Odcinek 186 - S09E12 - Collateral Damage
#41
Napisano 20.01.2006 - |09:07|
PLD
FreeBSD
Mepis
Ubuntu
#42
Napisano 20.01.2006 - |22:48|
#43
Napisano 07.02.2006 - |13:06|
Tak można opisać większość odcinków SG, jeśli nie wszystkie.Bardzo fajny odcinek Dowiadujemy się ciekawych rzeczy o pułkowniku.
Powyższy tekst jest tak uniwersalny, że niemal w ciemno mogę go wstawić w kolejny odcinek. Jak nie o Mitchellu to może coś o Carter będzie
Najwyraźniej w końcu gdzieś tej politycznej poprawności nie ma. Przecież jeżeli osoba się zna na rzeczy i może się przyczynić do stworzenia czegoś dobrego to mimo swojej przeszłości jest jak najbardziej dzięki swoim zdolnością wielkim atutem dla danego projektu.To tylko ja tak widze te nowa rase w ciemnych kolorach??? Przeciez oni sa jak Genii! Chcesz zawierac sojusz z ludzmi ktorzy puszczajac oko morduja ludzi manipulujac im w glowach? Jesli na samym poczatku robia takie przekrety to wole sobie nie wyobrazac co byloby dalej.
Moim zdaniem wiecej o tej rasie juz nie uslyszymy. I - chyba dobrze.
Recka
Wstęp
Odcinek powraca do szarej codzienności, w której główny wątek odchodzi w niepamięć. Jest to jednak okazja do przybliżenia nam przeszłości nowej postaci – Mitchella, która została oprawiona zaskakującym scenariuszem i niespotykaną w SG-1 reżyserią.
Nadzwyczajna formuła!
Sam początek odcinka pokazuje ten specyficzny typ reżyserii. Przez migające i rozmazane retrospekcje z dynamicznymi ruchami kamery i z odpowiednim doborem odcieni kolorów stworzony został typowy motyw przedstawiania kryminalnych wydarzeń w horrorze. Ten odcinek trudno nazwać horrorem, jest to bardziej dramat kryminalny. Mamy zbrodnię i wyjaśniamy ją w przeciągu odcinka. Nie pamiętam by kiedykolwiek z taką doniosłością w SG-1 taki typ odcinka został przedstawiony. Postawienie naszych postaci w takiej konwencji i poczucie swoistej nowości bardzo pozytywnie wpływa na ocenę, mimo że nie jestem wielkim zwolennikiem dramatów kryminalnych. Głównym celem śledztwa, które odbywa się w większości w laboratorium jest wyjaśnienie intrygi w której ktoś wrobił Mitchella w zabójstwo.
Zupełnie nieoczekiwane sploty wydarzeń
Odcinek cechuje duża porcja łamigłówek sytuacyjnych. Główną jest to że pomimo wyrazistego wskazywania na przedstawiciela wojska jako osobę stojącą za zabójstwem, tak naprawdę winowajcą okazał się ktoś inny. Ten wojskowy ukrywał części życiorysu ofiary, próbował przy każdej okazji zamknąć śledztwo. Takie postępowanie sprawiało że to kim jest morderca wydawało się oczywiste. Jednak tak nie było, okazało się że rozwiązaniem było równie oczywiste – mordercą był dawny mąż. Nie miałem też zbyt wiele czasu ostatnio dlatego informacji na temat odcinka przed obejrzeniem nie znałem żadnych. Na początku myślałem że to odcinek z alternatywnymi światami.
Problematyka
Wydarzenia w odcinku wywołują okazję do poruszenia kilku problemów. Stary problem konfliktu między wojskiem, a cywilami pokazany jest w tym przypadku w ciekawym świetle. W pewnym momencie mogło się naprawdę wydawać że głównymi stronami jest te złe wojsko mordujące ludzi nie wygodnych i ci dobrzy cywile wykorzystywani do granic możliwości. Ostatecznie okazało się że wojsko tamtej planety nie jest takie, ich celem było sprawne ukończenie projektu, który poprawiłby ich pozycję i dał kartę przetargową na zdobycie większej technologii i informacji. Rozwój technologiczny był możliwy dzięki współpracy z cywilami. Kolejny problem to sprawa możliwych nadużyć. Zawsze oskarża się o nadużycia każde środowisko tylko nie własne. Tymczasem tu to nie wredne wojsko w sposób nie moralny wykorzystało technologię, a osoba cywilna pracująca nad projektem działająca pod wpływem emocji i własnych tragicznych przeżyć. Oczywiście wiadomo że w rękach wojska, jako sprawnej organizacji takie nadużycia też mogą wystąpić jednak jak widzimy nie jest to taka oczywista prawda że wojsko stoi za wszystkim co złe. Trzeci poruszany problem należy do cyklu promocyjnego właściwych postępowań głównego bohatera, godnych naśladowania. Mitchell jako człowiek honoru nie może się pogodzić z faktu posiadania wspomnień o tym że zabił on kogoś z premedytacją. Zależy mu na rzetelnym wyjaśnieniu sprawy, co oczywiście godzi w interesy paktu miedzy Ziemią, a tą planetą, ale przynajmniej jest honorowe i moralne.
Mitchell’a przeszłość
Dobrze jest poznawać wydarzenia z przeszłości głównych bohaterów, szczególnie gdy mają one jakieś kluczowe znaczenie dla rozwoju i charakteru postaci. Pozwala to nam lepiej zrozumieć postać. W tym odcinku po raz pierwszy tak mocno naświetlono przeszłość nowej postaci w tym sezonie – Mitchell’a. Jest to chłopak, którego ojciec stracił nogi bo był oblatywaczem prototypowych samolotów. Jednak odwaga i poświęcenie ojca przyczyniły się do tego że powstały nowe samoloty i jakże wielkie znaczenia miał dla niego start wahadłowca, do którego w jakimś stopniu też się przyczynił. I tu można by powiedzieć że jaki ojciec taki syn. Cameron podążył w ślady ojca i stał się zawodowy pilotem, który latał na samolotach najnowszych technologii. W trakcie wykonywania jednej z misji mocno przeżył fakt że omyłkowo rozkazano mu zbombardowanie niewinnych ludzi. Wybór drogi pilota wojskowego przypłacił niemal tak samo jak ojciec, gdy po heroicznym poświęceniu w bitwie nad Antarktydą, stracił czucie w nogach. Wytrwałość podczas rehabilitacji pozwoliła mu powrócić do służby i to w szeregach elitarnej jednostki SG-1, a nie do ekipy koszenia trawników.
Fakty i mity
Ciekawie było poznać kolejną planetę która należała do Traktatu Planet Chronionych przez Asgard. Bardzo ostatnio cieszą mnie przeróżne nowe ujęcia wjazdu do SGC. Niektóre urządzenia obcych krążą nie tylko po całej Drodze Mlecznej, ale i między naszą galaktyką, a Pegazem (najbardziej w oczy się rzuca oczywiście urządzenie z odcinka 7x05 „Revisions”). Sposób przekazania raportu przez Davisa generałowi był tak nieprofesjonalnie wykonany, że wydaje się że technik głupieje z roku na rok. Najważniejsze są wnioski, bo co tam generała obchodzą jakieś naukowe sformułowania z których i tak nic nie zrozumie.
Podsumowanie
Odcinek wywarł na mnie pozytywne wrażenie, scenariusz jest bardzo solidny, reżyseria nietypowa, co razem tworzy odcinek o charakterze kryminalnym. Porusza ciekawe problemy i otwiera przed nami postać Mitchell’a. Brakuje mu mimo tych wszystkich powyższych pozytywnych aspektów napięcia i przełomowości wydarzeń w kluczowych wątkach. Nie kryję też że jakoś za postacią Mitchell’a nie szaleję. Odcinek zasługuje na ocenę dobry, ale z minusem! 7,5/10
Użytkownik SGTokar edytował ten post 07.02.2006 - |13:08|
#44
Napisano 26.02.2006 - |00:39|
#45
Napisano 10.03.2006 - |19:35|
DLa mnie twórcy się tym razem się mocno nie wysilili i ściągneli scenariusz. ocena 3
\pozdro
#46
Napisano 15.03.2006 - |13:29|
Pozwala nam nieco lepiej poznac Mitchell'a (i jeśli chodzi o mnie w końcu go troche polubić), wątek kryminalny też całkiem całkiem, no i w koncu miło jest na troche odetchnąć od mrocznej atmosfery Ori.
A poza tym to jest SG1 a dla mnie ten serial bez takich lajtowych odcinków dużo by stracił.
#47
Napisano 27.03.2006 - |17:52|
Ciekawa problematyka pomyślcie sobie jikie moga byc skutki psyhiczne używania takiego wynalazku.
Mozna odpocząć od typowej akcjii pełnej strzelanin, bijatyk ori i kilku innych meczacych w natłoku elementów.
bardzo dobrze że powstają odcinki które zmuszaja do chwili refleksji, choć może trzeba do tego najpierw dojrzeć
#48
Napisano 17.04.2006 - |13:40|
Ocena:6 :]
#49
Napisano 07.06.2006 - |19:53|
Ocena: 9
PLUSY:
+ jak słusznie zauważył SGTokar, początek filmu jak i późniejsze retrospekcje to fajna reżyserska zagrywka, znana z niektórych filmów i lubiana przezemnie. Zaczynam odcinek od końca, w mocno "zamglonym" początku dowiadujemy się szokującej informacji a potem oglądamy wyjasnienie sprawy. Zarowno w czasie rzeczywistym akcji jak i retrospekcje powoli drogą dedukcji dochodzimy do prawdy (niczym w X-Files
+ tak jak w Avalonie, tak też tutaj dowiadujemy się nowych informacji i Cameronie. Nie jestem jego fanem, ale dobrze wiedzieć coś więcej o dowódcy SG1, skoro jeśli pamiętamy podobny zabeig był w przypadku Jacka w pierwszych kilku sezonach SG1. Tutaj również mamy do czynienia z traumatycznymi przezyciami głównego bohatera, które wpływają na jego dalsze losy
+ duże zaskoczenie fabularne, gdy dowiadujemy się kto tak naprawdę zabił panią doktor. Ja podobnie jak część z was typowało na inicjatorów morderstwa wojsko, a tu takie zaskoczenie. Jak sie okazuje, nie na każdej planecie wojsko musi odpowiadać za całe zło :>
MINUSY:
- z tym Teal'cem to przesadzają, facet pojawia sie w 2 ostatnich sezonach w zasadzie tylko w odcinkach poświęconych rebelli Jaffa i problemach na Dakarze. W pozostałych jest tylko "żywym manekinem" co było widać własnie w tym odcinku
- cywilizacja jak na kilka tysięcy lat rozwoju nadzwyczaj podobna do ziemskiej. :/ Bezsensowne to, ale cóz, producencji wolą ciąć koszty zamiast meczyć się w wymyślaniu i tworzeniu nowych wizji cywilizacujnych w aspekci kulturowym, społecznym czy architektonicznym
W oczekiwaniu na BSG "Caprica"
#50
Napisano 20.08.2006 - |18:35|
#51
Napisano 07.01.2007 - |17:22|
- I think you're hugging wrong.
#52
Napisano 14.02.2007 - |14:19|
#53
Napisano 12.05.2007 - |11:17|
9,5.
Użytkownik kefir edytował ten post 12.05.2007 - |11:18|
#54
Napisano 08.06.2007 - |15:56|
foe (małpa) cinet (kropa) pl
#55
Napisano 21.06.2008 - |12:12|
Ocena: 10/10.
#56
Napisano 25.12.2008 - |02:55|
Ponieważ jednak był nawet dobry daję 7/10.
#57
Napisano 25.12.2008 - |12:14|
EDIT Co do odcinka to ogólnie rzecz biorąc dosyć ciekawy. Interesująca nowa technologia i zaskakujące zakończenie.
Użytkownik Tom_Logan edytował ten post 25.12.2008 - |12:15|
#58
Napisano 27.12.2008 - |19:13|
Weź pod uwagę że SGC to nie tylko SG-1.
No niby racja, tylko trzymając się tego toku myślenia dochodzimy do wniosku, że inne drużyny są wysoce nieefektywne, gdyż to SG-1 za każdym razem zapobiega co większym katastrofom i ratuje świat (a ile razy to ponoć tylko Teal'c liczył
a skoro chwilowo Ori przycichło
O wątpię, aby Ori przycichli - przypuszczalnie w tym samym czasie kapłani wizytowali ileś innych planet i głosili ichnie "słowo boże". Zresztą z późniejszych odcinków wiemy, że nie próżnowali.
No ja jednak uważam, że na tym rozwoju fabuły SG i samego serialu takie standardowe zwiady w stylu początkowych sezonów na zasadzie "hej ho, hej ho, na zwiady by się szło" są jednak cokolwiek dziwne. Poza tym przez 8 poprzednich sezonów uzbierało się tyle niedokończonych lub porzuconych wątków, z których przynajmniej część jest co najmniej ciekawa, że lepiej by było, jakby się wzięto za ich rozwinięcie.
Użytkownik Altair edytował ten post 27.12.2008 - |19:13|
#59
Napisano 27.12.2008 - |19:48|
#60
Napisano 28.12.2008 - |16:04|
A co do odcinka to jak już tłumaczyłem, na takie standardowe zwiady miejsce było we wcześniejszych sezonach - w ich wyniku napotkali wiele nowych cywilizacji, ras itd. i nastąpiło duże nagromadzenie wątków - teraz jednak serial zbliża się ku końcowi i zdecydowanie bym wolał, aby kontynuowane i pogłębione zostały wcześniej zaczęte wątki, zwłaszcza te, które jak dotąd nie doczekały się żadnego wyjaśnienia czy kontynuacji, a powinny.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja








