Jak możesz mi to robić?
Z trudnością
Sam nie wiem dlaczego kopię dołek pod sobą
Napisano 04.05.2006 - |22:25|
Jak możesz mi to robić?
Napisano 05.05.2006 - |07:03|
Tak, sprawa Michaela jest szyta grubymi nićmi. Na pewno nie jest to Michael z początku Losta. Niestety poszedł w złym kierunku, a raczej Ci którzy rozpisują jego rolę. Jeśli to był zwykły wybieg w celu pozbycia się bohaterek, był żenująco tragiczny w swoim wykonaniu.
Właśnie podobnie myślę. I pisałam o tym troszkę wyżej. O tak zwanym byciu pod wpływem.
Jak możesz mi to robić?
Napisano 05.05.2006 - |08:57|
Wątek zdrajcy byłby ciekawy gdyby nie morderstwo. W sumie według mnie prawdziwy zdrajca nie byłby taki roztrzęsiony, z dzikimi oczami, momentami jak furiat. Zwykle zdrajca działa z zimną krwią i na spokojnie. Z Michaelem było coś nie tak. Ale mogę się oczywiście mylić. A w Loście o to nie trudno.A ja uważam, że twórcy bardzo dobrze zrobili wprowadzając wątek zdrajcy (chociaż może sie okazać, ze coś innego jeszcze wymyślą). Teraz każdy odcinek w którym zobaczymy Michaela będzie nas przyprawiał o dreszcze. Gdyby tak po prostu wrócił i zaczął tylko gadać co widział, to mówilibyśmy, że twórcy znów przeciągają fabułe itd. a teraz jest ciekawie...
Mam nadzieję, że jest nadzieja.Z trudnością
No, ale jest nadzieja dla Twojej wersji wydarzeń!
Napisano 05.05.2006 - |10:57|
Napisano 05.05.2006 - |11:29|
Sądzę, że nie. Tym bardziej, że nie ma żadnej pewności, że można ufać Innym, wręcz przeciwnie, zna ich od najgorszej strony.A mnie ciekawi czy Michael rzeczywiście byłby w staeni zabić inną osobę dla swojego syna. Wiem że bardzo go kocha, ale czy jest zdolny do zabrania komuś życia w zamian za ocalenie syna? Mam lekkie wątpliwości.
Napisano 05.05.2006 - |14:11|
Napisano 05.05.2006 - |14:16|
Ale jednak zabił. To co, może w ABC pomyliły im się rolki z filmem? Ja raczej stawiam, że serial stacza się na dno. Jeżeli w następnych epizodach nie zostanie to w jakiś przekonywujący sposób wyjaśnione to nie będę czekał na 3. sezon.Sądzę, że nie. Tym bardziej, że nie ma żadnej pewności, że można ufać Innym, wręcz przeciwnie, zna ich od najgorszej strony.
Użytkownik Jonasz edytował ten post 05.05.2006 - |14:17|
Napisano 05.05.2006 - |15:04|
Mam takie same wrażenia. Zachowanie Michaela w ogóle nie pasuje mi do Losta i nijak nie mogę tego pojąć poza 'zmyślnym' planem twórców. 'Teraz będziemy siedzieć i obgryzać paznokcie zastanawiając się co, jak i dlaczego'. Nie umiem już nic wymyśleć. Michael zabijając Anę i Libby postrzelił również mnie.Ale jednak zabił. To co, może w ABC pomyliły im się rolki z filmem? Ja raczej stawiam, że serial stacza się na dno. Jeżeli w następnych epizodach nie zostanie to w jakiś przekonywujący sposób wyjaśnione to nie będę czekał na 3. sezon.
Napisano 05.05.2006 - |16:20|
Mam takie same wrażenia. Zachowanie Michaela w ogóle nie pasuje mi do Losta i nijak nie mogę tego pojąć poza 'zmyślnym' planem twórców. 'Teraz będziemy siedzieć i obgryzać paznokcie zastanawiając się co, jak i dlaczego'. Nie umiem już nic wymyśleć. Michael zabijając Anę i Libby postrzelił również mnie.
Napisano 05.05.2006 - |16:33|
Napisano 05.05.2006 - |16:54|
Masz racje mike nie powiedział nikomu przed czym uciekał,lub dlaczego biegł,przecież on był nieprzytomny,a sam do takiego stanu raczej się nie doprowadził,być moze gdy sobie tak podglądał,othersów został zdemaskowany,no i zaczeła się pogoń ale wtedy powinni go gonić dopuki go nieznajdą,a jak wiemy gdy spotkał jacka i kate obcych tam niebyło,więc albo othersi stwierdzili że dalsza ucieczka nie ma sensu.lub niechceli przekroczyć granicy(??Jak dla mnie Mike w swojej opowieści nie kłamie, ale nie mówi wszystkiego... Może rzeczywiście jest tak jak mówił, ale coś jeszcze musiało się tam wydarzyć... Przecież rozumiem, że Mike wybegł z dżungli, i stracił przytomność (bez zapasów jedzenia i wody, cały czas ogrzewany przez zwrotnikowe słońce - fajnie), ale on jak dla mnie był przerażony, uciekał przed czymś... Choć teraz uważam go za szuję
to mam nadzieję, że jakimś cudem się z tego wytłumaczy, że się okaże, iż jest z Losoticzami, a nie przeciwko nim... I muszę powiedzieć, że twórcy bardzo skutecznie zdemonizowali Mika (końcówka 2x20 i zwiastun 2x21)...
Napisano 05.05.2006 - |20:17|
Napisano 05.05.2006 - |20:27|
Bardzo nieskuteczny sposób. Z jackiem mogli się dogadać i szybko dostac Fenrego. Mike zaś przez wiele dni, a może nawet nigdy, mógł nie miec okazji by wprowadzić swgo planu w życie.Siemka, to mój pierwszy post na tym forum.
Zastanówmy się jeszcze nad wersją kontrolowania zachowań Micke'a. Być może Othersi chceli w ten brutalny sposób dochować wymiany Fenry - Micke? Jacek nie wierzył że Others mogą być honorowi, i miał rację. Nie musieli być, po prostu załatwili wymianę po swojemu, przez Michaela. Nie mieli skrupułów przed zabiciem Lucynki, po sam Fenry rzekł (nie bezpośrednio) że ona jest "zła". Libby to ofiara konieczna, mogła przeszkodzić.
Z drugiej strony warto się zastanowić nad słowami Fenry'ego "On nie wybacza". Dlaczego The Others chcieli go uwolnić? Uznali że będzie jeszcze przydatny? Chcieli samemu wymierzyć mu sprawiedliwość? Jednak mu wybaczyli? A może Fenry kłamał mówiąc że nie wykonał swojego zadania? To są kluczowe pytania, które przybliżyć nam mogą odpowiedź czy Micke działał na korzyść Dharmy, czy według własnego planu.
Napisano 05.05.2006 - |20:50|
Napisano 05.05.2006 - |21:00|
Być może coś w tym jest. Michael został Innym, czyli chorym członkiem sekty. Sekty piorą mózgi, więc wyprali Michaela. Przekonali do swoich zasad i pojęcia moralności (co jest dobre a co złe). Po dotarciu do bunkra M walczył sam ze sobą, stąd w pewnym sensie atak histerii, drgawki, świecące oczy, cień nosa nie w tę stronę.Przeanalizowałem jego zachowanie i jak dla mnie to jest tylko jedno wytlumaczenie tego co zrobił:
Michael jest z Othersami
Wiecie, taka walka wewnętrzna.
Napisano 05.05.2006 - |21:29|
Zgadzam sie że sekty piorą mózg, tylko jedno mi w tym nie pasuje, mianowicie takie pranie mózgu musi trwać. Nie wyobrażam sobie aby w np miesiąc zmienić czyje zachowanie do tego stopnia żeby zaczął zabijać, no chyba że przyjmiemy mistyczne rozwiązaine i używają do tego np jakiegoś rodzaju magii? No i zostaje choroba...Być może coś w tym jest. Michael został Innym, czyli chorym członkiem sekty. Sekty piorą mózgi, więc wyprali Michaela. Przekonali do swoich zasad i pojęcia moralności (co jest dobre a co złe). Po dotarciu do bunkra M walczył sam ze sobą, stąd w pewnym sensie atak histerii, drgawki, świecące oczy, cień nosa nie w tę stronę.
Napisano 05.05.2006 - |21:37|
Masz rację. Zapomniałam o czasie niezbędnym do wyprania mózgu. Nie da się zrobić tego w tydzień czy dwa. To raczej kwestia miesięcy i chęci nowego członka (są to najczęściej ludzie zagubieni, szukający odpowiedzi na dręczące ich pytania oraz marzący o szczęściu i miłości wszystkich dookoła).Zgadzam sie że sekty piorą mózg, tylko jedno mi w tym nie pasuje, mianowicie takie pranie mózgu musi trwać. Nie wyobrażam sobie aby w np miesiąc zmienić czyje zachowanie do tego stopnia żeby zaczął zabijać, no chyba że przyjmiemy mistyczne rozwiązaine i używają do tego np jakiegoś rodzaju magii? No i zostaje choroba...
Napisano 05.05.2006 - |21:47|
jeśli tak będzie to łącze się z tobą w buluMasz rację. Zapomniałam o czasie niezbędnym do wyprania mózgu. Nie da się zrobić tego w tydzień czy dwa. To raczej kwestia miesięcy i chęci nowego członka (są to najczęściej ludzie zagubieni, szukający odpowiedzi na dręczące ich pytania oraz marzący o szczęściu i miłości wszystkich dookoła).
W takim razie choroba.
Ale i tak wyjdzie na to, że M poszedł odbić Fenriego żeby odzyskać syna. Przestaję wierzyć w spryt twórców.
Napisano 06.05.2006 - |08:40|
Napisano 06.05.2006 - |10:07|
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych