Użytkownik cosmo edytował ten post 07.03.2005 - |12:52|
Najlepszy z najlepszych
#41
Gość_cosmo_*
Napisano 07.03.2005 - |12:50|
#42
Napisano 07.03.2005 - |19:15|
Prawo Clarke'a
#43
Napisano 08.03.2005 - |11:43|
Natomiast "grube" błędy są choć rzadko (samozniszczenie statku - Kirk, rozbicie okrętu na planecie - Picard, utrata statku - Janaway, czy wreszcie śmierć wielu członków załogi - znów Picard) i oczywiście czasami widzimy, jak kapitanowie się z tego podnoszą a czasem - dziwne - postepuja jak gdyby się nic nie stało.
Użytkownik psjodko edytował ten post 08.03.2005 - |11:45|
::. GRUPA TARDIS .::
#44
Napisano 08.03.2005 - |19:02|
(..)natomiast co do cyrkowcow z obsady TOS'a(...)
Tylko wez pod uwage jedno: lata '60, a lata '90-'00 to dwa rozne etapy sztuki aktorskiej, wiec nie wymagaj od aktorow TOS jakiejs mega przelomowej gry aktorskiej, bo zwyczajnie takiej nie uzyskasz. Mozesz uzyskac tylko bardzo ciekawa gre aktorska, i to tez tylko niektorych postaci - jak na tamte czasy.
Zawsze mnie smieszylo porownywanie aktorow TOS do reszty. Przeciez TOS i reszte dzieli conajmniej ponad 20 lat przerwy, a sztuka aktorska sie w tym czasie zdazyla nieco rozwinac..
Blah.
#45
Napisano 09.03.2005 - |19:59|
Prawo Clarke'a
#46
Napisano 09.03.2005 - |21:25|
nie wiem może to przez te jego powiedzonka
#47
Gość_jooboo_*
Napisano 09.03.2005 - |23:45|
Ależ proszę bardzo:(ale po tylu latach nie pamiętam co on mówił, może mi ktoś przypomni, jak mieli wejść w warp)
ENGAGE!
A drugie słynne stwierdzenie, które mówił z kolei przy replikatorze, brzmiało:
EARL GREY, HOT
#48
Napisano 29.04.2005 - |00:49|
Generalnie Star Treka oglądam od dziecka i znam wszystkich kapitanów dość dobrze "z widzenia"
I jednego nie mogę zrozumieć.... jak w ogóle ich wszystkich można porównywać?? Nie, bynajmniej nie dlatego, że każdy był kapitanem w "nieco" innych czasach, ale dlatego, że kapitanem był tak naprawdę jeden i był nim Kirk. To był kapitan z prawdziwego zdarzenia. Reszta to z całym szacunkiem, ale jakieś niemoty. Archer i Sisco jeszcze w miarę, choć są trochę przesadzeni, próbują nadrabiać, ale reszta to niestety żadni kapitanowie. Janeway, Pickard... znakomici dyplomaci i mędrcy, ale dowódcy z nich żadni.
Był kiedyś taki filmik w internecie, który parodiował obu kapitanów (Kirka i Pickarda) - robiąc z tego parodię odcinka z serialu. Spotykają się gdzieś w przestrzeni przy przejściu przez jakąś bramę dziwną dwa Enterprise - NCC1701 jeszcze przed remontem generalnym (TOS) i NCC1701-D. Jeden z Kirkiem na mostku, a drugi z Pickardem. I moim zdaniem, choć to parodia, to znakomicie uchwycili jak życiowe zachowania w takiej sytuacji mieli obaj dowódcy. W momencie nagłego ukazania się naprzeciwko "nieznanego" statku obaj w tym samym momencie na swoich mostkach wypowiedzieli takie oto słowa do swoich podkomendnych:
Kirk - "Fazers!"
Pickard - "Suggestions!?"
Filmik kończy się sromotną klęską NCC1701-D, którego Kirk niszczy.
I filmik też fajnie pokazuje to, że Kirk popełniał pewne błędy. No bo przecież myśl o fazerach przy pierwszym kontakcie z obcym to raczej "trochę" agresywne. Aczkolwiek TOS przeczy temu, bo tam Kirk wielokrotnie ujawniał swoją chęć do poznawania obcych przybyszy. Po prostu filmik parodiuje jego skłonność do raptownych zachowań. No, ale zachowań godnych kapitana. A nie jak w przypadku Pickarda, który wiecznie ma jakieś niesprecyzowane humory.... jak panienka. Fakt - postać Stewarta jest rozbudowana, ale ją przesadzili. Zrobili z niego człowieka, który po prostu nie nadaje się na kapitana. Uczuciowy, niezdecydowany często, niepewny, bijący się co i rusz z myślami, bezwzględnie dobry i naiwny, łatwy do zranienia i zaskoczenia, a z drugiej strony przesadnie ciekawski i robiący wszystko w imię dobra, przez co często po prostu słaby. Ot taka nainwa, prostolinijna i bezwzględnie dobra istotka. I faktycznie - Pickard może świecić przykładem co do tego jak powinno się zachowywać, ale bynajmniej nie jak kapitan. Swoją drogą Pickard wciąż doświadcza niesubordynacji na pokładzie. Może i warto, jakby raz w bezwzględnie słusznej sprawie ktoś coś zrobił, ale jak tak się dzieje co i rusz to ja bym taką załogę wypierniczył w diabły. Mają się słuchać kapitana, bo ich sumienie nie jest tak ważne. A z filmów amerykańskich wynika, że w słusznej sprawie zawsze można się przeciwstawić przełożonemu. Bogu dzięki na świecie tak nie jest i oby tak nie było.
Do tego, żeby być kapitanem potrzeba zdecydowania, sprytu, bezkompromisowości, karnej załogi, autorytetu, intuicji, odwagi, a nawet odrobiny brawury itp. No i niestety pod tym względami Kirk bije na głowę wszystkich. A przy tym jest chyba najbardziej ludzki właśnie z nich wszystkich. Nie jest bowiem doskonały pod każdym względem jak zrobiono Pickarda czy innych np.. Tzn. mają swoje wady, ale zupełnie jakieś nierealne i mało znaczące. Kirk natomiast to przykład prawdziwego sukinkota, który znalazł się po tej dobrej stronie. Jest zawzięty, mściwy (kto pamięta słowa skierowane do Spocka na naradzie federacji po wybuchu klingońskiego księżyca w ST-VI The Undiscovered Country?
Zupełnie nie rozumiem w związku z tym wyników ankiety i zwalam je na karb zupełnego braku znajomości filmów i serialu z Kirkiem w roli kapitana w Polsce, za co polską telewizję wystrzeliłbym w okolice Jowisza, żeby sobie gazom ponadawali trochę.
A teraz garść cytatów
[quote name='Dave]Janeway i team pomogli w jednym z odcinków Q' date=' w zaprowadzeniu pokoju (ten odcinek z dzieckiem), za co Q był bardzo wdzięczny. Chciał nawet się zrewanżować i wysłać ich do domu... ale NIE Janeway się nie zgodziła... bo oni muszą sami. Co za różnica się pytam ? Na kolacje byliby w domu. Ale wtedy nie byłoby sezonow 4 i póżnieszego hehehe[/QUOTE']Co za kretynka z tej Janeway. Ja rozumiem, że duch pozytywizmu wciąż jest popularny, ale to co zrobiła wtedy przerosło wszystkie moje oczekiwania. Jeszcze ta jej argumentacja, zupełnie pryitywna i słabiutka. Kirk w tej sytuacji dawno by skorzystał. I uważam, że to byłoby życiowe dużo bardziej i ciekawsze właśnie.
[quote name='Drow]Bezdyskusyjnie najlepszym' date=' najbardziej znanym oraz lubianym kapitanem jest Jean-Luc Picard,[/QUOTE']Pytanie czy najbardziej lubiany oznacza, że jest najlepszy. Ja też lubię bardzo kilku moich kumpli, ale nie uważam, że powinni obejmować żadnego stanowiska związanego ze zbytnią odpowiedzialnością za innych.
Niewątpliwie Pickard jest dobroduszny, mądry i niemalże kochany. Ale jest niemotą w wielu przypadkach niestety
[quote name='Gosiek]Każdy z wymienionych kapitanów był przedstawicielem swojej epoki i dlatego tak się różnili - zwłaszcza Kirk i Archer od Picarda i Janeway. Inne były warunki i układy w czasach Kirka a inne w okresie Picarda' date=' inna też znajomośc galaktyki i ilość poznanych ras. Dlatego pierwszy z nich był raczej kowbojem-zdobywcą a drugi dypolmatą-eksploratorem.[/QUOTE']To jest bardzo słuszna uwaga. I poniekąd tłumaczy wiele spraw. Ale mimo wszystko kapitan to kapitan moim zdanie i powinien umieć podejmować szybko poważne decyzje.
Była taka scena w ST-VII Generations jak na początku oblatywali NCC1701-B i zaprosili Kirka na pokład. Ten kapitan, który był tam faktycznie wyglądał tak samo blado przy Kirku jak Pickard winien wyglądać jak na mój gust. Bardzo podobny.
[quote name='Gosiek]Głosowałam na Picarda - przede wszystkim dlatego' date=' że jest to świetnie wykreowana postać o złożonej charakterystyce (czego jakoś nie mogę powiedzieć o innych), człowiek o szerokich horyzontach potrafiący znaleźć zawsze odpowiednie rozwiązanie każdego poroblemu.[/QUOTE']Suggestions?
[quote name='Gosiek]A co do PO kapitana to ja bym jeszcze dodała Spocka' date=' który nieraz zastępował Kirka a później sam (i to w randze kapitana) dowodził Enterprise gdy okręt służył jako jednostka szkoleniowa (ST:II)[/QUOTE']Bardzo słuszna, druga już uwaga
Spock z PO również był najlepszy jak na mój gust.
"Logika mówi...."
[QUOTE=Pickard] Najlepszy kapitan to dla mnie bez wątpienia Picard - nie tylko najlepszy ale i sympatyczny i bardzo "ludzki"[/QUOTE]Dobry i ludzki jak prawdziwy ksiądz, ale zupełnie nieżyciowy jako kapitan.
[quote name='Horus]Picard to dla mnie osoba o nieskazitelnej moralności' date=' nienagannych manierach i niezaprzeczalnych umiejętnościach dowodzenia i negocjacji[/QUOTE']Z tym dowodzeniem to chyba nie do końca. Bardziej nadaje się na papieża niż na kapitana statku. Autorytet moralny z niego niezaprzeczalny, ale kapitan marny w porównaniu z Kirkiem na przykład.
[quote name='jooboo]Moje typy są takie (zaznaczam' date=' że nie oglądałem TOS)[/QUOTE']Chyba nie Ty jeden tutaj
Co do "najlepiej zagranych postaci" to się nie wypowiadam, bo to już trochę ponad moje siły do oceny.
[QUOTE=Cosmo]jednak musze ze szczerym podziwem oddac wyzszosc kapitanska Picard'owi (dostojenstwem miazdzaco przycmil pozostalych)[/QUOTE]Szkoda, że nie "kapitaństwem"
[quote name='Cosmo]natomiast co do cyrkowcow z obsady TOS'a czy tez ENT'ka' date=' to wolalbym sie jednak nie wypowiadac, bo zbyt pochlebnych opini na ich temat nie mam :> [/QUOTE']Heh, zupełnie inna epoka. Ale jak dla mnie to punkt odniesienia jest taki sam dla Kirka i np. Janeway jak od gry Paula Newmana (stara szkoła) do Bena Aflecka(nowa, "realistyczna"
[quote name='Morman]Tak się wypowiadamy na temat geniuszu kapitanów fedeacji' date=' ale patrząc na nich i ich wyczyny musze zadać pytanie: Czy onie nigdy nie popełnaial błędów? wiem że czasami popełniali ale musze powiedzieć że były to nie wielkie, co to za błąd gdy tracą kilka osób z załogi, np. strata połowy załogi to już jest pewien błąd nad którym możemy się zastanowić i popatrzeć jak dany kapitan podnosi się z tej porażki i odnośi kolejne zwycięztwa. :afro: [/QUOTE']Klasą kapitana jest też jakie porażki uznaje za prawdziwe i wielkie, a jakie za nieznaczące i co z nimi robi. Pytanie sobie postawmy: który z kapitanów rezygnuje z pomocy Q, żeby sobie "samemu poradzić" i narazić załogę? Który traci połowę załogi i co z tym robi i w imię czego? Który dla jednego członka załogi leci pół kwadranta, bo go stracił w poprzedniej bitwie?
Pierwszy to ofkors Janeway, drugi to Pickard-odkupiciel i zbawca, a trzeci Kirk. Dla mnie jednoznacznie tutaj wygrywa Kirk znów.
[QUOTE=psjodko]Natomiast "grube" błędy są choć rzadko (samozniszczenie statku - Kirk...[/QUOTE]Błędem Kirka nie było zniszczenie Enterprise. Błędem było jego wykradzenie i pochopne zachowanie przy braku możliwości obsługi jego bez załogi (przypominam, że wszystko wtedy leciało na skleconej naprędce przez Scotty'ego automatyce, a walka krążownikiem floty to nie jest coś co se można dżojstkiem załatwić).
[QUOTE=Drow]Tylko wez pod uwage jedno: lata '60, a lata '90-'00 to dwa rozne etapy sztuki aktorskiej, wiec nie wymagaj od aktorow TOS jakiejs mega przelomowej gry aktorskiej, bo zwyczajnie takiej nie uzyskasz. Mozesz uzyskac tylko bardzo ciekawa gre aktorska, i to tez tylko niektorych postaci - jak na tamte czasy.
Zawsze mnie smieszylo porownywanie aktorow TOS do reszty. Przeciez TOS i reszte dzieli conajmniej ponad 20 lat przerwy, a sztuka aktorska sie w tym czasie zdazyla nieco rozwinac..
Blah.[/QUOTE]To jedno. A drugie to zupełnie inna metoda gry aktorskiej. To jakby mieć za złe twórcom Metropolis, że sobie taką przyszłość wymyślili w latach 30.. Inaczej wtedy się grało, bo były inne czasy i inna widownia. Dla mnie kunszt aktorski obsady TOS i tak bije na głowę wielu z nowych seriali.
[quote name='morman]Prawde powiedziawszy jak na tamte czasy TOS był świetnym serialem' date=' tak samo dziś jest wiele seriali które są świetne a za kilkanaście lat będą śmieszne a ludzie będą się zastanawiali jak my to moglimy oglądać. Więc każdy serial ma swoje czasy i swój poziom odpowiadający swoim czasą. :afro: [/QUOTE']Strzał w 10.
I to tyle
Ja nie chciałbym, aby uznano, że nie lubię Pickarda. Ja lubię jego i filmy z nim. Uważam, że też mają fajny klimat i Pickard do niego pasuje. Stewart fajnie gra, a załoga też ma swoje ciekawe strony. Ja po prostu nie widzę jednak porównania między nim i resztą kapitanów a Kirkiem jako właśnie kapitanem. Pod tym względem Kirk był i jest nie do pobicia
Pozdrawiam serdecznie!
#49
Gość_jooboo_*
Napisano 29.04.2005 - |13:35|
- dla Ciebie najważniejsze u kapitana jest szybkość reakcji na sytuację, mniejsza o jej jakość
- załoga powinna być trzymana na krótkiej smyczy - ma słuchać i nie marudzić. Tu mała uwaga - cechą charakterystyczną amerykańskiej armii i floty (na której Gwiezdna Flota jest, chcąc, nie chcąc, wzorowana) jest wymaganie od żołnierzy (nawet szeregowców) własnej inicjatywy. Nawet w wydawanych rozkazach są rożróżnienia na: ORDER (rozkaz, do bezwzględnego wykonania) i INSTRUCTION (polecenie, które traktowane jest jak sugestia, bądź rada jak daną sprawę załatwić). Do tego dochodzi kwestia odpowiedzialności za własne czyny. Jeżeli żołnierz (marynarz) wykona rozkaz nielegalny, to potem może za to odpowiedzieć przed sądem. Właśnie dlatego załoganci dowolnego Enterprisa zgłaszają (od czasu, do czasu) sprzeciw i kapitan musi go odnotować.
Masz oczywiście święte prawo bardziej lubić Kirka. Sądzę, że to czego Ty chciałbyś od kapitana, różni się nieco od tego, czego oczekuje większość. Wynik sondy mówi jednoznacznie, kto, według forumowiczów, nadaje się najlepiej na kapitana
Mój ranking kapitański wygląda następująco:
Jean Luc Picard
Kathryn Janeway
James T.Kirk
Benjamin Sisko
Jonathan Archer
Zastępców natomiast:
Spock
Kira Nerys
Chakotay
William T.Riker
T'Pol
P.S. Witamy na forum
Użytkownik jooboo edytował ten post 29.04.2005 - |13:42|
#50
Napisano 29.04.2005 - |15:22|
Ja na tym forum bywam już od dość dawna, jak możesz zobaczyć u mnie w profilu, choć rzadko się wypowiadałem. Ale jak widzisz, jak już napiszę.... to długaśnie (admini mogliby w plikach forum przestawić maksymalną liczbę dozwolonych ramek quote, jeśli to nie problem, bo domyślnie jest 10)
Ja się generalnie nie dziwię, że Pickard jest wybrany przez większość. W moim jednak przekonaniu składa się na to właśnie to, że Kirka w Polsce mało kto zna, a na pewno już prawie nikt nie zna go dobrze..... w przeciwieństwie do Pickarda. A poza tym Pickard to taka dobrota i sympatyczny gość, którego niesposób nie lubić. Ale czy nadaje się z tego powodu na kapitana to wątpię.
Na szczęście kapitanów nie wybiera się demokratycznie i na forum
Dla mnie ważna jest szybkość reakcji, ale i jakość. Kirk, moim zdaniem, potrafił reagować zawsze szybko i generalnie słusznie. Pickard tego nie potrafi.... jego decyzje strasznie długo w porównaniu z Kirkiem się rodzą, a szczególnie, że kapitan nie potrafi podjąć decyzji bez poradzenia się swojej załogi. No, a kapitan jest po to, żeby samemu decydować, a nie, żeby załoga decydowała, a on ewentualnie zatwierdzał. A tak to wygląda w przypadku Pickarda i reszty. Na pewno przysparza mu to popularności, ale wątpię czy sprawdziłby się w akcji. Dobry z niego dyplomata i świetnie potrafi poruszać się w relacjach z innymi (nie tylko załogą). Kirk natomiast to faktycznie czasem kowboj, ale bynajmniej jego decyzje nie są nieprzemyślane. Moim zdaniem są, tylko on jest takim dobrym urwisem i cwaniaczkiem, który generalnie reaguje szybko i dobrze, ale czasem wyjdzie, że trochę przesadził i musi latać połowę wszechświata, żeby błędy naprawiać
Np. sytuacja, gdy podchodził do Relianta w ST-II The Wrath of Khan. Bez osłon, bez niczego - pewny siebie, mimo że Saavik przypominała, żeby je podnieść. Ale śmiem twierdzić, że Pickard by nie podołał Khanowi, bo nie ma tego zmysłu szybkich, taktycznych decyzji i podstępów.
Co do załogi... u Kirka załoga jest trzymana na smyczy. Nikt się przed orkiestrę nie wysuwa, bo popierają swojego kapitana, który właśnie reaguje w większości przypadków prawidłowo. A poza tym przywiązani są do jego cwaniaczenia, pewności siebie i znakomitego zmysłu kapitana. I nie muszą nic robić wbrew niemu. Pickard nie dość, że mądry, wspaniały i bez skazy to co chwila mu się załoga zachowuje nie tak jak tego chce. Nie kumam tego.
#51
Gość_jooboo_*
Napisano 29.04.2005 - |16:38|
W swoim poprzednim poście, w rozlicznych cytatach, wybrałeś też mój (o tym, że nie oglądałem TOSa). Teraz już mam obejrzany cały i nadal twierdzę, że Kirk to kowboj. Niewątpliwie, z upływem lat, James T.Kirk mądrzeje (widać to zwłaszcza w pełnometrażach), ale mnie styl jego działania, mimo wszystko, odpowiada znacznie mniej niż Picarda (btw pisze się PICARD, a nie PICKARD). Być może wpływ na to miał fakt, że Picard był dla mnie PIERWSZYM kapitanem (oglądałem TNG jako pierwszego Treka w życiu).
P.S. A kto jest Twoim ulubionym zastępcą
#52
Napisano 29.04.2005 - |23:24|
Ojciec przywiózł mi kiedyś (na początku lat 90.) od swojego znajomego 2 kasety VHS nagrane czterema pierwszymi częściami pełnometrażowymi Star Treka. Z jeszcze amatorskim tłumaczeniem i "czwórka" dodatkowo w niemieckiej wersji językowej. Pamiętam jak mieliśmy jedno z pierwszych magnetowidów, które swoją drogą mamy do dziś. Kupiony w Niemczech Panasonic czterogłowicowy. I kasety pożyczone od tego ojca znajomego, którego ja nigdy nie poznałem, mam do dziś. Mają już ponad kilkanaście lat i kopia straszna. I ja te cztery części znam na pamięć, bo oglądałem każdą (a szczególnie II) setki razy. I chyba dużo też w tej mojej ocenie tego, że ja się po prostu na tych dwóch kasetach wychowałem. To były i są moje ukochane filmy.
Moim ulubionym zastępcą oczywiście Spock wespół z Bones'em (dr McCoy), bo razem z Kirkiem to tercet nie do podrobienia nigdzie w kinematografii. Faktycznie u Kirka Spock był PO, ale McCoy zawsze był również w okolicy. Generalnie zatem nie potrafiłbym ocenić Spocka samego, bo on bez McCoya nie istnieje. Dwaj znakomici przyjaciele Kirka, którzy byli faktycznie obaj jego PO i do tego obaj zupełnymi swoimi przeciwnościami.
"Logika mówi..."
"LOGIKA? Mój Boże, Kirk, on mówi o logice!! Ty zimny, zielonokrwisty, potwo..."
/Admirale, zbliża się okręt..../
Pozdrawiam
#53
Napisano 30.05.2005 - |11:24|
Niejednokrotnie pokazał, na co go stać.
Lol... 2 głosy na Q.... On byłby dobrym kapitanem - pstryk! i problem rozwiązany
Greetz
#54
Napisano 30.05.2005 - |19:38|
Picarda...
awcores
a dlaczego ?? Bez namysłu powiem ze charakter,skuteczność,refleks,relacje z załogą itd. itp.
Kirka szanuje ale nie podziwiam...
A Steward Patric jako Picard zdobył taką popularność bo był naprawdę dobry w tym co robił !!
over.
#55
Napisano 08.08.2005 - |13:14|
2) Disco
3) Data – kupe lat służył w GF i nadałby się na dowódcę. Tylko ten rasizm w 24 wieku, w jednym odcinku TNG. Data dostał statek do dowodzenia, a jego pierwszy był rasistą bo nie chciał dowódcy – Androida…
4) Riker
5) Kira
co do Janeway, nie mi ją oceniać bo VOY jeszcze się ściąga
Archer… hmmm lubiłem tego aktora (scottiego bo tak ma na imie pan Babula
Chociarz rybki Picarda miały Ciekawsze teksty, nie wspomne o piłeczce Kapitana Sisco bo ona przebija wszystko
BTW Kirk miał jakieś rybki, pieska albo coś co mieli pozostali kapitanowie ?
Przepraszam za mojego WORDA.... Ciągle zmienia mi Sisco na Disco
przeciwnościami losu - połączeni natomiast byli
w stanie razem przemierzyć najszerszy ocean, dla
innych za odległy, za trudny, za wzburzony"
#57
Napisano 11.12.2005 - |13:42|
Rayden
He is my Shield and my Force. "
#58
Napisano 22.08.2006 - |19:56|
#59
Napisano 22.08.2006 - |20:54|
To pierwsz porządny kapitan z jajami. Wie, że czasami trzeba sie poświęcić za słuszną sprawę. I gdyby nie jego antykardazjańska krucjata Federacja znowu dostałaby łupnia od łyżkogłowych (przynajmniej na początku :> ).
#60
Napisano 22.08.2006 - |21:10|
no i zmienila sie sada na nowa z 2 pytaniami :]
Użytkownicy przeglądający ten temat: 0
0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja










