła sf, ale zauwazyłem, że zaczyna on dominować nad pierwiastkiem naukowym. Pozatym mówimy tu o science fiction a nie socjal czy psycho fiction. Idealnym połączeniem byłoby pokazanie barwnego świata z dobrze rozrysowanymi psychologicznie postaciami. Jak na razie widać mamy przeciwne skrajności ciekawy świat to trek, i zgłębianie ludzkiej natury BSG. Ani jedno ani drugie rozwiazanie nie jest dobre i dyskusja na ten temat mija się z celem chociaż powinniśmy sobie zdawac sprawę z plusów i minusów obydwu dzieł.

Fantastyka naukowa, a cóż to jest? To przecież tylko wehikuł pozwalający ukazać interesujące aspekty nurtującego nas problemu – jak np.: etyczne aspekty rozwoju technicznego, szczególnie cybernetyki, bioinżynierii, sprawy dotyczące istnienia swiadomości innych niż nasza i możliwości potencjalnego kontaktu i porozumienia się (albo niemożliwości porozumienia jak np. u Lema w „Solaris”).


Odnośnie twórczości Dicka to jego głównym idee fixe było rozważanie co jest prawdziwe, widac to jasno w jego pierwszych książkach (Człowiek z wysokiego zamku, czy Marsjanski poslizg w czasie). Bohaterowie "uwięzieni" w jego swiatach mieli dowieść PRAWDZIWEGO CZŁOWIECZEŃSTWA. Dick miał na tym punkcie prawdziwą obsesje. Na pewno jego głównym nurtem twórczości nie było rozważanie o ludzkość i ludziach, co najwyzej jak powinien wyglądać prawdziwy człowiek vide opowiadanie "Blobem być". Jeżeli nie jesteś co do tego przekonany proponuje lekturę książki Larego Sutina "Boze inwazje".

Czy rozważanie tego jaki powinien być prawdziwy człowiek nie jest rozważaniem o ludzkości i ludziach? Jak można dowieść prawdziwego człowieczeństwa bez snucia rozważań na jego temat? Zresztą jeśli zastanowiłbyś się nad tym co piszesz wiedziałbyś, że zanim przejdzie się do aksjologii to pewne rzeczy trzeba najpierw określić


W zupełności nie rozumiem co ma do tego doskonale przygotowana psychologicznie kreacja bohaterów, to dowodzi tylko jego kunsztu literackiego a nie zainteresowań.
Gdyby fantastyka skupiała się tylko na kreacji, nawet doskonałej bohaterów, rozważała tylko ludzkie dylematy, zastanawiała się czym jest ludzkość, i okraszona była tylko elementami sf, to mielibysmy do czynienia w rzeczywistości z dziełami głównonurtowymi, albo w ostatecznośći z jakimś odłamem SF. Jest to jednak niezbędne w kreacji swiata SF, ale nie moze dominować. Dlatego wole "naiwne" treki niz oglądać pokolorowana szarugę z telewizora przeniesioną w przyszłość.

Otóż to nie rozumiesz. Dla Ciebie SF to tylko bajeczka. Durny fajerwerk pozwalający znaleźć się w świecie migających lampek i biegania z laserami/fazerami po pokładzie statku kosmicznego. Zresztą przeczytaj jeszcze raz co napisałeś. „że bohaterowie mogą byc sztuczni, nieprawdziwi plastikowi, fabuła może być bzdurna, byle tylko migało, brzęczało, świeciło” Szanowny kolego z tego co udało mi się wywnioskować jedyne co Cie interesuje w SF to jedynie ten puder te błyskotki sprzedawane gawiedzi.
Nawet do tego stopnia, ze właściwe przesłanie treka – czyli śmiało podążać tam gdzie jeszcze nikt nie był - jest Ci obce. Inaczej takich bzdur jak poniżej bys nie pisał.

Twój punkt widzenia wynika humanocentyryzmu. Człowiek jest najważniejszy itd. Niestety to nie jest prawda, a sf stara sie przełamać monopol człowieka w literaturze, i innej twórczości.

Nie ma możliwości przełamania monopolu człowieka bo to jest niemożliwe. Człowiek niezależnie jakby się starał nie ominie swoich ograniczeń. A po drugie wyobrażanie sobie obcych cywilizacji dla samego wyobrażania sobie „niezwykłości” jest całkowicie jałowym zajeciem. Tak samo jak żaden człowiek nigdy nie wyobrazi sobie 4i wiecej wymiarowej bryły tak samo człowiek tworząc swoje wyobrażenia na temat obcych cywilizacji dla celow złamania monopolu poniesie klęskę. Zawsze to będzie tylko „wariacja” na temat ludzkiej cywilizacji. Chocby daltego ze zostanie napisana za pomocą ludzkiego jezyka. (Dalsze rozwazania dot związku ludzkiego umysłu z jego konstrukcjami można snuc ale już tylko na gruncie filozofii umysłu a to nie miejsce na takie dygresje)


Poniekąd sie to udaje i ludzka wyobraźnia uwalnia się z kanonów np "Czarny kryształ"(dość stary film) brak tam wogóle ludzi a mimo to oglada się nieźle. Mysle, że sf powinna iść w tym kierunku a nie gonić własny ogon jak robi to literatura głównonurtowa.

O ile dobrze pamiętam to Tobie chodzi o „Ciemny kryształ” i był zrealizowany przez wspaniałego Jima Bensona. Zaś Twoja konkluzja jest całkowicie bledna. To, nie jest o ludziach dosłownie o niczym nie świadczy –poza tym to fantasy i to całkowicie inna bajka.

Wydaje mi się, też że kompletnie nie rozumiesz dlaczego podział na literaturę tzw głownonurtowa i gatunki niszowe zaistniał. Nie dlatego, że jedni zajmują się poważnymi rzeczami a drudzy bzdurami. Wynika to tylko z arbitralnych sądów ludzi - „profesjonalnie” zajmujących się literatura. Niestety zbyt często okazuje się, że akademickie stanowisko jest delikatnie mówiąc mało trafne. Dlatego zanim zaczniesz upubliczniać swoje stanowisko poczytaj, dowiedz się czegoś wiecej o świecie a o literaturze szczególnie. Może wtedy zrozumiesz, że w dzisiejszych czasach seriale musza być dziełem co najmniej świetnego rzemieślnika jeśli nie artysty. Zaś takie infantylne podejście jakie prezentuje trek obecnie jest nie do przyjecia. Świat jest twardy nieprzyjemny, i opierający się naszemu nań wpływowi. Dlatego trudno oczekiwać, że dorosły człowiek przejdzie do porządku dziennego nad bajeczka próbującą udawać natchnione wieszczenie przyszłości


P.S. a Błenduf bede robił tyle ile mi sie podoba,

Pisanie z poszanowaniem zasad ortografii jest wyrazem szacunku dla innych czytelników forum i świadczy o kulturze autora, zwłaszcza, że dzisiejsza technologia informatyczna pozwala pisać poprawnie także dysortografikom.

Użytkownik mdh edytował ten post 14.04.2006 - |18:35|

  • 0

#44 boruta

boruta

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 15.04.2006 - |00:55|

Uwielbiam jak ktoś wkłada mi w usta słowa których nie powiedziałem/napisałem. Szczególnie rozbawiło mnie twierdzenie, że sf to dla mnie błyszczące lampki i bieganie z laserami. Cóż chodziło mi o siłe wyobraźni, teraz juz wiesz. A co do znajomości literatury, siegnij do korzeni sf np Wells u niego najbardziej liczył sie pomysł, zabawa konwencja i gra z czytelnikiem/słuchaczem. Zaszokowanie go. Dosyc cieźko dopatrzeć sie u niego dylematów moralnych. No może cierpienia niewidzialnego człowieka wyobcowanego ze społeczenswa hehehehe. Podobnie jest z twórcami amerykańskiej sf lat 50 tych i 60 tych. To była czysta sf zero moralitetów. Zgadzam sie że sf jest nosnikiem ważnych idei, bez tego była by infaltylna, ale od kiedy to sf interesuje sie głównie moralnoscia człowieka i jego dylematami, widocznie patrzysz na nia przez pryzmat bsg i kilku wybranych dzieł, a to tylko margines twórczosci sf.
Utopia w ST chyba już ktos obalił ten mit na forum nie chciałbym sie powtarzać podejrzewam, że nie ogladałes, albo wybiórczo przejrzałeś ST TNG. Znowu muszę sie powtarzać na czym polega rzekoma idyliczność w ST. Chyba lepiej iść do przodu niz się cofać. W BSG ludzxie zachowuja się jakby moralnie byli w XX wieku, to tak jak bysmy my uznawali sredniowieczne wartośći i pytam sie co jest bardziej niedorzeczne. Zmienia sie nie tylko technika ale i moralność. W BSG potraktowano ten temat tak samo jak ekonomie w star treku. Ludzie nic nie pojeli przez pare stuleci? Wręcz niemozliwe! Dlatego prędzej uwierze w rzekoma idylle ST, która przynajmniej wytłumaczona jest III wojna swiatową i spotkaniem z Vulkanami.
Wmawiasz mi ieznajomosc literatury, ja twierdze, że ty znasz ja zbyt wybiórczo. Wybierasz tylko to co ci pasuje ignorujac resztę. Fantastyka jest tak szeroka, że nurt, który cie interesuje stanowi tylko jej ułamek. Jest wiele dzieł, w których wogóle niepojawiaja sie ludzie, a mimo to pojawiaja sie tam wazne problemy. Ale dla ciebie to była by tylko przecież bajka "pełna błyszczacych lampek i ludzików z laserami"
Z tego co widze czepiasz sie wybiórczo kilku rzeczy w ST i powtarzasz je jak mantre wogóle nie zauwazając reszty. Pytaniem jest dlaczego ten serial zdobył tak duża popularnośc. Ostatnio zaraziłem nim kilka osób niezainteresowanych sf w wiekszości były to pozytywne opinnie. Może dlatego ze porusza wiele tematów od czysto naukowych, moralnych, rodzinnych itd. Każdy moze znaleźć cos dla siebie. Każdy odcinek stanowi odrębna całość, jednocześnie istnieja watki łączące całe sezony. Konstukcja swiata przedstawionego jest logiczna i spójna, wielowątkowa.
To decyduje o popularnosci takich seriali jak ST czy SG, dzięki temu staja sie kultowe. Cóź bsg stanowi moze novum jako oferta sf ale brakuje tu iskry, pomysłowość, pomysłu na swiat który by wciagnął widza i byłby dla niego atrakcyjny, świata do, którego widz chciałby wracać. Te kryteria decyduja o popularnośći i jakosci dzieła, np Kontakt Carla Sagana, czy trylogia Tolkiena. Obydwa te dzieła były by nudne, gdyby autorzy skupili sie na przezyciach wewnętrznych i dylematach moralnych. Świat musi być barwny i zarazem nieść jakieś przesłanie. To jest teza, którą głosze i ona moze podlegac dyskusji, a nie "błyszczace lampki i ludziki z laserami" żebysmy sie wreszcie zrozumieli co do tematu dyskusji.
Acha cytowanie pojedyńczych linijek z wypowiedzi wypacza je i pozbawia kontekstu, dlatego nigdy tego nie robie, nawet przy dłuższych cytatach.
  • 0

#45 Blah

Blah

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 372 postów

Napisano 15.04.2006 - |04:19|

Tak tutaj czytam o tych waszych wymaganiach dotyczacych SF i sie dziwie.
Jezeli o mnie chodzi to SF ogladam miedzy innymi dla technikalii(tak - wlasnie te "swiecidelka"),tych byc moze zmyslonych a byc moze mozliwych w dalekiej(albo i nie) przyszlosci statkach/laserach etc.
A to co niektorzy uwazaja za najwazniejsze w S-F - ukazanie ludzkiej natury z wszelkimi ciemnymi zakamarkami itp to to jest raczej material na film z gatunku dramat lub nawet psychologiczny.I zdecydowanie daleko im do S-F.
Odnosnie ludzkiej natury to temat na oddzielna dyskusje.Dla mnie bardziej prawdopodobne jest ze czlowiek rodzi sie jako czysta kartka(Dopiero wychowanie , otoczenie i przyzwolenie robi z niego takiego a nie innego czlowieka), niz to ze kazdy ma zapisane w genach kretactwo czy dbanie tylko o wlasny interes.

A co do treka i utopijnosci.
1. "- system ekonomiczny federacji, wszyscy grzecznie pracują za darmo poświęcając się ogólnemu dobru – uwierzyłbym gdybym się urodził wczoraj"

Faktycznie ciezko w to uwierzyc w czasach gdy wiekszosc ludzi klepie biede.Jak to mozliwe ze ktokolwiek moglby pracowac za darmo.
Niestety dla ciebie trek dzieje sie w momencie gdy replikatory sa w stanie zaspokoic wszelkie potrzeby spoleczenstwa.
Powiedz mi jakiej zaplaty bys wymagal majac wszystko czego potrzebujesz.Nawet prace ktora sam sobie wybrales i w ktorej robisz to co lubisz?
Podejrzewam ze niektorzy by powiedzieli "pierdziele,nie robie" walneli by sie na lozku i czekali az cala cywilizacja upadnie albo ktos wprowadzi nakazy pracy.
Ale to jest teoretyzowanie.

2."- wspaniała współpraca całej załogi - wszyscy kochają wszystkich"

A to to nie wiem skad wyssales:)
Zazwyczaj w trekach sa pewne grupy "wzajemnej adoracji" co nie powinno dziwic bo mamy cos takiego w naszych czasach.
Nie ma natomiast tam takeigo motywu ze CALA zaloga statku/stacji kosmicznej robi sobie wspolne wakacje itp.
PS rozumiem ze bedac w pracy i nie lubiac wspolpracownika przy kazdej okazji podkladacie sobie klody pod nogi.Powiedz o tym szefowi i wezmie was w obroty

3."- załoga ma nieskalaną moralność – kryształ bez rys"

jakie czasy , taka moralnosc........chociaz w niektorych momentach jest troche inaczej,ale to trzeba obejrzec wszystkie odcinki a nie "jeden z sezonu".


4."źli są zawsze źli a dobrzy dobrzy"

Na przyklad Siedem z dziewieciu w Voyagerze - najpierw zly borg , pozniej czlonek zalogi(pewnie ten najgorszy.......)
TNG odcinek "pegasus".Przychodzi dobry admiral , odchodzi zly admiral(ale pewnie bylo mu dobrze....)
Takich przykladow jest wiecej,ale o tym juz pisalem punkt wyzej


5.- "itd… naprawdę można dluuugo"

Dodalbym do tego czesto nadmieniana "nienaturalna dobroc calego spoleczenstwa" ale tutaj znowu z pomoca przychadza wszelkie spiski admiralizacji itp.

Użytkownik Blah edytował ten post 15.04.2006 - |04:42|

  • 0

#46 mdh

mdh

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 19.04.2006 - |21:25|

[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Uwielbiam jak ktoś wkłada mi w usta słowa których nie powiedziałem/napisałem. Szczególnie rozbawiło mnie twierdzenie, że sf to dla mnie błyszczące lampki i bieganie z laserami. Cóż chodziło mi o siłe wyobraźni, teraz juz wiesz.
[/quote]

No właśnie nie wiem. „Potęga wyobraźni” równie dobrze pozwala gloryfikować cały cykl „Star Wars” swego czasu nazwany przez Lema „fantastyka skundloną”. Jeśli się już wypowiadasz staraj się to robić tak, żeby nie było większych wątpliwości odnośnie tego co chciałeś przekazać. Zresztą jeśli mam być szczery to dodam, że termin „potęga wyobraźni” to najbardziej mi się kojarzy z „Moda na sukces” tudzież „Herkulesem” albo „Xena”. Po prostu, żeby naprodukować tyle odcinków o tym samym to dopiero trzeba mieć wyobraźnie.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
A co do znajomości literatury, siegnij do korzeni sf np Wells u niego najbardziej liczył sie pomysł, zabawa konwencja i gra z czytelnikiem/słuchaczem.
[/quote]

Cóż, zanim zaczniesz mnie pouczać może rzeczywiście zainwestujesz odrobinę czasu w poznanie literatury i poznanie fantastyki naukowej. Normalnie odsyłam do googla ale tym razem zrobię wyjątek, specjalnie dla Ciebie. Otóż Herbert George Wells i George Orson Welles szerzej znany jako Orson Welles to dwie różne osoby. H.G. Wells to autor właśnie „Wehikułu Czasu”, „Wyspy doktora Moreau”, „Niewidzialnego człowieka”, „Wojny światów” i wielu innych dzieł. Orson Wells to amerykański reżyser, aktor, scenarzysta (nota bene H.G.Wells był Anglikiem) to on właśnie napisał scenariusz, wyprodukował, wyreżyserował i zagrał w jednym z najważniejszych filmów w historii kinematografii „Obywatelu Kane” no i zrealizował słuchowisko „Wojna światów” pod koniec lat 30 ubiegłego wieku (chyba w 1938).
To właśnie każdy człowiek mający minimum średnie wykształcenie i interesujący się SF powinien wiedzieć. Nie ma więc co popisywać się swoja wiedzą i erudycja, której wyraźnie Ci brakuje. Więc zanim zaczniesz dywagować na swoja wizja przyszłości telewizyjnego SF postaraj się poznać to co dotychczas powstało.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Zaszokowanie go. Dosyc cieźko dopatrzeć sie u niego dylematów moralnych. No może cierpienia niewidzialnego człowieka wyobcowanego ze społeczenswa hehehehe.
[/quote]

OK. Jasne przesłanie „wehikułu czasu”, że nie można zmienić przeznaczenia to oczywiście nie ma nic wspólnego z poważnymi dywagacjami. Zaś co do niewidzialnego człowieka. Kolego Ty nie czytałeś książki a najwyżej oglądałeś odcinki serialu telewizyjnego opartego na tym krótkim opowiadaniu.
Oryginalnie tytułowy niewidzialny człowiek jest naukowcem który prowadzi teoretyczne rozważania na temat współczynnika załamania światła, który zmieniony sprawiałby, że osoba nie pochłaniałaby ani nie dobijała światła w wyniku czego nie byłaby widoczna. Doświadczenie kończy się sukcesem ale przy okazji naukowiec traci zmysły. Czy rzeczywiście to banalny temat nie wiem. Jednak wydaje mi się, że w kontekście dzisiejszej nauki – szczególnie inżynierii genetycznej – to bardzo ciekawy temat i dobrze zadane pytanie o efekty działań naukowca. No ale jeśli Ty opierasz się tylko na zabawnym serialu telewizyjnym to nie mamy o czym dyskutować.
Tak na marginesie pełny tekst Niewidzialnego człowieka można znaleźć w Wikisource The Invisible Man przeczytaj zastanów się może wtedy uda Ci się coś sensownego napisać.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Podobnie jest z twórcami amerykańskiej sf lat 50 tych i 60 tych. To była czysta sf zero moralitetów.
[/quote]

Tak? No to co powiesz mi o moich dwóch ulubionych filmach powstałych w złotej erze SF The Day the Earth Stood Still z 1951 oraz Forbidden Planet z 1956. Czy wiesz jaka jest fabuła tych filmów i o czym one są? Jak widać nie. Inaczej nie stawiałbyś tak absurdalnej tezy jak powyżej. Nie wspominam też o takiej perełce jak Metropolis Fritza Langa z 1927 roku! Na marginesie dodam, że Zakazana planeta mam jeszcze nagrana na VHS kiedy dawno temu była wyświetlana w tvp2 w cyklu „Perły z lamusa” prowadzonym przez T. Raczka i Z. Kałużyńskiego. Metropolis zas emitowane było na TVP1 mocno po 1 o ile pamiętam.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Zgadzam sie że sf jest nosnikiem ważnych idei, bez tego była by infaltylna, ale od kiedy to sf interesuje sie głównie moralnoscia człowieka i jego dylematami, widocznie patrzysz na nia przez pryzmat bsg i kilku wybranych dzieł, a to tylko margines twórczosci sf.
[/quote]

Dobra, a możesz podać mi te zabawne dzieła w których autorzy zajmuja się „czysta” SF nie skażona problemami moralnymi czy innymi problemami filozoficznymi. Poproszę o przykłady. Takie coś, gdzieś, kiedyś to tylko lanie wody. Gdzie są przykłady?


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Utopia w ST chyba już ktos obalił ten mit na forum nie chciałbym sie powtarzać podejrzewam, że nie ogladałes, albo wybiórczo przejrzałeś ST TNG. Znowu muszę sie powtarzać na czym polega rzekoma idyliczność w ST.
[/quote]

Nie można obalić mitu idylliczności Star Treka bo jego utopijność to fakt. Trek jest przesiąknięty neomarksistowska wizja świata. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć tylko na 3 punkty stworzonego świata. Koncepcje pracy i własności, koncepcje społeczeństwa, stosunek podmiotu do absolutu. Na marginesie dodam, że trek to także wojujący scjentyzm – teoria panspermii, która jednoczesnie tłumaczy podobieństwo wszystkich gatunków zamieszkujących nasza galaktyke.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Chyba lepiej iść do przodu niz się cofać. W BSG ludzxie zachowuja się jakby moralnie byli w XX wieku, to tak jak bysmy my uznawali sredniowieczne wartośći i pytam sie co jest bardziej niedorzeczne.
[/quote]

Szanowny Boruto czyżby znowu braki w wykształceniu? Tak się składa, że my jak najbardziej uznajemy nie tylko średniowieczne warności, ba uznajemy starożytne. W ogóle kwestia moralności dość skomplikowana sprawa, zresztą ja bym się odżegnywał od twierdzenia, że ludzkość staje się coraz bardziej moralna. Tak naprawdę różnica jaką możemy zaobserwować dziś wynika głownie z przyjęcia kilku pewnych definicji i dotyczy jakby nie patrzeć tylko ludności pozostającej w kręgu kultury europejskiej (USA, Australia to też kultura europejska). Jeśli chodzi o pozostałe kręgi kulturowe to sytuacja jest całkowicie inna no i porządki moralne też. Więc zanim zaczniesz pisać o niedorzecznościach może najpierw trochę poczytaj o etyce zamiast wykazywać się ignorancją.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Zmienia sie nie tylko technika ale i moralność. W BSG potraktowano ten temat tak samo jak ekonomie w star treku. Ludzie nic nie pojeli przez pare stuleci? Wręcz niemozliwe! Dlatego prędzej uwierze w rzekoma idylle ST, która przynajmniej wytłumaczona jest III wojna swiatową i spotkaniem z Vulkanami.
[/quote]

Tak, ludzie zawsze pozostaną ludźmi. Kwestia pojmowanie nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia. Żeby pisać o przyszłości najpierw trzeba dobrze znać przeszłość. Zdawać sobie sprawę z ludzkich ograniczeń i uwarunkować. No i mieć choć minimalna wiedze z zakresu psychologii i socjologii. Nie zaś pisać dyrdymały o tym jak to będzie wspaniale gdy ludzie posiądą jakiś tam poziom rozwoju technicznego, bo to jest właśnie utopia i udawanie, że człowiek wspaniały i cudowny. Tak się składa, że współczesna neurochirurgia i socjobiologia czy psychologia ewolucyjna posiłkując się teoria gier skutecznie rozprawiła się z mitami szlachetnego dzikusa, ducha w maszynie oraz piękna teoria odwołującą się do platońskiej anamnezy. Dziękuję postoje ale bajek dla dzieci wierzących we wspaniałego i czystego człowieka przyszłości nie kupuje.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Wmawiasz mi ieznajomosc literatury, ja twierdze, że ty znasz ja zbyt wybiórczo. Wybierasz tylko to co ci pasuje ignorujac resztę. Fantastyka jest tak szeroka, że nurt, który cie interesuje stanowi tylko jej ułamek. Jest wiele dzieł, w których wogóle niepojawiaja sie ludzie, a mimo to pojawiaja sie tam wazne problemy. Ale dla ciebie to była by tylko przecież bajka "pełna błyszczacych lampek i ludzików z laserami"
[/quote]

Przykłady, przykłady, przykłady.
Jeśli praktycznie całego Asimova, Lema, Strugackich Ty chcesz traktować jak margines to ja się pytam jakie SF Ty znasz? Chyba nie parę książek z cyklu Star Wars. Tak na marginesie „The Bicentennial Man” Asimova właściwie jest w całości o robocie a ludzie występują tam jedynie w epizodach, a dotyczy istoty bycia człowiekiem. Jeśli Ty dzielisz dzieła na te w których pojawiają się ludzie i na te w których się nie pojawiają. To śmiało mogę stwierdzić, że o SF to Ty nie masz zielonego pojęcia. Zaś to co czytałeś widziałeś potraktowałeś bardzo pobieżnie. To czy pojawiają się ludzie czy nie ma żadnego znaczenia dla przesłania. Jak już wcześniej pisałem to tylko bowiem dekoracja bardzo specyficzna ale pozwalająca przedstawić to co najważniejsze – właśnie ten problem.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Z tego co widze czepiasz sie wybiórczo kilku rzeczy w ST i powtarzasz je jak mantre wogóle nie zauwazając reszty.
[/quote]

Z tego co ja widzę to Ty obejrzałeś zaledwie kilka odcinków ST:TNG a i to niezbyt dokładnie i jedyną resztą jaka serwujesz mi do zauważenia są krągłe nic nie znaczące wypowiedzi pełne frazesów ubogie zaś w fakty niczym Sahara w wode.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Pytaniem jest dlaczego ten serial zdobył tak duża popularnośc. Ostatnio zaraziłem nim kilka osób niezainteresowanych sf w wiekszości były to pozytywne opinnie. Może dlatego ze porusza wiele tematów od czysto naukowych, moralnych, rodzinnych itd. Każdy moze znaleźć cos dla siebie. Każdy odcinek stanowi odrębna całość, jednocześnie istnieja watki łączące całe sezony. Konstukcja swiata przedstawionego jest logiczna i spójna, wielowątkowa.
[/quote]

Popularność nic nie mówi o jakości, Czyżbyś nie znał tej sentencji o … i milionach much które nie mogą się mylić? W McDonaldsie też każdy może znaleźć cos dla siebie. Każde danie stanowi odrębną całość a jednak poszczególne wątki się łączą. Czyżbyś nie wiedział, że Chessburgery to Hamburgery z plasterkiem sera? Zaś w Fishmackach używają tej samej bułki co w Chessburgerach i Hamburgerach.
Kończąc watek gastronomiczny. To frazesy, frazesy i jeszcze raz frazesy. Ja wiem, że na bezrybiu rak też ryba ale chyba nie zaczniesz mi tu gloryfikować Dynastii albo Colbiech tylko dlatego, że kiedyś Falon została tam porwana przez UFO a producenci mieli gest i pozwolili na zbudowanie statku kosmicznego i setu z wnętrzem UFO.
To, że serial jest w miarę spójny(oj są tam straszne buraki co prawda w porównaniu z takim VOY’em czy ENT’em to jest ich tam znikoma ilość)jest uwarunkowane natura seriali tak samo tematyka czy podejście do różnych problemów. Dziwne jakby uzasadniać jakość samochodu faktem, iż działa – no chyba, że mówimy o bardzo kiepskich samochodach.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
To decyduje o popularnosci takich seriali jak ST czy SG, dzięki temu staja sie kultowe.
[/quote]

To rzeczywiście cwana myśl. Ja jednak nigdy odważyłbym się twierdzić, że np. bułka jest dobra bo daje ja się jeść. No tak ale to mój bład. Nie pomyślałem, że bułka może być z gipsu.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Cóź bsg stanowi moze novum jako oferta sf ale brakuje tu iskry, pomysłowość, pomysłu na swiat który by wciagnął widza i byłby dla niego atrakcyjny, świata do, którego widz chciałby wracać. Te kryteria decyduja o popularnośći i jakosci dzieła, np Kontakt Carla Sagana, czy trylogia Tolkiena. Obydwa te dzieła były by nudne, gdyby autorzy skupili sie na przezyciach wewnętrznych i dylematach moralnych. Świat musi być barwny i zarazem nieść jakieś przesłanie. To jest teza, którą głosze i ona moze podlegac dyskusji, a nie "błyszczace lampki i ludziki z laserami" żebysmy sie wreszcie zrozumieli co do tematu dyskusji.
[/quote]

Boruto bądź konsekwentny przecież jeszcze parę postów wcześniej pisałeś, że np. sprawność warsztatowa Dicka nie ma nic do rzeczy. Zaś głębokie i realistyczni bohaterowie nic o jego zainteresowaniach nie mówią. Skąd teraz taka zmiana. Widzisz jeśli przyjmujesz takie kryterium wartości działa oczywiście słuszne, bo przecież odbiorca oczekuje najwyższej jakości to jednak za najwspanialsze SF należy uznać Star Wars. Jeśli chodzi o sprawność realizacji i kreacji świata to są one całkowicie bezkonkurencyjne. Niesie też piękne przesłanie.
Tyle tylko, że to nie SF tak samo jak trylogia pierścienia… Boruto zanim coś napiszesz przygotuj się – rzetelnie.
Ja bowiem nadal obstaje przy tym, że przyszłością telewizyjnego SF jest serial podchodzący poważnie do świata w nim przedstawionego. Serial bez banałów i poprawności politycznej. Gdzie problemy są przestawione bez dodatkowego łagodzenia ich, zaś bohaterowie są prawdziwi, załamują się błądzą podejmują złe decyzje. Technika nie jest remedium na wszystko. Jest ułomna, zawodna i bywa wykorzystywana do „złych” celów równie często jak i dobrych. Zaś świat bardzo często okazuje się strasznym i nieprzyjaznym miejscem. To właśnie recepta na dobry serial. Jak się okazuje bardzo często wykorzystywana w serialach nowej fali. Zarówno w Loscie, BSG, Rome, Shield czy nawet Desperate Housewife (i wielu wielu innych) mamy do czynienia z zamazaniem granicy pomiędzy tymi złymi a dobrymi. Ukazaniem świata w całej gamie odcieni. To jest właśnie przyszłość nie tylko SF. Seriale przeznaczone nie dla nastolatków a dorosłych ludzi.
Zaś jak będą wyglądać seriale czysto SF? Na pewno będą stawiać coraz śmielej bardzo niepokojące pytania. O świat, o nas samych, o nasza przyszłość pośród całej tej technologii. Dlatego właśnie wdaje mi się(a może to tylko pobożne życzenie), że pójdą w stronę prawdziwego twardego SF by niepokoić i siać zamęt w naszych głowach dając nam dużo tematów do przemyśleń nie tylko odnośnie zawiłej fabuły. Będzie wiec mniej słodko i trekowo a bardziej Outer limitsowo.


[quote name='boruta' date='15.04.2006 |01:55|' post='174941']
Acha cytowanie pojedyńczych linijek z wypowiedzi wypacza je i pozbawia kontekstu, dlatego nigdy tego nie robie, nawet przy dłuższych cytatach.
[/quote]

Wypowiadanie myśli wypacza je i pozbawia kontekstu, bo ubiera je w wieloznaczne słowa których immanentna cecha jest rozmyte znaczenia i nieokreśloność charakterystyczna dla języków naturalnych. Dlaczego zatem nie milczysz?




I jeszcze krótki komentarz do wypowiedzi Blah’a




[quote]
Tak tutaj czytam o tych waszych wymaganiach dotyczacych SF i sie dziwie.
Jezeli o mnie chodzi to SF ogladam miedzy innymi dla technikalii(tak - wlasnie te "swiecidelka"),tych byc moze zmyslonych a byc moze mozliwych w dalekiej(albo i nie) przyszlosci statkach/laserach etc.
[/quote]

SF to tez zabawa Ty po prostu oczekujesz widowiska. To nic złego w końcu do takiej właśnie publiczności jest adresowana większość seriali nie tylko SF


[quote]
A to co niektorzy uwazaja za najwazniejsze w S-F - ukazanie ludzkiej natury z wszelkimi ciemnymi zakamarkami itp to to jest raczej material na film z gatunku dramat lub nawet psychologiczny.I zdecydowanie daleko im do S-F.
[/quote]

No właśnie nie daleko. Chodzi po prostu tylko o target. Już o tym pisałem wcześniej . Seriale są takie jakie czasy jaka jest ich publiczność. Choć wielu tego nie che przyjąć do widomości to grupą docelowa zarówno treka jak i SG1/SGA jest przede wszystkim młodzież. Amerykańska młodzież z ich poziomem wykształcenia, oczytania, znajomości świata. Dlatego niestety w większości przypadków traktuje te seriale jako intelektualna gumę do żucia. Owszem mają swoje momenty, są wyjątkowo sprawnie zrealizowane. Aktorstwo niczego sobie. Jednak pod względem treściowym, scenariuszowym chyba nie ma kogoś kto twierdziłby, ze jest to jakiś intelektualny Everest. To po prostu rozrywka dla amerykańskich dzieciaków. Autorzy nie myślą o jakimś Jasiu Kowalskim z Polski, który ściągą – sorry- kradnie – film za pomocą torrenta czy innego P2P. Oni produkują ten film dla odbiorcy który płaci(w końcu poświecenie swojego czasu na obejrzenie reklam w środku odcinka to też przecież jakaś oplata). Na szczęście amerykańska publiczność też zaczęła dorastać, a może intleigentnieć - zbawienny wypływ efektu Flynna? No i filmy zaczynają dorastać co mnie akurat osobiście bardzo cieszy.


[quote]
Odnosnie ludzkiej natury to temat na oddzielna dyskusje.Dla mnie bardziej prawdopodobne jest ze czlowiek rodzi sie jako czysta kartka(Dopiero wychowanie , otoczenie i przyzwolenie robi z niego takiego a nie innego czlowieka), niz to ze kazdy ma zapisane w genach kretactwo czy dbanie tylko o wlasny interes.
[/quote]

Przykro mi ale się mylisz. Kwestia empiryzmu genetycznego została już negatywnie zweryfikowana jakiś czas temu. Oczywiście na przykład współczesna filozofia prawa nadal opiera się na założeniach „tabuli rasy” jednak coraz częściej czynione są od tego odstępstwa. Zresztą poglądy Locka (który właściwie jest ojcem nowożytnej teorii „Tabuli rasy”) zostały zanegowane przez współczesna socjobiologie, psychologie ewolucyjna i neurofizjologię. Udowodnionym faktem jest istnienie pewnych struktur pierwotnych w ludzkim mózgu. Choćby struktur lingwistycznych, które postulował Chomsky, twierdząc, że możliwość posługiwania się językiem przez ludzi jest naszą wrodzona cechą. (Można to zauważyć obserwując proces uczenia się języka przez dziecko)
O pozostałych argumentach przemawiających za teoriami natywistyczny nie będę tutaj pisał. To bardzo złożona kwestia. Zainteresowanym polecam książkę S. Pinkera – Tabula rasa.


[quote]
Faktycznie ciezko w to uwierzyc w czasach gdy wiekszosc ludzi klepie biede.Jak to mozliwe ze ktokolwiek moglby pracowac za darmo.
Niestety dla ciebie trek dzieje sie w momencie gdy replikatory sa w stanie zaspokoic wszelkie potrzeby spoleczenstwa.
Powiedz mi jakiej zaplaty bys wymagal majac wszystko czego potrzebujesz.Nawet prace ktora sam sobie wybrales i w ktorej robisz to co lubisz?
Podejrzewam ze niektorzy by powiedzieli "pierdziele,nie robie" walneli by sie na lozku i czekali az cala cywilizacja upadnie albo ktos wprowadzi nakazy pracy.
Ale to jest teoretyzowanie.
[/quote]

Odsyłam do podręczników ekonomii - potrzeby ludzkie, a sposoby zaspakajania. Potrzeby ludzkie są nieskończone i nigdy nie można zaspokoić ich w całości. Pamiętacie film o Robin Hoodzie wytwórni AYOY? Kiedy Robin okradł wszystkich bogatych i rozdawał wszystko biednym oni zaczeli do niego przychodzić z prośbą o pieniądze na „ubogi” zameczek. ;)


[quote]
A to to nie wiem skad wyssales:)
Zazwyczaj w trekach sa pewne grupy "wzajemnej adoracji" co nie powinno dziwic bo mamy cos takiego w naszych czasach.
Nie ma natomiast tam takeigo motywu ze CALA zaloga statku/stacji kosmicznej robi sobie wspolne wakacje itp.
PS rozumiem ze bedac w pracy i nie lubiac wspolpracownika przy kazdej okazji podkladacie sobie klody pod nogi.Powiedz o tym szefowi i wezmie was w obroty
[/quote]

No LOL cały mostek to kółko wzajemnej adoracji. Kochają się jak jedna rodzina są cudowni wspaniali, prawi, sprawiedliwi, uczynni – jednym słowem jakieś ideałonarium ;) Tylko do zoo wstawić;)


[quote]
jakie czasy , taka moralnosc........chociaz w niektorych momentach jest troche inaczej,ale to trzeba obejrzec wszystkie odcinki a nie "jeden z sezonu".
[/quote]

Obejrzałem całego treka TNG i DS9 całe mam oryginalne na DVD;)


[quote]
Na przyklad Siedem z dziewieciu w Voyagerze - najpierw zly borg , pozniej czlonek zalogi(pewnie ten najgorszy.......)
TNG odcinek "pegasus".Przychodzi dobry admiral , odchodzi zly admiral(ale pewnie bylo mu dobrze....)
Takich przykladow jest wiecej,ale o tym juz pisalem punkt wyzej
[/quote]

Na litość Borga nie przytaczaj mi przykładów z VOY’a toż to curiosum. Tak do Twojej informacji 7of9 nigdy nie była zła;) No wiesz trudne borgowe dzieciństwo i takie tam. Zaś pod koniec serialu załapala się ni z gruszki ni z pietruszki na wątek miłosny i to na full time;)
Pegasus to zakręcony odcinek. Bezsensowny warunek w traktacie Algerońskim no i ta beznadziejna prawość i dobroć oficerów Enterprise. Prawda jest taka na wojnie, każdy chwyt jest dozwolony;) i zasada jest taka albo my ich albo oni nas. Rezygnacja z kamuflażu to utrata przewagi taktycznej - Si vis pacem, para bellum. Na wojnach pomiedzy cywilizacjami nie rozdaja srebnych medali są tylko złote.


[quote]
Dodalbym do tego czesto nadmieniana "nienaturalna dobroc calego spoleczenstwa" ale tutaj znowu z pomoca przychadza wszelkie spiski admiralizacji itp.
[/quote]

A sekcja 31? ;)

Użytkownik mdh edytował ten post 19.04.2006 - |22:08|

  • 0

#47 Blah

Blah

    Plutonowy

  • Użytkownik
  • 372 postów

Napisano 20.04.2006 - |04:59|

Obejrzałem całego treka TNG i DS9 całe mam oryginalne na DVD;)


Taki oczytany czlowiek a kupuje przyslowiowego kota w worku.....dziwne.
Chyba ze to tak jest u tych bardziej inteligentnych - szukajacych w filmach/serialach czegos wiecej niz zabawy i rozrywki - ze kupuja pozycje ktore im sie kompletnie nie podobaja
  • 0

#48 boruta

boruta

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 27.04.2006 - |01:18|

Mdh ja o gruszce a ty o pietruszce. Bardzo sprytnie odwracasz kota ogonem, ale elokwencja to nie argumenty ale "frazesy", które zajmuja większość twojej wypowiedzi. Jak jestes taki oczytany powinieneś wiedzieć na czym polegało obalanie argumentów wg np greków. Logiki w tym za grosz tylko słowa słowa słowa..... Starasz się stosować raczej srodki psychologiczne niz logiczne, pewnie w swojej karierze czytelniczej napotkałes jakieś książki traktujące w ten sposób dyskusje np: ciagłe deprecjonowanie przeciwnika.
Na razie powstrzymam się od konkretnego komentarza. Ale to kwestia czasu nim odpisze, ale cos mi sie zdaje że cała dyskusja tutaj traci sens.
  • 0

#49 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 28.04.2006 - |08:05|

Nie można obalić mitu idylliczności Star Treka bo jego utopijność to fakt. Trek jest przesiąknięty neomarksistowska wizja świata. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć tylko na 3 punkty stworzonego świata. Koncepcje pracy i własności, koncepcje społeczeństwa, stosunek podmiotu do absolutu. Na marginesie dodam, że trek to także wojujący scjentyzm – teoria panspermii, która jednoczesnie tłumaczy podobieństwo wszystkich gatunków zamieszkujących nasza galaktyke.

nie może być inaczej skoro Gene był jak to się określa Secular Humanist, wystarczy spojrzeć na wikipedii; on po prostu zrobił z TOS i TNG jedną wielką agitkę;

Szanowny Boruto czyżby znowu braki w wykształceniu? Tak się składa, że my jak najbardziej uznajemy nie tylko średniowieczne warności, ba uznajemy starożytne. W ogóle kwestia moralności dość skomplikowana sprawa, zresztą ja bym się odżegnywał od twierdzenia, że ludzkość staje się coraz bardziej moralna. Tak naprawdę różnica jaką możemy zaobserwować dziś wynika głownie z przyjęcia kilku pewnych definicji i dotyczy jakby nie patrzeć tylko ludności pozostającej w kręgu kultury europejskiej (USA, Australia to też kultura europejska). Jeśli chodzi o pozostałe kręgi kulturowe to sytuacja jest całkowicie inna no i porządki moralne też. Więc zanim zaczniesz pisać o niedorzecznościach może najpierw trochę poczytaj o etyce zamiast wykazywać się ignorancją

technologia zmienia wartości moralne; gdyby ludzie byli w stanie zapisywać np stan umysłu i potem wskrzeszać np. zamordowanych morderstwo nie byłoby już tak poważną zbrodnią; podobnie normy odnośnie zachowań seksualnych zmieniły się dzięki skutecznej antykoncepcji; w takim wypadku zmiany technologiczne w jakimś zakresie przenoszą się na zmiany w moralności; a więc moralność zaawansowanej cywilizacji będzie się różnić od naszej; pytaniem otwartym pozostaje kwestia jak wielkie będą te różnice;
pozatym w BSG mamy odrębną cywilizację kierującą sie normami moralnymi z naszego kręgu cywilizacyjnego co samo w sobie jest zabawne;

Tak, ludzie zawsze pozostaną ludźmi. Kwestia pojmowanie nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia. Żeby pisać o przyszłości najpierw trzeba dobrze znać przeszłość. Zdawać sobie sprawę z ludzkich ograniczeń i uwarunkować. No i mieć choć minimalna wiedze z zakresu psychologii i socjologii. Nie zaś pisać dyrdymały o tym jak to będzie wspaniale gdy ludzie posiądą jakiś tam poziom rozwoju technicznego, bo to jest właśnie utopia i udawanie, że człowiek wspaniały i cudowny. Tak się składa, że współczesna neurochirurgia i socjobiologia czy psychologia ewolucyjna posiłkując się teoria gier skutecznie rozprawiła się z mitami szlachetnego dzikusa, ducha w maszynie oraz piękna teoria odwołującą się do platońskiej anamnezy. Dziękuję postoje ale bajek dla dzieci wierzących we wspaniałego i czystego człowieka przyszłości nie kupuje

cóż mdh we wcześniejszej fazie postu posiłkowałeś się Lemem pozwól, żę zawłaszczę Go sobie na chwilkę;
otóż właśnie on w "Summa technologiae"(chyba tak sie to pisze) twierdził, iż nacisk technologii pójdzie na autoewolucje człowieka; więc człowiek może się zmieniać na lepsze, ale biorąć pod uwagę, iż tym procesem będziemy sterować "my"( w sensie ludzkość na obecnym poziomie) spodziewam się raczej zmian na gorsze :P ;
PS. Na marginesie gratuluje posta mdh, ciekawy i zmusza do myslenia.
PSS.Co do Chomsky'ego i predefiniowanych struktur w mózgu to wydaje mi się,iż służą bardziej do uczenia się i szybszego przystosowania do środowiska.IMHO można to ująć tak, że czlowiek przychodzi na świat jako czysta tablica ale już z umiejętnością pisania po niej.(nie jestem specjalista ale tak to pojmuje z tego co nieco co słyszałem o problemie).
  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#50 boruta

boruta

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 05.05.2006 - |02:10|

Czytajac ostatnie posty doszedłem do wniosku, że słuszna staje sie teoria o onanizmie umysłowym. Słuzy ona człowiekowi do wymyslania lub fascynowania sie złozonymi teoriami w ujęciu kultury i sztuki. Wiekszość przedstawionego tu bełkotu naukowego nijak sie ma do prezentowanych argumentów. Dyskusja za bardzo odbiego od tematu. czas ja chyba naprostować, to nie kółko domorosłych filozofów.
Jeżeli człowiek moralnie nie idzie do przodu to powinnismy nadal palić stosy, torturować na duzą skale, nie dbać o chorych, starych ludzidzi itd. Star trek moze jest bajka nie bede się tu spierał, ale celem rzekomej idyli jest pokazanie człowiekowi innej, lepszej drogi. Na tym serialu wychowały sie pokolenia młodych ludzi którzy często zostawali naukowcami, astronomami itp. Taki jest cel tego serialu, poprzez pobudzenie wyobrażni, pokazanie lepszego swiata, żmusić ludzi do samorozwoju,kierowania sie w życiu dobrem.
Kolejna sprawa to konstrukcja serialu. Jest ona wielopoziomowa, mamy błyszczące światełka, fazery, ale mamy też sferę idei, nie bedę sie o niej rozpisywał, kto tego nie rozumie poprostu nie umie ogladać i widzi to co chce widzieć.
Konstrukcja świata przedstawionego powinna polegać właśnie na wymieszaniu; cos dla oka coś dla duszy, w innym wypadku trafia do wąskiej grupy ludzi i przekaz traci na znaczeniu.
Nawet najbardziej znani, poruszajacy ważne problemy twórcy sf musieli zastosować chwyty pozwalajace przykuc uwagę człowieka.
Dlatego patrząc na seriale które odniosły sukces, dochodzę do wniosku, ze została zachowana właśnie ta równowaga. Oczywiscie odsuniecie sie od sfery idei jest równie niebezpieczne jak zbytnie zgłębianie sie w niej.
Dlatego wszczynanie pseudofilozoficznej dyskusji nie ma sensu bo podobna argumętacją mozna załatwiś BSG bez problemu. Chodzi o konstrukce dzieła. Pozatym dla panów "niemożliwe". SF nie zna takiego słowa. Kiedys niemozliwe było podrózowanie z predkoscia powyżej 40 km, oponenci równie madże wypowiadali sie na ten temat. Niemozliwe było podrózowanie na ksieżyc Verna pewnie szkalowano podobnymi argumentami jakich używali przedmówcy, pytanie dla ilu ludzi jego książki były inspiracja. Pewnie ze to powieść fantastyczno przygodowa wszystko było w niej było fikcja ale nie o to tu chodzi. Verne dziś uznawany jest za klasyka.
Rzadko kto katuje sie wyszukanymi książkami tylko i wyłącznie traktujacymi o ważnych sprawach (vide onanizm umysłowy) Dopiero te wazne problemy przedsawione w prostszy sposób moga zaistnieć w kulturze szeroko rozumianej, i tu jest pole do popisu dla twórców SF i nie tylko. Kto przebrnie przez "zwykłe" Solaris Lema bez odpowiedniego przygotowania. Panowie sztuka nie polega na teoretyzowaniu, od poważnych tematów mozna dostać zatwardzenia, i zacząć palić znicze na balkonie. To widać zreszta po waszych pesymistycznych postawach bo jakaś mądra głowa kiedys tak napisała, to do mnie nie trafia.
pozdr
  • 0

#51 inwe

inwe

    Starszy chorąży sztabowy

  • Użytkownik
  • 1 968 postów
  • MiastoŻory(Śląsk)/Wrocław

Napisano 05.05.2006 - |07:46|

Pozatym dla panów "niemożliwe". SF nie zna takiego słowa. Kiedys niemozliwe było podrózowanie z predkoscia powyżej 40 km, oponenci równie madże wypowiadali sie na ten temat. Niemozliwe było podrózowanie na ksieżyc Verna pewnie szkalowano podobnymi argumentami jakich używali przedmówcy, pytanie dla ilu ludzi jego książki były inspiracja. Pewnie ze to powieść fantastyczno przygodowa wszystko było w niej było fikcja ale nie o to tu chodzi. Verne dziś uznawany jest za klasyka.

jeżeli to ma być SF, a nie fantasy to słówko niemożliwe jest jak najbardziej na miejscu; nie można pisać SF,
w której jest łamana zasada zachowania energii; jeżeli tak się dzieje to nie mam nic przeciwko, ale nazwijmy to fantasy; szczerze mówiąc SF jest jak na lekarstwo, a od quasi-SF aż się roji;np. SG-1 co nie przeszkadza mi być fanem tegoż serialu; nauka to w większości wyznaczanie granic; mówi się przecież,że wszystko czego nauka nie zabrania jest realizowane gdzieś we wszechświecie; tylko magia i ludzka wyobraźnia granic nie znają;

Rzadko kto katuje sie wyszukanymi książkami tylko i wyłącznie traktujacymi o ważnych sprawach (vide onanizm umysłowy) Dopiero te wazne problemy przedsawione w prostszy sposób moga zaistnieć w kulturze szeroko rozumianej, i tu jest pole do popisu dla twórców SF i nie tylko. Kto przebrnie przez "zwykłe" Solaris Lema bez odpowiedniego przygotowania. Panowie sztuka nie polega na teoretyzowaniu, od poważnych tematów mozna dostać zatwardzenia, i zacząć palić znicze na balkonie. To widać zreszta po waszych pesymistycznych postawach bo jakaś mądra głowa kiedys tak napisała, to do mnie nie trafia

zgadzam się, że jeżeli chcemy trafić w szersze gusta dzieło powinno być atrakcyjne;
jednakże sposób przedstawiania poważniejszych problemów w SF spycha je na drugi plan i widz odbiera tylko osławione fazery :P ale tym samym chcąc przedstawić problemy ważniejsze w lekkiej formie wpadamy w istną kwadraturę koła;

IMHO większość ludzi nie chce się zastanawiać nad niczym im rozrywka zupełnie wystarcza;
boruta powiedział, że Star Trek zainspirował wielu ludzi, wielu z nich stało się póżnieje fizykami,astronomami etc., ale w większości seriali, które mają dużą oglądalność trafią się ludzie, którzy zostaną naukowcami; to po prostu statystyka; czy można powiedzieć, że np serial "Alf" nie skłonił kogoś do zajęcia się poszukiwaniem innych planet?; ST ma dużą oglądalność, a ludzie lubią jak ktoś kto jest znanym np naukowcem ogląda to co oni; to ich nobilituje w ich oczach; jest zapotrzebowanie na tego typu rewelacje to fanii i dziennikarze znajdą mnóstwo znanych osób oglądających serial; popyt-podaż;
czy chodzi o książkę czy film czy o serial ludzie, którzy się tym zajmują chcą na tym zarabiać, więc jeśli przesłanie im przeszkadza to się je wytnie; miejmy więc nadzieję, że głębsze treści będą przeszkadzały jak najmniej; na nic lepszego nie można liczyć, oczywiście poza poprawą efektów specjalnych :P

Użytkownik inwe edytował ten post 05.05.2006 - |07:51|

  • 0
Najciemniej jest pod jabłonią.

Est modus in rebus

Horacy

Prawda ma charakter bezwzględny.

Kartezjusz

Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.

C.S. Lewis

#52 boruta

boruta

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 27.05.2006 - |01:13|

Pisze jeszcze jednego posta na ten temat bo widze, że potrzebne jest pewne wyjaśnienie. Wiekszość niedomówień wynika z nieznajomości poetyki. Każdy oczekuje od seriali czegoś innego, i nie rozumie celu jaki mieli twórcy. Patrzenie na treka przez pryzmat BSG, czy innych seriali to błąd. ST powstał w latach 60-tych latach wiary w ludzki rozum i wogóle w człowieka i takie przesłanie ma mniej wiecej do dziś. Idylla ma na celu pokazanie lepszej przyszłości, taki jest CEL, i twórca do niego sie dostosowuje, niektórzy uwarzaja to za komercje, ale ja uważam, że jest jak w tym powiedzeniu kiedy sie widzi drzewa a nie widzi lasu.
Kolejna sprawa. W jednym z odcinków DS9 jest pokazany odcinek, który świetnie oddaje cel fantastyki(kiedy Sisko jest autorem tandetnych opowiadanek SF). Wielu o tym zapomniało, i na siłe wymaga od fantastyki cech literatury głównonurtoweh. SF powtało jako bunt przeciw rzeczywistości, odrzucała zasany porzadek swiata i szukała ucieczki od zastanej rzeczywistości, niestety tak było a nieliczni autorzy SF zaakceptowani przez literature głównonurtową jak Dick czy lem potwierdzaja tylko regółe. Tak nawiasem mówiac Dick od zawsze chciał tworzyć "poważna' literature o czym swiadcza jego pierwsze i ostatnie dzieła.
Acha odnośnie inspiracji ST. Czy jakaś planetę nazwano Mellmak? A inspiracji Trekiem w realnym swiecie jest sporo jak np: pierwszy wyprodukowany prom NASA nosi nazwę enterprise, pojecia takie jak czarna dziura i czarna materia pochodzą własnie z treka. Wielu znanych naukowców przyznaje sie do tego że w młodości byli zafascynowani Trekiem jego wizją świata. Czyli w tym wypadku serial spełnił swoje załozenie, stał się inspiracją do tworzenia lepszej rzeczywistości.
Kazdy serial rządzi się prawami poetyki i jest wykreowany w pewien sposów np:przytaczany tu BSG to mroczna wizja ludzkości z elementami filozoficznymi stanowi w pewien sposób przeciwieństwo treka, ale nie mozna mówic ze zdecydowanie jest lepszy, a porównywanie treka do czysto rozrywkowego herkulesa swiadczy o indolencji piszącego. Należy pamiętać że wszystko to wymyslone światy i nie mozna doszukiwać sie na siłe naukowych prawd potwierdzajacych realnosć danego swiata. Kłania się tu poetyka kazde dzieło nieważne jakie tematy by poruszało i jak odzwierciedlało rzeczywistość to i tak bedzie to tylko fikcja.
Część ataków na Treka w tym topiku wynika z pewnej postawy a może nawet mody, że najlepiej zaatakować coś popularnego wytykajac prawdziwe i wymyślone błedy, mając na celu zbudowanie sobie opini osoby inteligentnej "bo nie ogladam takiego badziewia bo ma tyle błędów i jest pisane pewnie dla 10 latków". Nie twierdze, że trek to jakieś wybitne dzieło< świetość dla fana sf i tym podobne, ale uważam że spełnia swoja role potrafi bawic i ma do przekazania pewne wartości wg mnie na tym powinna polegac sztuka(osobiście podniósł bym poprzeczke scenarzystom odnosnie tresci).
Cała dyskusja przypominała tu czasem kłutnie w piaskownicy kto ma lepsze zabawki, a wystarczy być otwartm na dzieło, rozumieć jakie prawa nim rządzą i nie oceniać czegoś wg własnego gustu, bo jak wiadomo o gustach sie nie dyskutuje.
  • 0

#53 mdh

mdh

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 05.07.2006 - |14:38|

Poetyki? Chyba [rzekomej] poetyki SF. Cóż ja uważalbym z chodzeniem takimi skrótami myslowymi, gdyż łatwo można wylądować w w malinach. Tak na marginesie. Nie ma oddzielnych reguł dla utworów głowno czy poboczno nurtowych. Jeśli zaś tak pisze to nie zna sie na literaturze czy sztuce i kropka. Owszym temetyka jest inna ale warsztat jest wspólny. Nie ma wiec podwojnego kryterium. Albo literatura/film/serial jest dobra albo nie. I tyle. To samo kryterium obowiazuje seriale. Zreszta juz o tym pisalem.
Trek został pisamy glownie z mysla o nastolatkach. I pisanie o CELU itp jest bzdura. [tak na marginesie kazda epoka literacka w stosunku do swojej poprzedniczki powstawala "jako bunt przeciw rzeczywistości, odrzucała zasany porzadek swiata i szukała ucieczki od zastanej rzeczywistości"] itp ;)
O gustach sie nie duskutuje. Jednak zauważenie, ze trek jest infantylny, poza DS9 no i TNG postaci nowozytnego treka sa papierowe nijakie. Wiekszosc tematów jest co tu duzo mowic tragiczna - vide VOY i szczegolnie ENT. I faktem jest, ze ENT został pogrzebany przez swoja plytkosc intelektualna. I poetyka nie ma tu nic do rzeczy. Zle namalowany obraz jest zawsze zly niezaleznie od nurtu sztuki jaki obowiązuje.
Inna spraw jeszcze jest spojnośc przedstawionego swiata. Świat jest fikcyjny ale w jego obrebie musi obowiązywac jakos logika.
Zas przyrównywanie Herkulesa do Treka nie świadczy o indolencji piszacego, a jedynie o zmianie standardow zwiekszeniu oczekiwan widza i szczesliwie dla ludzi oczekujacych jakies przyzwoitej rozrywki nie zas teletubisiow dla troche starszych dzieci.
  • 0

#54 Zarathos

Zarathos

    Kapral

  • Użytkownik
  • 241 postów
  • MiastoGrudziądz

Napisano 05.07.2006 - |21:08|

bla bla bla bla - o gustach sie nie dyskutuje. Mnie sie neoBSG nie podoba. Uwazam ten serial, w przeciwienstwie do ST za wybitnie nudny - taka brazylijska telenowele w kosmosie. To zcy komus innemu sie podoba czy nie - nie interesuje mnie. Ja nie ogladam i tyle, reszta niech robi co chce.

A co do kierunku w ktorym idzie s-f. No idzie w tym samym co widownia. Kiedys ludzie lubili technologie, ladne kobiety i pokojowy swiat przyszlosci (co przy grozbie wojny nuklearnej wcale nie jest takie dziwne). Obecnie lubia sex wygladajacy z kazdej dziury, teksty w stylu 'emanuel, kocham cie' duze dziala (im wieksze i czesciej uzywane tym lepiej) i ladnie blyszczacy ekran czego najlepszym dowodem sa nowe SW ktore mozna by zatytuowac 'efekty specjalne z fabula w tle'. No i rzecz jasna jak najgorsze glowne postacie, zeby mogli sie dowartosciowac i przekonac ze oni jednak nie sa tacy zli.

I ST:TOS i neoBSG byly i sa robione dla tej samej widowni: dzieciakow majacych 10-15 lat. Po prostu dzieciaki wola co innego obecnie niz 40 lat temu.
  • 0
I Kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!

#55 mdh

mdh

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 06.07.2006 - |14:54|

A co do kierunku w ktorym idzie s-f. No idzie w tym samym co widownia. Kiedys ludzie lubili technologie, ladne kobiety i pokojowy swiat przyszlosci (co przy grozbie wojny nuklearnej wcale nie jest takie dziwne).

Dzisaj ludzie luba to samo. Po prostu technika spowszedniala. Sam mam w domu komputer, odtwarzacz mp3, dvd, jakies mikrofalówki, telefony komorkowe i inne elektroniczne badziewia ktore wlasciwie ma każdy. Kobiety zdecydowanie nie spowszednialy. Choc z drugiej strony same walory fizyczne to zdecydowanie za malo. No chyba, że ktoś uważą postacie 7of9 i T'Pol za wibitne ale to wtedy nie ma o czym dyskutować. ;)

Obecnie lubia(...)

Przyznam, że to rozbawiło mnie do łez. Uwielbiam takie stereotypowe ujęcie. Jest naprawde urocze. Takie niewinne, żeby nie powiedzieć naiwne. Aż mi sie przypominaja dyskusja tycząca sie Rome właśnie na tym forum;)

sex wygladajacy z kazdej dziury, teksty w stylu 'emanuel, kocham cie' duze dziala (im wieksze i czesciej uzywane tym lepiej) i ladnie blyszczacy ekran czego najlepszym dowodem sa nowe SW ktore mozna by zatytuowac 'efekty specjalne z fabula w tle'. No i rzecz jasna jak najgorsze glowne postacie, zeby mogli sie dowartosciowac i przekonac ze oni jednak nie sa tacy zli.

Wrzucenie do jednego wora tylu tropów to jednak pomyłka. Pozwole je sobie jednak rozgraniczyć.
Po pierwsze SW nie jest i nigdy nie bylo SF. Nawet się na SF nie sililo. To wszystko. Po drugie. Grupą docelowa SW były dzieci. Ten cykl [nowa trylogia] zreszta został pomyślany jako film rodzinny. [Choćby dlatego seks nie wyglądał tam z każdej dziury - ja tylko parafrazuje autora ;] Z tego, a nie innego powodu [nowe] Gwiezdne Wojny są az tak wysmakowane plastycznie.

"teksty w stylu 'emanuel, kocham cie'" moze o jakiś przykład bym poprosił bo jakoś nie pamietam, żeby z którejś z nowych produkcji ktoś brazyliona robil (romans Anakin - Amidala pomijam bo to ani SF ani serial)

Natomiast co do całej reszty... zarzutów... tak to określmy. To chyba lepiej by to napisał Quendi no cóż ale ja też spróbuje sobie poradzić. ;)

Obecne filmy są po prostu bardziej realistyczne. Prawdziwe. Rzeczywiste. Nie dlatego, że nagle obecnie ludzie zaczeli lubić niegrzeczne seriale. Chodzi o to, że teraz możemy głośno powiedzieć jaki jest świat nie narażajac sie na zerzut cynizmu. Ludzie chyba po porstu dorośli. [Tak ma marginesie dla porównania jak wygląda mentalość bohatera serialu lat 50 i 90 polecam obejrzec "Miasteczko Pleasantville"] Dlatego też tak powszechni się stali anty-bohaterowie. Mi samemu bowiem na myśl o bohaterze który:
  • nie przeklina
  • nie pije
  • szanuje zieleń
  • kocha przyrode
  • jest zawsze uśmiecniety
  • przeprowadza przez ulice dzieci i starsze panie
a na dodatek co 2 dni ratuje wszechświat od zagłady niedobrze się robi. To bohater dla dzieci a nie dla dorosłych ludzi. Świat jest brzydki, zły, nieprzyjazny i jest bardzo nieprzyjemnym miejscem [kurcze ale wymyślilem;) gdyby nie to, że juz to sofisci jakieś 2500 lat temu glośili to chyba bym to wpisał do wikicytatów jako złota myśl;) ]. Nauka jest omylna i nie rozwiązuje nawet polowy problemów które stwarza, urządzenia techniczne zawodne, a ludzie po prostu glupi, zawistni, chciwi, samolubni i zli. [Owszym zdarzają się dewianci nadaktywni altruiści, kryształowo czyści idealiści - a spoleczeństwo juz ma na nich sposób ;]
bym zapomniał tym którzy wierza w lepszego człowiek jutra polecam "Fiasko" Lema. Cudowna ksiażka o lepszych ludziach przyszłości ;)
I takie filmy bedziemy ogladac. Nie zaś jakieś utopie dla naiwnych ;)

I ST:TOS i neoBSG byly i sa robione dla tej samej widowni: dzieciakow majacych 10-15 lat. Po prostu dzieciaki wola co innego obecnie niz 40 lat temu.


No właśnie nie. Targetem jest o wiele starsza grupa powyzej 15 roku zycia i przed 35. Tak przy okazji najwiecej graczy (konsolowych i PCtowych) jest właśnie w grupie młodych ale już zarabiajacych ludzi. btw na World of Warcraft same stare byki siedza ;)
P.S sesja sie skonczyla i na "powazne" tematy teraz mi nie podchodzą ale zainteresowani zamiast plesć bzdury moga sobie poczytać o ewolucji telewizyjnego rynku reklamowego google to świetna rzecz ;)
  • 0

#56 Zarathos

Zarathos

    Kapral

  • Użytkownik
  • 241 postów
  • MiastoGrudziądz

Napisano 07.07.2006 - |14:01|

Od czego by tu... od seksu moze :) Widziales okladke (amerykanska) DVD do neoBSG (s1)? Co jest na pierwszym planie? A jakze - blondyna wypinajaca atrybuty majaca z fiction tyle wspolnego, ze sie jej galy na czerwono swieca.


A wiek - klasyfikacja neoBSg w USA: TV-14 a w UK:12. Czyli dla widzow od 14 i 12 roku zycia. Wystarczy obejrzec oficjalne gadzety serii: figurki (swoja droga - za niezla cene), karty do gry i 2 ksiazki (serie). No raczej do widzow pod 30 nie skierowane.

Wybacz, ale neoBSg JEST serialem dla dzieciakow. Doroslym moze (nie musi) sie spodobac, ale to samo mozna bylo powiedziec o TOS czy TNG.

I ludzie nie dorosleja. Powszednieja. Nie chce im sie juz myslec o tym, co moze byc, o tym czy swiat moze byc lepszy, tylko o tym, zeby byl taki jaki jest teraz. Po co wyobrazac sobie, ze ludzkosc moze byc lepsza skoro latwiej jest obejrzec ja taka jak jest teraz i zaoszczedzic pracy szarym komorkom odpowiedzialnym za wyobraznie.

Nie mowie, ze to zle, czy dobrze. Po prostu widownia jest inna i inne sa seriale. Nie bardziej dojrzale, tylko bardziej ponure i podobne do dzisiejszego swiata.

Oh, kobiety - sadzisz ze ta blondyna z BSG wyladowala w serialu dla swojej gry autorskiej? To wspolczuje naiwnosci.
  • 0
I Kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata
Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych króż,
Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury;
Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,
A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,
Nie powstanie - nigdy już!

#57 mdh

mdh

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 16 postów

Napisano 07.07.2006 - |16:23|

Od czego by tu... od seksu moze :) Widziales okladke (amerykanska) DVD do neoBSG (s1)? Co jest na pierwszym planie? A jakze - blondyna wypinajaca atrybuty majaca z fiction tyle wspolnego, ze sie jej galy na czerwono swieca.


Od kiedy to okładka świadczy o serialu? ;) Kiedyś mowiło się nie oceniaj ksiażki po okładce. Już myślałem, że to stwierdzenie sie zdezaktualizuje;) Chwała okładkom DVD.
Zaś tak na marginesie co ma okładka do filmu to ja akurat nie wiem. Na plakacie "Gone with the wind" z 1939 to sie nawet caluja. Jednak tez seks i seks to ciagle ludziom w glowie. No i to juz 67 lat temu ludziom przychodzilo do glowy takie bezeceństwa pokazywać zamiast "porzadna" fabule

A wiek - klasyfikacja neoBSg w USA: TV-14 a w UK:12. Czyli dla widzow od 14 i 12 roku zycia.


Tu Cie musze oświecić bo chyba trzeba. Rating bowiem to calkiem inna para kaloszy. Od niego bowiem zalezy to jak sie film sprzeda. Od niego zależa pory emisji i ewentualnych powtórek. Tak naprawde z widzami to nie ma on za wiele wspolnego. Dość wyrazistym przykładem jest tu akurat sprawa GTA:San Andreas - gra pierwotnie zaklasyfikowana przez ciołków z ESRB jako M (Mature czyli 17+) po sprawie z Hot Coffe Mod przemianowana na AO czyli (Adults Only - 18+).Skoro granica została przesunieta tylko o rok to w czym problem? Otóż wiele sieci ma taka polityke, ze nie sprzedaje niczego co jest AO.
Analogicznie wiele stacji telewizyjnych nie puszcza w prime time rzeczy o rankingu wyższym niz własnie pokazana prze Ciebie klasyfikacja BSG. Co nie oznacza, że jest to zaadresowane do dzieci. (Jakbyś widział 2 sezon BSG to tachich bzdur bys nie oplatal - gwałty, tortury, eksperymenty medyczne, prostytucja, handel dziecmi to raczej tematy dla kogoś doroślejszego)

Wystarczy obejrzec oficjalne gadzety serii: figurki (swoja droga - za niezla cene), karty do gry i 2 ksiazki (serie). No raczej do widzow pod 30 nie skierowane.


Hahahaha!!! Dobre, naprawde dobre.
A moze popytaj np kolegów z TSS czy daliby sie pobawic dzieciom swoimi kartami ST CCG ;)
btw na figurke cylońskiego centuriona to sam choruje i patrzec na cene zapewniam Cie, że to raczej nie zabawka dla dzieci;)

Wybacz, ale neoBSg JEST serialem dla dzieciakow. Doroslym moze (nie musi) sie spodobac, ale to samo mozna bylo powiedziec o TOS czy TNG.


Tylko powiedz mi na czym Ty opierasz ten swój wniosek?;> btw skoro dla dzieci to czemu tam takie ladne panie specjalnie zmuszaja do grania { jak niby twierdzisz ;) dzieciom wystarcza ladne efekty specjalne - nie naturalne ;) }

I ludzie nie dorosleja. Powszednieja. Nie chce im sie juz myslec o tym, co moze byc, o tym czy swiat moze byc lepszy, tylko o tym, zeby byl taki jaki jest teraz. Po co wyobrazac sobie, ze ludzkosc moze byc lepsza skoro latwiej jest obejrzec ja taka jak jest teraz i zaoszczedzic pracy szarym komorkom odpowiedzialnym za wyobraznie.


Musze Cię rozczarować swiat nigdy nie bedzie lepszy;) Taka jego natura i ludzie zrozumieli, ze zadna technologia tu nie pomoże;) a wyobrażanie sobie lepszego świata zostawiam naiwniakom spod szyldu socjalizmu utopijnego, roznych form zielonosci, alterglobalistom czy modnym ostatnio transhumanistom. Niestety formy tej alterumysłowości mnie nie pociagaja.


Nie mowie, ze to zle, czy dobrze. Po prostu widownia jest inna i inne sa seriale. Nie bardziej dojrzale, tylko bardziej ponure i podobne do dzisiejszego swiata.


A może kiedy niby świat byl inny? Jedyne co sie może zmieniło to poziom hipokryzji. (Troche się zmniejszyl). Zaś widownia ma dośc bycia nabijaną w butelkę. Dzieci dorosły i nie chcą już słuchać bajek o św Mikołaju i dzieciach w kapuście. Zresztą o dorastaniu widownii popelniłem już calkiem dlugi post dawno temu.

Oh, kobiety - sadzisz ze ta blondyna z BSG wyladowala w serialu dla swojej gry autorskiej? To wspolczuje naiwnosci.

Nie gra źle. Głównymi atutami tej postaci nie są atrybuty fizyczne aktorki. Postać jest ciekawa. 6 z Pegazusa pozwoliła aktorce sie wykazać i ona rzetelnie sie z roli wywiazuje. Hmm a to, że aktorka jest ładna. To ma być zarzut? Nie rozumiem? Gdyby rzeczywiscie była kiepska aktorka to bym się zgodził. Cóż ale jeli Ci przeszkadzają ładne kobiety - to juz Twój problem.

P.S. a rozmawiajac o przyszłości serialowej SF nalezy tez patrzyc na inne seriale ze świecznika. I one sa zaskakujaco podobne do BSG (optyka filmowego świata)
  • 0

#58 boruta

boruta

    Szeregowy

  • Użytkownik
  • 15 postów

Napisano 22.07.2006 - |01:33|

Gusta się zmieniaja to fakt, kiedy na topie był ST to powstawały podobne do niego filmy i seriale, teraz podobnie jest z BSG. Tylko jednego nie rozumie MGH twojego czarnego punktu widzenia, skąd on wynika i na czym sie opiera. Chyba właśnie on utrudnia ci odbiór takiej infaltynnej bajeczki jak ST( chociaz tak jak sam powiedziałeś liczą sie tylko TNG i DS9) Nazywanie tego socjaliustyczną utopia to jest własnie stereotyp. Niestety wbrew twoim przekonaniom swiat raczej idzie po drodze twórców treka wg nich najgorsze dopiero przed nami ;-: . Wystarczy spojrzeć na cywilizowane regiony nie mówie tu o USA, Afryce, Azji i Polsce. Ludzie zwracaja się raczej ku ideałom ze swiata treka niz atawistycznym zachowaniom. Jednak nowinki techniczne cos zmieniaja, nasze życie staje sie prostsze, mamy więcej czasu na rozwijanie siebie (jeśli tego chcemy). Nie zabijamy sie o tani dostęp do internetu, czy nowa komórke (nie dosłownie :-) ). Rozwoj cywilizacji właśnie na tym polega że człowiek coraz wiecej sie uniezależnia od pewnych rzeczy. Na początku był to rozwój rolnictwa, nie trzeba było traciś juz tyle czasu na łowy i zbieractwo. Dzieki temu i ochronie i administrowaniu rolnictwa powstała cywilizacja, ten proces trwa do dziś człowiek uniezaleznia sie4 od kolejnych rzeczy, nikt nie umiera (w cywilizowanych krajach) z głodu, nie walczy tak zacięcie o dobra doczesne, ale szuka innych rozwiazan.
Ten proces bedzie się raczej nasilał. I raczej nie spełni się twoja Cyber punkowa wizja w stylu Gibsona, gdyż jak do tej pory człowiek miał instynkt samozachowawczy
A dokad zmierza serialowa SF? BSG jest opisem dezisiejszych zmartwień ludzkości: dokad zmierzamy, jaka jest istota boga i życia. To metafizyczne rozwiniecie problemów, które do tej pory nie zostały dostatecznie poruszone w serialowej i telewizyjnej SF. Ten wątek był traktowany miedzy innymi w ST po macoszemu , poswięcono mu jedynie sporo miejsca w DS9. Autorzy wyszli z założenia, że kwestia religii moze byc zbyt trudna i drażliwa, wiec oparli się na ogólnikach, czyli zastosowali filozofie agnostyków.
Obecnie twórcy wybieraja ciekawe tematy i oblekaja je w nudna, przerysowana fabułe. BSG wyglada jakbym właczył Wiadomosci za sto lat. Ten sam syf, co dziś za oknem tylko w nowym wydaniu, a przeciez od czasu komuny duzo sie zmieniło na lepsze, ale BSG zdaje sie temu przeczyć nawet minimalnego postepu w relacjach miedzy ludzkich. W/G mnie to jest największa wada tego serialu, zbyt pesymistyczny dla mnie, a na dodatek 0 (słownie zero) logicznego udokumentowania tego stanu rzeczt. Tylko prosze mi nie wyjeżdzać z lokalnymi filozofami opisujacymi "czarno widze ludzkość" bo jakos w serialu nie widze ewolucji ich pogladów, ot bec mamy sredniowiecze w przyszłosci. To natura ludzka pewnie ktos powie , albo powoła sie na historie, ale równie dobrze mógłby sie powołac na naszego polskiego mulata Andźeja L. Wedłog histori wogóle nie powinnismy pisac teraz o takich rzeczach tylko naparzać sie pałą o zdechłego szczura.
To, ze dany serial jest pesymistyczny nie znaczy że jest prawdziwy, są ludzie, którzy działaja w przeciwnym kierunku i wątpie by czarno zarysowana wizja z BSG miała miejsce w przyszłosci, poprostu ludzie ulegli wizji tego serialu i mówia: wszystko jest do d... (poprą to kilkoma mądrymi pseudofilozofami)
, zapala znicze na 10tym pietrze swojego bloku i bedą kontenplować beznadzieje a wszystkich co myslą inaczej nazwą socjalistami, zielonymi, rózowymi i cyklistami.
Obecnie kino SF przezywa kryzys. Ekranizacje tak sławnych twórców jak Dick nie speniają oczekiwań (moze cos zmieni "Przez Ciemne zwierciadło"). Brak arcydzieł, które by przyciagały nowych widzów, SF wkręciło sie w komercyjna maszynke i straciło ten swoisty wyróznik, powiew innosci wybijajacy sf na tle całej kultury. Obecnie zwykły szary widz moze włączyć sobie np AXN, zapuścić jakiś serial SF i napotka wątki wziete zywcem z "Mody na sukces", tylko "troche" bardziej rozbudowane.
Jak do tej pory od ponad 2002 roku jedyna alternatywą na dobre SF zostaja książki, bo w telewizji mamy ten sam ogólnie dostępny standart, rządzi reklama i ogladalnosć. Cóż na tym bym skończył, Jedyne czym zgadzam sie z MDH to "czarno widze"......... ale produkcje tv spod znaku SF

pozdro
  • 0




Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych