Moim zdaniem odcinek był znakomity i oglądałem go z wielką, czystą przyjemnością. W ogromnej mierze to zasługa tego, że wreszcie wróciła Vala i znów zgasiła swoją osobą całą obsadę. No ta babka ma wykop i już. Same jej miny jak szła przez szatnię męską warte były wiele.
Co do fabuły to odcinek wg mnie był taki jaki musiał być. Tak w punktach co mi się podobało.
1. No musieli scenarzyści wrócić pełną parą do tematu Ori i to w włąśnie w związku z Valą. Trudno, żeby ona tam będąc w niepokalanej ciąży rozwinęła jakąś większą rozpie*duchę. I tak nieźle narozrabiała i to zdrowo, więc OK. Klimat wojny + Vala powróciły i o to chodziło
2. Wątek z kupczącymi Rosjanami był wiarygodny i sensowny. Może ciut nieefektownie pokazany, ale to był wątek całkiem uboczny. Niemniej dobrze, że scenarzyści chcą pokazać coś więcej niż główny wątek chyba, że sprawa tego 304 ma jakoś w przyszłości wrócić. Ok i nawet ta Chinka jakoś logicznie nawiązywała do poprzednich odcinków, gdzie zapowiadała kłopoty dla USA.
3. Vala rewelacyjna i naprawdę w dobrej formie. Można ją uwielbiać lub nienawidzić, ale fakt że przykuwa uwagę i przygasza inne postaci na planie. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, ale Claudia Black była i chyba nadal jest nadal w ciąży, co skrzętnie i sensownie w serialu wykorzystano. DLa niej samej dałbym 10kę, bo przepadam za nią i już. Z tego co czytałem to pod wpływem fanów przywrócono ją do serialu i bardzo dobrze bo stara kadra SG-1 naprawdę się wypaliła i raczej nudzi, podtapia serial niż go ciągnie do góry.
4. Interesujące było wg mnie pokazanie jak dalece fanatyczne wojsko wysyłają do nas Ori i to między innymi ten odcinek pokazał. No jakby nie patrzeć to tytuł krucjata nieźle oddaje nastawienie ludzi z galaktyki Oriona. No nieciekawi przeciwnicy się do nas wybierają, ale robi się dzięki temu też naprawdę ciekawiej.
5. Sama historia Vali była zgrabna, ciekawa i epicko naprawdę bez zarzutu. Kilka fajnych zwrotów akcji. No kto się spodziewał, że szef wieśniaków był dobrym facetem? Jak na realia SG-1 to odcinek był w porządku nakręcony i opowiedziany. Tylko kapłan był jakoś wyjątkowo mało przystojny i jak ktoś pwoiedział miał ciekawe oczka.
6. SPoro fajnego humoru na czele z Vaderem męską sztanią etc....
Po raz piewrszy od b. dawna mogę powiedzieć, że minimalnie SG-1 było w tym tygodniu lepsze niż BSG. ALe to raczej BSG jakoś dostało zadyszki niż SG-1 siegnęło wyżyn.
Mi się bardzo podobał i już. ALe czytając niektórych komentarze to widzę, że paru ludzi powinno przestać się zamęczać tym serialem i znaleźć sobie coś bardziej relaksującego, bo chyba przesadzacie z krytyką, a to objaw po prostu tego, że czas na zmianę serialu.
Pozdrawiam.
Użytkownik johnass edytował ten post 09.01.2012 - |15:53|