Odcinek 192 - S09E18 - Arthur's Mantle
#41
Napisano 05.03.2006 - |13:14|
#42
Napisano 05.03.2006 - |22:01|
OK, ale...Jesli chcecie juz jakies wyjasnienie to prosze: W innej fazie poziom gruntu ustala podswiadomosc, w podswiadomosci wiedzieli ze poziom gruntu powinien byc na takiej wysokosci ale jednoczesnie wiedzieli ze sa w innej fazie wiec moga przechodzic przez obiekty.
według mnie, na chłopski rozum, po przeniesieniu do innego wymiaru powinni tam od razu zginąć z braku powietrza, przecież powietrze i inna materia jest tylko w naszym wymiarze... tak samo daniel w odcinku z kryształową czaszką powinien zginąć
Wniosek: scenarzyści idą na łatwego
#43
Napisano 08.03.2006 - |16:43|
skoro to urzadzenie podzialalo tak samo jak czaszka to jest to identyczna technologia (z wyjatkiem ze na urzadzenie nie trzeba patrzec tak jak na czaszke
#44
Napisano 09.03.2006 - |14:53|
Odcinek ciekawy troche śmieszny miejscami. Bardzo interesujące urządzenie i jego obsługa. Szdoda tylko Sodan. Byli dobrymi a nawet najlepszymi wojownikami. pozdrawiam
#45
Napisano 09.03.2006 - |19:18|
jak juz to wielu powiedziało szkoda sodan ale podejrzewam ze musieli zakończyć jaoś ich wątek, bo peweni cos planuja na serie 10
#46
Napisano 09.03.2006 - |23:40|
#47
Napisano 14.03.2006 - |12:13|
+ Mitchel się stara i nawet mu to wychodzi ( w tym odcinku pasowal jak ulał)
+ komentarz Daniela do nieobecności Camerona ("Dlaczego mnie to nie dziwi?") - jak widać oni też już sie na nim poznali :-P
- dr Lee jako antyteza Rodney'a - jest chyba gorszy od tego "innego faceta", który stworzył Avangera 2.0
- koniec Sodan - żywot jeszcze krótszy niż Tollan... :(
- brak spójności: jeden Sodan wykończył wszystkich innych, a jego wykończył Tealc w pojedynkę (chyba, że pierwszy przyboczny Apofisa był tak dobry, ale to oznacza, że Sodan wcale nie byli tacy rewelacyjni)
w sumie 9
BTW: przesunięć fazowych: 1. wydaje się dziwne, że technologia Tollan zaginęła wraz z nimi (powinien ją przejąć Anubis, a potem Baal); 2. co z Ree-tou i urządzeniem Goauld'ów/Tok-Ra, które pozwalało zobaczyć "przesuniętych" w fazie? 3. Co z urządzeniem maskującym śp. Nirrti?
Tak wygląda duszenie fabuły na siłę, gdy kilka/-naście/-dziesiąt odcinków wcześniej było rozwiązanie problemu (podobnie z fałszowaniem wspomnień Mitchella - można było wykorzystać urządzenie Tok-Ra do wykrywania Zatarc'ów a nie męczyć się z jeszcze nie dopracowaną technologią)
#48
Napisano 14.03.2006 - |21:27|
pierwsza czesc cytatu - ten inny facet byl najlepsza komediowa postacia (oprocz jacka) jaka pojawila sie w sg1- dr Lee jako antyteza Rodney'a - jest chyba gorszy od tego "innego faceta", który stworzył Avangera 2.0
- brak spójności: jeden Sodan wykończył wszystkich innych, a jego wykończył Tealc w pojedynkę (chyba, że pierwszy przyboczny Apofisa był tak dobry, ale to oznacza, że Sodan wcale nie byli tacy rewelacyjni)
druga czesc - wojownik sodan mial na sobie maskowanie zapewne ze zabil tylu swoich braci i siostry wiec ciezko go bylo trafic
zauwaz tez ze Teal'C dopiero jak wlaczyl maskowanie to zaczela sie walka a jaffa uczy sie taktyki od ziemian wiec walczyl glowa a tamten sila bo po jego wygladzie to trudno bylo dostrzec jakas logike
#49
Napisano 20.03.2006 - |13:25|
ale to dopiero poczatek, podejrzewam, że dwa ostatnie odcinki będa super ;] :clap:
#50
Napisano 20.03.2006 - |14:50|
widze ze nie ogladasz na biezaco wiec jak juz obejrzysz to wypowiedz sie odnosnie ostatnich dwochpodejrzewam, że dwa ostatnie odcinki będa super
#51
Napisano 05.04.2006 - |09:10|
Odcineczek dość ciekawy. Teal'c wygląda jak rambo z 2x P-90. Brakuje tylko czerwonej opaski
#52
Napisano 11.04.2006 - |18:23|
Wstęp
Jeden do jednego pomiędzy Ziemianami, a Ori. My jesteśmy krok bliżej ich pokonania odkrywając że w ogóle istnieje broń na wyższe istoty, a oni tymczasem pozbyli się niewiernych Jaffa Sodan. Gra wstępna przed finałem wypadła całkiem dobrze.
Wątek A: Przygoda w innym wymiarze
Sam wątek narzuca skojarzenia z „Crystall Skull” co jest wprost przedstawiane w odcinku. Wątek przeniesienia Carter i Mitcheala do wymiaru od samego początku był interesujący. Dodatkowo nie było to tak bezcelowe jak w oryginale gdzie celem było spotkanie obcej rasy Gigantów których widzieliśmy tylko raz, właśnie w tamtym odcinku. Tym razem podróż w inny wymiar pozwoliła SG-1 rozpocząć poszukiwania broni przeciwko Ori! Jej odkrywanie było owiane gromką tajemnicą. Merlin pracował nad bronią, w tajemnicy przed innymi, tworzył projekt któremu inni Pradawni byli przeciwni. Patrząc z boku cała podróż Sam i Camerona do innego wymiaru nie była takim wielkim zagrożeniem, ale jak na taką historię odcinek naprawdę wyszedł dobrze, szczególnie dzięki pojawiającego się tu i tam humoru..
Ciut humoru
Humoru związanego z sytuacją w jakiej bohaterowie się znajdują. Śmieszy gdy Carter z Mitchealem próbują się skontaktować z resztą bazy, co ostatecznie się im nie udaje. Robią krzywe miny i dziwują się jak to przez nich ludzie przechodzą! Rozpacz Mitcheal na samą myśl niemożności zjedzenia czegokolwiek tym bardziej że jak nigdy stołówka zaserwowało mu to o co się dopominał od jakiegoś czasu. Interakcja w drużynie. Przemiła piątka którą przybiła Sam i Mitcheal po pierwszej udanej komunikacji z Danielem przez kliknięcie klawisza. Uroczy uśmiech Sam gdy Daniel ją zauważył po tym jak został przeniesiony przez doktora Lee. I ten sam doktorek którego niemożność zrobienie czegokolwiek dobrze aż wywołuje nie tylko śmiech, ale nawet w pewnej chwili współczucie gdy generał już chce go ścigać po wszystkich wymiarach przestrzennych, ale nic dziwnego – teoria miniaturyzacji, była naprawdę mocna!.
Wątek B: ... i po Sodan.
Drugi wątek przedstawia natomiast skutki poczynań Ori. Tym razem kapłan wykorzystał kolejną broń przeciwko niewierny po pladze i robalach. Tym razem jest to otępienie ludzi wykorzystując ich jako zabijające wszystko zwierzęta. Trochę szkoda że wątek Sodan, których SG-1 poznało zaledwie pół roku wcześniej został tak szybko rozwiązany, ale z drugiej strony od samego początku tajemniczy odłam Jaffa został według mnie nieprawidłowo przedstawiony. W związku z tym wątkiem trochę do roboty ma Teal’c oraz drużyny SG-22 i SG-3 z Reynold’sem na czele. W pewnej chwili z wątku A do B przeskakuje Mitcheal odkrywając ku jego zaskoczeniu że gdy Teal’c używa urządzenia maskującego Sodan to ten go widzi.
Podsumowanie
Przyjemny odcineczek szykujący nas na finał i rozwijający wątek Ori. 8/10!
#53
Napisano 18.05.2006 - |12:17|
widać w nim jednak stary problem w SF tzw. "d... vs. stopy"; czemu Mitchell, Carter i Daniel mogą przenikać
przez materialne przeszkody, ale jednak ich stopy znajdują stabilne oparcie na podłodze?? czyżby stopy były w jakiś sposób transwymiarowe?
Użytkownik inwe edytował ten post 24.05.2006 - |06:09|
Est modus in rebus
Horacy
Prawda ma charakter bezwzględny.
Kartezjusz
Przyjaźń, tak samo jak filozofia czy sztuka, nie jest niezbędna do życia. . . Nie ma żadnej wartości potrzebnej do przetrwania; jest natomiast jedną z tych rzeczy, dzięki którym samo przetrwania nabiera wartości.
C.S. Lewis
#54
Napisano 24.05.2006 - |00:59|
to jest serial Sci-Fi. Fi jest od slowa FICTION czyli fikcja. tu zrobili ich niematerialnymi a tamta czesc ciala zostawili materialnaczemu Mitchell, Carter i Daniel mogą przenikać przez materialne przeszkody, ale jednak ich stopy znajdują wstabilne oparcie na podłodze?? czyżby stopy były w jakiś sposób transwymiarowe? na pewno warto to zbadać
ciekawe co by bylo gdyby chcialo im sie isc za potrzeba
nie nalezy wszystkiego brac na serio, ani badac bo serial sluzy rozrywce a nie naukowemu studiowaniu
#55
Napisano 20.06.2006 - |09:15|
Ocena: 8
PLUSY:
+ humor, głownie Mitchella
+ fajna zabawa z klawiaturą, naciskanie przycisków TAK i NIE
+ miłe nawiązania do Merlina i Kryształowej Czaszki, a już się wydawało, że nie ma po co wracać do tamtych rzeczy lub też scenarzyści zapomnieli o nich
+ Sodan zawsze lubiłem, dobrze, ze ich znów pokazali tylko szkoda, ze miali taki marny koniec
+ jest nadzieja, że odkryjemy nową broń zdatną do walki z Ori. Jeśłi tak (co zapewne stanie się w 10 sezonie) to będzie można wreszcie porządnie zaszkodzić Ori i nawiązać równoważna walkę
MINUSY:
- pierwsza głupotka w tym odcinku, to czemu jacyś tam Sodanie którzy są zamkniętą cywilizacją mają technologię rękawić umożliwiającą przeybywanie w innym wymiarze, a wielcy i potężni Pradawni już nie. Jakieś to dziwne :/
- bardzo dziwna reakcja Tealc'a na pojawienie się obok niego Mitchella
- tego doktora Lee to już dawno powinni wywalić z SGC, facet więcej szkodzi niż pomaga i pracuje tam chyba jako głowny klown a nie główny naukowiec. A tak w ogóle to czemu on prawie zawsze pracuje sam, tutaj rowneiż, co to w bazie SGC nie ma innych naukowców do pomocy?
- kompletny bezsens, który odebral mi przyjemność z oglądania odcinka to problem opisany przez inwe, czyli czemu mozna przechodzić przez pewne przedmioty a czemu przez inne już nie? W jaki niby sposób Carter i Mitchell wchodzili po metalowych schodkach na pokoju kontrolnego SGC, ale np. przez drzewa czy biurka już mogli przechodzić? Głupie to jak but, psuje "realność" odbieraych wrażeń płynących z odcinka.
widać w nim jednak stary problem w SF tzw. "d... vs. stopy"; czemu Mitchell, Carter i Daniel mogą przenikać
przez materialne przeszkody, ale jednak ich stopy znajdują stabilne oparcie na podłodze?? czyżby stopy były w jakiś sposób transwymiarowe?![]()
na pewno warto to zbadać
W oczekiwaniu na BSG "Caprica"
#56
Napisano 20.06.2006 - |13:50|
#57
Napisano 20.06.2006 - |17:26|
można było się pośmiać (zresztą jak zawsze), a już zupełnie pękałam gdy dr Lee powiedział o miniaturyzacji
- to było dobre
więc dałam 9
#58
Napisano 22.08.2006 - |20:15|
#59
Napisano 18.11.2006 - |10:56|
Solidna 7
#60
Napisano 13.05.2007 - |19:27|
W jaki niby sposób Carter i Mitchell wchodzili po metalowych schodkach na pokoju kontrolnego SGC, ale np. przez drzewa czy biurka już mogli przechodzić?
A w jaki sposób cała galaktyka (w sumie nie tylko ta) mówi po angielsku. Ten serial zawiera setki takich uproszczeń, więc takie głupoty nie powinny nikomu przeszkadzać
9.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








