Niestety ja muszę przychylić się do opinii tych, którzy bronią lektorów. Nie dlatego, że angielski nie jest dla mnie językiem naturalnym, ale dlatego, że człowiek powinien mieć wybór. Nie można komuś narzucać jednego rozwiązania jeśli istnieje ich kilka. Sam oglądam seriale w netu z napisami i nie mam z tym problemów. Są jednak ludzie, którzy nie czytają na tyle sprawnie żeby wyłapać całą przekazywaną treść. Przyczyn takiego stanu rzeczy może być kilka, od dysleksji, przez niedouczenie aż do niedowidzenia. Można powiedzieć, że są to zjawiska skrajne i nieczęste, ale istnieje jeszcze jeden aspekt, który sprawia, że lektor jest potrzebny. Jeśli ktoś nie zna języka angielskiego na tyle żeby rozumieć go ze słuchu, musi poświęcić całą swoją uwagę na to, żeby oglądać film. Jest to trudne jeśli coś cię rozprasza. Poza tym nie każdy ogląda programy wlepiając wzrok w telewizor. Ja często siedzę przy komputerze i pracuję jednocześnie słuchając i zerkając na telewizor lub włączając tuner w komputerze. Przy konieczności czytania napisów taka sytuacja byłaby niemożliwa.
Nie wiem czemu wciąż podaje się za przykład Skandynawów, że u nich puszczają filmy i programy z napisami i dzięki temu każdy umie język angielski. Jest to taka sama bzdura, jak to, że kosmita przylatujący na Ziemię nauczył się języka angielskiego oglądając teledyski w MTV. Skandynawowie mają dobrze rozwiązaną naukę języka w szkołach i telewizja może jedynie służyć jako wspomaganie w nauce, ale sama z siebie nie przyczynia się do nauki języka. Napisy serwowane przy tłumaczeniach najczęściej nie pokrywają się z tym, co mówi postać, chociażby dlatego, że język angielski i język polski mają odmienne szyki w zdaniu. Poza tym nikt, kto ma do dyspozycji napisy nie analizuje bezustannie logicznie tego, co mówią postacie po angielsku, chyba, że na prawdę zamierza się języka uczyć w ten sposób. Trudno wtedy jednak mówić o relaksie i rozrywce, kiedy zachowujemy się jak w szkole. Pojawia się wtedy jednak problem, że tłumacząc tekst dosłownie można otrzymać zdanie pozbawione sensu a tłumacząc w kontekście polskim tracimy cały element edukacyjny. Wystarczy popatrzeć chociażby na tłumaczenia piosenek serwowane na MTV. Ani w nich ładu, ani poprawności językowej. Jeżeli w ten sposób dzieci mają uczyć się języków, to znaczy, że nauka sięgnęła rynsztoka.
Pewnie część z was stwierdzi, że się czepiam szczegółów, które dla większości nie są istotne, ale problem istnieje i nie rozwiąże się go w ten sposób. Poza tym trzeba trochę ostudzić euforię co poniektórych upatrujących w napisach w telewizji rozwiązania problemów z nauką języków. Gdyby to było takie proste, to w każdy dzień tygodnia powinny być pasma emisyjne innych języków. Przecież nie tylko angielskim człowiek żyje.
Użytkownik Lucas_Alfa edytował ten post 08.08.2008 - |12:56|